Recenzja: Pocałunek Archanioła

„Muśnięcie tajemnicy, grozy i namiętności”

Po „Pocałunku archanioła”, drugą część serii pisanej przez Nalini Singh, miałam okazję sięgnąć już kilka dni po przeczytaniu „Krwi aniołów”. Książka ma około 350 stron, okładka znów wyróżnia się bielą. Tym razem Elena ma skrzydła… Jest aniołem. Czy przysporzy jej to problemów? Czy też przyniesie radość i szczęście? Tę książkę czytałam pięć dni. Jak na mnie, jest to dość długo. Co na to wpłynęło? Nuda czy chęć zatrzymania Rafaela i Illiuma przy sobie na dłużej?

Czas akcji to w dalszym ciągu czasy współczesne, jednak z Nowego Jorku przenosimy się do Azylu, który leży w bliżej nieokreślonym miejscu. Żaden śmiertelnik nie może dowiedzieć się o jego istnieniu. Fabuła rozpoczyna się w momencie, kiedy od ostatniego wydarzenia z „Krwi aniołów” upływa jeden rok. Elena budzi się ze śpiączki. Odkrywa, że ma skrzydła. Pierwszy odruch? Bezkresna radość. Niestety, Łowczyni oprócz nieziemskiego kochanka zyskała także nieziemskich wrogów. Jej życie już nigdy nie będzie takie samo, choć wspomnienia z dzieciństwa ciągle nawiedzają ją w koszmarach. Elieanora będzie musiała zmierzyć się z rzeczami, o których jej się nie śniło. W międzyczasie zacieśnia swoją więź z Rafaelem. Podczas czytania książki ani razu nie poczułam znudzenia bądź chęci odłożenia książki. Często jednak specjalnie to robiłam – kładłam książkę na półce – tylko po to, aby dłużej pozostać w tamtym świecie, który tak misternie utkała pani Singh. Jej opisy wyglądu postaci, miejsc i to, jak umiejętnie używa środków stylistycznych, a przede wszystkim porównań i barwnych epitetów, zachwyciły mnie. Nalini zadbała również o rozrywkę czytelnika. Lektura jest intrygująca, co rusz nasuwały się mi pytania i chęć rozwiązania zagadki, którą przygotowała nam autorka. Pozostała ona tajemnicą aż do ostatniej strony. Nawet wtedy, czytając epilog, odczuwałam niedosyt i pragnienie kolejnej części. Mimo niespodziewanego sposobu zakończenia, który z pewnością zadowoli każdego, wciąż pozostało wiele pytań oraz niewyjaśnionych spraw!

Bohaterowie. Kolejny aspekt do omówienia. Także tym razem Nalini mnie nie zawiodła i po raz kolejny z czystym sumieniem mogę pochwalić jej niebywałą zdolność tworzenia barwnych i intrygujących postaci. Uchyla ona nam rąbka tajemnicy o każdym z nich, o ich niepowtarzalnej historii. Wygląd kreowanych osobno aniołów jest szczegółowy i powalający, jeśli ktoś dobrze potrafi wykorzystać swoją wyobraźnię. W „Pocałunku archanioła” było dużo więcej Illiuma. Bardzo go polubiłam, toteż spijałam każde słowo, które go dotyczyło. Poznajemy też trochę lepiej Michaelę, ukazuje się nam prawdziwa tożsamość Lijuan. Dymitr występuje tylko na początku, lecz rekompensuje to poznanie Jasona, Galena i innych członków Siódemki oraz Rady. Elena zmienia się tylko pod względem wyglądu, wewnątrz pozostają tą samą twardą i nieugiętą Łowczynią, którą pokochał Rafael. On zaś jest umocniony poprzez to, co łączy go z Eleną. Razem stawiają czoła przeciwnościom losu, wzajemnie sobie pomagają. Nie jest to kolejna przygoda archanioła, lecz związek oparty na zaufaniu, przyjaźni i wierności. Tylko czy ich więź wytrzyma próbę czasu?

„Pocałunek archanioła” jest to pozycja przeznaczona dla osób, które szukają czegoś nowego i świeżego.Jest to książka przy której mile spędzimy czas oraz sposób, w jaki można oddać się swojej wyobraźni. Nie należę do entuzjastów każdej nowości, która zostanie okrzyknięta jako bestseller, jednak dzieło Nalini absolutnie zasługuje na miano bardzo dobrej, wciągającej książki. Pozwolę sobie zauważyć, że chyba odkryłam przepis pani Singh na napisanie tak świetnej lektury. Jest to szczypta grozy, garść tajemnicy i powiew namiętności.

 

****Charlotte12 by bookcriticaster.blogspot.com dla PB