Recenzja: Ucieczka

Wampiry, wilkołaki, anioły… to wszystko już było. Rozumiem więc, że po kolejną lekturę traktującą o krwiopijcach nie planujecie sięgać. Kto by bowiem chciał wciąż i wciąż czytać o tym samym? Jednak niech Was nie zwiedzie tematyka  i opis – to bywa mylące. Podobnie jak ocenianie książki po okładce – sama bezwiednie to czynię, choć staram się uważać na odruch „pierwszego spojrzenia”.Na początku byłam sceptycznie nastawiona do serii pani Gray. Zaskoczenie więc było spore.

Druga część – „Mowa gwiazd” – kończy się rozpoczęciem nowego etapu w życiu Bianki i Lucasa. Z opisu „Ucieczki” wiemy, że oboje są zmuszeni przebywać wśród ludzi Lucasa i ukrywać tożsamość Bianki, by mogli przeżyć. Rodzina dziewczyny jej szuka, Akademia Wiecznej Nocy jest w ruinie, a Czarny Krzyż chce z głównej bohaterki i jej przyjaciółki Raquel uczynić zabójców wampirów. Wszystko więc idzie w nieodpowiednim kierunku. I zdaje się, że to cisza przed burzą, jakby zegar bomby właśnie odliczał czas do wybuchu, aż w końcu… bohaterowie zmuszeni są uciekać. A wówczas zaczyna się prawdziwa walka o przetrwanie.

Przed Lucasem stoi największe wyzwanie, a pociechą może być jedynie fakt wspólnej drogi, jaką oboje bohaterów muszą przejść. Marna to jednak radość, gdy zostają zmuszeni do porzucenia własnego życia, ideałów i marzeń. Zwłaszcza, gdy w dodatku narzuca się konieczność spojrzenia w rzeczywistość, do której nie są przygotowani. Dopiero wtedy odkrywamy, że miłość i bliskość ukochanej osoby nie będzie lekarstwem na wszystkie problemy. I także tu nawet drobne chwile szczęścia nie trwają wiecznie. Dramatyczne koleje losu mogą zjeżyć nam włoski na karku, a finał będzie dla niejednego czytelnika całkowitym zaskoczeniem, groteskowym i przerażającym.

Nie sądziłam, że Claudia Gray będzie zdolna do kreowania dramatycznych rozwiązań, bowiem do tej pory obchodziła się dosyć łagodnie ze swoim dziełem. W zasadzie w „Ucieczce” nie ma nawet chwili na oddech. Akcja mknie jak szalona, a my z całych sił, jako czytelnicy, możemy jedynie starać się, co podkreślam – STARAĆ SIĘ – dogonić bohaterów w tej iście szalonej gonitwie po marzenia. Przez całą historię nie ma nawet mowy o nudzie, wciąż coś się dzieje. To sprawia, że lekturę połykamy w zasadzie w ciągu kilku godzin. Niesamowite, gdyż to stanowczo najbardziej mroczna i budząca grozę część ze wszystkich wydanych do tej pory ksiąg „Wiecznej Nocy”.

Autorka, kreując rzeczywistość, nie zapomina o pobocznych bohaterach, zręcznie wplatając ich w historię dwojga zakochanych w sobie ludzi. To sprawia, że fabuła nie jest sucha, jednowątkowa, czy pozbawiona różnorodności. Pojawiają się jednak nie tylko przyjaciele z Akademii, ale także wrogowie, czyhający na życie bohaterów. Nie wiemy, komu można zaufać i czego się spodziewać, przewracając kolejne strony książki, a przede wszystkim – kto i jakie skrywa tajemnice. Wyniki ucieczki w nieznane niejedną osobę zaskoczą i tym samym pozwolą uzyskać pewność, iż „Wieczna Noc” to nie jest kolejna zwykła opowiastka  paranormalna o nastoletnim zakochaniu.

Muszę przyznać, że o ile druga część była nieco nudna i męcząca, o tyle „Ucieczka” to prawdziwe szaleństwo. Posiada wszystko to, co powinna mieć w sobie dobra książka – akcję, niebanalną fabułę, prawdziwą eksplozję wydarzeń i niezwykłe zakończenie. Ogromny pokłon w stronę pani Gray, bo przyznam z ręką na sercu – zaskoczyła mnie niezmiernie! Powiem więcej – po dotarciu do końca lektury, byłam całkowicie zrozpaczona. Nie mogłam uwierzyć, że to koniec i jedyne co mi pozostało, to czekać na dalsze losy opowiedziane bohaterów.

Z mojej strony mogę tylko podkreślić, że to niezwykła, kapitalna i magiczna opowieść o miłości i walce z własnymi słabościami, a poniekąd także i z przeznaczeniem. Liczę na to, że ostatni tom – „Afterlife” (premiera miała miejsce w marcu tego roku) – da nam odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania i jednocześnie mam ogromną nadzieję, że ostatecznie mój głód historii zostanie zaspokojony. Na koniec daję ocenę 6/6. Polecam naprawdę gorąco!

**** Tirindeth by mybooksbytirindeth dla PB