Recenzja: Wichry Archipelagu

„Dzień, w którym przestajemy słuchać nauki świata …

… jest dniem, w którym zaczynamy umierać.”

Kiedy zaczynałam czytać tę książkę, sklasyfikowaną w gatunku fantasy, obawiałam się, że niczego nowego nie będzie. Zauważyłam, jak pewnie wielu z Was, że większość książek fantasy utrzymuje się w utartych od dawna schematach, zarówno pod względem świata przedstawionego, jak i fabuły w realiach średniowiecznych lub renesansowych. Czytając kolejną pozycję zaszufladkowaną w taki sposób, czytelnik spodziewa się powielanych wielokrotnie schematów. W tym przypadku możemy czuć się zaskoczeni. Najnowsza książka wydana w serii Nowej Fantastyki „Wichry Archipelagu” Bradleya P. Beaulieu zachęca nas do lektury z ciekawym i niespotykanym klimatem.

„Wiatr niesie śmierć. Tajemnicza zaraza dziesiątkuje ludność, osłabiając targane wewnętrznymi konfliktami księstwo Kałakowa. Nawet wznoszące się pośród wzburzonych mórz niedostępne mury nie chronią przed wszystkim, a fanatyczni Maharrahtczycy tylko czekają na okazję, by przejąć władzę. Atak żywiołaka na zmierzający do wyspy powietrzny statek zaprzepaścił szansę na pokój. Śmierć podróżującego nim Wielkiego Księcia pogorszyła i tak złą sytuację archipelagu. Los wysp spoczywa teraz w rękach młodego księcia Nikandra i autystycznego chłopca, który potrafi narzucić siłom natury swoją wolę. Czy jest on jednak zbawcą, czy niszczycielem?”

Po przeczytaniu takiego opisu, książki nie sposób odłożyć na półkę, ja byłam bardzo ciekawa co z tego wyniknie.

Świat przedstawiony jest doprawdy imponujący. Akcja toczy się szybko, chociaż czasem opisy mnie irytowały, są obszerne i nie zawsze wnoszą istotne informacje do powieści. Akcja rozgrywa się na kilkunastu wyspach, tworzących Wielkie Księstwo Anuski. Czytając, poznajemy geografię wysp, a także historię i obyczaje bohaterów. Tutaj mamy naprawdę  przemyślany świat. Kultura oparta została na … carskiej Rosji, zdziwieni? Jednak nie tylko kultura kojarzy nam się ze wschodnimi sąsiadami. Imiona bohaterów także brzmią znajomo, Atiana Radiewa Wostroma, Nikandr Jarosław Kałakow, spotkamy także Grigorija i Iszkinę. Nie można przeoczyć wielu wtrąceń, typu “da” i “niet”, co jeszcze bardziej przybliża nas ku wschodowi. Kreacja bohaterów jest na najwyższym poziomie,  niczego im nie brakuje, charaktery i wygląd zewnętrzny się dopełniają, przez co każda z postaci jest spójna a wszystko razem sprawia wrażenie realności.

Jednym z istotnych elementów powieści jest motyw konfliktów, których w tej powieści nie brakuje. Podstawowym jest spór różnych kultur, tutaj mamy oczywistą niezgodę wśród najeźdźców i podbitego ludu. Nie brakuje intryg między księstwami, a także spięć między głównymi bohaterami i aranżacji małżeństwa, z którego nie wszyscy są zadowoleni. Wszystko to nadaje szczególny obraz zarówno historii, jak i całej powieści.

Nie mogę pominąć magii, która jest niewątpliwie bardzo ciekawie przedstawiona i która nadaje światu autora dodatkowego smaku i oryginalności. Mamy dwa sposoby jej przedstawienia. Pierwszym jest wiązanie się z hezanami, duchami żywiołów, z którymi tylko nieliczni mogą się łączyć. Natomiast drugą opcją przedstawienia magii w “Wichrach Archipelagu” jest umiejętność poruszania się w eterze, jest to świat astralny, z którego tylko najsilniejsi i najbardziej doświadczeni mogą korzystać. Właśnie ta metoda wykorzystania magii zasługuje na uznanie, z pewnością to dość innowacyjny pomysł.

Narrację prowadzi kilka postaci, przez co mamy możliwość spojrzenia na rozgrywające się wydarzenia z kilku perspektyw. Każda z postaci wydarzenia relacjonuje, poprzez swoje doświadczenia życiowe, emocje oraz poglądy polityczne. Mimo, że wspomniane przeze mnie opisy są dość rozległe, dialogi wynagradzają nam wszystko. Jest ironia, powaga, znajdziemy także szczyptę humoru.

Na moje uznanie zasługuje oprawa graficzna. Okładka w dotyku jest niewiarygodna, przypomina aksamit. Pod światło widać lśniące nadruki, które  przedstawiają wiatry. Grzbiet z daleka widać z półki, może dlatego że jest taki szeroki, w końcu książka ma ok. 640 stron. Dodatkowym plusem jest umieszczenie przez autora mapki księstw, przyznam, że bez tego ciężko byłby zrozumieć geografię świata przedstawionego.

Szczerze mogę polecić wszystkim osobom, które pragną czegoś oryginalnego, uwielbiają podróże do nowego, ekscytującego świata, pełnego magii i intryg. “Wichry Archipelagu”  to bardzo udany debiut, który okazuję się przyjemną lekturą, od której nie sposób się oderwać. Lektura zajmuje kilka wieczorów, jednak zawsze chętnie powracałam do dalszego poznawania tego niezwykłego świata. Okazuje się, że autor wykazał się ogromną wyobraźnią oraz wiedzą.

Powieść z pewnością warta jest zainwestowania swoich pieniędzy i czasu, każdy znajdzie coś dla siebie. Romans, dworskie intrygi, nawet terroryzm – to wszystko nadaje powieści Bradley’a P. Beaulieu oryginalności. Mogę z czystym sumieniem wystawić ocenę 4+/6. Czekam na dalsze losy bohaterów, których szczerze polubiłam.

Isztar 

http://isztarbooks.blogspot.com/