Wywiad: Sophie Jordan

Gdybyś była dragonką, jakiego typu właściwościami chciałabyś dysponować?

SJ: Cóż, pracuję właśnie nad drugim tomem serii „Ognistej” i zaczęłam rozwijać świat oraz tworzyć czy też opracowywać inne typy dragonów. Bycie, tak jak Jacinda, ziejącym ogniem jest prawdopodobnie najfajniejsze i prawdopodobnie dlatego uczyniłam z niej główną bohaterkę „Ognistej”. Miałam także frajdę pracując nad dragonem „iluzjonistą”. Ma on talent do stawiania się niewidzialnym… Sądzę, że mogłaby to być „dobra zabawa” (w strasznym znaczeniu tego słowa), posiadać tego typu zdolność. W każdym razie dobrze się bawiłam pisząc o tym!

Czym różniło się pisanie „Ognistej” od pisania innych powieści?

SJ: Napisanie powieści młodzieżowej nie było drastycznie trudną zmianą, jak niektórzy sądzą. Miałam przy tym dużo zabawy – bardzo wyzwalające doświadczenie. Coś nowego jest zawsze fajne i ekscytujące. Pisząc w pierwszej osobie nie czułam się znacznie dziwniej. Pierwsze, czego się nauczyłam, to nie próbować brzmieć jak nastolatka. Jacinda to Jacinda. Nie ogłupiałam jej tylko dlatego, że tak wypadało. To obraźliwe w stosunku do młodych czytelników i nie sprawia wrażenia autentyczności. Nie wypełniałam jej ust slangiem, bo „tak powinna mówić nastolatka”. Opisywałam Jacindę tak, jak każdą inną bohaterkę. Ona po prostu ma 16 lat.

Uczyniłam romans w „Ognistej” czymś o dużym znaczeniu. Fakt, iż jest to literatura młodzieżowa, nie powstrzymał mnie od włożenia do niej kilku zaparowanych scenek. Pisanie romansów jest mi bliskie. Jest to coś, co znam.

Bez względu na gatunek każda książka, którą piszę jest o związku pomiędzy bohaterami… ich dojrzewaniu, reakcji na bodźce.

Jakie są Twoje ulubione książki?

SJ:Ojej, jest ich tak wiele! Zakochałam się w serii „the Hunger Game”. Ale generalnie jestem fanką „Zabić drozda”, przeczytałam to wiele razy. Uwielbiam niedawną premierową książkę, „7 razy dziś” Lauren Oliver. Pomyślałam także, że „Ukryte” Kimberly Derting było po prostu fenomenalną lekturą.

Czy masz jakąś tematyczną piosenkę Jacindy?

SJ: Tak sądzę… Zawsze lubiłam „The climb” Miley Cyrus, która idealnie pasuje do Jacindy i jej sytuacji.

Musisz zaadoptować jakąś postać znaną z telewizji jako dziecko. Kogo byś wybrała?

SJ: Hmm, najprawdopodobniej Sabrinę nastoletnią czarownicę… Ale tylko, gdyby zabrała ze sobą gadającego kota! Pokochałam ją za odkrywanie swoich zdolności i pakowanie się w kłopoty. Tyle zabawy! Ale była także bardzo „realną” i przyziemną dziewczyną.

______________
tłum: charlotte12
ź: wordforteens.com