Recenzja: Istota Cienia

Pamiętacie tę scenę z Piotrusia Pana, kiedy cień bohatera odrywa się od niego, a chłopiec próbuje go na siłę do siebie przywiązać? Zabawna scena? Być może, ale jak zareagujecie, jeśli rzeczywiście cień może być czymś odrębnym? Jeśli w mroku, w idealnej czerni kryje się coś więcej niż tylko zimna, bezwzględna nicość? Co w swojej powieści chciała nam przekazać Susanne Rauchhaus?

Kira jest młodą maturzystką, której życie się zmienia w momencie tragicznej śmierci jej ojca. Samobójczej śmierci. Dziewczyna musi radzić sobie w nowej sytuacji, a więc postanawia wysprzedać rodzinne bibeloty, by móc opłacić nowe mieszkanie i zacząć życie na własną rękę. I wtedy pojawia się tajemniczy mężczyzna – Ruben Nachtmann, który twierdzi, że jest znajomym jej ojca i że może zaproponować dziewczynie bardzo wysokie honorarium, jeśli ta zechce odrestaurować fresk w jego domu. Wielkie pieniądze przyciągają dziewczynę, choć Kira wie, że nie jest dyplomowanym konserwatorem, ale zauważa w tym swoją szansę na godne życie, na podjęcie studiów. I postanawia zgodzić się na propozycję.

Praca ma wyglądać następująco – dziewczyna dostaje pokój w wielkim domu i towarzyszkę do pomocy – malarkę imieniem Anna. Kira ma się zająć konserwacją, Anna – ożywieniem kolorystyki malunku. Jednak wszystko byłoby prostsze, gdyby się nie okazało, że po pierwsze fresk został namalowany w podziemnych lochach, gdzie nie dociera dzienne światło, a po drugie, że za swojego doradcę i jednocześnie nadzorcę mają młodego, nieco ponurego chłopaka imieniem Cyriel. Co więcej, bohaterkę oburza impertynencja wcześniejszego konserwatora, który na prawdopodobnie średniowiecznym malunku postanowił umieścić współczesne twarze. Dla każdego bowiem szanującego się restauratora oczywistym jest, że pokora wobec dzieła to podstawa i – jak z nazwy wynika – ma dzieło odrestaurować, a nie zmieniać. Mimo to dziewczyna postanawia wziąć się do pracy.

Kira nie pała do Cyriela sympatią i chyba z wzajemnością, natomiast Anna – typowa kokietka z dobrego domu – jest chłopakiem oczarowana. Nasza bohaterka natomiast zwraca swoje spojrzenie ku synu pracodawcy – Gabrielowi. Ale czy słusznie? Co takiego kryje w sobie ta dziwna, milcząca, tajemnicza rodzina? Co czai się w murach domu zbudowanego na ruinach szesnastowiecznego zamku? I wreszcie, co tak uparcie ukrywa przed dziewczyną Cyriel?

Powieść ma 295 stron. Mało? Pewnie niejedna osoba by tak powiedziała, ale fabuła wbrew pozorom jest obszerna i zawiera różne wątki, niejako ukryte w dwóch narracjach – pierwszoosobowej narracji Kiry i trzecioosobowej narracji autora, który przedstawia wydarzenia z perspektywy tajemniczej postaci, jaką jest niewidoma Jessy. Dopiero w miarę dalszego zagłębiania się w powieść odkrywamy, kim jest owa dziewczyna i w jakie wydarzenia została wplątana. Sama akcja toczy się powoli, z czasem nabierając tempa, a ostatnie rozdziały są prawdziwą gonitwą pełną trudnych wyborów i walki nie tylko z przyczajonym  wrogiem.

Główna bohaterka od początku wzbudza sympatię, a jej cięty język i świeży umysł daje nam nadzieję, że to nie jest kolejna nudna panienka z problemami nastoletniej gwiazdy. Kira, być może zmuszona do szybszego wejścia w dorosłe życie po śmierci ojca – jest postacią nietuzinkową, zaangażowaną w wydarzenia i posiadającą własne, odrębne zdanie, walczącą o swój byt i przyszłość. Niestety jej upór i nieufność zaprowadzą ją w pełne niedorzeczności i fantastyczności wydarzenia, na które czytelnik na pewno nie będzie przygotowany.

Powieść mnie zaskoczyła, bo nie spodziewałam się takiej historii. Po opisie za wiele wywnioskować nie mogłam, a poza tym jako fanka paranormal romance w zasadzie liczyłam właśnie na coś w tym guście. Ale romansu nie należy się spodziewać zbyt szybko, natomiast na pewno warto uzbroić się w dobrą lampkę i do lektury zasiąść po zmroku, kiedy dom spowija ciemność, a po kątach tańczą cienie. To swoisty thriller dla młodzieży, z odrobiną lekcji sztuki i czającą się w oddali pouczającą prawdą o zaufaniu i sile tajemnicy, która może pochłonąć czytelnika bez reszty. Uwierzcie, książka działa na wyobraźnię!

Ciężko mi ocenić, czy ta lektura spodoba się każdemu czytelnikowi. Sama mogę ją ocenić na dobry z plusem. To specyficzna i przede wszystkim inteligentna powieść, w zasadzie nastawiona na nieco starszego odbiorcę. Niemniej na pewno warto zgłębić historię o dziewczynie, która chciała spełnić swoje marzenie o byciu kimś, a jednocześnie odkryć tajemnicę śmierci swego ojca. Te dążenia jednak ostatecznie uwikłają bohaterkę i tym samym także czytelnika w przedziwne wydarzenia, których finał może być zaskakujący.

Czy jesteście odważni i gotowi na tę mroczną i tajemniczą podróż w świat sekretu i sztuki, w świat idealnej czerni, o którego istnieniu nie mieliśmy dotąd pojęcia? Przekonajcie się sami, czy Istota Cienia naprawdę istnieje!

**** Tirindeth by mybooksbytirindeth dla PB