Book Girl: Najlepsze książki 2015 roku

Aby uhonorować rok mojej współpracy z BookGeek jako Bookgirl, przygotowałam dla Was ranking pięciu najlepszych książek 2015. Oczywiście zakazali mi wciskać tutaj moją ulubioną autorkę, Samanthę Shannon, no bo ile można mówić o Czasie żniw i Zakonie Mimów, jednak znalazło się kilka innych tytułów, które wstrząsnęły moim, i redakcji, światem. Tak, akurat to zestawienie nie będzie tylko jednostronne, bo kilka osób z redakcji również wybrało swoje ulubione tytuły.

Kończymy 2015 i wkraczamy czytelniczo w 2016 rok!

1. Angelfall. Penryn i kres dni –  najlepsza książka według Tiridenth

Czytając recenzję Tiridenth o ostatniej części serii Angelfall, sama zachciałam po nią sięgnąć, jednak nagle przypomniałam sobie moją przygodę z Penryn z pierwszej części i zrezygnowałam. Jednak przeczytajcie sami, co Tiridenth sądzi o tej pozycji: „To zbiór doskonale skonstruowanych i sugestywnie przedstawionych scen, które zapierają dech, zachwycają i przerażają. Dziś mogę to powiedzieć z całą odpowiedzialnością – trylogia Angelfall jest niewątpliwie najlepszą powieścią postapokaliptyczną, jaką było mi dane przeczytać.[…] To, co zobaczyłam w kulminacyjnym momencie, jest po prostu wspaniałe.[…] Ja jeszcze nie raz wrócę do tej historii i raz za razem będę wyruszała z Penryn w niebezpieczną misję, aby odnaleźć jej siostrę, po cichu wzdychając do przystojnego archanioła.”

2. Pojedynek Marie Rutkoski – najlepsza książka według Kerach (i mnie)

Udało mi się od Kerach wydusić kilka tytułów, które pochłonęła w 2015 roku i padło akurat na Pojedynek, bo według mnie też to jest jedna z lepszych powieści minionego roku. Ma ona w sobie wszystko to, co powinna mieć świetna dystopia: inteligentnych bohaterów, świetnie połączone wątki i oryginalny świat, który wciąga i zwala z nóg. Na tej pozycji się nie zawiedziecie, bo połączenie świata Rywalek z o wiele lepszymi postaciami i historią gwarantuje kaca książkowego.

3. Wszystkie Jasne Miejsca – najlepsza książka według mnie

Ha! Zdziwiłam Was, prawda? Myśleliście, że będzie to jakaś dystopia, bo naprawdę dużo wyszło ich w zeszłym roku. A tutaj takie zaskoczenie. No więc, tak. To jedna z kilku powieści 2015, która mną wstrząsnęła i która wciągnęła mnie w swój świat tak bardzo, że aż zabolało. Już dawno nie miałam tak długo kaca książkowego po jakiejkolwiek powieści, wpadłam po niej w wielką melancholię i w stan rozmyślania, który nie dawał mi spać. Zbyt dużo myśli pojawiło mi się w głowie po przeczytaniu tej historii i zbyt dużo emocji, by pozbyć się ich z ostatnią stroną. Dlatego ze wszystkich powieści 2015, wybieram właśnie tę.

4. Czerwona Królowa – najlepsza książka według czytelników Goodreads

Nie wiem, czy to do końca prawda, jednak jest to jedna z najpopularniejszych książek tego roku. Ludzie oszaleli na punkcie Czerwonych i Srebrnych i nie chcą wracać do normalnego świata. Według mnie książka miała swoje mocne i słabe strony, szczególnie schematyczność i połączenie wszystkich dystopii w jedną całość, jednak patrząc na ogół, nie była taka zła. Wiem też, że dużo osób miało po niej kaca książkowego i z utęsknieniem czeka na drugi tom tej serii. Ja również czekam, jednak nie przebieram nogami, by dostać ją w swoje dłonie.

5. Fangirl – najlepsza książka według Nas, książkoholików

Czyż nie każdy kto uważa się za czynnego czytelnika, nie znalazł w tej powieści czegoś dla siebie? Chyba większość osób, które wiedzą, co to znaczy wpaść w świat książkowy i niechęć w powrocie do rzeczywistości, czy miłość do bohatera, który nie istnieje (albo istnieje, tylko że w naszej wyobraźni). Albo zwinięcie się w kocyk i czytanie do późna z herbatą w ręce. I wszyscy znamy uczucie, kiedy nasz ulubiony bohater znika, gdy kończymy serię o nim i zaczyna żyć w naszym sercu. No i właśnie dlatego ta książka opisuje nas: Geeków :)

Może wy też robiliście jakieś podsumowanie czytelnicze 2015 roku? Może pokrywa się z moimi i redakcji typami? Piszcie na dole w komentarzach i życzę wszystkim kolejnego czytelniczego roku!

bookgeek-info

  • ShadowHunters_HG

    Z tego zestawienia czytałam tylko „Czerwoną królową” i nawet przypadła mi do gustu. „Pojedynek” czeka już na mojej półce, mam nadzieję, że również ją polubię. Chciałabym przeczytać „Fangirl”, ale zawsze o niej zapominam! Szczęśliwego nowego roku!

    • Ooo „Pojedynek” czytaj jak najszybciej! :D Jest przecudowny!
      I w końcu się z „Fangirl” znajdziecie jakoś, może wasza relacja wymaga czasu ;)

  • Ida

    Spośród tych książek przeczytałam jedynie „Czerwoną Królową”. Była dobra poza jednym tyci, tyci szczegółem, którym była PRZEWIDYWALNOŚĆ (heh czuję się jak Hades z Herkulesa ;) ) Zainteresowało mnie „Fangirl”. Zaintrygował mnie „Pojedynek”, o którym słyszę już enty raz, na pewno niedługo się za niego wezmę :) Książkowego 2016 roku :D

    • Właśnie wiem, że ta przewidywalność może dobijać, mnie trochę zraziła do tej powieści, jednak założenie było dobre i z chęcią sięgnę po drugą część :)
      „Fangirl” musisz przeczytać jeśli jesteś prawdziwym geekiem książkowym!
      A „Pojedynek” muszę polecać bo ja uwielbiam tego typu historie, które mają w sobie inteligentnych bohaterów i świetny świat, więc gdy będzie miała ochotę na dobrą dystopię to polecam.

  • U mnie Samantha Shannon byłaby w najgorszych, podobnie Susan Ee. Wśród najlepszych natomiast umieściłbym „Marsjanina”, „Stalowe serce” i zdecydowanie najlepszą książkę, którą czytałem w tamtym roku, czyli „Obłokobujanie”.

    • beatas125

      Marsjanin to świetna książka,ale nie jest to książka z kategorii ya, dlatego pewnie tu jej nie ma;p

    • Ojojoj a czym cię ta Samantha tak zraziła? (Muszę zapytać bo ją uwielbiam i chcę się dowiedzieć co ci się dało w niesmak). Susan Ee natomiast to nie mój wybór i również autorki nie znoszę, jednak wiem, że podbiła serca dużej ilości ludzi.
      Marsjanina czytałam i oglądałam, jednak jakoś nie wczułam się w całość książki, ale może po prostu akurat nie miałam ochoty na sci-fi.. Kto wie. Stalowego serca nie czytałam więc nie mogę się wypowiedzieć, jednak słyszałam wiele dobrych opinii.
      „Obłokobujania” nie czytałam, jednak jeśli mówisz, że jest taka dobra to chętnie do niej zajrzę :)

      • Shannon zraziła mnie do siebie tym, że jej książka nie wzbudziła we mnie kompletnie żadnych emocji. Była przewidywalna, nijaka, prosta. Wszystkie schematy były już wykorzystywane, a to, co oryginalne, przepadło gdzieś w absurdach. Cała konstrukcja udawała coś nowego, ale jak się w to wgłębić, Igrzyska i Potter wyjdą z tego jak na tacy. Ogólnie widać, że stworzył to ktoś bardzo młody, bo całość nic nie wnosi, przez co jest bezwartościowa.
        A Susan Ee była straszna. Buchnąłem śmiechem, gdy opisywała anioła ze skrzydłami w paski (czy tam prążki czy kropki, już sam nie wiem jakie bzdury tam się działy).
        Sanderson natomiast zrobił coś fascynującego. Udało mu się napisać historię o superbohaterach, w której moc deprawuje i jest czymś destrukcyjnym, przy czym nie popadł w banał. Nie jest to najlepsza rzecz, jaką stworzył, ale na pewno wybija się to przy innych młodzieżówkach, które może i koncepty mają nowe, ale schematy te same.
        A na „Obłokobujanie” trzeba być przygotowanym, to nie jest YA, to wspomnienia Patti Smith, dla przeciętnego czytelnika pewnie durne i nudne, dla mnie absolutnie wybitne.

        • Ojej mocne słowa co do Shannon, jednak każdy ma swoją opinię i szanuje twoją :D
          Susan Ee rozwaliła mnie tym, że główna bohaterka nie myła się, była wychudzona no i ogólnie śmierć na chorągwi i założyła sukienkę i nagle jest przepiękna, bo założyła sukienkę, którą dał jej anioł… Co ja czytam?
          O to musze sięgnąć jednak po Sandersona, bo superbohaterów lubię, więc ciekawa jestem jego spojrzenia na tą rzeczywistość :D

  • beatas125

    Z ”Pojedynkiem” się zgodzę natomiast Czerwona królowa-tak zbyt schematyczna i gł. bohaterka taka sobie i Angelfall fajne, ale nie zjawiskowe, choć Angellfall o wiele bardziej mi się spodobało niż C. królowa, reszty wymienionych książek jeszcze nie czyałam;p

    • Z Czerwoną Królową też się w pełni nie zgadzam, jednak jeśli chodzi o sprzedaż to bije ona inne powieści YA, dlatego ją wrzuciłam w ranking.
      Angelfall nie będę bronić, nic w tej powieści mi się nie podobało i nie polubiłam się z główną bohaterką i z autorką od pierwszej strony, pierwszej części.
      A jakie są twoje powieści 2015? Bo jestem ciekawa :D

      • beatas125

        No właśnie wiem, że Czerwona królowa tak się strasznie wybiła,ale powiem szczerze, że no nie rozumiem tego fenomenu, tam jest sporo braku logiki w tej książce, już samo to z krwi, dziwne, że nic się nie wydało, jak gł. bohaterka ma inny kolor krwi, zrzeszą srebrna krew raczej mniej by się rzucała w oczy niż szkarłatna… Mimo, to lunie tą serie;p Ja bym dorzuciła hmm’ Imperium ognia’, nie wiem, też sumie oklepane, ale książka miała to cóż, i bankowo a 1 tomówka ‚Oddam ci słońce’ choć nie wiem w jakim roku to wyszło w oryginale… i jeszcze 2 tom serii The kiss of deception, czyli The Heart of Betrayal
        -Mary E. Pearson .A nie z ya to pewnie Dziewczynę z pociągu, Marsjanin jak już wcześniej było wspomniane The Heart of Betrayal. Ogólnie co do young adult to wiele książek wychodzi co roku na poziomie znacznie gorzej jest z tymi powiedzmy, że z dorosłymi bohaterami, choć no seria. m.in. Inni-Anne Bishop nadal trzyma poziom. Nie znasz może jakiejś książki, obojętnie jeśli chodzi o gatunek, byle by był wątek gdzie bohaterka ”występuje z przebraniu” tzw. gender-bender, że np. udaje facet, żeby gdzieś się tam dostać, skądś uciec, itd. lubię takie wątki a ciężko coś znaleźć ?

        • Czerwona Królowa to tak zgodzę się – brak logiki często występuję, ale najbardziej chyba zirytowała mnie powtarzalność: kolejny raz to samo i to samo, a świat zapowiadał się świetnie.
          Imperium ognia czytałam i bardzo spoko, ma w sobie to „coś” to prawda :D Wciągnęła mnie i nawet urzekła w niektórych momentach :D
          „Oddam ci słońce” też mi się bardzo podobała jako powieść jednotomowa, artystyczna strona tej powieści jest świetna. Uuu The kiss of deception, jakbym chciała mieć tą powieść w swoich łapkach i ją tam przeczytać, słyszałam, że jest świetna.
          O z tych nie YA też powiedziałabym, że Dziewczyna z pociągu i jeszcze Sisi bym dodała, bo uwielbiam powieści historyczne a ta się wybija spomiędzy innych tego typu :D
          Jeśli chodzi o YA ogólnie to zgodzę się, jest bardzo duży zniż rynku, Anne Bishop się utrzymuje, jednak nie dochodzą żadne nowe powieści tego typu, mogliby przetłumaczyć The kiss of deception na przykład, albo inne takiego typu, jednak teraz jest pociąg na „Eleonor&Park” więc osoby w wieku 20/25+ już niestety się nie zachwycą.
          Jeśli chodzi o przebieranie się hm. masz rację ciężko coś znaleźć, ale poszukam zaraz czegoś, bo coś kojarzę, że miałam taką postać, a też lubię takie wątki tylko mało ich jest, jak znajdę coś to dam ci znać :D

          • beatas125

            Tak, świat w Czerwonej królowie jest nieźle wykreowany, no wkrótce zobaczymy, co tam autorka w 2 tomie wymyśliła, choć o dziwo czekam na 2 tom w pl, bo po ang już jest można czytać, ale aż tak mnie to nie ciekawi… Bardziej czekam na Pani Noc, bo Cassandra Clare ma zwykle ciekawe pomysły;p
            Co do Kiss of deception to też mam nadzieje, że wkrótce jakieś wydawnictwo zainteresuje się tą książka, i Snow like ashes też bym się wcale nie obraziła gdyby ktoś się zajął i tą pozycją.
            A Sisi to jakaś nowa książka wyszła, bo Sisi kojarzę tylko taki stary film/serial o księżniczce Sisi i pamiętam, że w młodości bardzo lubiłam to oglądać;p
            No właśnie teraz nastała nawet u nas w Polsce ”mania’ na wydawania ya, za to mnie na jakieś dobre fantasy, znaczy takie z dorosłymi bohaterami,a nie około 17 letnimi, ciągle jest ten sam schemat, ost. eż czytałam książke Testy, to w ogóle masakra, tyle schematów z Igrzysk śmierci i Niezgodnej ściągnięto, że głowa boli;/
            Ja wiem, że wątek bohaterki w przebraniu na pewno jest w książce Defy, The princess of throns i jeszcze w książce, której u nas nie wydano jakiejś od Tamary Pierce , serii Song of the Lioness i o dziwo nie wiem u nas jakoś średnio się chyba sprzedawała inna książka tej autorki ;/ Natomiast na goodreads ona ma rzesze fanów, ach…
            A jeszcze fajna seria jest Posępna litość – Robin LaFevers, tomy wyszły u nas, ale póki co nie widać żeby 3ci tom wydawnictwo Fabryka słów wydało;/ , a to taka ciekawa seria.

            • Haha mam to samo z Czerwoną Królową, czekam na drugi w Pl bo aż tak mnie nie ciągnie xd
              Na Cassandre też nie czekam, bo zraziła mnie tym wydawaniem swoich książek i ciągnięcia wszystkiego po milion tomów, trzeba w końcu skończyć a nie ciągnąć i ciągnąć.
              Tytuł pełny od Sisi to : „Sisi. Cesarzowa mimo woli.” Allison Pataki, mi się bardzo podobała bo pojawiają się fakty historyczne ale są podane tak delikatnie a nie jak suche fakty z podręcznika, co często się zdarza przy powieściach historycznych.
              Uh Testów nie przeczytałam i w sumie się cieszę, bo właśnie słyszałam, że schemat jest tam wszędzie obecny. Uff, jedna zła seria mniej. Mi coraz trudniej znaleźć powieści sci-fi czy fantastyczne które byłyby naprawdę dobre ze starszymi bohaterami i żeby to była ta trochę dojrzalsza fantastyka.. np. „Marsjanin”.
              Jeśli chodzi o przebrania to przypomniało mi się, że czytałam z serii tani romans historyczny za 5 złoty, książkę co jakaś dama się przebierała za mężczyznę, czy coś takiego. Poszukam go to ci podam tytuł, ale wiesz nie jest to książka wybitna, czytałam ją jak miałam 14 lat ..
              O Posępna litość, myślałam o tej serii, zastanawiałam się jak wypada na tle innych, bo wydawała się lekko schematyczna, wtedy był jakiś boom na tego typu powieści i bałam się, że wszystkie są tego samego typu xd

              • beatas125

                Co do Czerwonej królowej ost. widziałam, ze wyszło sporo opowieści mam nadzieje, że wydadzą je w 1 tomie, takie dodatki, bo jak już coś zbierać to wolałabym mieć pełną kolekcję. Ok, zapisałam sobie tą Sisi w tym roku myślę, że na pewno przeczytam, choć mam takie zaległości z książkami, że szkoda gadać. Z takich niby historycznych to polecam też Córkę samuraja, ciekawa książka. A ta książka, co mówiłaś, ze dawno ją czytałaś, to może być Switch przynajmniej po ang. tak tytuł brzmiał, choć no nie koniecznie to musi by ta sama. Nie wiem, według mnie seria posępna Litość ma to coś, są schematy,ale język jest ciekawy no i miejsce akcji Bretonia też raczej niespotykane miejsce na tego typu książki, fabuła, też tam nie kuleje.

  • ethereal.unreal

    Z zestawienia czytałam Czerwoną Królową i Fangirl. Czerwona Królowa rzeczywiście mną zawładnęła – niestety na krótko. Jednak po drugą część sięgnę bardzo chętnie :). Fangirl podobało mi się… Jednak zakochałam się w Eleonorze i Parku. Pojedynek i Wszystkie jasne miejsca czekają na swoją kolej, ale coraz bardziej się do nich przekonuję. Dorzuciłabym: Imperium ognia, Oddam ci Słońce i Byliśmy łgarzami. Imperium ognia to niesamowity świat przedstawiony. Oddam ci Słońce to ciekawa historia i cudowni, wrażliwi bohaterowie. A takich lubię najbardziej :). Byliśmy łgarzami nie dała o sobie zapomnieć. Jest to książka wyjątkowa – na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu, ale dla mnie była wspaniała. Powieść pani Lockhart przypomina mi moją ukochaną książkę – Lucasa Kevina Brooksa.

    • Ooo lista idealna, jeśli dorzucić jeszcze Imperium ognia, Oddam ci słońce i Byliśmy łgarzami :D Uwielbiam wszystkie trzy i prawda, wrażliwi bohaterowie w OcS są cudowni a Bł zapada w pamięć. Lucasa też bardzo polubiłam, ale przypominał mi bardziej Baśniarza, nie wiem czy czytałaś :D

      • ethereal.unreal

        Nie czytałam… Ale jak znajdę w bibliotece to chętnie sięgnę :)

    • Tumturumtum

      Ooo, „Byliśmy łgarzami” przypomina „Lucasa”? :o No to teraz na pewno to przeczytam! :D

  • MaggieCatThief

    Ooo, wreszcie bookgirl ♥

    A więc:
    1. ,,Angelfall” – ostatnia część leży już długo na półce, jakoś nie mogę się za nią zabrać. Pierwsza część była świetna, druga mniej… a trzecia, cóż, kiedyś na pewno ocenię :’)

    2. ,,Pojedynek” – hmm, jakoś nie zwróciłam uwagi na tę serię wcześniej. Nie wiem, opis nie do końca mnie zaciekawił, ale oceny są świetne, a na dodatek polecacie… cóż, kto wie.

    3. ,,Wszystkie jasne miejsca” – kolejna książka, która leży na półce. Miałam się za nią niedługo zabrać, ale jeśli mówisz, że jest tak świetna, to zaczekam do ferii, aby sobie przypadkiem na sam koniec ocen nie obniżyć ;)

    4. ,,Czerwona Królowa” – fajna pozycja, aż ją kupiłam, zaciekawiona, ale nie zasługuje moim zdaniem na tytuł jednej z najlepszych książek roku.

    5. ,,Fangirl’ – byłam nastawiona na taką świetną, obrazującą mnie lekturę, a wyszło jak wyszło. Po kilku ostatnich ‚świetnych’ i mocno polecanych książkach mam taki uraz do wszelakich nowości i bestsellerów, uwielbianych przez wszystkich… Chyba przedwcześnie wyrastam z celowanych w moją grupę wiekową książek :’) Czas na klasykę. Bo ,,Fangirl” może i nie była zła, tragiczna, ale na pewno też nie taka świetna.

    • 1. Angelfall – ja tej serii nie bronię, bo ja jej od pierwszej części nie lubię i raczej się z nią nie polubimy już nigdy ;)
      2. Pojedynek – bardzo polecam, jeśli lubisz dystopie i światy bali i tajemnic :D
      3. Wjm – Tak lepiej ją zostaw na ferię, bo jak wpadniesz to już ze świata autorki nie uciekniesz.
      4. Ck – Moim też nie zasługuje, nie bylo w niej nic oryginalnego , jednak Goodreads i LC mówi, że to jedna z lepszych pozycji tego roku, więc dlatego ją wybrałam :D
      5. Fangirl – Do niektórych może nie trafić to prawda, też znam takich książkoholików, którzy uważają ją za bardzo słabą pozycję :D
      Jeśli chodzi o klasykę, to nie wiem w jaki gatunek celować, bo bym ci coś chętnie poleciła :D

      • MaggieCatThief

        Cóż, na pewno coś z wątkiem romantycznym. To nie ma być romans, tylko żeby coś takiego pojawiło się gdzieś w tle… reszta jest mi obojętna, uwielbiam i mogę się zabrać za dowolny gatunek ^^

        • Hmm. Jeśli chodzi o klasykę, to mówisz romans i od razu mam Jane Austen i Lew Tołstoja, ale to są typowe romanse. Jeśli zaś chodzi o klasykę, to rozszerzę trochę swoje sidła i polecam „Wyznania gejszy”, jeśli lubisz poetycki styl pisania, romans w tle i piękną scenerię Japonii. Oczywiście Polska klasyka czyli Wiedźmin, który jest oczywiście fantastyką, jednak wątek romansu jest, ale to nie jest typowa młodzież tylko wiesz miecz, krew i alkohol. No oczywiście „Portret Doriana Grey’a”, ale też jednym z głównych wątków jest miłość. „Wielki Gatsby”, też świetna literatura, z romansem w tle. Do tego oczywiście Hemingway i jego „Komu bije dzwon”, jednak z nim jest tak, że albo lubisz jego styl pisania albo nie, więc jeśli go nie polubiłaś za „Starego człowieka i morze” to nie sięgaj po inne jego powieści, bo niektórzy zanurzają się na śmierć.
          Nie wiem czy dokładnie o tego typu klasyki ci chodziło ;) Ale jak słyszę literatura klasyczna to od razu sięgam po te starsze i bardziej cenione powieści :D Jeśli nie o takiego typu książki ci chodziło to napisz, wymyślę inne tytuły :D

          • MaggieCatThief

            Tak, dokładnie o akie książki mi chodziło! Stare i cenione! Jasne Austen miałam nawet ostatnio wypożyczyć, ale niestety nie było jej w bibliotece.
            ,,Wyznania gejszy” brzmi jak coś dla mnie i ach, Japonia, mój cel na podróż życia, na pewno sięgnę po tę pozycję!
            No tak, ,,Wiedźmin”, kiedyś przeczytałam kilka pierwszych stron u koleżanki, jakoś mnie nie porwało, ale dam mu drugą szansę, bo gra jest świetna :P
            ,,Portret Doriana Grey’a” cały czas mi się ostatnio o uszy obija, to znak. ^^
            ,,Wielki Gatsby” – wiedziałam, że miałam coś w planach, a wypadło mi to z głowy!

            Strasznie Ci dziękuję, wszystkie tytuły na pewno przeczytam, bo po prostu wyrosłam przedwcześnie z książek celowanych na mój wiek, a klasyki jest tak dużo, że nie wiem po co sięgnąć, żebym się po pierwsze nie zniechęciła, a po drugie zbytnio nie pospieszyła i nie zrozumiała połowy książki. Więc mam zagwozdkę.

            • Ogólnie ja zawsze, jeśli chodzi o klasyki, idę na instynkt. Czytam o czym jest i potem czytam jakiś fragment tej powieści by sprawdzić język, jeśli jest przystępny (nie jak Mickiewicz) to czytam całość :D Możesz skorzystać z mojego sposobu i zobaczyć co z tego wyniknie :D

  • Karolaq

    Słyszałam, że Czerwona królowa ma dobre opinie, ja jej jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar. A tak z wymienionych czytałam jedynie Fangirl, ale wg mnie było to naprawdę słaba książka, Eleonora & Park była o wiele lepsza.

  • zooma96

    Nic z powyższych książek nie przeczytałam, a o „Fangirl” wręcz zapomniałam, choć zarzekałam się, że przeczytam. Aż wstyd! -.-

    Z książek wydanych w 2015 roku na pewno zapamiętam „Stalowe Szczury. Błoto” Gołkowskiego (bo fantastyka i historia to zawsze dobre połączenie i to jeszcze z takim stylem), „Powiedz wilkom, że jestem w domu” Carol Rifki Brunt(bo klimat, bo tematyka, bo wszystko – uwielbiam tę książkę i na pewno jeszcze do niej wrócę) i „Hyperiona” Dana Simmonsa (bo tak dobrego science fiction to ze świecą szukać). W 2015 roku niewiele czytałam książek, mam nadzieję, że to się zmieni mimo braku wolnego czasu >.<

    • Haha trochę z Fangirl wstyd to prawda, ale też tak czasem mam, że mówię, że przeczytam a potem wypada mi z głowy!
      Też w 2015 jakoś mało książek przeczytałam, ale najważniejsze by mieć postanowienie przeczytania ich więcej! :D
      Powiedz wilkom, że jestem w domu; przede mną więc muszę w końcu przeczytać i zrobię to już sobie ustawiłam za cel :D

  • Ania

    Cóż, wychodzi na to że nie czytałam żadnej.
    Zastanawiam się właśnie nad Czerwoną królową i chyba będę musiała wstąpi o nią do biblioteki jak będę mieć chwilkę. Tyle się o niej słyszy, a i opis brzmi ciekawie.
    Co do reszty to nigdy raczej mnie nie interesowały. Nie mogę powiedzieć że nie poczytam, bo kto wie co przyniesie losy, ale raczej nie są one w moich zamiarach.
    Na mojej prywatnej liście pewnie znalazły by się takie tytuły:
    1. Grając w miłość – Abbie Glines (mimo wszystko i tak mam słabość do jej książek)
    2. Dzień 21 – Kass Morgan ( ♥ dla serialu który widziałam pierwszy i oczywiście dla książek)
    3. Ten jeden dzień/rok – Gayle Forman (miłość i starczy)
    4. Maybe someday – Colleen Hoover (♥)
    5. Toxic – Rachel van Dyken

    • Oo Grając w miłość :D Abbi Glines też lubię, ale słyszałam, że Grając w miłość nie jest tak dobra jak pozostałe części serii, ja zakochałam się w historii Woodsa i Delli, więc boję się teraz, że kolejna historia nie będzie taka świetna jak ta…
      No i widzisz, kolejna pozycja u mnie na półce, która czeka na przeczytanie, bo po lekturze The 100 mam ochotę na jej kontynuację, jeśli mówisz, że jest dobra na pewno sięgnę jak najszybciej :D
      Gayle Forman pokochałam za Ten jeden dzień, a Ten jeden rok chce przeczytać i czeka na mnie na półeczce, ale znów boję się, że będzie gorsza od Tego jednego dnia. Muszę chyba przestać się tak bać książek..
      Maybe someday też pojawiło się w moim zestawieniu, ale na blogu a nie na Bookgeek. Też uwielbiam tą powieść, w sumie Hoover odzyskała honor u mnie po przeczytaniu tej powieści, bo Hopeless bardzo nie przypadło mi do gustu.
      Toxic nie czytałam, ale słyszałam bardzo dobre opinie :D Jednak boję sie powtarzalności przy tej powieści, ale wiem, że ma rzesze fanów! :D

      • Ania

        Cóż dla mnie każda książka z wątkiem miłosnym ma to coś, więc nie umiem powiedzieć czytaj nie zawiedziesz się, bo zazwyczaj wychodzi na to że tylko mi się podoba.
        Ale jako że to książki to mówię czytaj! Najwyżej. Stracony czas to nie będzie.
        Ciężko mi powiedzieć czy Grając w miłość jest lepsza czy nie, ponieważ bardzo polubiłam Harlow już wcześniej i cieszy mnie jej szczęśliwe zakończenie. Jakie by nie było. :)
        Ten jeden rok z punktu widzenia Willa stoi na równi i nie umiem sobie wyobrazić żeby książka zawiodła kogoś komu wpadła w oko pierwsza część. :)
        Co do Toxic nie wiem czy jest „powtórzona”. Ja nie czytałam nic w tym stylu, ale pewnie znajdzie się i taki co wypatrzy jakiś podobieństw. Niemniej jednak i tak chyba warto. Sarkastyczne charaktery obojga bohaterów nieźle to dopełniają.

  • Tumturumtum

    Angelfall czytałam tylko I tom i to daawno temu, ale podobał mi się i kiedyś mam zamiar dokończyć tę serię. „Pojedynek” mnie ciekawi, a przez te entuzjastyczne opinie, mam jeszcze większą ochotę go przeczytać :) „Wszystkie jasne miejsca” to książka idealna dla mnie, moja ulubiona tematyka i na pewno wkrótce zagości na mojej półce. „Czerwonej królowej” raczej w planach nie mam. Już mi się znudziła ta przewidywalność tego typu książek. Odpuszczę ją sobie mimo pięknej okładki ;) „Fangirl” to świetna, przyjemna, uroczo wydana książka, od której nie mogłam się oderwać przez cały dzień dopóki jej nie skończyłam.
    Ja nic nowego od siebie nie dodam, bo wszystko co mnie zachwyciło w minionym roku, zostało już wymienione przez inne osoby (Sanderson).
    Życzę wszystkim wielu książkowych perełek w roku 2016 :)

    • Pojedynek i Wszystkie jasne miejsca – czytaj nie zawiedziesz się, obie historie są cudowne. Ta druga szczególnie złapała mnie za serce i ściska je nawet do teraz, nie mogę żadnej książki skończyć przez tą historię!
      O ten Sanderson :D Muszę go w końcu przeczytać!!! Postanowienie noworoczne sobie zrobię xd

      Tobie też wielu świetnych nowości w 2016 :D

  • lenka

    Moje osobiste typy z roku 2015
    1.Everest.Na pewną śmierć. Beacka Weathersa
    2.Rok szczura.Wędrowniczka. Olgi Gromyko
    3.Wybrana. Naomi Novik
    4.Trzeci grób na wprost.Daryndy Jones
    5.Dziewczyna ognia i cierni/Płonąca korona Rae Carson

    Fangirl u mnie przepadła z powodu beznadziejnie wyprodukowanego przez Woblink ebooka – źle się to czytało, co na odbiór treści wpłynęło negatywnie, mimo zaawansowanego książkoholizmu bohaterka też mnie nie zachwyciła, być może dlatego, że w kategorii ya zdecydowanie się nie mieszczę, choć nie oznacza to, że ya skreślam – niestety zbyt często infantylne, niekonsekwentne postaci, z pozornie głębokimi problemami mnie wkurzają.Wiele ksiażek z 2015 jeszcze przede mną – m.in Pojedynek, Czerwona królowa – czytnik i półki mam zapchane, wracam również do staroci wygrzebywanych podczas reorganizacji biblioteczki, czy nabywanych w promocjach, odkrywam nowych autorów z różnych kategorii do nadrobienia, do tego dochodzi spora ilość materiałów zawodowych do przeczytania, a czasu ciągle brakuje.
    Wymienione pozycje, to te które dały mi najwięcej przyjemności z czytania i te, do których pewnie będę wracać, bo mają w sobie to coś, co mnie akurat złapało, choć tych z 2015, które czytałam z przyjemnością jest o wiele więcej.

    • Nad Everestem, przyznam szczerze nawet nie myślałam być może dlatego, że to nie mój typ powieści.
      Do tego myślałam nad Rokiem Szczura, ale wciąż do mnie nie przemawiał, nawet jeśli to Gromyko, która ma świetną serię o Wiedźmie. O Wybranej nie słyszałam, a czytam teraz bardo dobre opinie tej powieści, więc musze w końcu coś z tym zrobić.
      Trzeci grób na wprost – mam już pierwszą część trylogii, więc w końcu mogę się przekonać czy rzeczywiście jest tak dobra jak mówią.
      Rae Carson – siedzi na półce i gnije, bo nie mogę się za nią zabrać jakoś, ale jeśli polecasz to może w końcu przeboleje i sięgnę po nią! :D

  • Bar_Salvatore

    Pokochałam „Pojedynek”, chociaż główna męska postać była dla mnie bardzo denerwująca, nawet nie pamiętam dokładnie jego imienia :) ale mam nadzieję że do ostatniego tomu się poprawi.
    Także „Fangirl” jest dla mnie czytelniczym hitem, którym delektowałam się powolutku przez kilkanaście dni. Podoba mi się fakt, że w tej książce oprócz wszechobecnych książek studia są fundamentem akcji, a nie pretekstem do romansowych ekscesów..
    Red Queen, chociaż wyraźnie łączy kilka znanych dystopii, także ma dla mnie swój urok, chociaż znalazłoby się wiele lepszych od niej książek. Ale Maven skradł mi serce swoją oczywistą podstępnością i bycie synkiem mamusi :P
    W trzecim tomie Angelfall jednak czegoś mi zabrakło, dlatego żałuję, że autorka nie mogła choćby pozostać przy czwartym tomie z pięciu pierwotnie planowanych.
    A „Wszystkie jasne miejsca” to dla mnie niewiadoma :) Nie miałam dotąd okazji przeczytać.
    Rzecz jasna muszę dodać moje propozycje :D
    1. Vision in Silver, (no bo czym byłby rok bez Anne Bishop?) utrzymujące poziom poprzedniczek a nawet je przewyższające, zabawne, ekscytujące.. cudowne.
    2. „Królowa Tearlingu” – doskonałe fantasy z świetnymi bohaterami, spiskiem, akcją. Dodatkowo prześlicznie wydane :)
    3. „We were liars”, czyli jedyna powieść obyczajowa która złamała mi serce, dała silnego kaca książkowego i którą nienawidzę kochać.
    4. Akademia Dobra i Zła – moje uwielbienie dla wszystkiego co powiązane z baśniami pozwala na zignorowanie małych wad i wieku bohaterów :)
    5. Misja 100, albo po prostu The 100 :D Nie mogłam nie zakochać się w książce na którą taak długo czekałam i która stała się fundamentem, choć mocno naruszonym, świetnego serialu. O Bellarke czy samym Bellamym nie wspominając..

    • 1. Anne <3 Moja ukochana i po porstu najlepsza autorka EVER. Jej Czarne Kamienie przeczytałam z 4 razy i nie moge się oderwać wciąż od każdej z tych części i każda mnie zaskakuje. Ale uważam, że jej najnowsza seria czegoś nie ma, co miały poprzednie części. Nie potrafię na razie stwierdzić co to, jednak z mniejszym entuzjazmem sięgam po jej nowe powieści.
      2. Nie czytałam, szczerze nie wiem dalczego, być może dlatego, że jakoś powieści w stylu średniowiecze-młodzieżówka-zamki itp mnie nie przekonują.
      3. Byliśmy łgarzami – to jest dopiero powieść, uwielbiam kocham i wielbię. Dała mi takiego kaca kiążkowego, że nie mogłam się pozbierać.
      4. Nie czytałam ale myślałam o niej, jednak właśnie wiek bohaterów mnie przeraził.
      5. The 100 – <3 Bellark <3 To jest kwintesencja tej powieści, w ogóle tej serii a w serialu jakoś długo przeciągają ten wątek… ;)

  • Karaoli

    1. Nie czytałam żadnej części „Angelfall”, ponieważ nie jestem przekonana do tych książek. Ktoś musiałby ją bardzo mi zachwalać, abym sięgnęła po tę powieść.
    2. „Pojedynku” też nie czytałam, ponieważ ta książka zalicza się u mnie do tej samej kategorii co „Igrzyska śmierci” i „Rywalki” – mój mózg mówi mi: „Nie czytaj ich! Wszyscy je chwalą, ale i tak ich nie czytaj!”. Tak więc nie chcę czytać tej książki. :) Poza tym wszyscy się strasznie rozwodzą nad okładką – jak jest śliczna, cudowna i w ogóle, a mi się one nie podoba. :/
    3. „Wszystkich jasnych miejsc” również nie czytałam. ;) Ale po tą książkę zamierzam sięgnąć. W tym roku… w tym dziesięcioleciu… kiedyś…
    4. Kurczę, „Czerwonej królowej” też nie czytałam. :D Ale z nią też chcę się zapoznać.
    5. „Fangirl” – nareszcie książka, którą przeczytałam! Trochę się na niej zawiodłam… Po wszystkich ochach i achach, myślałam, że główna bohaterka na prawdę będzie przypominać mnie i wszystko będzie super fajne… Niestety książka była tylko dobra, nic wspaniałego.

    Nie przeczytałam w 2015 roku wielu książek, które zostały w tym roku wydane. Najlepszą z nich był „Magnus Chase”. :) Poza tym w zeszłym roku przeczytałam w całości, po raz pierwszy serię „Jutro”, „Percy’ego Jacksona” i trylogię „Więźnia Labiryntu”. :)

    • Do „Magnusa Chase’a” nie mogę się odnieść, bo nie czytałam ;)
      Jednak jeśli chodzi o serie które chcesz zacząć, to mogę ci powiedzieć, że „Jutro” mnie nie urzekło i jakoś nie potrafiłam się wciągnąć w całość. „Percy” jest dobry, ale nie jakiś wspaniały, lepsza są niby jego późniejsze serie, ale niestety nie dobrnęłam do nich. „Więźnia labiryntu” polecam, jeśli nie oglądałaś filmu, jeśli zaś oglądałaś to odradzam zdecydowanie, bo trochę zniszczy ci pogląd na całość, bo się różnią fabularnie.