Recenzja: Śmiałe marzenia

„Śmiałe Marzenia” rozpoczynają trzytomową przygodę, przenoszącą na kilka godzin w świat rodziny Templetonów. W krainę, gdzie każda historia jest niezmiernie wyjątkowa, gdzie zagłębiamy się po czubek głowy w przestrzeni trzech całkowicie różniących się kobiet. Trzech osób żyjących nie tylko swoim małym dramatem lecz również i bliskich.  Toniemy w słowach, gdzie stare marzenia ustępują miejsca nowym.

W dobie, gdy świat fantastyczny zaczyna nużyć, człowiek sięga po to, czego by wcześniej nie przeczytał. Jednym udaje się trafnie wpaść na ciekawe książkowe odkrycie innym nie. W moim wypadku, los chciał by w moje ręce wpadła powieść pani Nory Roberts (o której, tak nawiasem mówiąc, nigdy wcześniej nawet nie słyszałam ;p)  i sprawił, że wybór okazał się niezmiernie udany.

„Śmiałe Marzenia” opowiadają nam o Margo, córce gosposi w domu Tempeltonów, która była wychowywana przez gospodarzy jak ich własne dzieci.  Mino równego traktowania,  przez lata jej jedynym marzeniem było zdobycie własnymi rękoma tego, co już posiada rodzina – luksusowej sieci hotelów. Jako że jej dużym atutem była  zniewalająca uroda, w dniu ślubu najlepszej przyjaciółki a zarazem córki państwa Templetonów,  postanawia wyruszyć w świat i spróbować sił w modelingu. Przez dziesięć lat udowadniała, że  stać ją  jednak na więcej, robiąc w Europie oszałamiającą karierę modelki. Jednak jej sielanka się kończy, gdy wmieszana w narkotykowy przemyt traci miejsce na wybiegu a jej konto zostaje wyczyszczone przez własnego menadżera. Ogołocona i upokorzona musi wracać w rodzinne strony – do matki z którą od zawsze miała na pieńku, do przyjaciółek a przede wszystkim do Josha spadkobiercy fortuny Tempeltonów, który od najmłodszych lat uważał ją za pustą lalkę.

Powieści tej nie mogę porównać do jakiejkolwiek innego działa pani  Roberts, gdyż jak wspomniałam nigdy nie konsumowałam jej książek . Po sprawdzeniu w Google, aż mi wstyd przyznać się do tego, gdyż autorka na swoim koncie ma ogromną ilość pozycji i nie wiem, jak udało mi się ani razu nawet o niej nie usłyszeć. Z informacji dostępnych w sieci udało mi się wywnioskować, że Nora w większej mierze tworzy romansy. „Śmiałe marzenia” do stu procentowego pustego romansu zaliczyć nie mogę, ponieważ przez większość stron poruszane są problemy „nowego życiowego startu”. Oczywiście, to dzięki rodzącemu się uczuciu między Margo a znienawidzonym aroganckim mężczyźnie cała historia opowiedziana w książce nabiera rumieńców.

Na lekturę składa się narracja prowadzona zarówno przez Margo jak i innych bohaterów. Całość czyta się bardzo płynnie tak, że można całkowicie zatracić poczucie czasu. Przez wszystkie strony akcja, toczy się wartko  a co najważniejsze wątki są ciekawe, więc nie ma mowy o tym by się przeskakiwało wersy. Dużym atutem, jest wielobarwność miejsc akcji – od małej mieściny po metropolie Europejskie, od pokojowego zacisza po wystawne bankiety. Można także oszaleć (jeśli, ktoś się nie interesuje modą – ja się do tych osób zaliczam)  na punkcie wytwornych kreacji, pochodzących z najlepszych domów mody, choć nie są one tak barwne, jak w książkach typu „Diabeł ubiera się u Prady”.

Nie należy zapomnieć, że „Śmiałe marzenia” to przede wszystkim powieść o marzeniach , tych spełnionych i tych nowych. Dzieło Roberts, to historia o spełnionych fałszywych marzeniach, które mino realizacji wcale nie przyniosły duchowego spełnienia. To także tekst o dramacie kobiety, która musi nauczyć się od nowa zacząć żyć, by wyjść na prostą. To właśnie tu możemy się przekonać , że determinacja i chęci potrafią zdziałać cuda, że należy budować nowe marzenia na gruzach starych i nie powinno się poddawać w chwilach kryzysu. Książka Nory przeprowadza nas również przez burzę uczuciową. Z każdą przewracaną stroną widzimy, jak kobieta żyjąca bez zobowiązań gubi się, gdy do drzwi puka prawdziwa miłość. Spostrzegamy również dość schematyczny lecz interesujący obrazek kształtowania się więzi między dwoma, nieprzepadającymi ze sobą osobami. Gdzie zarówno ona jak i on to dwa zimne dranie, które wręcz uwielbiają słowne przepychanki.

Pierwsza część sagi „Śmiałe Marzenia”  jak piszą na odwrocie okładki  rzeczywiście niesie ze sobą: pełnokrwistych bohaterów, żywe dialogi i intrygującą fabułę. To powieść, która gwarantuje całkowite oderwanie od otaczającej rzeczywistości na kilka godzin, niosąc ze sobą nie tylko lekką rozrywkę a także i mały morał.

Końcowa ocena książki:  4

__________________
**w skali od 0 do 5, gdzie: 0=kompletne dno, 1=słaba ale dająca się czytać, 2=przeciętna/zabijacz czasu, 3=ok /miłe czytadło, 4=chwilowa fascynacja/porywająca, 5=powalająca/ uzależniająca,  „+” = potencjał