Recenzja: Dwór skrzydeł i zguby – Sarah J. Maas

Ci, którzy zakochali się w drugim tomie Dworu cierni i róż, zapewne tak jak ja, z przeogromną niecierpliwością wyczekiwali finału serii. Gdy w końcu dorwałam w swoje ręce porywająco zapowiadający się Dwór skrzydeł i zguby – wypadłam z realnego życia na dwa dni. Były to godziny w świecie zachwytów i rozczarowań, godziny przewracania stron omdlewającymi rękoma*, byle dać radę przeczytać jeszcze jeden rozdział nim trzeba będzie się udać na małą przerwę. Czy było warto?

Tak, chociaż bez rozczarowań się nie obyło. I nie będę owijać w bawełnę, ale gdy do końca zostało mi ledwie 200 stron, byłam ogromnie zawiedziona. Bo to nie było już to samo co pierwsza albo druga część. Podczas czytania zabrakło mi emocji, tego ognia, który wręcz wylewa się z książek Maas. Oczywiście może być to moja wina, bo spodziewałam się więcej dramatyzmu, trudnych wyborów i ogólnie liczyłam na coś więcej niż to, co nam autorka sprezentowała. Nie zmienia to faktu, że po dotarciu do ostatniej strony z przykrością mogłam powiedzieć, że to najgorsza część serii.

Co najbardziej mnie rozczarowało? Wątek Luciena i Tamlina, z naciskiem na tego pierwszego. Naprawdę, Lucien był ważną postacią. W pierwszej części** było go dużo, w drugiej już mniej (ale był!), ale w trzeciej pojawia się na pół strony i to w samym finale. Odniosłam wrażenie, że Mass w połowie Dworu skrzydeł i zguby zabrakło pomysłu na tę postać i postanowiła się jej pozbyć. Jego śmierć byłaby pewnie zbyt drastycznym posunięciem, więc wysłała go na wycieczkę. Ach, przykro patrzeć na to, jak został potraktowany wątek Luciena. Jeśli chodzi o Tamlina, to za każdym razem, gdy się pojawiał, chciałam by ktoś w końcu dał mu w twarz i by się ogarnął. Autorka zarobiła z niego takiego debila, że aż braknie mi słów, by to opisać. To miał być potężny książę fae? Chyba marionetka wszystkich wokoło. Nie wiem, może cierpiał na depresję, zespół stresu pourazowego, może ktoś majstrował mu w głowie, bo inaczej jego zachowania nie da się wytłumaczyć. Wiele osób mówi, że w finale wyszedł na ludzi. Jak dla mnie odwrotnie… wyszedł na frajera.

I dochodzimy do Rhysanda i Feyre oraz ich relacji. Wierzcie mi, kocham to jak Maas wykreowała Rhysa w pierwszej i drugiej części serii. Piszczałam jak małe dziecko, gdy w Dworze skrzydeł i zguby w końcu pojawił się książę ciemności. Niestety wir wojny z Hybernią sprawił, że wątki tej pary opierały się na pocieszaniu i podnoszeniu się na duchu, niż na przekomarzaniach i docinkach – naprawdę mi tego w tej książce brakowało. Zabrakło mi też wielkich emocji w finale i wielkim rozczarowaniem było to, że Maas postanowiła zaserwować nam powtórkę z rozrywki, zamiast czegoś nowego.

Ale skończmy już z narzekaniem, bo o tym mogę pisać całą wieczność. Dwór skrzydeł i zguby jak dla mnie, jest najgorszą częścią #ACOTAR, ale nie zmienia to faktu, że kocham powieści Maas, nie ważne jak rozczarowujące by nie były. Ta powieść nie jest aż tak zła, by po nią nie sięgnąć. Jest bardzo przemyślana, poukładana i pięknie napisana. Działania militarne są opisane epicko (jak na powieść tego typu), świat przedstawiony jest pomysłowy i barwny. O warsztacie Maas złego słowa powiedzieć nie można. Trzeba przyznać, że jej twórczość stała się fenomenem – niezależnie od tego, jakie emocje wzbudza w czytelnikach. Raz ją kochamy, raz nienawidzimy. Chwilami podoba nam się to, co robi, chwilami mamy zupełnie inną wizję. Ale wciąż ją kochamy, nawet jeśli nasza wizja nie do końca zgadza się z tym, co Maas nam oferuje.

I choć Dwór skrzydeł i zguby to ostania część przygód Rhysanda i Feyre, to autorka dyskretnie nam zdradziła, w którą stronę i czyje historie może nam opowiedzieć w kolejnych książkach z tego uniwersum. Mam tylko cichą nadzieję, że znajdziemy tam choć kilka wzmianek o przyjaciołach z Dworu Nocy.

by Kerach


—-

*Książka ma ponad 800 stron i wierzcie mi, ale wersja recenzencka jest ciężka – za pewnie wina użycia białego papieru; dla osoby, która od lat nie trzymała w ręku prawdziwej książki, bo przerzuciła się na ebooki, naprawdę była to ciężka przeprawa XD

** Dwór skrzydeł i zguby jest podzielony na trzy części/księgi.

Recenzja: Dwór skrzydeł i zguby – Sarah J. Maas
4.6Wynik ogólny
Świat przedstawiony
Kreacja bohaterów
Oryginalność fabuły
Styl pisania
Ogólne wrażenie
Ocena czytelników 30 Głosów