Fragment: Kłamczuchy. Pretty Little Liars

Alison, Aria, Spencer, Emily i Hanna zaprzyjaźniły się zeszłego lata, kiedy rodzice zgłosili je do charytatywnej pracy ochotniczej w sobotnie popołudnia – wszystkie oprócz Spencer, która zgłosiła się sama. Miały rozwozić posiłki dla biednych. Nieważne, co Alison wiedziała na temat czterech pozostałych – ważne, co one wiedziały o Alison. Była idealna. Piękna, dowcipna, inteligentna. Popularna. Chłopcy chcieli się z nią całować, a dziewczyny – nawet te starsze – chciały nią być. Więc kiedy po raz pierwszy Ali zaśmiała się z jakiegoś żartu Arii, zadała Emily jakieś pytanie dotyczące pływania, powiedziała Hannie, że ma śliczną bluzkę, czy zauważyła, że Spencer ma znacznie ładniejszy charakter pisma niż ona, mogły poczuć się tylko… olśnione. Zanim ją poznały, czuły się jak marszczone dżinsy z wysokim stanem, jakie nosiły ich mamy, dżinsy dziwaczne i rzucające się w oczy z niewłaściwych powodów. Ali sprawiła, że poczuły się jak dżinsy od Stelli McCartney, na które żadnej z nich nie było stać. […]

– Dziewczyny? – Aria stanęła w drzwiach. Była blada jak ściana.
– Wszystko w porządku? – zapytała Emily.
– Gdzie Alison? – Aria zmarszczyła brwi. – A Spencer?
– Nie wiemy – powiedziała Hanna.
I nagle do domku wpadła Spencer. Wszystkie dziewczyny podskoczyły.
– Co się dzieje? – spytała.
– Gdzie Ali? – zapytała cicho Hanna.
– Nie wiem – wyszeptała Spencer. – Myślałam… Nie wiem.
Zapadła cisza. Słychać było tylko drapanie gałęzi w okna. Jakby ktoś długim paznokciem przesuwał po szybie.
– Chyba chcę iść do domu – powiedziała Emily. […]

Ezra uśmiechnął się.
– Mogę iść z tobą?
Cóż, to chyba była odpowiedź na pytanie o dziewczynę.
– To znaczy, hm… – Potarł dłonią kark. – Jestem za szybki? – zapytał, marszcząc brwi.
Jej mózg pracował na przyspieszonych obrotach. Podrywanie obcych nie było jej ulubionym zajęciem, przynajmniej nie w Ameryce. Ale czyż nie powiedziała, że chce być islandzką Arią?
Wstała i wzięła go za rękę. Idąc do łazienki, nie odrywali od siebie wzroku. Na podłodze leżał papier toaletowy i pachniało tu gorzej niż w całym barze, ale Aria miała to gdzieś. Kiedy Ezra posadził ją na umywalce, a ona owinęła nogi wokół jego bioder, czuła tylko jego zapach – pomieszanie szkockiej, cynamonu i potu. Nigdy wcześniej nic nie pachniało tak słodko.
Jak mówią w Finlandii, a może gdzieś indziej – ja. […]

Komórka wibrowała. Aria ukradkiem sięgnęła po telefon. Przyszła nowa wiadomość:

ARIA, MOŻE ON MA ZWYCZAJ FLIRTOWAĆ Z UCZENNICAMI. WIELU NAUCZYCIELI TAK ROBI… ZAPYTAJ TATĘ! A.

Aria szybko zamknęła telefon. Ale potem otworzyła go i znowu przeczytała wiadomość. I jeszcze raz. Dostała gęsiej skórki.
Nikt z siedzących w klasie nie miał w ręku telefonu. Ani Hanna, ani Noel, ani nikt inny. Nikt na nią nie patrzył. Spojrzała nawet na sufit i drzwi do klasy, ale nie było tam nic podejrzanego. Było cicho i spokojnie.
– To się nie dzieje naprawdę – wyszeptała Aria.
Jedyną osobą, która znała historię jej taty, była… Alison. Ale ona przysięgała na własny grób, że nie piśnie o tym nikomu. Czyżby wróciła? […]

– Mam jednego SMS-a.
– Ja też – wyszeptała Aria.
– I ja – potwierdziła Emily.
Spencer też ją dostała. Otworzyły ją jednocześnie. Zamilkły na chwilę.
– O Boże – wyszeptała Aria.
– To od… – pisnęła Hanna.
– Myślicie, że naprawdę… – mruknęła Aria.
Spencer przełknęła ślinę. Razem przeczytały na głos SMS-y. Miały jednakową treść:

WCIĄŻ TU JESTEM. I WIEM O WSZYSTKIM. A.

ź: znak.com.pl