Recenzja: Polowanie

Zachęcona po przeczytaniu „Cieni” Amy Meredith, postanowiłam sięgnąć po kontynuację powieści o Eve i Jess, dwóch przyjaciółkach walczących z demonami. „Polowanie” miało swoją polską premierę 24 lutego, toteż od razu po ukazaniu się w księgarni, książkę nabyłam.

Jak wiemy z poprzedniej części, Eve dowiaduje się, że jest potomkinią Wiedźmy z Deepdene, która zabijała demony. Eve jeszcze kilka tygodni temu sama musiała się zmierzyć z jednym z najpotężniejszych przedstawicieli zła – Malem, który wysysał dusze jej przyjaciół. Wydawać by się mogło, że problem został rozwiązany, ale wkrótce w okolicznym lesie ginie jeden z chłopaków ze szkoły. Wszystkie poszlaki wskazują na atak zwierzęcia, być może wilka? Tylko dlaczego ofiary zawsze zostają znalezione bez kropli krwi w ciele? Jakie zwierze żywiło by się w ten sposób?

Eve postanawia rozwikłać zagadkę, a kiedy ginie kolejna osoba, ma już pewność – w mieście znowu grasują demony. Wraz z przyjaciółmi,  Jess i Lukiem, który trafił go ich zamkniętego grona, uparcie starają się dociec, co ukrywa się w lasach w Deepdene. Aż w końcu Eve staje się celem ataku, jak uważa, demona, który jednak nie jest demonem.

Tajemniczy napastnik bowiem to mężczyzna, który podaje, że należy do tajnego zakonu tępiącego od wieków demony. Kiedy więc nieznajomy dowiaduje się o Eve i jej mocach, jest wstrząśnięty, że nigdy nie słyszał o kimś takim, jak Wiedźma z Deepdene. Wspólnie ustalają, że demony w jakiś sposób muszą przechodzić z piekieł na ziemię i wspólnie postanawiają odnaleźć coś na kształt „portalu”. A, że wcześniej siedzibą demona Mala była stara posiadłość, postanawiają zacząć poszukiwania właśnie tam.

Dochodzi do kilku dramatycznych wydarzeń, gdzie Eve musi zmierzyć się ze złem i pokazać,na co ją stać. Nie jest jednak sama – wiernie towarzyszą jej Luke i Jess.

Między Eve i Lukiem coś iskrzy. Z narracji obserwatora wszechwiedzącego dowiadujemy się, że zarówno bohaterka jak i chłopak myślą o sobie wzajemnie, obserwują swoje poczynania. Jednak tak naprawdę mijają się, co nie pozwala im na wyjawienie swoich uczuć. Starają się zachowywać, jak przyjaciele. To sprawia, że czytelnik może się poczuć zmęczony, kiedy w zasadzie oboje bawią się w „udawanie”, że nic się nie dzieje.

 

Główni bohaterowie, niestety, wydają się być pustymi kukłami bez wyrazu. Dziewczęta – owładnięte manią zakupów i mody, na niewiele zwracają uwagę, ich dialogi czasami zdają się całkowicie bez sensu, jakby kreowane na siłę. Zaś Luke, jako bożyszcze wśród licealistek, nie wyróżnia sie niczym nadzwyczajnym, poza urodą.

Język powieści jest prosty, podobnie jak w poprzedniej części serii. Czytelnik nie ma problemów z odnalezieniem się w akcji. Jednak, choć w zasadzie ciągle coś się dzieje, przygody bohaterów wydają się być nudne, nie trzymają w napięciu. Być może jest to wina pomysłu – fabuła jest zwyczajna, schematyczna i bardzo przewidywalna, na co dodatkowo wpłynął opis z okładki – nie ma więc niespodzianki, co do atakujących miasteczko demonów i ich „rodzaju”. Również nie wzbudza w nas zaskoczenia tajemnica jednej z bohaterek – od początku wydaje się oczywiste, że panna coś ukrywa.

Książka jest stosunkowo cienka objętościowo i wydawałoby się, że szybko można ją przeczytać. Niestety nic bardziej mylnego. Książka niesamowicie mnie nudziła i przez to w ogóle nie miałam ochoty jej czytać. O ile więc „Cienie” mi się spodobały i uznałam je za miłą lekturę na chłodniejszy wieczór, o tyle „Polowanie” mnie zmęczyło i na pewno nie chciałabym wrócić do ponownego jej czytania.

Zakończenie „Polowania” wyraźnie daje do zrozumienia, że autorka ma zamiar kontynuować serię. Pojawia się nawet zapowiedź i fragment kolejnego tomu. Niestety już teraz musze przyznać, że bardzo niechętnie, o ile w ogóle, sięgnę po trzecią część.

 

**** Tirindeth by mybooksbytirindeth dla PB