Recenzja: Dziewczyna w czerwonej pelerynie

Nie ma wśród nas chyba nikogo, kto by nie znał bajki ,, Czerwony kapturek’’, w której  to mała dziewczynka postanawia wyruszyć drogą przez las do swojej chorej babci z koszyczkiem pełnym jedzenia. W pewnym momencie dziewczę zbacza z obranej ścieżki, aby narwać kwiatków i spotyka strasznego wilka, który już obmyśla sprytny plan, jakby tu nasycić swój zwierzęcy głód….

A teraz uruchomcie wyobraźnię i posłuchajcie bajki o czerwonym kapturku w nieco zmienionej mrocznej wersji dla dorosłych….

Dawno, dawno temu, w niewielkiej, średniowiecznej wiosce Daggorhorn, żyła sobie dziewczyna imieniem Valerie. Już w wieku siedmiu lat czuła, że wyróżnia się nieco od lokalnej społeczności. Jej intrygująco zielone oczy zawierały w sobie swoistą mądrość, patrząc z dystansem na otaczający świat. Dziewczynka większość swego czasu spędzała z Peterem, z którym wspólnie uczestniczyła w nie zawsze grzecznych zabawach, lecz pewnego dnia z powodu tragicznych wydarzeń, chłopiec zmuszony zostaje opuścić wioskę. Od tej pory Valerie przebywa głównie ze swoją ukochaną siostrą Lucie. Muszą uważać na złego wilka, który od wielu pokoleń napada na niewinnych ludzi. W końcu mieszkańcom wioski udaje się dojść do porozumienia z krwiożerczą bestią, zobowiązując się składać wilkowi comiesięczne ofiary ze zwierząt, przez co w zamian otrzymają zapewniony spokój i bezpieczeństwo.

Niczym w kalejdoskopie mijają lata i mała Valerie wyrasta na piękną, siedemnastoletnią dziewczynę. Nadchodzi moment, kiedy rodzice postanawiają zaręczyć ją z synem kowala- Henrym. Choć jest on niezwykle przystojnym i bogatym mężczyzną, to jednak serce Valerie bije szybciej na widok Petera, przyjaciela z dzieciństwa, który po długiej nieobecności właśnie teraz postanowił znów wrócić do wioski. Rozterki miłosne nieoczekiwanie schodzą na dalszy plan z powodu nagłej, makabrycznej śmierci siostry Valerie – Lucie. Wilk ponownie po wielu latach zaatakował człowieka. Napaść, nie kończy się na jednej ofierze i wkrótce w zastraszającym tempie giną kolejne osoby. Na pomoc przybywa pogromca wilkołaków – ojciec Salomon, uświadamiając mieszkańcom Daggorhorn, iż mają do czynienia ze zmiennokształtną bestią, która stanowi zagrożenie dla każdego człowieka a co najgorsze, wilkołak może doskonale kamuflować się w ludzkim ciele będąc czyjąś żoną, córką, bratem czy nawet mężem.

Nieoczekiwanie wilk staje oko w oko z osadnikami, lecz tak naprawdę całą uwagę kieruje na Valerie mówiąc do niej w swoim zwierzęcym języku ,,Widzę, co kryje się w twoim sercu. Pragniesz uciec z Daggorhorn.  Pragniesz wolności. Chodź za mną’’.  Przerażona dziewczyna ze zdumieniem odkrywa, iż potrafi komunikować się ze zwierzęciem, czując do niego dziwne przyciąganie. Czy Valerie ulegnie wpływowi zmiennokształtnemu i czy wreszcie dowiemy się, kim jest owa tajemnicza bestia?

Tak przedstawia się ogólny zarys fabuły książki,, Dziewczyna w czerwonej pelerynie’’ Sary Blakley-Cartwright wydanej pod nakładem wydawnictwa Galeria Książki. Na samym wstępie, dzięki wprowadzeniu napisanym przez reżyserkę Catherine Hardwicke dowiadujemy się, że powyższa opowieść została napisana na podstawie scenariusza autorstwa Davida Lesliego Johnsona zaś pomysłodawcą był Leonardo DiCaprio.

Muszę przyznać, że początkowo z pewną obawą sięgałam po,, Dziewczynę w czerwonej pelerynie’’, gdyż czasy dzieciństwa dawno mam za sobą i bałam się, iż dorosła wersja czerwonego kapturka nie zaskoczy mnie niczym pozytywnym. Moje lęki okazały się bezpodstawne, ponieważ już pierwsze strony powieści porwały mnie w niesamowitą, mroczną, wielowarstwową baśń pełną magii i emocji.

Główna bohaterka – Valerie – różni się nieco od grzecznego, uczynnego czerwonego kapturka, lecz to właśnie jej silna osobowość i wyrazistość wzbudza zainteresowanie. Do gustu przypadł mi również plastyczny obraz społecznej wioski, w której dominowała zazdrość, próżność, małostkowość, bieda i strach. Poprzez barwne opisy czy wtrącenia, autorka doskonale oddała klimat scenerii czasów średniowiecznych.

Lekki, płyny styl oraz swobodna trzecioosobowa narracja powoduje, że brniemy przez całość powieści niemal jednym tchem. Akcja toczy się równomiernie, momentami zaskakując nieoczekiwanymi wydarzeniami. Przez cały czas, wyczuwalne jest napięcie, które wzmaga naszą ciekawość wraz z kolejnymi zagadkami, zmierzającymi do odkrycia prawdy o pochodzeniu bestii. Historia skupia się przede wszystkim wokół niebezpiecznego wilkołaka, zaś wątek miłosny jest swego rodzaju tłem, dlatego ,,Dziewczynę w czerwonej pelerynie’’ określiłabym raczej jako kryminał paranormalny, w którym nieustannie poszukujemy odpowiedzi na temat zmiennokształtnego – ,,Kim on jest?’’ ,,Dlaczego zabija?’’ i ,, Jaki udział ma w tym wszystkim Valerie’’?

Nie myślałam, że tak swobodnie wejdę w ten świat fikcji i poczuje jego tajemniczy klimat a jednak Sara Blakley- Cartwright urzekła mnie swą opowieścią. Jedynie zakończenie spowodowało we mnie uczucie niedosytu – wołam ,,chce jeszcze! ”.

Zachęcam również do zapoznania się z produkcją filmu o tym samym tytule co książka, którą także miałam przyjemność obejrzeć i śmiało mogę rzec, iż w podobny sposób doskonale oddaje realny obraz ,,Dziewczyny w czerwonej pelerynie’’.

Serdecznie polecam przeczytać tę książkę. Jestem przekonana, że bez trudu wciągniecie się w mroczną, gotycką adaptację o czerwonym kapturku, zaś tajemnicze, żółte ślepa wilka niejedną osobę oczarują swym magnetyzmem. Daj się więc porwać wyobraźni i poczuj dreszcz emocji zaglądając do wioski Daggorhorn znajdującej się wśród tajemniczych lasów, nieopodal złowieszczych gór, spowitych gęstą jak mleko mgłą a zobaczysz, jak ekscytująco mija tam czas.

Moja ocena 6- 

**************************************************************************

CYRYSIA