Recenzja "Tonące Miasto"

Recenzja Tonącego Miasta z cyklu  Kroniki Nekromantki od Amandy Downum.

Tytuł: Tonące Miasto

Autor: Amanda Downum

Wyd: Dwójka Bez Sternika

***

Symir – Tonące orientalizmem, uciekinierami, rewolucjonistami i problemami Miasto.

Isyllt Iskaldur – Twarda narkomanka, szpieg, odrzucona kochanka, ma tylko jeden cel – odszukać i wspomóc finansowo rewolucjonistów wspierając ich dzieło zniszczenia pałaców Symiru.

Symiru który zbiegiem czasu będzie musiała ratować.

Który będzie musiała ocalić przed zemstą nieumarłych

– jednocześnie ratując nowych ( i jedynych) przyjaciół i samą siebie, przed potęgą przyrody i zemsty zmarłych.

Tonące Miasto to debiutancka książka Amandy Downum, rozpoczynająca cykl Kronik nekromantki. Autorka,  mimo że przez przez pierwsze kilkadziesiąt stron w ślimaczym tempie wprowadza nas w świat intryg Symiru – to  zdecydowanie warto przebrnąć  przez te  strony, przyzwyczajając się do dość oryginalnego orientalnego nazewnictwa i natłoku informacji, by zanurzyć się potem w barwnych opisach rzeczywistości i błyskotliwej akcji.

Akcji, która do ostatniej strony fascynuje i zniewala.

Jak wcześniej wspomniałam, autorka opisując Symir i okolice czerpie dużo z orientu, zrywając z królującym europejskim modelem świata fantastycznego. Dzięki temu powieść  stała się istnym magnesem ciekawości i oderwaniem się od powszechnego schematu.

Narracja w Tonącym Mieście jest trzecioosobowa i nie koncentruje się tylko na Isyllt, co sprawia, że fabuła staje się jeszcze bardziej interesująca. Możemy, patrzeć na miasto  i wydarzenia wzrokiem Zhirin – młodej roztargnionej kobiety która z czasem zaczyna dorastać, by pod koniec dramatycznych wydarzeń poświęcić się dla nowego jutra. Asherisa- tajemniczego, skrywającego mroczną tajemnicę urzędnika cesarstwa, którego Isyllt spróbuje wyzwolić spod jarzma niewoli.

Sama Isyllt , na pierwszy rzut oka wydawała by się być : twardą, bezwzględną, niezależną i pozbawioną uczuć kobietą – w końcu jest najlepszym szpiegiem w Koronie i nekromantką. Jednak główna bohaterka w rzeczywistości nie do końca taka jest. Jest rozczarowana postawą swojego mentora i kochanka – który odrzucił jej miłość,  ludźmi którzy obawiają się i gardzą nekromantami. W czasie podróży do Symiru  ma się wręcz  wrażenie, że jest zagubioną i rozdartą uczuciowo dziewczyną, która z biegiem wydarzeń zaczyna poznawać smak przyjaźni i wdzięczności.

Barwnie i elegancko opisana przez Amandę magia, tradycje, wierzenia jeszcze bardziej nakręcają naszą wyobraźnię.  Wyobraźnię, która i tak jest  już zniewolona i pracuje na pełnych obrotach podczas czytania nietrudnych do wyobrażenia sobie miejsc, sytuacji itp. Im bliżej końca książki tym zmysły są wręcz zalewane przez niesamowicie wartkie, dynamiczne opisy.

Pełna intryg, zagadek, poświęcenia, przeszkód. Barwna, orientalna powieść fantasy Amandy Downum, jest w sam raz do poczytania w szary zimowy wieczór (lub dzień) ;)

Ocena: 8/10