Recenzja: Eon

Już jakiś czas temu na polskim rynku dzięki wydawnictwu TELBIT ukazała się długo oczekiwana powieść Alison Goodman pt. „EON”. Jako, że wcześniej nie miałam okazji zapoznać się z treścią owej książki, recenzja ukazuje się dopiero teraz.

            W Imperium Niebiańskich Smoków panują rygorystyczne zasady – pod żadnym pozorem kobieta nie może być kandydatem na lorda Smocze Oko. Co, jeśli jednak ktoś tę zasadę złamie? Nadchodzi czas ascendencji Szczurzego Smoka. Uczniowie przygotowują się do wielkiego dnia pod czujnym okiem swych mistrzów. Eona, okaleczona w przeszłości, ukrywająca się pod postacią chłopca, pokonuje swoje słabości, aby osiągnąć to, czego oczekuje od niej były lord Tygrysiego Smoka. Kiedy staje do walki o przychylność ascendenta, nieoczekiwanie dla wszystkich powraca dawno zaginiony Lustrzany Smok. Od tej chwili w rękach Eony spoczywa los nie tylko jej samej, ale całego państwa. Od tego, czy pozwoli dojść do głosu swej głęboko skrywanej naturze zależy życie jej najbliższych.

            Zagłębiając się w historię pradawnych Smoków strzegących dawnego cesarstwa Chin, miałam nadzieję na niesamowitą podróż do orientalnych krain, do miejsc, skąd z wielkim trudem uda się mi powrócić do rzeczywistości. Po wielu bardzo pozytywnych recenzjach nie spodziewałam się niczego innego. Przykro mi to stwierdzić, ale bardzo się zawiodłam. W najgorszych snach nie przewidziałam, że jakakolwiek książka fantasy może mnie znudzić do tego stopnia, że z wielkim trudem dotrwam do jej końca. Ale po kolei…

            Alison Goodman jest magistrem nauk humanistycznych, uczy studentów podyplomowych kreatywnego pisania. I pod tym względem nie można jej niczego zarzucić. Język książki jest bardzo barwny, dosłownie czuć zapach egzotycznych przypraw, słychać hałas dobiegający z uliczek biegnących pomiędzy kramami z najróżniejszymi towarami, skórę pokrywa delikatna warstewka potu i kurzu, a pod palcami czuć śliskość satynowych szat zdobiących lordów. Autorka potrafi umiejętnie operować słowami, nakreślić odbiorcy swoją wizję świata. Dobrze dobrane epitety i sformułowania otwierają nam drzwi do świata przedstawionego powieści. Można odnieść wrażenie, że przedmioty opisane w książce są namacalne, na wyciągnięcie ręki. Nadaje to niesamowity klimat i przyciąga czytelnika, choćby tylko z początku.

            Bohaterom powieści również niczego nie brakuje. Eona, czy też Eon, to nastoletnia dziewczyna dojrzewająca w niesprzyjających jej warukach. Czasy, w jakich przyszła na świat nie należą do najłatwiejszych, przynajmniej dla niej samej. Sierota bez pieniędzy może zostać tylko niewolnikiem wyższych sfer i na nic innego nie liczy. Niespodziewane wydarzenia sprawiają, że jej życie odwraca się o 180 stopni, wydawać by się mogło, że teraz wszystko będzie inaczej, lepiej. Jest tak jednak  tylko na początku. Życie na dworze cesarza to nie tylko gloria i chwała, ale wiele obowiązków, intryg i zdrad. Lord Brannon to osoba rządząca silną ręką, nie pozwalająca na rozpieszczenie podopiecznej. Jako jedna z niewielu osób wie, kim tak naprawdę jest Eon i dotrzymuje tajemnicy do końca swego życia. Choć karze Eonę za najmniejszą niesubordynację, widać, że kocha ją i gotów jest poświecić się dla niej. Żądny władzy nie zapomina o jej dobru i ostrzega przed niebezpieczeństwami grożącymi jej ze strony otaczających ją osób. Rilla, dla Eony jest jak matka. Strzeże jej tajemnicy, pomaga na każdym kroku, doradza w różnych sytuacjach.

            Moim zdaniem największym minusem powieści jest fabuła. Jestem osobą żądną wrażeń, sensacji, dramatów i miłości. Niestety tego mi tutaj zabrakło, przez co książka wydała mi się nudna i usypiająca. Tak naprawdę cokolwiek zaczyna się dziać dopiero po pierwszej połowie powieści i działa to na niekorzyść pozycji, gdyż liczy ona bardzo wiele stron. Znajdziemy tu jakąś tajemnicę, nieco intrygi, ale jest jej za mało, by książka mogła mi się wydać ciekawa.

            I choć więcej minusów nie znalazłam, ten jest tak ważny, że nie mogę dać książce więcej niż 4. Zdecydowanym atutem powieści jest jej język, świat przedstawiony, bohaterowie i piękna okładka.

 

Moja ocena: 4/6

Verrikaa