Recenzja: Rudowłosa Jaye Wells

Rudowłosa

Jaye Wells

Sabinia Kane

Sabina Kane jest mieszańcem. W jej żyłach płynie krew wampirów i magów – odwiecznych wrogów. Nie trudno się domyślić, że takie pochodzenie nie ułatwia życia, wręcz je komplikuje, tym bardziej, kiedy wychowująca cię babcia, zajmująca wysokie stanowisko w Radzie Dominii (czymś na wzór Rządu w społeczności wampirów) – nie omieszka ci o tym przypominać na każdym kroku.

Ale nasza bohaterka nie płacze po kątach, ona morduje na zlecenie wszystkich wrogów Rady. Rozkaz to rozkaz – nawet, kiedy celem jest twój przyjaciel…

Jednak ostatnie zlecenie różni się od pozostałych… Rozejm między odwiecznymi wrogami, podpisany wieki temu staje się zagrożony. Czy winnym tego jest Clovis Trakiya? Czy na pewno wersja babki jest prawdziwa? Zadanie nie polega jednak na zamordowaniu wroga (przynajmniej nie od razu). Sabina ma najpierw przeniknąć do społeczności Clovisa, zebrać dowody, a dopiero potem wykonać wyrok…

Zanim jednak rozpocznie realizację zlecenia na jej drodze stanie demon, usiłujący ją zabić a jej krokiem podąży tajemniczy mag…

Jak skończy się ta historia? Przeczytaj…

A dlaczego warto przeczytać?

Bo ta książka wciąga od pierwszej strony…

Bo fabuła nie jest oklepana i nudna…

Bo teksty demona Giguhl’a doprowadzają do płaczu (oczywiście ze śmiechu)

Bo w tle pojawia się przystojny i tajemniczy mag – nekromanta, który nie da sobie w kaszę dmuchać…

Bo Sabina nie użala się nad sobą tylko twardo kroczy na przód…

Bo akcja toczy się od pierwszej strony do ostatniej…

Bo tak naprawdę nie wiesz, co się stanie za chwilę…

Bo …bo warto….

Nie wierzysz? Oddaj się lekturze. Stracisz jeden wieczór, a wrażenia nie zapomniane.

Moja ocena 9/10

Autor: Manija.B