Recenzja: Bunt

„Czasami przeprosiny nie są tym, czym się wydają ”

Do sięgnięcia po tę książkę skłoniło mnie wiele komentarzy wychwalających autorkę. Postanowiłam sama sprawdzić, czy są prawdziwe i tak w zaledwie dwa wieczory pochłonęłam lekturę. “Inne Anioły. Bunt” to czwarta część cyklu opowiadającego historię Dru.

Szesnastoletnia łowczyni demonów zawsze była posłuszna. Słuchała ojca, z którym wędrowała z miasta do miasta, polując na przenikające do współczesnego świata potwory – i ojciec zginął z jej ręki.  Słuchała Zakonu – i dostała tylko kłamstwa. Słuchała swojego mentora, który szkolił ją do walki z wampirami – i straciła jedynego przyjaciela (a może więcej niż przyjaciela), jakiego miała. Dru nie chce już być posłuszna. Sama planuje uwolnić porwanego ukochanego i sprowadzić go do miejsca, które stało się ich domem – najstarszej i najlepszej szkoły dla łowców wampirów. I zmierzy się z władcą nieumarłych na własnych warunkach – czy to się podoba Zakonowi, czy nie…

Cykl został napisany przez amerykańską pisarkę – Lili St. Crow. Twórczyni romansów paranormalnych wypełnionych grozą, akcją i niebezpieczeństwem, powieścią „Inne Anioły” dołączyła do czołówki autorek opowiadających w swych dziełach o dziewczynach wkraczających w dorosłość. Prawa do publikacji powieści kupili wydawcy w 12 krajach!

O bohaterach powieści mogę powiedzieć, że są bardzo dopracowani. Każdy z nich jest indywidualnością o własnym zdaniu i poglądach. Wykazują się odwagą, determinacją, a także humorem i ciętą ripostą. Nie sposób być obojętnym w stosunku do postaci pierwszoplanowych, ale także pozostali bohaterowie wywołują niemałe poruszenie i emocje. Autorka pokazała nam świat, w którym żyją (jakże popularne ostatnio) wampiry i wilkołaki, ale nie na nich ów świat się kończy. Do tego mamy pełen pakiet przedziwnych stworzeń – od dhampirów, swietoczy po dziwne galaretowate istoty z mackami. Czyż nie brzmi interesująco?  Dodajmy jeszcze motyw szkoły dla łowców wampirów, w której przeprowadzane są najróżniejsze szkolenia i treningi. Wszystko to sprawia, że książka jest bardzo interesująca.

Akcja w powieści czasem przyspiesza, by po chwili nieco zwolnić. Dzięki temu o utworze nie można powiedzieć, że jest nudny. O lekturze nie powiemy także, że jest przewidywalna, a to ogromny plus dla tej pozycji. Niepewność oraz poczucie niebezpieczeństwa czającego się tuż za rogiem to z pewnością także odpowiednie słowa, którymi śmiało można opisać „Bunt”. A na dokładkę narracja pierwszoosobowa pomaga odnaleźć się w sytuacji.

Książka napisana jest prostym, wręcz młodzieżowym językiem. Autorka czasem sięgała po potoczne wyrażenia, co mnie naprawdę zaskoczyło. Sądzę, że dodaje to jednak uroku powieści. Lekturę czyta się naprawdę lekko i szybko. Fabuła, mimo że nie jest wyszukana, bez reszty wciąga czytelnika. Chociaż muszę powiedzieć, że przy takiej ilości wydawanych ostatnio powieści o tematyce wampirów i wilkołaków, trudno napisać coś nowego i innowacyjnego. Myślę jednak, że Lili St. Crow udało się wybrnąć ze stereotypowego postrzegania tych istot.

Okładka nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Ot, zwykła dziewczyna, niewyróżniająca się zbytnio z tłumu, urocza lecz nie zachwycająca, ładna lecz nie nazwałabym jej pięknością. Tytuł jest bardzo trafnie dobrany do treści, co jest zjawiskiem nieczęsto spotykanym. W tekście znalazłam kilka literówek, ale nie przeszkadzały mi w czytaniu.

„Inne Anioły. Bunt” mogę polecić fanom wampirów i wilkołaków, oraz fankom romansu – może  nie ma tutaj wielkiego uczucia jednak znajdziemy delikatną nutkę  emocjonującej namiętności. Książka jest idealna na oderwanie się od świata zewnętrznego, można się przy niej zrelaksować i spędzić miły wieczór. Humor, nieprzewidywalna akcja, oraz pewna doza niebezpieczeństwa – słowa idealnie odzwierciedlające owe dzieło. Jest to jednak książka, jakich wiele i właśnie dlatego otrzymuje ode mnie ocenę 4,5/6.

****Isztar  by isztarbooks.blogspot.com dla PB