Wywiad: Kimberly Derting

Oto wywiad z  Kimberly Derting, autorką książki „Ukryte”. Tutaj Kimberly mówi o „Pożądaniu Umarłego”, dochowywaniu tajemnicy i pisaniu o zabójcach!

Gdzie znalazłaś inspirację do napisania „Ukrytego”?

Mój mąż uwielbia to pytanie! Pewnego dnia byliśmy w drodze, kiedy nagle wyskoczył z tym zwariowanym pomysłem: „Co jeśli istniałby chłopak, który mógłby odnajdywać ciała zmarłych?”. Oczywiście miał on na myśli chłopca z klasy średniej (ponieważ wszystkie te pomysły to wytwory wyobraźni chłopców). Więc po zamienieniu jego Mistrza Sceny na nastoletnią dziewczynę, ideą „echa”, które mogłoby prowadzić ją do ciał zmarłych, uznałam, że powinna mieć kogoś, kim byłaby zainteresowana. I tak w mojej głowie powstał Jay!

Jest to dość mroczna książka z kilkoma zatrważającymi momentami, szczególnie sceny opisywane z perspektywy zabójcy. Czy polubiłaś pisanie z kontrowersyjnych punktów widzenia?

Szczerze mówiąc, pokochałam to! Pierwszy szkic książki miał mniej takich scen, gdyż martwiłam się, że będą zbyt mroczne dla literatury młodzieżowej. Więc kiedy mój wydawca wrócił i powiedział, że chcą ich więcej, nie mogłam być bardziej wstrząśnięta! Nie obchodzi mnie nawet, czy brzmi to jak chora i zakręcona wypowiedź.

Violet to wspaniała główna bohaterka. Czy było to dla Ciebie ważne, aby uczynić ją osobą o tak silnej woli i tak niezależną, jaką właśnie jest?

Absolutnie. Nie chciałam, żeby była marudą lub zależną od innych, którzy podejmowaliby za nią decyzje. Wolałam, żeby była trochę lekkomyślna i uparta, odpowiadająca i myśląca sama za siebie. Dodatkowo, nie miałoby to sensu, gdyby wszystkie decyzje przez nią podjęte były słuszne. Musi popełniać po drodze jakieś błędy. Tak, to prawda, uwielbiam niezależne dziewczyny!

Czy którakolwiek z Twoich postaci domagała się więcej stron niż zaplanowałaś?

Takim bohaterem jest Jay! Pierwotnie chciałam, aby romans odegrał tło, mniejszą rolę, dla zamieszania wokół tajemnicy morderstwa, ale im więcej pisałam o Jayu, tym bardziej go lubiłam. A im bardziej go lubiłam, tym większą rolę zaczął on pełnić, aż zdałam sobie sprawę, że ta książka jest w równym stopniu romansem jak i thrillerem.

Jaka jest Twoja rada dla początkujących autorów?

Nigdy się nie poddawajcie. To wydaje się takie oczywiste, ale sądzę, iż wytrwałość stanowi wielką różnicę pomiędzy autorem, którego książka ZOSTAŁA opublikowana, a autorem, który CHCE, żeby jego książka została wydana. Jako pisarze spotykamy się z MASĄ odrzuceń, a gotowość do przyjmowania krytyki, kontynuowania swojej pracy i ciągle zgłoszenia do wydawnictw mogą dużo zmienić. Istnieje naprawdę niewiele dzieł, które odniosły błyskawiczny sukces, jeśli przyjrzymy się sprawie z bliska, już po zerwaniu warstw reklam i przykrywek.

Jak wygląda Twój „proces” pisania?

Zawsze byłam „kolannicą” (pisałam „na kolanie”), co generalnie znaczy: żadnych schematów i planów. Mimo to odkąd piszę, szczególnie serie, zdałam sobie sprawę, że potrzebuję większej konstrukcji, niż do tego przywykłam. Więc teraz bazgrzę notatki (moja wersja „szkicu”), nalewam sobie gorącej herbaty (więcej niż jakikolwiek człowiek byłby w stanie skonsumować), siadam i piszę. Oto mój „proces”… I na pewno nie jest on skomplikowany jak fizyka jądrowa!

Czy kiedykolwiek badania na rzecz książki postawiły Cię w śmiesznej sytuacji?

Jeszcze nie, ale spodobały się mi wywiady przeprowadzane z policją i strażą do „Ukrytego”. Pomimo faktu, iż w codziennym życiu są oni moimi przyjaciółmi, widok ich zakładających profesjonalne nakrycia głowy, podczas gdy ja zadawałam im pytania na temat sądownictwa, procedur akcji ratunkowych i rzeczy typu „jak ciało może być odnalezione w jeziorze?”, było interesującym doświadczeniem. To dziwne uczucie, zobaczyć swoich przyjaciół w nowym świetle!

Kto miał na Ciebie jako na pisarkę ma największy wpływ?

Jak dla mnie, zaczęło się od Stephena Kinga. Gdy dorastałam, nie było takiego działu literatury młodzieżowej jaki jest teraz, więc od czytania pozycji o zwierzątkach EB White’a przeszłam do książek mojej mamy, które walały się po całym domu, a których autorzy to m.in. John Saul i Stephen King. Zostałam zatem wprowadzona do światku horrorów w wieku 12 bądź 13 lat, a Stephen King był w moim przekonaniu mistrzem swojego fachu. „Lśnienie” było — i zawsze będzie – jedną z moich ulubionych pozycji gatunku horroru.

Co jest najlepsze w byciu autorem, pisarzem?

Wiedza, iż ludzie czytają moją książkę! W gruncie rzeczy to wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.  Jeszcze to, że twoi czytelnicy poświęcają czas, aby pisać maile, wiadomości na Facebooku lub na Twitterze tylko po to, aby powiedzieć, że spodobała się im książka… Nie ma nic lepszego!

A co jest w tym najgorszego?

Jest masa tajemnic, których musisz dochować, świat wydawców i autorów jest usiany sekretami. Informują nas, autorów, o wielkich, ekscytujących newsach i oczekują, że nie powiemy o tym nikomu, dopóki nam na to nie pozwolą. Dla takiej papli, jaką ja jestem, to tak, jakby zabronili mi oddychać!!!

Jakie książki ostatnio przeczytałaś i Ci się spodobały?

Właśnie skończyłam „Miasto Kości” Cassandry Clare (wiem, wiem, co tak długo?) i WOW, po prostu pokochałam tę pozycję! Również „Piękne istoty” Margaret Stohl & Kami Garcia, „Nieziemska” Cynthii Hand i „Dziewczynę, która igrała z ogniem” Stiega Larsena.

Czego możemy się spodziewać po „Pożądaniu Umarłego”?

Cóż, nie mogę pozwolić na „żyli długo i szczęśliwie”, więc możecie spodziewać się przeszkód na drodze Violetty i Jaya, którzy będą starali się pielęgnować i budować swój młody związek oraz bezsprzecznie martwego ciała. Albo dwóch.

Czy możesz nam uchylić rąbka tajemnicy, nad czym aktualnie pracujesz?

Ooo, podchwytliwe pytanie. Odpowiedź brzmi: nie, nie mogę. Miejmy nadzieję, że wkrótce będę mogła (widzicie? Znów to dochowywanie tajemnicy!)

___________
tłum. by Charlotte
źródło: yabookreads.com