Recenzja: Gniew i Świt – Renee Ahdieh

Gniew i Świt to książka, która powstałą dzięki inspiracji, jaką autorka czerpała z Księgi tysiąca i jednej nocy. Choć Księga zawiera tak naprawdę opowieści i legendy wielu narodów, to na pewno nikomu nie trzeba tłumaczyć, z jakim klimatem mamy tutaj do czynienia. Piękne złote pałace, gorące tańce brzucha, latające dywany, rozbójnicy, intrygi, żywe barwy, turbany – to moje pierwsze skojarzenia i myślę, że pokrywają się ze skojarzeniami wielu innych osób. Wiele osób doszukuje się tutaj nawiązania do kultury indyjskiej i perskiej, ale to ledwie zalążek. Renne Ahdieh postanowiła zabrać nas do tego urokliwego świata, choć niewątpliwie prezentuje jego mroczną i brutalną stronę. I zaraz Wam to udowodnię!

Chalid, osiemnastoletni kalif Chorasanu codziennie wybiera sobie nową małżonkę. Każda z nich ginie o świcie. Zostaje powieszona na jedwabnym sznurze. Ile niewinnych dziewcząt już zginęło, dlatego że ich władca jest potworem? Ile rodzin zdążyło go znienawidzić, że pozbawił ich córek, sióstr, kuzynek? Jedną z kolejnych ofiar staje się najbliższa przyjaciółka szesnastoletniej Szahrzad. Dziewczyna poprzysięga zemstę i zgłasza się na ochotniczkę, aby zostać nową żoną kalifa. Wie, że już z samego rana jedwabny sznur może zostać owinięty wokół jej szyi. Jednak zawzięta dziewczyna próbuje uniknąć tego za wszelką cenę, a co więcej – pragnie raz na zawsze zakończyć panowanie Chalida.

Szahrzad jest genialną postacią! Uwielbiam, po prostu kocham całym sercem silne, pewne siebie bohaterki. A Szahrzad właśnie taka jest – od początku do końca! Zawzięta, konkretna, stanowcza, odważna, harda. Ma w sobie niesamowitą siłę, wolę walki, ognistą duszę. Wiele razy stawała w trudnej sytuacji i już myślałam, że autorka ją stonuje, że Szazi podkuli ogon, bo tak to zazwyczaj bywa… Niby mamy do czynienia z silną bohaterką, a chwilami potrafi ona stracić swoją werwę, co bywa niezwykle irytujące. Jednak nie! Szazi jest cały czas szczera do bólu, potrafi pyskować i bronić swojego zdania, choć stąpa po naprawdę kruchym lodzie. Ale ciężko tej dziewczyny nie polubić, bowiem jest niezwykle wyrazista. Wraz z nią przeżywamy każdą chwilę, odczuwamy te same emocje, staramy się odnaleźć w nowej sytuacji i zrozumieć postępowanie Chalida. Odkrywamy go krok po kroku.

Wraz z Szazi wkraczamy w świat pałacowego życia. Dziewczyna zaintrygowała kalifa już tylko tym, że sama zgłosiła się na ochotniczkę, choć wiedziała, jak każda jego małżonka kończy. Chcąc uniknąć rychłej śmierci Szazi każdej nocy przemienia się w gawędziarza i próbuje urzec Chalida swoimi opowieściami, zaciekawić go na tyle, aby dożyć kolejnego świtu. Co ciekawe – udaje jej się. Z czasem zaczyna dostrzegać drugie oblicze władcy i okazuje się, że młody chłopak wcale nie jest takim potworem, jak mogłoby się wydawać. Chalid również jest złożoną i bardzo dobrze wykreowaną postacią, skrywającą mroczną przeszłość i sporo tajemnic. Oboje czują względem siebie przyciąganie, fascynację, a może nawet coś więcej. Jednak ich uczucie może się skończyć tragicznie. Może doprowadzić do zagłady.

Nie da się ukryć, że w dużej mierze mamy do czynienia z romansem. Jest to jeden z głównych motywów tej powieści, jednak nie jest zbyt nachalny, wręcz na odwrót – całkiem przyjemny. Istotną rzeczą jest jednak samo życie w pałacu i tajemnica skrywająca się za wszystkimi morderstwami żon, których dopuścił się kalif. Jednak wiecie co jest najlepsze w tej powieści? To, że czyta się ją jednym tchem, po prostu w mgnieniu oka. Jest tak doskonale napisana, tak przyjemna, tak wciągająca… Nawet nie wiem kiedy dotarłam do połowy tej historii, a potem mimo że chciałam trochę zwolnić tempo to się nie dało, bowiem zbliżałam się do punktu kulminacyjnego. Przyznaję szczerze, że pochłonęłam tę powieść, choć nie jest idealna. Pochłonęłam ją, bo Renne Ahdieh cudownie opowiedziała historię Szazi. Choć można by bardziej zadbać o sam klimat i specyficzną atmosferę, to naprawdę nie mogę postawić jej większych zarzutów, bo dawno w takim tempie nie pochłonęłam jakiegoś romansu YA.

Gniew i Świt to naprawdę dobra pozycja. Ciekawa, intrygująca, a co najważniejsze – wspaniale napisana i porywająca. Początkowo nie byłam do niej przekonana – nie mam na swoim koncie zbyt wielu historii inspirowanych Baśniami tysiąca i jednej nocy, ale może wypadałoby to zmienić? Być może rozpoczyna się nowy nurt w literaturze, osadzony właśnie w takich klimatach, a jeżeli tak, to dzieło Renne Ahdieh zdecydowanie zasługuje na uwagę. To doskonale wykreowani bohaterowie, wspaniały język, wciągająca fabuła i dobre tempo akcji. Rozrywające serce zakończenie, wzbudzające żal, że to już koniec – choć chwilowy, bowiem będzie drugi tom. Ale kiedy? I dlaczego nie już? Z czystym sumieniem polecam.

 

Sheti by bookeaterreality dla BG

Recenzja: Gniew i Świt - Renee Ahdieh
4.2Wynik ogólny
Świat przedstawiony
Kreacja bohaterów
Oryginalność fabuły
Styl pisania
Ogólne wrażenie
Ocena czytelników 3 Głosów