Recenzja: Mroczniejszy odcień magii – Victoria Schwab

mroczniejszy-odcien-magii-victoria-schwab
Jestem książkową sroką i zawsze (i to zawsze) patrzę na okładkę, a jeśli opis z tyłu jest jednocześnie intrygujący, co przyciągający, to jestem w siódmym niebie. Prawda jest taka, że do tej pory rzadko kiedy zawiodła mnie piękna okładka. Niestety, w tym przypadku jest inaczej.

Od razu zwrócę uwagę na fakt, że autorka stworzyła świat, który jest piękny i niepowtarzalny. Magia, inne wymiary i wylewająca się ze stron oryginalność po prostu przyciągają czytelnika do siebie i pozwalają chłonąć ten nowy, nieschematyczny pejzaż. Jednak nawet jeśli Londyn w wyobrażeniu V.E. Schwab jest niezwykle pociągający, to fabuła jest jego kompletnym przeciwieństwem. Nie znalazłam w niej bowiem nic, co mogłoby mnie przy kartach zatrzymać na dłużej. Mówiąc wprost: jest nudno. Historia opiera się na znalezisku z Czernego Londynu, które potrafi zniszczyć świat, ale nie mamy tutaj tego elementu niebezpieczeństwa, tajemnicy i jakiejś wyraźnej akcji. Okey, coś się dzieje i jest jakaś walka, jednak jest ona tak rozpisana, że czytelnik w połowie zaczyna rozmyślać o cudowności chmury, która właśnie pojawiła się za oknem, albo intensywnie zastanawia się, co tak naprawdę oznacza termin „egalitaryzm”. A potem… nagle bum! Budzimy się i nie wiemy tak naprawdę, co się działo przez ostatnie dwadzieścia stron. A że lektura jest mało porywająca, to aż nie chce się cofać, wiec czytamy dalej, licząc na jakiś elektryzujący zwrot akcji.

Jednak wiecie jak to jest – niektóre powieści mogą zostać uratowane przez bohaterów. Pojawia się ten charyzmatyczny charakter, a wy nie możecie oderwać od niego oczu i przegonić myśli, bo miał już Was przy „Cześć”. I oczywiście muszę przyznać, że zarówno Kell, jak i Layla są przesympatyczni, ale nie potrafiłam zbratać się z żadnym z nich. Główna postać męska, która pomimo całej swojej magii i siły jaką dysponowała, bo mamy do czynienia z jednym z najsilniejszych magów, nie potrafiła zrobić niczego konkretnego. Dlatego w całej swojej sympatii do niego nie potrafiłam przeżyć faktu, że pomimo swojej mocy jest słaby, głównie pod względem fizycznym. Niestety nie lubię się z bohaterami, którzy nie potrafią uderzyć i postawić na swoim. Przechodząc do Layli, muszę od razu napisać, że po pierwszym rozdziale, w którym się pojawiła, pomyślałam o niej jak o naprawdę dobrze skonstruowanej i błyskotliwej bohaterce, niestety, to było tylko złudzenie, bo okazała się postacią powtarzalną i po prostu zlewającą się z tłem. Tak naprawdę jedynym bohaterem, który przykuł moją uwagę, stał się pewien książę, którego było zdecydowanie za mało.

Bądź co bądź, być może autorka nie popisała się konstrukcją bohaterów ani fabułą, jednak potrafi przepięknie pisać. Jej opisy są naprawdę barwne i kreatywne, a dialogi potrafią nadać postaci charakteru. Do tego sam styl pisania V.E. Schwab cudownie oddaje klimat Londynów i co ciekawe, w zależności od tego w jakim Londynie się znajdujemy, zmienia się, by oddać dane miejsce.

Ten cudowny i oryginalny świat został przedstawiony przez piękne pióro, jednak zniszczony przez dłużącą się fabułę i bohaterów, którzy byli sympatyczni i początkowo intrygujący, ale w późniejszych rozdziałach stali się po prostu powtarzalni. Ale pomimo mojego całego narzekania i wyrzucania błędów autorce – sięgnijcie po tę powieść. Nie dlatego, żebyście się wynudzili, ale żebyście poznali piękny i charakterystyczny tylko dla V.E. Schwab styl pisania, a do tego kuszący świat, jakim nas pisarka obdarowała. Zignorujcie bohaterów i fabułę, po prostu poczujcie klimat Czerwonego Londynu, a zrozumiecie, o co mi chodzi.

mało oryginalna by kulturalnaszafa

Recenzja: Mroczniejszy odcień magii - Victoria Schwab
2.5Wynik ogólny
Ocena czytelników 7 Głosów