Recenzja: Kuszenie

„Właśnie, a mężczyźni mają swoje pragnienia i potrafią czuć miłość tak żarliwą, że przeszywa ich serca niczym sztylet.”

Jakiś czas temu przeczytałam „Pokutę” Anne Rice. Gdy tylko doszły mnie słuchy, że autorka pisząca tak znakomite powieści o wampirach, „nawróciła się” i teraz pisze o aniołach, musiałam sięgnąć po jej kolejną książkę. Po pierwszej części nie czułam się zawiedzona, dlatego postanowiłam kontynuować przygodę z Tobym i Malachiaszem.

Z opisu z tyłu książki dowiadujemy się, że Toby wyrusza w kolejną podróż z ważną misją, którą zlecił anioł. Jednak zmieniamy trochę realia i tym razem przenosimy się do renesansowego Rzymu. Tam bohater musi zmierzyć się z trawiącymi go wątpliwościami oraz palącym pożądaniem. Czytamy, że „Kuszenie” to przejmująca opowieść o trudnych wyborach, zgubnej namiętności i walce z demonami. Czy i tym razem opis jest zgodny z treścią, czy to tylko chwyt marketingowy?

W Internecie zawrzało od momentu ukazania się „Pokuty”. Doszukamy się mnóstwa pochlebnych  recenzji, ale nie brakuje także przeciwników serii. Obok „Czasu Aniołów” nie można przejść obojętnie, albo pokochasz tę serię albo ją znienawidzisz. Ja ją pokochałam.

Głównego bohatera już znamy z poprzedniej części, a kto nie czytał, powinien szybko nadrobić zaległości. Toby O’Dare to były płatny zabójca, zwany Luckym Szczwanym Lisem. W pewnym momencie swojego życia spotyka anioła, Malachasza, ten proponuje mu odkupienie win w zamian za pracę dla niego. Od tej pory życie Toby’ego diametralnie się zmienia. Najpierw trzynastowieczna Anglia, teraz renesansowy Rzym, nie można narzekać na rutynę i brak wrażeń. Głównemu bohaterowi stawiane są trudne wybory, które mogą zaważyć na życiu lub śmierci niewinnych osób. W „Kuszeniu” poznajemy kogoś bardzo ważnego dla Toby’ego, jego syna oraz byłą ukochaną, do której jak się okazuje, Toby w dalszym ciągu coś czuje.

Świat przedstawiony składa się na teraźniejszość oraz czasy, do których Toby jest wysyłany z misją.   Autorka wykazała się ogromnym talentem pisarskim, ponieważ bardzo wiarygodnie ukazała realia renesansowego Rzymu. Czytając lekturę, czytelnik odnosi wrażenie, że przebywa między bohaterami powieści. Zachowanie, uczucia religijne, nie wspominając o słownictwie i strojach, wszystko to oddane jest bardzo wiarygodnie.

Lektura wciąga od pierwszej strony, wręcz hipnotyzuje czytelnika. Książka napisana wspaniałym językiem, za pomocą którego możemy wyobrazić sobie wszystko o czym pisze autorka. Ciekawe kreacje bohaterów, przemiana duchowa, która dzieje się na naszych oczach, wahanie w stosunku do podejmowanych decyzji oraz sposób postępowania, wszystkie te czynniki jeszcze bardziej zbliżają nas do bohaterów. Fabuła książki jest utrzymana w klimacie poprzedniej części, głównym wątkiem jest pomoc tym, którzy tego potrzebują.

Oprawa graficzna nie różni się wiele od poprzedniej części, z tą różnicą że tym razem skrzydło jest czerwone. Niby taka niewielka różnica, a jednak cel został osiągnięty. Piorunujące wrażenie jakie robi okładka, jest proporcjonalne do treści.

Książkę szczerze polecam tym, którzy są wiernymi fanami Anne Rice, nikt po takiej lekturze nie będzie czuł się zawiedziony. Powieść, mimo że dość religijna i metafizyczna, ukazuje nam wiele różnych wartości, które każdy musi sam poznać i odnieść do swojego życia. Lektura daje wiele powodów do myślenia, do zadumy nad własnymi czynami i własnym życiem. Z pewnością potrafi wzruszyć czytelnika. Książka nie jest lekka i łatwa w odbiorze, jednak polecam wszystkim tym osobom, które szukają czegoś więcej, niż tylko zwykłej historii, która jest metodą na nudę. „Kuszenie” oferuje coś więcej, a to „coś” musi poznać każdy czytelnik z osobna, gdyż odnajdzie tu indywidualne wartości, które być może pomogą mu docenić to, co już ma.

Moja ocena: 5/6

****Isztar  by isztarbooks.blogspot.com dla PB