Recenzja: Ukryte – Kimberly Derling

Zaczynam od końca historii.

Przygody z uderzającym finiszem…

Gwałtownym, wyciskającym resztki powietrza z płuc, doprowadzający do rozkładu strzępki nerwów, wzruszającym…

Wyobraźcie sobie jazdę na rowerze bez trzymanki. Poczujcie uderzającą adrenalinę, zapach niebezpieczeństwa, wiatr we włosach…

Nikt nie może was powstrzymać, czujecie się niezwyciężeni…

Chcecie więcej i więcej…

A teraz spadacie, prosto w mrok …..

Serce wali wam jak szalone, myślicie że koniec jest bliski…

Lecz to tylko namiastka emocji myśliwego i ofiary w dniu, którym krzyżują się ich ścieżki.

Violet Ambrose jest „prawie” jak zwykła dziewczyna. Niestety chcąc czy nie chcąc, nie tylko niesforne loki wyróżniają ją spośród tłumu. Od dzieciństwa posiada niezbyt przydatny dar  – czuje echo bijące od zamordowanych istot. Gdy seryjny morderca morduje po raz pierwszy w jej miasteczku nie, zdaje sobie z sprawy, że jej talent może się do czegoś przydać, niż napotykania na swojej ścieżce zwłok. Pochłonięta zwalczaniem uczuć do swojego przyjaciela od pieluchy, nie wie, iż zabójca nie poprzestanie na jednej ofierze. Gdy giną kolejne dziewczyny, postanawia odnaleźć myśliwego. Im bliżej rozwiązania zagadki, tym narasta jej uczucie do Jaya i sprawy zbaczają na niebezpieczny tor. Zabójca nie spocznie dopóki nie pozbędzie się pięknej i niewinnej,  a zarazem przeszkody jaką jest Vi.

Pierwszy raz z ręką na sercu, mogę powiedzieć, że stwierdzenie z czwartej strony okładki: Niezwykła historia o pierwszej miłości. Trzymający w napięciu thriller. – to nie kolejny chwyt marketingowy. Kimberly Derling rzeczywiście stworzyła przyjazną powieść „od przyjaźni do miłości”  z wątkiem przyprawiającym gęsiej skórki.

Autorka prowadzi narrację trzecioosobową głównie z punktu widzenia Violet z wstawkami spostrzegania świata psychopatycznego mordercy. Cała historia budowana jest na płynnym wątku kryminalnym*, tak że granica między romantyczną treścią, a tą drugą stroną ładnie ze sobą współgra. Spojenie ich ze sobą, daje wręcz błyskotliwy efekt. Kimberly Derting cegła po cegle, wznosi więź między czytelnikiem, a odczuciami płynącymi z jej dzieła. Tworząc grę gdzie cało wyjdzie tylko ten kto zachowa zimną krew.

Główna bohaterka – Vi to dziewczyna, która zdaje sobie sprawę, że jej najlepszy kumpel przestaje być tylko „przyjacielem”. Walcząc ze swoimi uczuciami, stacza walkę ze swoim darem. Autorka kreuje ją jako dziewczynę dość twardą, umiejącą stawić czoło strachowi, ale nie tym płynącym prosto z serca.  Losy Vi i Jeya nadają głębię emocją, sprawiając, że dość nieskomplikowany wątek kryminalny* nabiera rumieńców. Im wzmacnia się ich związek, tym buduje się coraz większy niepokój związany z morderstwami. Intensywne  zaangażowanie tej  dwójki w sprawy sercowe niosą ze sobą konsekwencję, zaczynając na poważnie walkę o przetrwanie.

Pod koniec książki obserwuje się gwałtowny wybuch afektu. Tak przerażającego, że nie sposób powstrzymać napływające łzy. Powieść jest tak napisana, że doskonale odbiera się  na tych samych falach co bohaterowie. Wyczuwa się każdy najdrobniejsze ziarno niepokoju czy ekstazy.

„Ukryte”,  to dobrze napisany thriller dla nastolatek. Znajdzie się tu wątek miłosny niczym z książek Meg Cabot z  kryminałem w tle.  Kimberly Derling wyznacza nową ścieżkę na rynku bohaterek z wyjątkowymi zdolnościami. Powieść żywą, oddychająca, trzymająca  w  lekkim napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

Końcowa ocena książki*: 4

*Co do określenia KRYMINALNA książka – nie miałam pojęcia jak nazwać ten rodzaj treści, bo książka to nie typowa powieść kryminalna. To raczej  ta pozycja, która ma wzbudzić w czytelniku niepokój i zbudować napięcie poprzez drobny wątek zbrodniczy. Czysty thriller, też to nie jest.

__________________
**w skali od 0 do 5, gdzie: 0=kompletne dno, 1=słaba ale dająca się czytać, 2=przeciętna & zabijacz czasu, 3=ok & miłe czytadło, 4=chwilowa fascynacja & porywająca, 5=powalająca & uzależniająca,  „+” = potencjał