Recenzja: „Ty”

21 października wydawnictwo TELBIT dało nam możliwość przeczytania drugiego w Polsce thrillera autorstwa Zorana Drvenkara pod, jakże krótkim, acz wymownym, tytułem „Ty”.

Tekst z tyłu okładki nie zdradza nam zbyt wiele, co w stosunku do ilości stron, jakie liczy sobie powieść jest dość krótkim opisem. Dlatego też nie spodziewałam się, że książka może być wyśmienita do tego stopnia, że zakocham się w niej po uszy.

Wyobraźcie sobie, że po świecie krąży mężczyzna, który bez powodu morduje kilkadziesiąt ludzi za jednym razem. Małe niemieckie miasteczko? Pociąg pełen pasażerów? Korek zimową nocą? Podróżnik nikogo nie pozostawia przy życiu. Wyobraźcie sobie ojców, którzy maltretują swoich synów, zmuszają ich do przestępstw czy sypiają ze swoimi córkami. Wyobraźcie sobie synów, którzy mordują swoich ojców. Wyobraźcie sobie przyjaciółki, które zostawiają swoje rodziny, aby uciec przed człowiekiem, mającym w garści najważniejsze organy państwa i którego boją się mafiosi. A teraz wyobraźcie sobie, że jesteście każdą z tych postaci – Podróżnikiem, ojcem, synem, córką, przyjaciółką. Co zrobilibyście na ich miejscu? Jak zachowalibyście się w obliczu zagrożenia?

Zoran Drvenkar jest z pochodzenia Chorwatem, lecz mieszka na stałe w Berlinie, dlatego też fabuła powieści osadzona jest w Niemczech. Autor bardzo dokładnie przedstawia nam swój kraj, wręcz rozrysowuje drogę, jaką przebywają bohaterowie, dzięki czemu książka jest bardzo realistyczna a my możemy poczuć się, jakbyśmy byli jej częścią. Dzieje się to nie tylko za pomocą świata przedstawionego, ale przede wszystkim dzięki oryginalnej i wyjątkowej narracji drugoosobowej, z jaką nie spotkałam się nigdy wcześniej. Pisarz niejako narzuca nam tok rozumowania, nie pozostawia nam miejsca na własną ocenę postaci, mamy wszystko czarno na białym. Może w innej powieści skrytykowałabym podobny zabieg, jednak w thrillerze „Ty” nadaje on smaku, któremu nie można się oprzeć.

Autor bardzo skrupulatnie przedstawia nam psychikę bohaterów, serwuje nam istną psychoanalizę umysłów morderców, narkomanów i nastolatków, którzy nie do końca wiedzą, czego oczekują od życia. Każda postać ożywa na kartach książki, dlatego nie jest w żadnym przypadku płaska, wyraźnie odznacza się na tle innych, przez co nie nudzi, lecz wciąga w wir wydarzeń.

Kim jest Podróżnik? Człowiekiem szukającym brata.

Kim jest Logistyk? Mężczyzną nie posiadającym duszy.

Kim są Słodkie Szmaty? Nastolatkami, które życie traktują jak zabawę.

Historia powieści niesamowicie trzyma czytelnika w napięciu, aż do ostatnich stronic. Nie miałam pojęcia, że książka może nie pozwalać człowiekowi w nocy spać, że może do tego stopnia niepokoić. Fabuła intryguje, z niecierpliwością czeka się na rozwój wypadków. Wielki plus dla pana Drvenkara za to, że potrafi naprawdę zaskoczyć.

Czy można wierzyć w karmę? Przeznaczenie? Książka „Ty” udowadnia, że wszystko jest możliwe. Przeszłość łączy się z teraźniejszością. Teraźniejszość ma wpływ na przyszłość. To, co damy, zostanie nam zwrócone. To, co odbierzemy, nam zostanie odebrane.

Książka skierowana jest do starszych czytelników, dałabym jej kategorię +18 ze względu na zawartość, która wielu może zbulwersować. Nie jest to przyjemne czytadło do poduszki, ale pozycja, która wymaga dojrzałości i otwartego umysłu. Nie znajdziemy tu romantycznej miłości, rodzinnej sielanki, dobro ze złem nie zawsze wygrywa. Pomimo tego, że jest to wyłącznie wizja autora, przerażające jest to, jak bardzo „Ty” oddaje współczesną rzeczywistość. Psychopatyczni mordercy może nie są naszą codziennością, jednak patologie rodzinne, dilerzy narkotyków, czy Słodkie Szmaty już tak.

Bez komentarza nie może też pozostać okładka, jaką sprawili nam graficy wydawnictwa TELBIT. Kiedy tylko na nią spojrzę, mam wrażenie, że mężczyzna zaraz otworzy oczy i wyskoczy z kart książki, by mnie zamordować. Jest to nieco makabryczne, ale jakże pociągające. Do tego tytuł – wydaje się, jakby lśnił.

Wszystko to zebrane razem sprawia, że nie pozostaje mi nic innego, jak uznać powieść Zorana Drvenkara „Ty” za literackie arcydzieło.

Moja ocena: 6/6

Verrikaa