Krytycznym okiem: Erotyki wśród dziecięcych bajek?

Erotyki wśród dziecięcych bajek?

Nieodłączną, a zarazem bardzo miłą czynnością poprzedzającą samo czytanie są zakupy. Nie ma nic przyjemniejszego niż przechadzanie się po księgarni, przeciskanie się między setkami nowiutkich woluminów oraz wdychanie woni papieru i świeżej farby drukarskiej. Podczas swych wędrówek między rzędami półek w najbardziej popularnych sieciach księgarskich w Polsce, dokonałam odkrycia nie tylko zaskakującego, ale i ciekawego.

Nurt paranormal romance bywa odbierany różnie. My, drogie czytelniczki, każdą nową powieść traktującą o naszych ulubionych bohaterach przyjmujemy entuzjastycznie i z radością, ale bywają i tacy, którzy nie przypisują im nawet miana „literatury”. My potrafimy dostrzec piękno różnorodności czytanych przez nas powieści – wiemy czym różni się zmiennokształtny od wilkołaka, a czym upadły anioł od nefilima, potrafimy docenić oryginalność stworzeń takich jak centaur, mityczna meduza, czy dragonka, ale są tacy, którzy całą tę różnorodność wrzucają do jednego, wielkiego worka.

W księgarniach panuje powszechna praktyka, aby książki z nurtu paranormal romance traktować jako jednolitą masę. Faktem jest, że większość powieści kierowana jest do nastolatek. Niewątpliwy jest też fakt, że to właśnie młodzież jest grupą, która najczęściej je kupuje. Księgarze zdają się nie widzieć niczego poza tym faktem.

Dokąd kierujecie się, kiedy idziecie kupić romans paranormalny? Oczywiście do działu książek młodzieżowych. I co w nim znajdujecie poza książkami skierowanymi do – jak można by się spodziewać – młodzieży? Wszystko, co w swym opisie ma słowo ”wampir”, „wilkołak” i „romans”.

Warto zauważyć, że paranormal romance to nie tylko powieści skierowane do nastolatek. Są wśród nich dzieła przeznaczone dla znacznie starszego czytelnika. Znacie autorki takie jak Gena Showalter, J. R. Ward, Kerrelyn Sparks, Lara Adrian, Sherrilyn Kenyon, czy Christine Feehan? To autorki tworzące odważne romanse o nieraz bardzo silnym zabarwieniu erotycznym. Nie da się ukryć, że młodzi ludzie z pewnością nie są ich grupą docelową. Na półkach w księgarni stoją one jednak w dziale literatury dziecięcej i młodzieżowej. Dlaczego?

Pierwsze co przychodzi mi na myśl, to niewątpliwa chęć zysku. Jak już wspomniałam wcześniej, to właśnie nastolatki najchętniej kupują paranormal romance, a dodatkowe wątki erotyczne nierzadko są zachętą do sięgnięcia po książkę. Księgarze wykorzystują to zainteresowanie i starają się udostępnić kupującym jak największy wybór oferty tak, aby w zasięgu wzroku potencjalnego kupującego znalazło się wiele tytułów, które mogą go zainteresować.

Wydaje mi się jednak, że kwestia ustawiania książek, o którym mowa opiera się na czymś jeszcze. Utożsamienie wszystkiego z jednym, tym samym typem literatury to wyraz ignorancji i niewiedzy na temat sprzedawanego przez siebie towaru. Kompletny brak wiedzy na temat literatury nie jest niestety rzadkością wśród sprzedawców; paranormal romance ulega jednak największym uogólnieniom wśród wszystkich spotykanych przeze mnie gatunków. Znawcy literatury, teoretycy, krytycy, a także przeciętni czytelnicy o nieco snobistycznym nastawieniu, traktują pewne gatunki z wyższością. Wielokrotnie zdarzyło mi się zetknąć z opinią, że romans paranormalny nie jest wart uwagi kogoś, kto pragnie poszczycić się dobrym gustem literackim. Z podobną teorią spotykam się w księgarniach.

Jakiś czas temu chciałam kupić książkę Melissy Marr. Pani przy ladzie sprawdziła jej dostępność w komputerze, a następnie powiedziała do swej współpracowniczki: „dział wampiry”. Okazało się, że dział istniejący pod zbiorczą nazwą „wampiry” to istny miszmasz wszystkiego, co paranormalne, ale… niekoniecznie wampirze. Chciałam wyjaśnić, że Melissa Marr pisze o wróżkach, że nie ma nic wspólnego z wampiryzmem, ale sprzedawczyni wzruszyła tylko ramionami.

Patrząc na półkę (a w zasadzie półki, bo obecnie ilość romansów paranormalnych rozrosła się w sposób niepojęty) można ulec wrażeniu, że księgarze nie liczą się z czytelnikiem. Nie chodzi tu tylko o brak zainteresowania jego gustem i potrzebami, ale także jego dobrem. Nierzadko zdarza się, że zbiory bajek dla najmłodszych stoją na tych samych półkach, co powieści erotyczne Ward i Showalter.

Podsumowując swój wywód pragnę dodać, że nie piszę w imieniu strażników moralności. Nie uważam, że nastolatki nie powinny czytać powieści o charakterze erotycznym. Twierdzę jedynie, że utożsamienie ze sobą wszystkich dostępnych na rynku paranormal romance może doprowadzić do unifikacji nurtu i do niepotrzebnego pomieszania książek o bardzo różnej treści.

Paranormal romance to gatunek traktowany po macoszemu. Niezauważalne są przede wszystkim jego różnorodność, innowacyjność i wpływ jaki wywierają na czytelników. Traktowany jest z wyższością, jako przemijająca konwencja przeznaczona dla mas. Miejmy nadzieję, że jego coraz większa popularność zmusi księgarzy i inne osoby związane z literaturą do dostrzeżenia jego wyjątkowości.

Zuzanna Szulist