Recenzja: Anioł burz – Trudi Canavan

28 październik

Tyen naucza magii mechanicznej w Liftre – powszechnie poważanej szkole. Dociera tam wieść, że Raen, najpotężniejszy mag i władca wszystkich światów, powrócił po długiej nieobecności. Nauczyciele i studenci uciekają, gdyż w Liftre uczono zakazanej przez Raena magii, w przekonaniu że ten nie żyje. W jednej chwili Tyen traci dom i cel… Pozostaje mu jedynie złożona Velli obietnica przywrócenia jej cielesnej postaci.
Raen odzyskuje władzę, a wokół wzbiera bunt, Tyen zaś musi postanowić, do czego jest w stanie się posunąć, by dotrzymać danego Velli słowa.
Po pięciu latach spędzonych wśród tkaczy gobelinów w Schpecie w spokojne życie Rielle wkracza wojna. W obliczu porażki i nieuchronnej okupacji wszyscy ze zdumieniem obserwują, jak wrogie wojska wycofują się, a do bram miasta zbliżają się trzy postacie – w czarnych włosach jednej z nich pobłyskują niebieskie refleksy. Przeszłość dziewczyny z dalekiego kraju i jej magiczne zdolności to nie wszystkie sekrety, jakie mógłby wyjawić tajemniczy przybysz…
Anioł zamierza wrócić do swojego świata i pragnie zabrać Rielle ze sobą.

Ci, którzy mnie znają doskonale wiedzą, że jestem ogromną fanką twórczości Trudi Canavan. Jej Trylogia Czarnego Maga jest jedną z niewielu książek, które czytałam już dziesiątki razy. Dlatego, gdy tylko pojawia się coś nowego tej autorki, nie ma takiej siły, która spowodowałaby , że nie dostanę tej książki w swoje ręce.

Pewnie wielu z was zauważyło już, że wszystkie główne bohaterki Pani Canavan są do siebie łudząco podobne. Piękne, niezwykle potężne magicznie, uzdolnione w wielu innych dziedzinach, a jednocześnie niewinne, zagubione w otaczającym je świecie i, co zadziwiające, zdumione swoją potęgą. Z czasem może wydawać się to nudne i niestety takie właśnie jest, ale na szczęście są jeszcze inni bohaterowie, którzy sprawiają, że książkę czyta się dobrze.

Trudi ponownie wykreowała świat pełen magii, który fascynuje swoją wyjątkowością. Autorka stworzyła wiele ciekawych postaci, nie brakuje tutaj zarówno „tych złych”, jak i „tych dobrych, a plusem jest to, że żadna z postaci nie należy jednoznacznie do żadnej grupy. Granica pomiędzy tym, co dobre, a tym, co złe, jest niezwykle cienka i zależy od punktu widzenia. Pojawia się wiele niejasności, które nadają utworowi głębi i wyrazu.

Akcja utworu jest bardzo dynamiczna i nie pozwala czytelnikowi na dłuższe chwile wytchnienia. Język, jakim posługuje się autorka, jest barwny i w sugestywny sposób ukazuje realia opowieści. Wraz z bohaterami czytelnik przeżywa ich perypetie. Możemy przyjrzeć się z bliska ich wyborom oraz temu, jaki mają one skutek w późniejszym życiu.

Mam nadzieję, że w kolejnej części pójdzie w odstawkę wykorzystywany dotąd przez autorkę schemat swoich opowieści i Trudi zaskoczy mnie czymś nowym. Jak na razie Anioł Burz otrzymuje ode mnie 4.5/6. Polecam zagorzałym fanom twórczości autorki. Ja na pewno sięgnę po kolejne jej dzieła.

***Isztar by isztarbooks.blogspotcom

  • Karaoli

    Kiedyś czytałam opis pierwszej części tej serii i z tego co pamiętam to mi się podobał i chciałam się zabrać za tę książki. Jednak teraz trochę się waham, skoro główna bohaterka zachowuje się tak jak jest opisane w recenzji i boję się, że mogłaby mnie irytować. Jednak jeśli te książki pojawią się w bibliotece, to dam im szansę. :)