Konkurs: Drżenie

Aby wygrać jedną z pięciu książek Drżenie– Maggie Stiefvater, należy  rozwiązać zadnie konkursowe  i przesłać rozwiązanie do 12.07.2011 na:

konkurs.paranormalbooks@gmail.com

Wpisując: a) w temacie wiadomości: Konkurs – Drzenie

b) w treści wiadomości: odpowiedź  + swoje  dane*.

ZADANIE KONKURSOWE:

Ile razy zadrżysz, gdy przyjdzie ci spędzić jedną noc sam na sam z wilkiem? 

Ile razy zadrżysz, gdy okaże się, że wilk o złotych oczach nie jest tylko zwierzęciem?

Wciel się w postać Grace i opisz (max.251 słów ) jedną noc spędzoną ze zmiennokształtnym.

 

 

Książki ufundowane przez wydawnictwo Wiga, zastaną przyznane najciekawszym pracom.

 

___________
* więcej w regulaminie konkursów

 

PRACE ZWYCIĘZCÓW:

 

„Jego ciepły oddech niczym jedwab muskał moją skórę. Żar jego oddechu sprawiał, że nie myślałam o tym co mnie otacza, o tym co mnie przeraża.  Liczyła się tylko ta chwila, to że przez kilka minut nie muszę myśleć dlaczego tak  piękne istoty, chciały odebrać mi życie. Jego złote oczy, intensywnie  patrzące w stronę głębokiej pustki, były niczym złoto jarzące się w słońcu.  Nie wiedziałam co mnie czeka , tam dokąd zmierzamy. Myślałam tylko o ciepłym schronieniu, przed lodowatym chłodem nocy, jakie dawały  mi jego ramiona. Nie liczyło się to, że zanim poczułam krople pary na swoim policzku , moje oczy widziały coś czego rozum ludzki nigdy nie zaakceptuje. Kim byłam żeby oceniać tego, który pospieszył mi z odsieczą nim, wpadłam w szpony mroku?  Czy miałam prawo zadrzeć, gdy miękka pieszczota delikatnej sierści , zamieniła się w elektryzujący dotyk?” – by lexsiss95@

*

„Chłód ześlizgiwał się wąskimi pasmami, znacząc gęsią skórką  ścieżkę na mojej skórze. Nie wiem, ile czasu minęło od zachodu słońca i ile pozostało go do świtu. Niewiedza była moim jedynym kołem ratunkowym przed utratą zmysłów.

Dom na odludziu, noc uśpiona śniegiem i my. Nie, to nie jest romantyczna schadzka. Nie chciałam tutaj być.  Chciałam wrzeszczeć, kopać, drapać i uciec. Przywlókł mnie siłą, zanim zdążyłam zdradzić tajemnicę. Mówił, że wszystko wyjaśni.

Na początku myślałam, że straciłam rozum. Moim ciałem szarpały dreszcze, dławił mnie własny oddech. Człowiek nie może być wilkiem!

Usiadł obok mnie na łóżku. Czułam na nagiej skórze jego wzrok. Powstrzymywałam w sobie przemożną ochotę podrapania się. Chciałam zdrapać z siebie jego spojrzenie, wspomnienie dzisiejszego dnia i trwającej nocy. Byłam przerażona, ale nie płakałam. Łzy zamieniły się w szkło, które wypełniło całą mnie i straszliwie ciążyło.

Złote oczy czujnie rejestrowały każdy mój ruch i wtedy zdałam sobie sprawę, że on naprawdę ma w sobie coś… dzikiego. Czujność, właściwą zwierzęciu, które w każdej chwili jest gotowe, by uciec lub… zaatakować.

Znów przeszedł mnie dreszcz. Czy zabije mnie by ukryć swoją tajemnicę? Czy zimowe promienie ogrzeją moje ciało porzucone gdzieś w lesie?

Chwycił mnie za dłoń. Próbowałam wyrwać się, poczułam obrzydzenie. Jest w połowie zwierzęciem, to chore.

I pomyśleć, że kiedy po raz pierwszy go zobaczyłam, moje serce zabiło żywiej…

– Grace…  Nie jestem potworem.  Proszę…

Zaczął opowiadać, a jego historia trwała dopóki przez okno nie wpadły pierwsze promienie poranka.

A szkło w mojej duszy przybrało kolor złota…” – by natkarolak@

*

„Znacie to uczucie, gdy stoicie twarzą w twarz z prawdziwym niebezpieczeństwem, strach osiada wam na ramionach, a przepływający przez wasze ciało dreszcz kumuluje się i ujawnia w postaci gęsiej skórki? Nie? Cóż, nie mogę was winić, do tej pory też było mi obce.

Wycieczka po lesie skończyła się typowym dla mnie odłączeniem od grupy i zagubieniem gdzieś pośród gęstych koron drzew, a w efekcie szczękaniem zębami z zimna, jako że zbliżała się noc. Byłam zmęczona, zmarznięta i przestraszona każdym głuchym echem pękającej gałązki, ale dalej brnęłam w tę dzicz.

Wtedy właśnie napotkałam na drodze potężnego wilka o brunatnym futrze i błyszczących, miodowych oczach, którymi świdrował mnie, pewnie zastanawiając się iloma kęsami zdoła mnie pożreć. Moje ciało zadrżało, gardło zacisnęło się, powstrzymując od krzyku, ale zbuntowana dłoń samowolnie wysunęła się do przodu. Zwierzę przekrzywiło głowę jakby w niemym zdziwieniu, jednak chwilę potem zbliżyło się, przechodząc przez światło księżyca, które prześwitywało między pniami. Był dostojny i zachwycający. Pozwoliłam mu się prowadzić, ściskając w garści kępkę puszystych włosów z jego grzbietu, a potem posłusznie usiadłam na płaskim kamieniu, na który popchnął mnie swoim zimnym nosem. Otoczył mnie swoim ciałem, dając upragnione ciepło i utkwił spojrzenie złotych tęczówek w mroku. Oparłam się wygodnie, zasypiając z poczuciem, że jestem pod jego opieką.

Obudziły mnie znajome głosy, nawołujące moje imię. Otworzyłam oczy i dostrzegłam biegnących w moją stronę przyjaciół, ale skonsternowana zmarszczyłam brwi, czując dziwną pustkę.

Zanim wstałam z zimnego kamienia, głupio wydawało mi się, że widziałam nagiego chłopaka, biegnącego pośród drzew w oddali.” – by sandpierz@

*

„Jako dziecko często budziłam się w środku nocy, z krzykiem na ustach, pamiętając jedynie oczy barwy płynnego złota.

A teraz… widzę go. Stoi naprzeciw mnie. Cała drżę, z przejęcia czy raczej z zachwytu, nie wiem.

Milczy. Ja także. I te oczy … zarazem tak zwierzęce, bestialskie lecz także ludzkie. Natężenie jego spojrzenia jest wręcz przerażające. Nie mogę się ruszyć – zamarłam. Kiedy mrugam, nagle znika. Kątem oka dostrzegam jednak srebrzysty ogon, gdzieś po mojej prawej. Podążam za nim w głąb sosnowego lasu. W oddali słychać odgłosy nocnych zwierząt, nade mną zerwała się sowa. A ja wciąż idę dalej, nie zrezygnuję. Choć nie minęło więcej niż pół godziny, kiedy tak za nim kluczę, w ciemnościach czas ten wydaje się wiecznością.

… Tak bardzo …

… pragnę …

Jest. Nareszcie. Przybrał teraz postać człowieka – poznałam go tylko po jego oczach. Leniwie oparł się o drzewo, patrząc z wyzwaniem.

pragnę…

Czy to moja czy jego myśl ? Już nie myślę, nie analizuję. Po prostu go czuję. Ciała się łączą… pragnienia splatają. Jego uścisk jest obezwładniający.

– Czekałam – wypowiadam w ekstazie.
Nie ma żadnej muzyki, nie ma fanfar. Jesteśmy tylko my. Drżę… tym razem z przyjemności. Jego język podąża wszędzie tam, gdzie tego chciałam. Mój – gdzie chciał tego on. Cała jego siła, cała zwierzęcość zostały skierowane w dawanie, w dawanie tego mnie.
– Moja – wykrzykuje.
Choć zdziwiona tak nagłym wyznaniem, nie sprzeciwiam się. Kiedy skończy się noc, kiedy skończy się chwila ulotna jak motyl nie zapomnę o tym.” – by severitas91@

*

„Tak kończą się samotne wyprawy po nieznanym lesie – pomyślałam wściekła na własną lekkomyślność. Jakakolwiek szansa na odnalezienie domu zniknęła jednocześnie z zachodzącym słońcem. Powoli zaczął zapadać zmierzch, a wraz z nim decyzja o pozostaniu na noc w lesie.

Zmęczona usiadłam i oparłam plecy o spróchniałą korę. Księżyc wisiał już wysoko na ciemnym niebie i wraz z gwiazdami oświetlał ciemną noc. Zamknęłam oczy próbując przywołać sen, kiedy poczułam na sobie badawcze spojrzenie. Leniwie podniosłam powieki i ujrzałam przed sobą ogromną wilczą postać o nieziemsko złotych oczach, które błyszczały jak drogocenne kamienie. Przez chwilę zapragnęłam zacząć wołać o pomoc, ale kto normalny jest o tej porze w lesie? No właśnie, nikt. A nienormalny? Chyba tylko ja… W głowie zaczęły rodzić mi się najczarniejsze scenariusze tej sceny. Ogarnięta panicznym strachem zadrżałam…

Każdy krok zwierzęcia zbliżał nas ku sobie, budząc coraz większe drganie mojego ciała. Zatrzymał się naprzeciw mnie i usiadł jakbyśmy byli starymi przyjaciółmi. Na samą myśl, że miałabym spędzić z nim noc znów dostałam dreszczy. Przez chwilę wydawało mi się, że pragnie mi coś przekazać, kiedy w nagłym momencie jego postać otoczyły tańczące płomienie. Próbowałam uciekać, jednak moje ciało zdawało się ważyć tonę. Spuściłam głowę i cała drżąc marzyłam, aby znaleźć się w domu.

– Nie bój się Grace – usłyszałam nagle. Podniosłam wzrok i zamiast wilka ujrzałam młodzieńca o tych samych  oczach co zwierze.

– Kim jesteś i skąd znasz moje imię? – zapytałam cicho.

– Jeśli zachcesz wszystko ci opowiem – odpowiedział tajemniczo. Znów zadrżałam, tym razem  było to jednak drżenie pełne rosnącego oczekiwania.– by marti388@