Recenzja: Mroczny szept

„Ludzie przypisują negatywne znaczenie wszystkiemu, czego nie rozumieją.”

Przerażenie, a czasem wręcz paranoiczny strach to uczucie, które większość z nas poznała. Każdy czegoś się boi, każdy ma jakieś fobie, które stara się ukryć przed innymi. Bać się można dosłownie wszystkiego. Jedni boją się zwierząt: czy pająków, węży, szczurów, inni zaś boją się małych pomieszczeń lub tłumu ludzi, a jeszcze inni boją się po prostu nieznanego. Jak radzić sobie ze strachem? Czy jest na to jakieś cudowne lekarstwo? Cóż – poradzić sobie można, ale lekarstwa jeszcze nie wynaleziono. Właśnie o radzeniu sobie z własnymi słabościami jest między innymi książka Mroczny szept.

Autorką tej powieści jest Gena Showalter, amerykańska pisarka, która może się pochwalić tym, że jej dzieła królują na listach „New York Timesa” oraz „USA Today”. U nas zasłynęła przede wszystkim z serii o Władcach Podziemi, „Mroczny Szept” to czwarta część cyklu.

W tej części poznajemy bliżej Sabina, który nosi w sobie demona Zwątpienia. Niszczy wszystkich, których kocha, tym samym skazując się na wieczną samotność. Jak do tej pory każda kobieta, z którą był, uległa podszeptom demona i tragicznie kończyła swe życie. Dlatego Sabin rzucił się w wir walki. Jednak wszystko zmienia się, gdy mężczyzna ratuje piękną rudowłosą Gwen. A żeby nie było zbyt łatwo, okazuje się, że i ona skrywa mroczną tajemnicę. Sabin pomaga jej zapanować nad nieposkromioną naturą i atakami szału. Jeżeli osiągnie sukces, zostanie sowicie nagrodzony. Być może Gwen jest jedyną kobietą, która nie ulegnie podszeptom jego demona.

Władcy Podziemi to grupa wojowników, którzy niegdyś służyli bogom Olimpu. Niestety popełnili jeden wielki błąd – zabili Pandorę i otworzyli jej puszkę, a wtedy na świat wydostało się zło, o jakim nikt nie śnił. Tym samym popadli w niełaskę i zostali wypędzeni, a dodatkowo każdy z nich został opętany przez demona.

Szczerze przyznam, że nie czytałam poprzednich części. Jednak bardzo szybko odnalazłam się w świecie stworzonym przez autorkę. Jako że każda część to odrębna historia, można je czytać w dowolnej kolejności. To, co łączy poszczególne części to przede wszystkim postacie.

Bohaterowie to w większości istoty nadnaturalne, choć ludzie też odgrywają tutaj kilka ról. Władcy przedstawieni są jak herosi, autorka pokazała ich od jak najlepszej i najsilniejszej strony, ale przyznam, że nadała im także kilka ludzkich cech. Mam na myśli zdolność do miłości, której bardzo łakną, czy obawa o przyjaciół, dla których zrobią wszystko. Każda postać posiada odróżniające ją cechy, czy to wyglądu czy osobowości. Postacie wprost tryskają energią i emanują humorem, za co nie sposób ich nie polubić. Autorka bardzo sprytnie wykorzystała demony do charakteryzacji postaci, a efektem końcowym jest to, że czytelnik ma wrażenie, iż owe demony dobrane są wprost idealnie dla każdego wojownika.

Akcja toczy się wokół głównych bohaterów, Gwen i Sabina. Widzimy u nich walkę z własnym pożądaniem, ale także rodzące się między nimi głębokie uczucie. Jednak nie tylko to sprawia, że powieść jest taka wciągająca – są także chwile, gdy akcja nabiera żywszego tempa, a dzieje się to wtedy, gdy fabuła z mówiącej o uczuciu dwójki bohaterów przeradza się w istną gonitwę sensacyjną. Wtedy nie sposób oderwać się od książki, a zainteresowanie dalszym ciągiem historii jest wręcz nie do opanowania. Po prosty chcemy czytać dalej. Dzieło oferuje nam pewne przesłanie, aby jednak je poznać, trzeba przeczytać lekturę do końca.

Styl pani Showalter nie jest wymyślny, więc nie sprawi większych trudności. Jednak muszę ostrzec tych, którzy nie spotkali się jeszcze z pozycjami tej autorki. Powieść zawiera ogrom scen miłosnych, nie są to jednak delikatne i wyszukane opisy aktów, nie ma tutaj nic romantycznego. Pani Showalter postawiła na zaspokojeniu pierwotnych instynktów i żądz, opisywane sceny zawierają sporo wulgaryzmów. Jak dla mnie to nic złego, śmiem twierdzić, że przez to książka nabiera swego rodzaju smaczku. Kolejnym plusem dla autorki jest wykorzystanie przez nią motywu bóstw wprost ze starożytnej Grecji. Ten zabieg wyróżnia tę powieść spośród wielu innych. Muszę jednak z przykrością zauważyć, iż w tekście było mnóstwo literówek – były chwile, że bardzo mi to przeszkadzało. Mimo wszystko powieść czyta się szybko i sprawnie, kartka za kartką, a czas i rzeczywistość wręcz przestaje istnieć.

Oprawa graficzna jest bardzo sugestywna. Patrząc na nią od razu możemy domyślać się, czego można się spodziewać po zawartości lektury. Kolorystyka jest dobrana bardzo efektownie, świetnie oddaje mrok zawarty na kartach powieści. Postać na okładce tylko dodaje pikanterii.

Książkę polecam miłośniczkom paranormal romance, ta powieść to strzał w dziesiątkę! Fani sensacji też nie będą czuli się zawiedzeni.  Z chęcią sięgnę po pozostałe części cyklu, bo skoro czwarta część jest tak wciągająca, to jakie muszą być poprzednie? Na koniec dodam, że to lektura bardzo wyrazista i nietuzinkowa. Moja ocena to 4+/6, zaniżona tylko i wyłącznie poprzez wspomniane wcześniej literówki.

****Isztar  by isztarbooks.blogspot.com dla PB