Recenzja: Król Demon

Sięgając pamięcią wstecz, mam wrażenie, iż fantastyka, jako gatunek literacki, od zawsze mnie intrygowała i przyciągała. Zaczęło się, gdy miałam ledwo ponad trzynaście lat i pierwszy raz sięgnęłam po dzieła wielkich twórców. Później poszło już z górki. Teraz, po latach, wciąż zastanawia mnie to, dlaczego ten dział literatury jest dla mnie tak pociągający, tak inny niż wszystkie i przede wszystkim, na ile jesteśmy w stanie ocenić, czy książka fantastyczna jest rzeczywiście fantastyką, czy jedynie wbija nam go głowy nieprawdziwe, absurdalne obrazy?

Od pierwszych stron powieści poznajemy jasnowłosego Hana i jego miedzianoskórego przyjaciela Tancerza Ognia. Chłopcy są młodzi, ledwie szesnastoletni, lecz wydają się być nad wiek dojrzali. Właśnie ruszyli na polowanie, gdyż sytuacja w domu jednego z nich jest niepewna i głód nie jest obcy rodzinom z Łachmantargu, dzielnicy miasta przynależnego do zamku królewskiego.

I wtedy chłopcy spotykają trzech młodzieńców w ich wieku, którzy okazują się być czarownikami. W wyniku nieporozumienia i buntowniczej natury bohaterów, dochodzi do poróżnienia między tą piątką. Han i Tancerz wychodzą na szczęście cało ze spotkania, lecz nie mają pojęcia, że dopiero teraz wpakowali się w prawdziwe problemy, których źródłem będzie spotkany młody Bayar, syn Wielkiego Maga.

Tymczasem całkiem niedaleko królowa Fells wraz ze starszą córką – następczynią tronu – Raisą, oraz Wielkim Magiem i gwardzistami wybrała się konno na polowanie. Jednak nagły, zbliżający się z oddali ogień trawiący wszystko na swojej drodze, zmusza ich do ucieczki. Nikt nie wie, skąd nadszedł żywioł i jakie jest jego źródło. Lecz nie pozostaje tajemnicą, że czarownicy dokonują czegoś, co pozwala im zdobyć jeszcze większe zaufanie władczyni.

Wydarzenia idą swoim torem, ukazując sytuację na dwóch płaszczyznach – z punktu widzenia Raisy, głównej bohaterki, oraz z punktu widzenia Hana Alistera. To pozwala nam poznać sytuację w dwóch diametralnie różnych miejscach – na dworze królewskim i w slumsach, mówiąc najprościej. Pozwala nam również zbliżyć się do tych dwóch postaci, zrozumieć ich charaktery, położenie, pragnienia i strach, z jakim muszą się zmierzyć.

„Król Demon” to powieść wielowątkowa. Pierwsza istotna sprawa to świat, jaki pani Chima wymyśliła na potrzeby swojego dzieła. Jest całkowicie fantastyczny, nierzeczywisty, baśniowy. Ludzie żyjący w jej świecie nie są za specjalnie szczęśliwi – autorka akcentuje biedę, brud i wszelkie minusy życia poza zamkiem królewskim. Z drugiej strony uderza w nas przepych życia, jaki prowadzą królowe Fells. Ponadto pisarka stworzyła potrzebne dla urozmaicenia fabuły wierzenia, swoistą „mitologię” i bohaterów, którzy są wzorcem do naśladowania dla postaci żyjących współcześnie. Druga ważna kwestia to byt bohaterów, o których wspomniałam – ich problemy, zmagania z rzeczywistością i przede wszystkim trudność zaadoptowania się w świecie, gdzie sprawiedliwość jest tylko słowem bez większego znaczenia, a władzę ma ten, kto używa siły. I tu nakładają się elementy „prawdziwej” rzeczywistości, wplecionej w świat fantastyczny – etykieta dworska, moda, a nawet polityka, przez nas znana z kart historii. Interesujący zabieg, który niewątpliwie zbogacił tę pozycję literacką.

Niemniej odnajduję tu także minusy. Jednym z nich jest fakt, iż autorka mija się trochę z chronologią wydarzeń, bowiem sytuacje, jakie powinny rozgrywać się na przestrzeni określonego czasu, zdają się mknąć w nieprzemyślany sposób. Kolejny minus to rozbudowanie wątków opisowych, mających wprowadzić czytelnika w przedstawiony świat. To jest potrzebne, owszem, lecz natłok porozrzucanych po całej, niebagatelna ponad pięćsetstronicowej powieści, to utrudnienie dla czytelnika. Zamiast wciągnąć się w wir wydarzeń, zostajemy bombardowani co jakiś czas suchymi faktami, które nie wciągają, lecz jakby pauzują nasze napięcie. To bywa konieczne, lecz nie zawsze jest odpowiednie dla danego miejsca. Kolejny minus, wynikający poniekąd z opisu dzieła, to owo spotkanie dwojga głównych bohaterów. Nie odnalazłam tu emocji, jakie miałyby „wstrząsnąć królestwem w posadach”, co odbiera przedstawionej historii pewnej, wymaganej w tym momencie, romantyczności a może nawet odrobiny szaleństwa?

Powieść jest w dużej mierze wyważona, statyczna, momentami jedynie przybierająca odpowiednią dynamikę, napisana eleganckim językiem. Bohaterowie są żywi i wyraziście wykreowani, lecz ich charaktery nie przyciągnęły mojej uwagi tak, jak mogłam i pragnęłam się spodziewać. Nie ma także momentów, które by mnie zaszokowały, poza punktem kulminacyjnym, który, przyznam, był trochę zaskakujący, lecz nie przerażający. A jego wynik zdawał się być przewidywalny.

Dodam na koniec, że ogromny atut dla dzieła to okładka. Nietuzinkowa, elegancka i przyciągająca wzrok, lecz… czy aby na pewno związana bezpośrednio z fabułą? To już kwestia do zastanowienia się. Osobiście umieściłabym na niej wspominany w opisie amulet, lecz nie mnie oceniać trafność wyboru artefaktu.

Uważam, że „Król Demon” zasługuje na uwagę i na pewno fani fantastyki powinni sięgnąć po tę powieść, lecz obawiam się, że w dużej mierze i Wy poczujecie niedosyt wynikający ze spokojnej fabuły, która, rozwleczona do ogromnych rozmiarów, niewiele wnosi w samą problematykę dzieła. Czy to dobra książka? Nie najgorsza, raczej dla niewymagającego odbiorcy. Mimo to na pewno wyróżnia się na tle współczesnej, nierzadko mdłej literatury , na którą czasem szkoda naszej uwagi. Prawda jest taka, że przy „Królu Demonie” miło spędziłam czas, choć spodziewałam się czegoś bardziej porywającego. Dlatego daję ocenę 4/6.

 

**** Tirindeth by mybooksbytirindeth dla PB