Recenzja: (Nie)Umarli

„…skrzydlate zombi.”

Jeśli za rogiem słyszysz pobrzękiwanie tysiąca skrzydeł…

Jeśli przeszywającemu huczeniu towarzyszą upiorne czaszkotwarze z trupim uśmiechem…

To wiedz, że jesteś blisko legowiska (Nie)Umarłych,

I lepiej bierz nogi za pas jeśli nie chcesz….

…by pozbawiono Cię wspomnień.

Czego spodziewałam się po książce Eden Maguire? Dreszczowca, lektury która by trzymała w napięciu z nutką romansu. Co dostałam? Niezbyt skomplikowaną zagadkę z dużą ilością czułych słówek. Dlaczego nie odłożyłam książki na półkę pt. „poczekalnia”? Z ciekawości kim są NieUmarli i dzięki wystarczająco pyskatej bohaterce, która nie pozwoliła podnieść się znad kartek.

Zatem, zanurzmy się w świat (Nie)Umarłych.

Akcja książki rozgrywa się w miasteczku Ellerton i w jego okolicach. Naszym przewodnikiem po świecie pani Maguire, jest Darina, której niedawno zamordowano chłopaka w wyniku bójki. Ta młoda pannica wyróżnia się dość pociągającą osobowością. Jest odrobinę szalona, zadziorna i arogancka. Posiada większość cech zbuntowanej nastolatki z szczyptą przenikającej rozpaczy, po stracie swojej pierwszej miłości. Podsumowując jest całkowitym przeciwieństwem, nie trawionej przez mnie „szarej myszki”. Roztrzęsiona Darina, po kilku dniach od paskudnego zdarzenia, przypadkiem trafia do opuszczonego domostwa na odludziu, gdzie jest świadkiem inicjacji powstania do żywych jej ukochanego Phoeniksa. Mająca mętlik w głowie, ucieka ona gdzie pieprz rośnie z szatańskiego miejsca. Jednak jak powszechnie wiadomo, prawdziwa miłość zwycięża zawsze i Darina powraca do opuszczonego gniazda i daje się porwać problemom NieUmarłych.

Tytułowe stworzenia NieUmarli, Eden kształtuje na wzór zombie z misją. Na myślące lecz ściśle podporządkowane Łowczemu istoty zawieszone miedzy życiem i śmiercią. Gdzie każde z nich, ma dokładnie rok na wyjaśnienie przyczyny swojej śmierci. Jeśli przez ten czas nie zdążą pomścić swojej śmierci (tak autorka wyznaje kult: oko za oko, ząb za ząb) czeka ich nie najlepszy los. I tak Darina, w zamian za przebywanie z swoją zmarłą miłością, zgadza się pomóc grupie martwych i  zagubionym nowym zarazem starym znajomym, wypełnić swą misję. Pierwszy na ruszt idzie Jonas, który zginął w wypadku drogowym. Od tego momentu dziewczyna, ma niespełna tydzień by odkryć skrycie ukrywaną tajemnicę.

Mino iż,  nie tego spodziewałam się po książce, nie wywarła ona na mnie strasznie negatywnego wrażenia. Pozostawiła jedynie  za sobą  nijaki posmak. Eden Maguire stworzyła ciekawą historię, która całkowicie pozwala oderwać się od aniołów, wampirów itp. Autorka wykreowała świat, mało opisowy – wręcz trudno znaleźć tu jakiekolwiek rozbudowane rozmyślenia nad otaczającą rzeczywistością. Akcja powieści jest żywa, ciągle w ruchu. Głośno narzekać mogą osoby, takie jak ja, które nie lubią jak przedstawiona historia  opiera się na wątku romantycznym. Wolałabym , by pisarka rozwinęła stronę zagadki lub dodała więcej opisowych scen (których tu w ogóle nie ma), niż poświęcała strony na pisanie romantycznych uniesień.  Lektura nie przejawia objawów czerpania po trochu z tego i z tego, z znanych mi opowieści z tego gatunku, więc można autorce wybaczyć ten nadmierny romantyzm. Ale na horyzoncie pojawia się kolejne zaniedbanie z jej strony. Pierwsza cześć serii (Nie)Umarli to typowy tekst napisany pod nastolatki dość niskiej jakości. Na narrację, składają się w większości dialogi, które marnie oddają upust prawdziwym emocją.  Jak będzie dalej? Pożyjemy zobaczymy. W każdym bądź razie mam nadzieję, ze kolejne części, będą bardziej rozbudowane a emocje będą się nasilać z końcem pobytu na Ziemi Phoeniksa.

[yframe url=’http://www.youtube.com/watch?v=jaWU8M1lpCE&feature=mfu_in_order&list=UL’]

Końcowa ocena książki*: 1+

__________________
*w skali od 0 do 5, gdzie: 0=kompletne dno, 1=słaba ale dająca się czytać, 2=przeciętna & zabijacz czasu, 3=ok & miłe czytadło, 4=chwilowa fascynacja & porywająca, 5=powalająca & uzależniająca,  „+” =ukryty potencjał