Recenzja: Wieczni

Są rzeczy, za które prawdopodobnie oddalibyśmy życie, czyż nie? Mogą to być pieniądze, może wycieczka w nieznane, może spotkanie z idolem, bądź chęć konfrontacji z kimś, kogo dawno nie widzieliśmy. Może to być także ukochana osoba, za którą oddalibyśmy wszystko. Lecz często chęć poświęcenia nie niesie z sobą bezinteresowności. Często związana jest z tym nasza niepohamowana żądza posiadania…

Luke to zwyczajny facet pracujący jako lekarz w małym miasteczku na północy Stanów. Tego dnia, kiedy rozpoczyna się opowieść, jak zwykle wyszedł do pracy w przeświadczeniu, że będzie to zwyczajny dyżur. Nie mógł się jednak spodziewać, że przyjazd szeryfa z tajemniczą kobietą na zawsze odmieni jego życie. Doktor Findley poznaje drobną, śliczną dziewczynę, której na imię Lanore. Okazuje się, że policjanci znaleźli ją na szosie. Kobieta była wystraszona, prawdopodobnie z powodu czynu, jakiego dokonała.

Początkowo Luke uważa, że dziewczyna oszalała i nie zamierza w ogóle dać się wciągnąć w historię nieznajomej. Ma za zadanie ją zbadać, a następnie pozwolić władzom odeskortować ją na posterunek. Jednak młodej kobiecie udaje się zainteresować Luka, więc postanawia opowiedzieć mu swoją historię. Historię niedorzeczną i przerażającą. Historię miłości, która zmieniła całe życie Lanore. Miłości, która swój początek miała dwieście lat wstecz…

Powieść Almy Katsu przyciągnęła mój wzrok zaraz po pojawieniu się zapowiedzi wydawniczych. Piękna, tajemnicza okładka, intrygujący opis i pozytywne komentarze sprawiły, że zapragnęłam tej książki. A kiedy ją otrzymałam, byłam niesamowicie optymistycznie do niej nastawiona. Niestety te radosne oczekiwania z każdą kolejną stroną powieści blakły, a ja zastanawiałam się, co się ze mną dzieje?!

Historia biegnie dwutorowo. Najpierw narracja trzecioosobowa z punktu widzenia narratora wszechwiedzącego opowiada o teraźniejszości, tak więc i słownictwo utrzymane jest w czasie teraźniejszym, nadającym dynamiki. Ten zabieg obejmuje okres, w którym osadzony jest Luke i Lanore znaleziona przez policję. Dopiero gdy dziewczyna postanawia opowiedzieć o swoim życiu, narracja się zmienia w pierwszoosobową w czasie przeszłym, gdzie poznajemy historię sprzed dwóch setek lat. Czytelnik dzięki temu staje się po części bohaterem książki, bo może poczuć się tak, jakby Lanny właśnie do niego kierowała swoją opowieść. W dodatku język dziewczyny jest wysublimowany, elegancki i elektryzujący, mamiący nas rozbudowanymi opisami i chęcią oddana każdego szczegółu.

Fabuła obraca się wokół wspomnień Lanore i wokół jej wielkiej miłości, o której postanawia opowiedzieć lekarzowi, a także wokół dalszych, nieco przerażających wydarzeń. Nie znajdziemy tu wartkich zwrotów akcji, podobnie jak nie będziemy mieli do czynienia z kryminalnym wątkiem do rozwiązania. Będzie za to magia, która może nas zaskoczyć, a także okrucieństwo ówczesnego bohaterce świata, które nas przerazi i sprawi, że pochylimy czoła nad historią, z jaką przyszło nam się zmierzyć.

Niemniej poza tymi wysoko sytuującymi powieść cechami odnajduję tu także sporo minusów, które w dużej mierze zaważyły na mojej ocenie książki. Pierwsza sprawa to kreacja bohaterów. Nie mogę powiedzieć, że jest zła, wszak odnajdujemy tu prawdziwą plejadę osobowości, charakterów ciężkich i trudnych do zrozumienia. Jednak to, co mnie przeraża, to ich wydźwięk. Jeśli miałabym pokazać te postaci za pomocą kolorów, każda z nich byłaby samymi ciemnymi, mrocznymi odcieniami. To przerażające, iż nie jestem w stanie znaleźć nawet najmniejszych pozytywów w historii, jaką przedstawiła pani Katsu. W dodatku warto by zauważyć, że choć Lanny posługuje się pięknym, eleganckim językiem, a każde jej zdanie jest odpowiednio wyważone, nie stwarza to pozorów na prędce wypowiadanej historii, podobnie jak fakt, iż dziewczyna jako główna bohaterka w ogóle nie przypadła mi do gustu. Może jej zachowanie łagodzi fakt, że robiła wszystko w imię miłości, lecz i tak nie mogę pozbyć się wrażenia, że to głupia dziewczyna, której jest mi najzwyczajniej w świecie żal. Co do jej ukochanego – ten typ mężczyzn zawsze mnie irytował i wzbudzał we mnie negatywne emocje, zatem Jonathan na pewno nie znajdzie się na liście moich ulubieńców, nie mówiąc o kolejnych przedziwnych postaciach, z jakimi się zetkniemy.

Idąc dalej – mnogość opisów i dbałość o szczegóły może dla wielu być wielkim plusem, dla mnie niestety to minus, gdyż w pewnym momencie po prostu bardzo się nudziłam i nie raz odkładałam lekturę na bok, zmęczona. Do jakiejś setnej strony książkę męczyłam przez tydzień, dopiero później przemogłam się, by ją wreszcie dokończyć.. Miarą dobrej powieści jest to, czy nas wciągnie od pierwszej strony, a niestety nie mogę tego powiedzieć o „Wiecznych”.

Niemniej podkreślam, iż powieść dla niejednego czytelnika będzie interesująca i na pewno wielu z Was znajdzie w niej coś dla siebie. Nie da się bowiem przeoczyć wielkiego talentu pisarskiego Almy, a także potencjału w niebanalnej historii pełnej prawdziwego, rzeczywistego obrazu świata. Dodam jednak, że to nie jest lekka i przyjemna historia o zakochaniu, młodzieńczych przeżyciach, które mają swoje pozytywne zakończenie. Powiem nawet, że finał może Was zaskoczyć i niestety nie przynieść oczekiwanej ulgi. Ja dopiero po namyśle doszłam do wniosku, że ta książka coś we mnie zmieniła. Sprawiła, iż zobaczyłam problem miłości z zupełnie innego punktu widzenia, odnalazłam drugie dno, o którym każdy powinien wiedzieć. A to z całą pewnością podkreśli wagę dzieła wśród współczesnej, nieco trywialnej literatury paranormal.

Tak więc dla mnie „Wieczni” są książką na tyle dobrą, by ją szczerze polecić, lecz mimo to  na tyle słabą, by nie znalazła się wśród moich ulubieńców. Dlatego daję ocenę 4/6 i mogę jedynie mieć nadzieję, iż sami zechcecie przekonać się o sile fabuły, jaką stworzyła Alma Katsu.

 

**** Tirindeth by mybooksbytirindeth dla PB