Recenzja: Nevermore – Kruk

„And my soul from out that shadow that lies floating on the floor
Shall be lifted – nevermore!” *

 

Nikt z nas nie wie, co się czai w mroku naszej podświadomości. Nigdy nie można być pewnym snów, które nadejdą. One wytyczają drogę umysłu będącego w stanie rzekomego spoczynku, w stanie, gdzie świat mar ma do nas najlepszy dostęp. Sny bywają piękne. Zwodnicze. I jednocześnie niebezpieczne. Lecz to wciąż dzieje się w naszej głowie, więc czy  możemy mieć nad nimi władzę?

Isobel  to typowa nastolatka z amerykańskiej szkoły – blondynka i cheerlederka. Popularna i lubiana. Z super fajnym chłopakiem u boku i paczką hałaśliwych przyjaciół. Jej świat wydaje się być poukładany, wszystko ma swoje miejsce. Nawet życie z nieco despotycznym ojcem jest okay, wszak Is to idealna córka. I wtedy, pewnego ranka, coś się zmienia za sprawą niepozornego zadania domowego – nauczyciel angielskiego ogłasza, że nadszedł czas na zrobienie ważnego projektu. W parach, które on sam im dobrał.

Is zostaje przydzielona do ponurego kolegi z klasy, chłopaka o pomalowanych oczach i długich, ufarbowanych na czarno włosach. Mroczny i nieprzystępny got nie wydaje się być zadowolony z opcji wspólnej pracy z głupiutką blondynką. Ale projekt jest ważny, więc wspólnie zabierają się do niego, a  tematem ma być twórczość Edgara Allana Poego, pisarza romantyzmu amerykańskiego. Lecz tak naprawdę praca domowa będzie ich najmniejszym problemem, kiedy Is zacznie tracić przyjaciół i widzieć rzeczy, które nie powinny istnieć… Przynajmniej nie w jej poukładanym, realnym świecie…

Kelly Creagh to amerykańska pisarka, która powieścią Nevermore zadebiutowała  w Stanach w ubiegłym roku. I szczerze mówiąc po lekturze wciąż ciężko mi uwierzyć, że książka, którą chwilę temu trzymałam kurczowo w dłoniach, chłonąc każde słowo z ponad czterystu pięćdziesięciu stron,  jest debiutem młodej dziewczyny!

Narracja powieści jest trzecioosobowa z punktu widzenia obserwatora wszechwiedzącego, który skupia się na wydarzeniach widzianych przez Isobel i towarzyszących jej emocjach. Szczegółowy język, wyczerpujące opisy i przede wszystkim humor to niewątpliwie największe atuty dzieła, z którym przyszło mi się zmierzyć. I oczywiście sposób, w jaki współczesność przeplotła się z twórczością nieżyjącego od ponad 150 lat pisarza – mamy czytelne odniesienia, fragmenty dzieł i atmosferę, która niezwykle przypomina tę stworzoną w pismach Poego. Można więc powiedzieć, że Nevermore  nie jest opowieścią żerującą na klasyku, lecz stanowi pewnego rodzaju dopełnienie tego, co niegdyś chciał pokazać amerykański poeta. Przedstawia alternatywną interpretację jego twórczości, życia i tajemniczej śmierci, a wersja ta, zupenie na marginesie, bardzo przypadła mi do gustu.

Kreacja bohaterów wyjątkowo mnie zaskoczyła. Spodziewałam się rzeczywiście głupiutkiej blondynki i faceta, którego nie da się polubić. Owszem, te cechy można im przypisać, lecz mimo wszystko nie są odpychający czy płytcy. Mają w sobie jakiś wewnętrzny żar, który trudno opisać słowami. Są prawdziwi. Realni. Wykreowani tak zaskakująco skrupulatnie, jakby byli żywymi ludźmi uwięzionymi między stronicami powieści. Dlatego poznając kolejne rozdziały, związywałam się z nimi coraz mocniej, przeżywając wszystko to, co im się przytrafiało. W dodatku fakt, iż autorka nie oszczędza widza i bohaterów sprawia, że jeszcze mocniej czytelnik chce związać się z historią i bohaterami, których obserwuje.

Wielkie emocje wzbudza jednak nie tylko treść dzieła, lecz także jego oprawa. Znając zarówno polską jak i amerykańską okładkę muszę przyznać, że obie mają w sobie coś niezwykłego – o ile amerykańska przedstawia postacie dwójki głównych bohaterów, o tyle wersja polska odnosi się do tytułu dzieła Poego – kruka – który jednocześnie jest symbolem powieści o istotnym, ukrytym znaczeniu. Biel tła w zderzeniu z czernią sylwetki ptaka i fioletem napisów (kolor nieprzypadkowy, pragnę zauważyć!) sprawia, że książka wygląda tajemniczo i prowokuje do pytań o treść wnętrza. Niestety zupełnie nie przemówił do mnie teledysk promujący przygody Isobel i Varena.

Muszę przyznać z ręką na sercu, że Nevermore to dzieło, które mnie nie tylko zaskoczyło, ale i   rozkochało w sobie. To historia ludzi, których pozornie nic nie łączyło, a dzieliło wszystko. To także piękna, romantyczna i rozpaczliwa opowieść o poszukiwaniu siebie i potrzebie akceptacji, o odnajdywaniu nowych dróg w życiu i przede wszystkim o walce w imię miłości. Aż wreszcie to współczesna i odważna interpretacja tego, co pozostawił po sobie niezwykły twórca – jego wizje są teraz ubrane w nowe szaty, żyjące nowym życiem. Powieść Kelly polecam każdemu dojrzałemu czytelnikowi, którego umysł jest otwarty i głodny nietuzinkowych historii. Czy jesteście gotowi na starcie z sennymi marami? Zanurzcie się w świat, w którym wszystko jest możliwe, a życzenia należy wypowiadać z rozwagą…

Daję ocenę 6/6!

* Cytat z: Edgar Allan Poe, Kruk, 1845.

**** Tirindeth by mybooksbytirindeth dla PB