Recenzja: Walka Sylfa

                        Innowacyjność = Bestseller ?

Niezwykle trudno znaleźć we współczesnej fantastyce jakieś oryginalne dzieło,  czymś wyróżniające się – takie, którego tematyka nas zaskoczy i przykuje naszą uwagę, obok tysiąca innych nowości wydawniczych. Gdyby się dłużej nad tym zastanowić, to nie powinien nikogo dziwić taki stan rzeczy, smucić owszem może, ale dziwić nie, bo  w końcu przecież to normalne, że wszystko ma swój początek, jak i koniec – tak samo jest z innowacyjnymi pomysłami na książki.

 Na całe szczęście nie wszystko w naszym „idealnym świecie” przebiega wedle utartego z góry schematu, czasem zdarza się coś odbiegającego od normy, coś co może mnie bardzo pozytywnie zaskoczyć – i właśnie taką miłą niespodzianką jest książka L.J McDonald  „Walka Sylfa”, która przywróciła mi wiarę w to, że przeczytam jeszcze kiedyś książkę, która nie będzie kolejną parafrazą jednej i tej samej bajki.

Wiadomo nie od dziś, że takie elementy jak miłość, przyjaźń czy walka dobra ze złem są nieodzowną częścią prawie każdej książki i tak samo jest z „Walką Sylfa”, ale innowacyjność tego dzieła polega na wprowadzeniu zupełnie nowego typu bohatera do powieści fantasy jakim jest Sylf – potężna, magiczna istota, która może siać w dużym stopniu dobro, jak i spustoszenie.

„Walka Sylfa” to historia siedemnastoletniej Solie – zwykłej dziewczyny, której życie pewnego dnia diametralnie się zmienia, a wszystko zaczyna się od mrocznego rytuału i pociągającego osobnika płci męskiej.  Po tym dniu Solie nie jest bezpieczna w swojej wiosce, nie jest bezpieczna nigdzie, a jej jedyną drogą ratunku pozostaje równie mocno seksowny, jak przerażający wojowniczy sylf – Hejty…

Książka L.J. McDonald nie jest tak naprawdę historią Solie, a piszę to, ponieważ „Walka Sylfa” moim zdaniem  jest historią pobocznych bohaterów. Po raz pierwszy nie zżyłam się z główną postacią powieści – tak naprawdę to ja jej prawie nie znam, bo nie było mi to dane, gdyż autorka nie poświęciła zbyt dużo miejsca,  by ukazać charaktery postaci w swojej książce,  czego mi bardzo brakowało podczas czytania. Jedyne, co zapadło mi w pamięć o Solie to, to że jest raczej postacią nijaką, pokroju Belli Swan z pierwszej części Sagi Meyer. Nawet główny amant nie sprawił, że mocniej zabiło mi serce, co często się zdarza, kiedy czytam dobrą książkę. Na całe szczęście sytuacje ratują poboczne postaci, z którymi nawiązałam jakąś więź emocjonalną, a mowa teraz o dwóch sylfach Ril’u i Maczudze, którzy wnieśli trochę humoru i wyrazistości tej powieści.

Mimo swojej oryginalności, fabuła „Walki Sylfa” trochę mnie rozczarowała, albowiem oczekiwałam większego napięcia i dreszczyku emocji, a pod tym względem jest niestety krucho. Ponadto zabrakło mi obszerniejszego wprowadzenia do historii, nie wiem czemu, ale czułam, że wrzucono mnie prosto w wir opowieści, w którym początkowo nie mogłam się odnaleźć .

Akcja powieści raz płynie równym tempem, aby z kolei za chwilę przyspieszyć, co jest w zasadzie normalne. Tym, co warto pochwalić są dynamiczne i ciekawe opisy walki oraz humor, który w ogromnym stopniu ratuje sytuacje „Walki Sylfa”.

Od strony technicznej powieść pani McDonald wypada w bardzo dobrym świetle. Okładka książki jest przepiękna i niezwykle wpływa na wyobraźnie, czcionka jest miła dla oka i nie sprawia problemów czytelnikowi.  Narracja w powieści jest trzecioosobowa, z różnych perspektyw, co uznaję za kolejny duży plus „Walki Sylfa”, bo dzięki niej wiemy znacznie więcej – nasz obraz na świat McDonald jest szerszy i bardziej wyraźny.

Podsumowując – czy „Walka Sylfa” jest godną polecenia książką ? Myślę, że tak, bo wiele osób może mieć zupełnie inne wrażenia i nie być rozczarowanym tym, co mnie rozczarowało, poza tym zawsze warto przyjrzeć się z bliska czemuś nowemu, co może okazać się prawdziwym diamentem wśród literatury.

 Książkę L.J. McDonald polecam fanom fantastyki oraz czytelnikom spragnionym nowości, którzy czekają na coś innowacyjnego, choćby pod małym względem, jakim jest między innymi wprowadzenie nowego typu bohatera.

Ocena: 6,5/10

**** aniusiaczek92 by aniusiaczek92 dla PB