Recenzja: Nieumarła i niedoceniona

Na półkach w księgarniach dnia 10 listopada, dzięki wydawnictwu Amber, zagościła trzecia część zabawnej i seksownej powieści Mary Janice Davidson pt. „ Niumarła i niedoceniona”. Seria ta, zaskarbiła sobie przychylność wielu czytelników, zdobywając nominację do prestiżowych zagranicznych nagród.

Bestsy znów ma kłopoty. Uporała się już z fałszywym władcą krwiopijców, pokonała szaloną wampirzycę i teraz miała nadzieję na spokojny żywot martwej królowej. Jednak i tym razem nie może narzekać na brak przygód i emocji. Pracownicy jej nocnego klubu nie akceptują jej i zaczynają się buntować, co przyczynia się do pogrążenia baru w długach. Do tego dowiaduje się, że ma siostrę – i to nie byle kogo – samą córkę piekieł! Jeżeli dodać do tego jeszcze seksownego i irytującego małżonka oraz nową siostrzyczkę w drodze… tu chyba nigdy nie będzie spokoju.

Po kolejną część przygód Królowej Betsy sięgnęłam z wielką rozkoszą i podekscytowaniem. Poprzednie tomy pochłonęłam w jeden wieczór, doprowadzając się do niespodziewanych wybuchów śmiechu i teraz także miałam ochotę, na wejście do świata maniaczki drogiego obuwia. Kiedyś stwierdziłam, że serie wielu powieści tracą swój urok i czar wraz z kolejnymi tomami. Niestety… tutaj moje stwierdzenie się sprawdza.

Elisabeth Taylor, czyli nasza Królowa Betsy, jest piękną i seksowną kobietą, co po jej śmierci jeszcze bardziej się uwidoczniło. Mężczyźni nie mogą oderwać od niej wzroku, panie zazdroszczą jej wszystkiego. Dzieli dom z miliarderką Jess, lekarzem Marcusem, a od niedawna także ze swym małżonkiem z przypadku – Ericem Sinclairem. Betsy, jako świeżo upieczona królowa ma wiele obowiązków i problemów, ale zawsze daje sobie z nimi radę. Inteligentna, choć może nieco nierozgarnięta i niezorganizowana z pomocą przyjaciół i – ku jej konsternacji – małżonka, może stawić czoła nawet hordzie krwiopijców. Jej nałogiem są buty. Setki butów. W dodatku te najdroższe, od znanych projektantów. Za parę ślicznych czółenek gotowa byłaby zabić, kto wie, może kiedyś to nastąpi.

Eric to przystojny, seksowny i tajemniczy mężczyzna, od kilkudziesięciu lat także wampir. Królowa, choć zimna i wredna, intryguje go i pociąga. Wydaje się jednak, że zainteresowanie to jest jedynie jednostronne. Bogaty, niezależny i dominujący, stara się zapanować nad wampirzym rodem, co jest utrudnione przez nierozwagę jego małżonki.

Nie można zapomnieć także o Marcusie – niedoszłym samobójcy i Jess – czarnoskórej miliarderce, którzy przyjaźnią się z Betsy. To w nich znajduje ona wsparcie i się zwierza, choć nie zawsze wszystko idzie zgodnie z oczekiwaniami.

W bohaterach, jakich wykreowała Mary Janice Davidson zakochałam się od pierwszej strony powieści. Nietuzinkowe, mające oryginalne charaktery postaci przyciągają czytelnika i dodają niedoskonałej fabule smaczku i emocji, nie pozwalają oderwać się od książki. W części trzeciej niewiele więcej się o nich dowiadujemy, nie doświadczamy większych niespodzianek, nie mamy zbyt wiele miejsca na ich ocenę, gdyż wszystko zostało już w zasadzie przekazane w poprzednich tomach.  Żal mam do pisarki o przedstawienie osoby Betsy. Bywały momenty, że jej zachowanie niesamowicie mnie irytowało, wydawała się pustą lalką, głupią i niedojrzałą dziewczyną. Albo pani Davidson zapomniała, że jej główna bohaterka ma prawie 25 lat, albo tak wyobraża sobie zachowanie dorosłych ludzi. Mam nadzieję, że to pierwsze. Postać Laury także jest nieco przerysowana i groteskowa. Córka piekieł aniołkiem? Komedia komedią, ale jakiś porządek musi przecież być.

Choć autorka ma dobry styl pisania, przez całą „ Nieumarłą i niedocenioną”  miałam wrażenie, że pisana ona była na siłę, nie czuć w niej tej lekkości pióra, jaka towarzyszyła wcześniejszym częściom.  Żarty są wymuszone, nie śmieszą, miejscami nawet drażnią.

Co do okładki… choć elegancka, nie oddaje charakteru książki, mam także wrażenie, że już kiedyś coś podobnego widziałam. Kreatywności!

Wiele jest plusów, ale niestety nie brakuje minusów, tym samym ocena książki nieco ucierpiała. A miałam nadzieję na naprawdę wesoły wieczór…

Moja ocena: 4-/6

Verrikaa