Recenzja: Izmajłowa Kira – Wyższa magia

Wyższa magia

Izmajłowa Kira

Fabryka Słów

Fabryka Słów słynie ze swej konsekwencji w doborze publikowanych tytułów. Wydawnictwo specjalizuje się w literaturze fantasy i science-ficion. Książki wydane jego nakładem nie są sztampowe i mają za zadanie skłonić czytelnika do głębszej refleksji na temat własnej egzystencji oraz umiejscowienia człowieka w skomplikowanej strukturze wzajemnych powiązań natury socjalnej i emocjonalnej.

W 2008 roku nakładem Fabryki ukazała się „Wyższa magia” młodej rosyjskiej pisarki – Kiry Izmajałowej. Wydawnictwu należy się pochwała, ponieważ przeciętnemu Kowalskiemu literatura rosyjska kojarzy się zazwyczaj ze „Zbrodnią i Karą” Dostojewskiego. Innymi słowy w mentalności wielu Polaków rosyjscy pisarze lubują się w pisaniu ciężkim i trudnym językiem, a fabuła stanowi szereg wynurzeń na temat moralności popełnionego czynu. Jednak „Wyższa magia” diametralnie odbiega od tego poglądu. Jest pisana językiem nowoczesny, przyjemnym dla czytelnika, a historia w niej przedstawiona zaskakuje swą nieszablonowością.

Naina Czernowa jest studentką PUM – Państwowego Uniwersytetu Magii. Jako jednostka wybitna i ambitna odczuwa pewien niedosyt, ponieważ poziom wykładanych przedmiotów jest dla niej mocno niezadowalający. Pewnego dnia  upatruje jednak możliwość  poszerzenia swych horyzontów i zakrada się do strzeżonej części biblioteki, gdzie przechowywane są opasłe tomy należące do tajemniczego wydziału mieszczącego się na  szóstym piętrze. Pech jednak sprawia, że cała sprawa wychodzi na jaw a Czernowa zostaje postawiona przed wyborem – rozpoczęcie zajęć na szóstym piętrze, o którym krążą niestworzone historie lub wydalenie z szeregu studentów PUM. Naina wbrew wszystkiemu postanawia kontynuować naukę i zostaje przeniesiona na wydział magii bojowej, którym kieruje Dawletiarow – najbardziej zimny i wybuchowy człowiek z jakim Czernowa miała kiedykolwiek doczynienia. Igor Georgiewicz Dawletiarow zdaje się nie mieć żadnych uczuć. Gdy jest w dobrym nastroju nie szczędzi przykrych uwag, gdy jest nie w humorze krzyczy w niebogłosy, lecz gdy straci panowanie nad sobą ociera się niemal o chamstwo nie pozostawiając suchej nitki na drugim człowieku. Oczywiście Czernowa posiada istny talent do wyprowadzania Igora Georgiewicza z równowagi oraz ignorowania wszelkich jego wskazówek. Wbrew wszystkiemu okazuje się jednak nie tylko pojętną uczennicą, lecz również nadzwyczaj zdolną. Zwraca na siebie uwagę całej katedry PUM oraz ministerstwa, które postanawia wykorzystać jej potencjał w niebezpiecznym projekcie o nazwie „Demiurg”. Jak się okazuje na ratunek niczego nie świadomej Nainie przybywa znienawidzony Dawleriatow, z którym od tego czasu Czernowa będzie miała ciężkie przejścia.

Książka jest o tyle ciekawa, że wątek związany z magią i czarami nie jest przytłaczający. Nie jest to kolejna opowieść imitująca Harrego Pottera i jego przygody. Czernowa jest zwykłą dziewczyną, jakich wiele, odznacza ją natomiast ośli upór i logika. Sama byłam zdziwiona płynnością języka, jakim została napisana „Wyższa magia” oraz realność wykreowanego przez autorkę świata. Z przykrością muszę jednak stwierdzić, że czytając tą pozycje srodze się zawiodłam. O ile opis zajęć, wyjaśnienie zagadnień technicznych oraz ograniczeń magii jest wyczerpujący i zachwycający, o tyle same postacie wydają się nie do końca przemyślane. Dawleriatow miał wspaniałe perspektywy, jako jedna z pierwszoplanowych postaci – złożony, złamany przez życie i sarkastyczny, jednak jego osobowość w pewnym momencie zostaje spłaszczona i nierozwinięta. Komentarze narratora z gatunku – Igor Georgiewicz używał takich obelg, że miało się ochotę je notować, bez podawania wymiany zdań w formie dialogu jest niewystarczający i denerwujący. Co do naszej głównej bohaterki Nainy Czerwnowej, cóż mogę rzec, chyba tylko tyle, że jest jednostką odartą z jakichkolwiek uczuć wyższego rzędu, a jej życie jest podporządkowane czystej logice i chłodnej autopsychoanalizie przeprowadzonej w formie wewnętrznego monologu. Największą piętą achillesową tej książki jest brak dobrze poprowadzonego wątku miłosnego. Do pełni szczęścia nie potrzebuje scen erotycznych, ale całkowite pominięcie jakichkolwiek romantycznych pocałunków, czy motyli w brzuchu woła wręcz o pomstę do nieba.

Podsumowując, czytając tę książkę z pewnością mile spędzimy czas, a lektura zmieni nasz pogląd na rosyjską prozę o sto osiemdziesiąt stopni. Jest to jedna z nielicznych pozycji, w których wątek paranormal jest traktowany pobocznie ustępując miejsca historii kryminalnej z wątkiem miłosnym w tle. Niestety nie da się nie zauważyć, że potencjał postaci nie został w pełni wykorzystany, a co za tym idzie czytelnik już w połowie lektury traci zapał do dalszego oczekiwania na rozwój wydarzeń. Jeśli chcecie oderwać się na chwilę od tradycyjnych książek tego gatunku „Wyższa magia” będzie stanowiła wspaniałą odskocznie. Przypomni wam niuanse życia prostego studenta oraz cały układ zależności międzyludzkich, jeśli natomiast szukacie wielkiego, porywającego dzieła srodze się zawiedziecie. Na koniec dobra rada – drogi czytelniku potraktuj tę książkę, jako formę rozrywki i zbadania rosyjskiego pióra dwudziestoośmioletniej autorki, nie zaś, jako podróż w nieznaną krainę magii.

Pozdrawiam CO9094