Recenzja: Zagubiony Heros

Co tak niezwykłego jest w mitach o  bogach i  herosach, że dzieci, jak również  dorośli  fascynują się nimi od lat ?

Rick Riordan to amerykański pisarz, jednym dobrze znany, innym trochę mniej – niestety ja należę do tej drugiej grupy, a raczej należałam, dopóki nie sięgnęłam po jedną z jego książek fantasy. W sumie,  to mogę śmiało założyć, że całkiem spora grupa ludzi zna poczynania pewnego niezwykłego chłopca – Percy’ego Jackson’a.

„Zagubiony Heros” to pierwszy tom nowej serii pana Riordan’a pt. „Olimpijscy Herosi”. Głównymi bohaterami tej historii są trzej młodzi herosi, którzy podczas swojej przygody, przeżyją niesamowite a niekiedy bardzo groźne chwile. Owa, nie do końca sielankowa powieść rozpoczyna się w interesującym i nieco dziwnym momencie, bowiem Jason niczego nie pamięta – nie wie jak ma na imię, gdzie jest i kim są ludzie dookoła, Piper jest skołowana zachowaniem swojego chłopaka, który ma dziwny zanik pamięci, Leo – największy żartowniś z całej paczki – ma natomiast własną teorię dotyczącą niecodziennego zachowania przyjaciela, nadzwyczajnej w świecie myśli, że Jason stroi sobie żarty – w końcu cała trójka półbogów trafia do Szkoły Dziczy, czyli miejsca dla trudnej młodzieży.  Jak to często w książkach fantasy bywa, wszystko wydaje się być bardzo pogmatwane i tajemnicze, ale to raczej plus, a nie minus utworu. W każdym bądź razie sięgając po to dzieło, nie powinno się mieć żadnych obaw, że zmarnuje się  cenny czas na nudną powieść, albowiem moim zdaniem „Zagubiony Heros” zadowoli nawet najbardziej wybrednych czytelników.

Fabuła utworu nie jest prostolinijna i przewidywalna, a co najważniejsze  ma się wrażenie, że wszystko co się dzieje,  mogłoby się wydarzyć w naszym życiu – co prawda jest to bardzo nieprawdopodobne, ale nie niemożliwe. Rick Riordan sprawił, że uwierzyłam w każde słowo, które napisał, dzięki czemu wszystko odczuwałam silniej, mocniej – czasami czułam, że jestem w samym środku wydarzeń razem z naszym trio. Tym, co może cieszyć lub złościć, w zależności od osoby, jest to, że nie ma praktycznie żadnego wprowadzenia do całej historii, po prostu nie mamy tutaj zbędnych rzeczy, nudnego opisywania dnia bohaterów; a wręcz odwrotnie, od razu trafiamy w sam środek przygody, co może trochę skomplikować zrozumienie treści na samym początku.  Jak już wcześniej wspomniałam, nie ma tu miejsca na nudę, bowiem akcja wre w najlepsze – jest dynamiczna, zawiła i tajemnicza, co może tylko spowodować uśmiech na twarzy prawdziwego mola książkowego, takiego jak ja.

Bohaterowie „Zagubionego Herosa” są różni, nietuzinkowi, a przede wszystkim bardzo łatwo ich polubić. Oczywiście zawsze można się do czegoś przyczepić, chociażby do tego, że najlepiej zarysowanymi postaciami powieści są Jason, Piper i Leo – pisząc to mam na myśli, że trochę szkoda, że Riordan nie poświęcił więcej czasu innym, mniej znaczącym postacią, ale w sumie, to można jeszcze nadrobić  ten mały mankament w następnych tomach.  Napiszę jeszcze tylko, że trudno mi się zdecydować kogo lubię najbardziej – dzielnego Jasona, chłopczyce Piper czy może żartownisia Leona – każdy z tej trójki ma coś w sobie, dlatego też nie mam ulubionego bohatera w tym przypadku, co jest trochę do mnie niepodobne.

Narracja tej powieści jest dla mnie jej wielkim plusem – niby taka zwyczajna, trzecioosobowa, lecz tym co ją wyróżnia jest to, że  prowadzona jest, poniekąd, z trzech różnych perspektyw, albowiem każdy rozdział ma swojego narratora – Jasona, Piper lub Leona. Nie ukrywam, że bardzo spodobał mi się ten „pomysł”  Rick’a Riordan’a, który jest innowacyjny i wnosi powiew świeżości do mojej domowej biblioteczki .

Na bardzo dobrym poziomie stoją język i styl autora. W żaden sposób nie można się przyczepić do warsztatu Riordan’a – najprościej rzecz ujmując, facet zna się na rzeczy i wie jak zadowolić swoich czytelników.

Może nazwiecie mnie pochlebcą do potęgi n, ale nic na to nie poradzę, bo muszę o tym koniecznie napisać.  „Zagubiony Heros” jest jedną z najlepiej wydanych książek, jakie do tej pory czytałam – zaczynając od świetnej grafiki i perfekcyjnego materiału okładki, a kończąc na czcionce czy papierze. Wydawnictwo zasłużyła na moje gratulacje i podziękowania za tak dobre wydanie, co ostatnio nie jest wcale taką łatwą rzeczą na polskim rynku wydawniczym.

Niechybnie zbliżam się do końca moich wywodów, więc nie pozostaje mi nic innego, jak polecić dzieło amerykańskiego pisarza innym czytelnikom. Myślę, że ta książka spodoba się przede wszystkim miłośnikom twórczości Rick’a Riordan’a, fanom fantastyki, mitologii czy też osobom, które chcą przeżyć niesamowite przygody, które pozostawią po sobie bardzo ciepłe wspomnienia i pewien niedosyt.

Moja ocena:  9/10

**** aniusiaczek92 by aniusiaczek92 dla PB