Recenzja: Blask

„ …i oślepiła mnie swym blaskiem”

„Blask” jest to powieść z gatunku fantasy autorstwa Alexandry Adornetto rozpoczynająca trylogię. Śmiało można zaliczyć ją także do kategorii paranormal romance – no bo czy codziennie spotykamy związek anielicy i zwykłego chłopaka? Obawiałam się tej pozycji. Cóż nowego mogła przynieść książka o temacie, jakich pełno. Bałam się, że pod tą fantastyczną okładką zawiera się mniej fantastyczna treść. Jednocześnie chciałam i bałam się ją czytać. Perspektywa zniszczenia tego pierwszego wrażenia była smutna, ale ciekawość wzięła górę. Już teraz mogę przytoczyć słowa lektury: „Przyszłości nie należy się bać. Należy stawiać jej czoło.” Tak więc postanowiłam stawić czoło, a raczej oczy, niezbadanemu. Jak na tym wyszłam?

Akcja rozgrywa się w Ameryce (a jakże), w miasteczku o pięknej nazwie Venus Cove. Czasy współczesne… A więc kto by pomyślał, że wśród komputerów, komórek i Facebooka mogą nieść przesłanie Boga anioły pod postacią ludzi? Właśnie. Nikt nie pomyślał. Ivy, Gabriel i Bethany zostają oddelegowani na Ziemię, aby szerzyć dobro i pokój oraz niweczyć plany przedstawicieli złej strony. Podczas pisania „Blasku” Alexandra postawiła nie na akcję, krwawe sceny i ciągłe zamieszanie, nie zrozumcie tego źle – te rzeczy znalazły się w treści tej pozycji, lecz nade wszystko młoda pisarka pragnęła wpłynąć na nasze uczucia wewnętrzne. Na ten aspekt naszej duszy, który odpowiedzialny jest za silne odczuwanie i przeżywanie. Mistrzowsko prowadzona narracja pierwszoosobowa odbija piętno na naszych emocjach, nie pozwalając opuścić lektury na dłużej, niż to konieczne. Ja osobiście chodziłam z tą książką wszędzie, gdzie się dało.

Bohaterzy są perfekcyjnie dopracowani, z resztą jak wszystko, co dotyczy opisu w „Blasku”. Autorka zdaje się mieć niewyczerpane zasoby przymiotników, rzeczowników i wszelakich słów. Bethany Church to dość sympatyczna, choć roztrzepana dziewczyna- anielica. Jest najmłodsza z trójki rodzeństwa, a co za tym idzie – najmniej doświadczona. Ciągle przyzwyczaja się do codziennych czynności i sprzętów użytkowych w domu każdego człowieka. Bardzo często rozśmieszała mnie tym swoim nieobeznaniem w świecie młodzieży. Każda rzecz jest jej obca, każde doznanie odczuwa ze zdwojoną siłą. Takim sposobem nauczyłam się przeżywać chwile osobno i umieć dostrzegać piękno w ich prostocie. Bethy ma ciemne, długie falowane włosy i brązowe oczy. Jej sylwetka i cera to obiekt zazdrości każdej nastolatki, bowiem jest idealna. Czy to możliwe, że ktoś przewyższa jej perfekcję? Otóż tak. Ivy to oszałamiająca blondwłosa starsza siostra. Bije od niej aura dobroci i szczerości. Typowy anioł bez skazy. Gabriel jednak nie zyskał mojej sympatii. Jako archanioł traktował ludzkie błędy i potknięcia z pogardą, przejawiając jedynie chęć uczynienia czegoś prawego dla ogółu, nie dla pojedynczych jednostek. Zupełnie nie rozumiał Beth, nie wstawiał się za nią. Może jest doświadczony i światły, ale powinien być, w moim mniemaniu, bardziej serdeczny. Jeśli zaczynał przejawiać jakiekolwiek skłonności do radości, czy też śmiechu, dusił je w zarodku. Xavier Woods, większość dziewczyn określiłaby go mianem księcia z bajki. Przewodniczący samorządu szkolnego, sportowiec, dobre wyniki w nauce, przystojny chłopak o brązowych włosach i czekoladowych oczach… bez minusów, wad. Może wydać się to zbyt wspaniałe. Według mnie istnieje tutaj pewna zależność: Bethany jako anioł jest dość słaba, bardzo zbliżona do śmiertelników, za to Xavier wyróżnia się spośród nich niezłomnością i wytrwałością. Uzupełniają się nawzajem. Czarny charakter musi być. Tym razem występuje on w postaci Jake’a Thorna. Jak aniołów mogłabym porównać do bieli, tak on jest definitywnie barwy czarnej. Fabułę „Blasku” tworzy wiele postaci: Molly, pani Castle… są oni wyjątkowi, ale o tym musicie przekonać się sami – długo by opisywać, a nie należy też psuć niespodzianek.

Co jak co, ale nie potrafiłam przewidzieć w tej książce wydarzeń. Nawet się nie starałam. Wszystko było takie piękne i barwne. Alexandra Adornetto wprowadziła mnie w stworzony przez siebie świat, a ten po prostu mnie oczarował. Jej wspaniały warsztat literacki sprawił, że wszystko zarysowało się w mojej wyobraźni, łącznie z detalami takimi jak drobne różyczki na tapecie w pokoju Beth. „Blask” opowiada o sile miłości i dobra w walce ze złem, a także o trudach związku i rzeczach, które są w nim najważniejsze. Ciągle nasuwa się mi porównanie tej pozycji  z baśnią dla starszych i dojrzalszych. Odnalazłam w niej magię i sposób na zupełne zatracenie się w świecie, który rządzi się innymi prawami. Ta książka po prostu oślepiła mnie swym blaskiem. ”Blasku” nie da się opisać innymi słowami, jak dokładnie tymi, które zawarte są na jej kartach, toteż nie podejmę skazanej na niepowodzenie próby uchwycenia jej istoty.

 

****Charlotte12 by bookcriticaster.blogspot.com dla PB