Recenzja: Tysiąc odłamków ciebie – Claudia Gray

 

Claudia Gray to dosyć znana w Polsce autorka, która debiutowała u nas już dawno, dobre kilka lat temu, powieścią Wieczna noc. Wtedy też moje gusta czytelnicze były nieco inne, Wieczna noc mnie zachwyciła i poszukiwałam innych książek w tym stylu. Potem zaczęłam zmierzać w nieco innym kierunku, jednakże takie klimaty zawsze już będą bliskie memu sercu. A skoro na rynku pojawiła się nowa powieść od Gray… To czemu by jej nie przeczytać? Tym bardziej, że fabuła zapowiadała się naprawdę genialnie, a skoro miałam też dobre wspomnienia z tą autorką, to wybór był oczywisty.

Marguerite Caine, dla przyjaciół Meg, jest córką wybitnych naukowców i od dziecka wychowywała się w otoczeniu różnego rodzaju teorii, badań i doświadczeń. Jej dom zawsze był polem nauki, nie tylko dla jej genialnych rodziców, ale i dla ich asystentów. Rodzice dziewczyny od zawsze pasjonowali się równoległymi rzeczywistościami, możliwością wędrowania pomiędzy wymiarami – do tego stopnia, że udało im się stworzyć małe urządzenie zwane Firebirdem, które to umożliwia. I wszystko byłoby piękne, gdyby nie to, że jeden z asystentów postanawia wykraść urządzenie i morduje ojca Meg. Nastolatka bierze sprawy w swoje ręce i w ramach zemsty ściga złodzieja przeskakując pomiędzy różnymi wymiarami…

Naprawdę chciałabym napisać o tej książce coś dobrego, ale nie wiem, czy mi się uda. Z pewnością na uwagę zasługuje pomysł, chociaż motyw wędrówki pomiędzy równoległymi rzeczywistościami nie raz już pojawiał się w literaturze. Tak naprawdę jest to bardzo trudny do zaprezentowania temat, bowiem fizyka kwantowa nie należy do najłatwiejszych dziedzin naukowych. I niestety, nie zawsze przekonuje mnie fakt, że mamy do czynienia z fikcją literacką, więc autor może robić z teoriami cokolwiek mu się uwidzi. To chyba tak nie działa. Owszem, można się zainspirować teorią strun, ale czy na pewno można całkowicie puścić wodze fantazji? Claudii Gray nie wyszło to na dobre. Świat, który stworzyła jest czymś absurdalnym. Brakuje w nim logiki, choć autorka chwilami próbuje się tłumaczyć za pomocą wypowiedzi bohaterów. Dla mnie jest to jeden wielki chaos, któremu brakuje spójności.

Jednak największym problemem tej powieści jest główna bohaterka. Marguerite jest po prostu niewyobrażalnie głupia. Już od samego początku, kiedy porywa się na to, aby śledzić Paula Markova, rzekomego zabójcę jej ojca. Po co? Żeby się zemścić. Tak, nastolatka stwierdziła, że poskacze sobie pomiędzy wymiarami, choć nie ma o tym pojęcia, żeby zabić Markova. Ot, tak. Bo może, prawda? W ogóle nie zastanowiła się choćby przez moment nad konsekwencjami, nad zasadami, jakie rządzą wymiarami, a sama autorka też o tym nie wspomina. Co, jeśli zakłóci bieg wydarzeń? Co jeśli ktoś odkryje jej prawdziwe pochodzenie? Tutaj jakby nie miało to znaczenia, przecież wszystko jest takie proste, banalne, oczywiste. Meg w ogóle nie używa mózgu, brakuje jej piątej klepki, jako córka wybitnych naukowców powinna chyba bardziej wykazywać się wiedzą i inteligencją…

Wydawałoby się, że autorka chciała trzymać czytelnika w ryzach i zapewnić mu istną jazdę bez trzymanki, głównie za pomocą zaskakujących zwrotów akcji. I owszem, są one tutaj obecne, ale bez jakiegokolwiek ładu i składu. Są po prostu niewyobrażalnie absurdalne. Po prostu nie do uwierzenia. Nagle cały wątek główny zostaje zlekceważony, a cała uwaga zostaje skupiona na beznadziejnie dennym romansie, oczywiście tragicznym i smutnym, po którym główna bohaterka nie może się pozbierać, choć trwało to zaledwie kilka tygodni, może nawet nie. Ładu i składu brakuje też w samym odbiorze całej powieści – nie mamy pojęcia, w jakim aktualnie jesteśmy wymiarze, z jakimi rzeczywistościami mamy do czynienia, z jakimi wersjami poszczególnych postaci obecnie przebywamy. Możemy się tylko domyślać, a wierzcie mi, pewnego rodzaju rozgraniczenie bardzo by się tutaj przydało.

Ta książka miała szansę być naprawdę dobrą powieścią, tym bardziej, że Claudia Gray naprawdę ładnie pisze, ma świetny styl, bardzo lekki i przyjemny, ale niebanalny. Niestety, nie wyszło. Pomijając nawet całe przedstawienie głównego elementu, jakim są równoległe wymiary, tutaj po prostu wszystko nie gra. Wszystko jest nie tak. Miałam ochotę wyrzucić tę książkę przez okno i to nie raz! Głównie ze względu na Meg… Ta dziewucha jest po prostu nie do zniesienia. Może poddałam tę powieść zbyt dosadnej analizie, ale nawet tego nie planowałam. Po prostu pewne przemyślenia same nasuwały mi się w trakcie lektury, zwłaszcza wtedy, kiedy te wszystkie niedorzeczności zaczęły się tak namnażać. Raczej nie planuję zapoznania się z dalszymi losami Marguerite Caine… Nie mam na to siły.

Sheti by bookeaterreality dla BG

Recenzja: Tysiąc odłamków ciebie - Claudia Gray
2.0Wynik ogólny
Świat przedstawiony
Kreacja bohaterów
Oryginalność fabuły
Styl pisania
Ogólne wrażenie
Ocena czytelników 16 Głosów