Recenzja: Crescendo

Od wieków ludzie wierzą w anioły, które rzekomo mają chronić śmiertelne istoty przed niebezpieczeństwem, pomagać w dążeniach i działać na korzyść swojego podopiecznego. Ale czy to w ogóle możliwe? Czy warto uwierzyć, że przydzielono każdemu z nas Anioła Stróża?

Nora Grey spędza dużo czasu wraz ze swoim chłopakiem Patch’em (pełniącym też funkcję jej opiekuńczego anioła) i najwyraźniej jest z nim szczęśliwa, przynajmniej dopóki nie mówi mu o swoich prawdziwych uczuciach, a ten nagle zaczyna się dziwnie zachowywać. I tak też  bardzo szybko nastają między nimi momenty pełne niepewności, zabarwione brakiem zaufania, aż w końcu Nora, w zasadzie pod wpływem emocji, dokonuje dramatycznego wyboru, bo przeczuwa, że ukochany ukrywa przed nią ważne informacje. Chłopak jednak nadal chce chronić dziewczynę, gdyż takie jest jego zadanie, ale Nora nie życzy sobie jego pomocy i odmawia. Mało tego, w mieście pojawia się dawny znajomy Nory z lat młodości i bohaterka podświadomie stara się zapomnieć o niepowodzeniu i ściągnąć na siebie uwagę, spotykając się ze Scottem. Ale czarę goryczy przelewa wiadomość, jakoby Patch spotykał się z jej największym wrogiem – Marcie Millar. Nora dostaje więc szału i postanawia się zemścić.

Tymczasem przyjaciółka Nory, Vee, rozpoczyna flirt z Rixonem, przyjacielem Patch’a, a to dodatkowo przytłacza naszą bohaterkę. Na domiar tego wokół niej zaczynają dziać się dziwne rzeczy – otrzymuje tajemniczy liścik, ktoś ją śledzi, ma przerażające sny, a do tego jest uparcie przekonana, że widziała własnego nieżyjącego ojca. Czy to nie podejrzane?

Nora powoli odkrywa tajemnicę, jaką wydawać by się mogło, ukrył przed nią jej ukochany, ale nie wie, czy powinna wierzyć przeczuciom i poszlakom, czy własnemu sercu. Kto bowiem zabił jej ojca? Kim jest Czarna Ręka? Co łączy ją z Marcie Millar poza wzajemną nienawiścią i chłopakiem, którego kocha?

Autorka zręcznie prowadzi narrację pierwszoosobową, ukazując emocje i niepewności, jakie targają główną bohaterką. Jej autentyczne wczucie się w problemy nastoletniego serca sprawia, że silniej odczuwamy ból, strach, skołowanie oraz pragnienia Nory. Razem z nią chcemy poznać prawdę, a tajemnice rzucane nam niczym kłody pod nogi skutecznie zmuszają do upartego parcia w przód, mimo ciągłych potknięć.

Akcja nie jest nadmiernie rwąca, niemniej wciąga czytelnika w umiarkowany rytm, nieubłaganie prowadzący ku odkryciu sekretów z przeszłości rodziny bohaterki i zamieszanego w historię upadłego anioła. I nawet wtedy, gdy zachowanie Nory nie do końca nas satysfakcjonuje, nie jesteśmy w stanie odwrócić się do niej plecami.

Książka odkrywa przed czytelnikiem świat, który jest zakazany dla zwykłego śmiertelnika. W świat tajemnic, anielskich utarczek, namiętności i targającej wnętrzności pokusy. I uwierzcie mi, kiedy dotrzecie do ostatniej strony, do ostatniego akapitu, ostatniego zdania i ostatniego słowa, będziecie wręcz sfrustrowani zakończeniem tak, jak ja. Autorka widowiskowo zakończyła drugi tom przygód Nory, zostawiając czytelnika w momencie maksymalnego napięcia i niepewności. Boję się pomyśleć, ile będziemy musieli wytrzymać, by poznać kolejne przygody panny Grey i jej ukochanego upadłego.

„Crescendo” jako sequel  bestsellerowej serii „Szeptem” odniosło niesamowity sukces, choć sama po przeczytaniu pierwszej części nie byłam przekonana do kontynuacji. Premiera drugiego tomu miała miejsce w styczniu i choć minęło już sporo czasu, wciąż atmosfera wokół niego jest gorąca. Słusznie? Owszem, osobiście jestem tą książką zauroczona! Interesująca intryga, zaskakujące wydarzenia i dreszczyk emocji to mocne strony fabuły, która wciągnie bez reszty każdego, kto sięgnie po lekturę. Także tytuł wyjątkowo dobrze dopasowano do historii, wzmagając napięcie i niepewność. A piękna, tajemnicza okładka z dziewczyną na tle rozdartego przez błyskawicę nieba jedynie dopełnia całości.

To niewątpliwie jedna z największych premier 2011 roku i z całą odpowiedzialnością mogę tej powieści dać maksymalną ocenę 6/6. A na zakończenie pozostaje mi powiedzieć to, co ciśnie się na usta każdego fana: Becca, prosimy, napisz szybciej ostatnią część!

**** Tirindeth by mybooksbytirindeth dla PB