Recenzja: Kuszące zło

„Kuszące zło” to trzeci tom serii stworzonej przez Keri Arthur. Mogę szczerze przyznać, że z niecierpliwością czekałam na tę książkę. Spodziewałam się porywającej i wciągającej historii, biorąc pod uwagę to, w jakim stylu zakończyła się część druga. I faktycznie, nie zawiodłam się, otrzymałam ciekawą historię, od której nie mogłam się oderwać i dzięki nie mój kryzys czytelniczy trwający dobre dwa miesiące odszedł w zapomnienie.

            Trzecia część cyklu tak, jak pozostałe obfituje w masę ciekawych wydarzeń i niesamowitych sytuacji. Tym razem jednak Riley ma do wykonania misję, od której zależą przyszłe losy świata. Walka z Deshonem Starrem będzie ciężka, aczkolwiek Riley zrobi wszystko, aby doprowadzić tę misję do końca.

            Cieszę się, że miałam możliwość przeczytania tej książki, bo jest to jedna z najciekawszych lektur, z jakimi się ostatnio zetknęłam. Nigdy nie sądziłam, że będę w stanie tak bardzo stęsknić się za bohaterami jakiejkolwiek książki, a czytając „Kuszące zło” największą radość sprawiło mi ponowne spotkanie z Riley, Rhoanem i pozostałymi postaciami z tej historii. Cudownie jest obserwować, jak z każdym kolejnym tomem serii charakter bohaterów ewoluuje, jak każda z postaci rozwija się i dorasta. W tej lekturze być może zjawisko to nie jest wybitnie wyraźne, aczkolwiek ja z łatwością zauważyłam zmianę w charakterach bohaterów. I jest to naprawdę przyjemne doświadczenie, które sprawia, że na kolejne części tej serii wyczekuję z coraz większą niecierpliwością.

            Cała powieść obfituje w niesamowitą ilość akcji, zaskakujących wydarzeń i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Ja osobiście zaskakiwana byłam niemalże na każdym kroku, co sprawiało mi ogromną radość oraz przyjemność z czytania tej książki. „Kuszące zło” to książka, w której na każdym kroku dzieje się coś ciekawego, coś, co przyciąga uwagę czytelnika, nie pozwala tym samym oderwać się od historii. To jedna z lektur, którą czytałam z maksymalnym zainteresowaniem, gdybym tylko miała czas, nie oderwałabym się od tej książki ani na sekundę. Tak ciekawej i wciągającej powieści dawno nie czytałam.

            Cenię książki, w których bohaterowie nie są kimś obcym, o kim zapominam po kilki dniach od przeczytania danej lektury. Cenię takie, w których postacie stają się dla mnie rodziną, o którą się martwię i zaciskam zęby w każdym momencie, w którym tylko grozi im niebezpieczeństwo. „Kuszące zło” jest jedną z takich właśnie książek i dlatego darzę ją tak wielką sympatią. Moje przywiązanie do tych postaci jest naprawdę ogromne, czytając tę książkę czułam się tak, jakbym była otoczona moimi najlepszymi przyjaciółmi.

            Nie będę ukrywać, że jestem tą powieścią głęboko zachwycona. Czuję do niej tym większy sentyment, gdyż „Kuszące zło” pomogło mi wyrwać się z zastoju czytelniczego, który męczył mnie od naprawdę długiego czasu. Z wielką przyjemnością polecam tę lekturę tym osobom, które oczekują dawki niesamowitych wrażeń, historia ta jest idealna na każdą chwilę. Ciekawi bohaterowie i wartka akcja każdemu – na pewno umili to czas wielu czytelnikom.

****Lenalee by  zlodziejka-ksiazek.blogspot.com dla PB