Recenzja: Klejnot – Amy Ewing

23 wrzesieńKlejnot to książka, do której podchodziłam z pewną nutką sceptycyzmu. Ma piękną okładkę, jednak od razu skojarzyła mi się ona z inną serią wydaną przez wydawnictwo Jaguar –Rywalki. Pobieżnie rzuciłam okiem na fabułę, która była ciekawa, jednak wciąż trzymałam swój entuzjazm w ryzach. I może właśnie z tego powodu debiut literacki Amy Ewing okazał się być naprawdę miłym zaskoczeniem.

Klejnot jest centralną częścią Starego Miasta, gdzie mieszka arystokracja. Mimo przepychu i bogactwa, które stale towarzysza ludziom z tej klasy społecznej, nie mają oni wszystkiego. Genetyka spłatała im figla i sprawiła, że arystokracja nie może mieć potomków. Jednak gdy ma się pieniądze, można rozwiązać każdy problem. Na organizowanej co roku Aukcji można zakupić surogatkę, dziewczynę obdarzoną specjalnymi umiejętnościami, która ma zapewnić, że potomek arystokracji będzie doskonały. Violet Lasting jest jedną z nich. Trafia do domu bezwzględnej Diuszesy Jeziora i zostaje uwikłana w świat okrutnych intryg i spisków.

Okazuje się, że zarys fabuły w ogóle nie oddaje powagi sytuacji, z jaką zapoznajemy się podczas czytania Klejnotu. Dziewczęta, które trafiają na Aukcję, są pozbawione wszystkiego, nawet własnej osobowości i imienia – w młodym wieku są zabierane od rodziny i przygotowywane do swojej roli. Przez arystokrację są traktowane jak przedmioty, drogocenne, ale wciąż przedmioty. Żadna z bogatych dam nie cofnie się przed niczym, aby udowodnić innym, że ma lepszą i bardziej utalentowaną zabawkę u swojego boku. Autorka nie raz zaskoczyła mnie sposobem postępowania Diuszesy, ale nie tylko jej. Cała arystokracja zachowuje się względem surogatek tak samo. Chwalą się nimi tak jak nową parą butów, którą niedawno kupiły. Dlatego uważam, że najlepszym elementem tej książki jest niesamowite oddanie powagi sytuacji oraz emocje, jakie to w nas wzbudza. Ta książka z pewnością jest najbardziej kontrowersyjną książką dla młodzieży!

Bohaterowie zostali wykreowani w doskonały sposób. Diuszesa Jeziora jest osobą bezwzględną, pozbawioną sumienia i zawsze zachowującą zimną krew. Mimo wszystko chwilami widać w niej nieco inną stronę osobowości, która wynika z jej przeżyć za młodu. Violet jest w pewnym stopniu buntowniczką, ale rozsądną. Wie, że surogatki są mordowane bądź giną w niewyjaśnionych okolicznościach, dlatego trzyma się na baczności. Jest dziewczyną, która może zyskać sympatię czytelnika, chociaż osobiście uważam, że mogłaby mieć w sobie więcej ikry i ognia. Każdy z pozostałych bohaterów to bardzo wyraźna i życiowa postać, każdy z nich ma do odegrania swoją rolę w tej powieści.

Amy Ewing posługuje się dobrym, niebanalnym językiem. Ze szczegółami opisuje świat Starego Miasta, a rozwój wydarzeń jest prowadzony w sposób logiczny i całkowicie zrozumiały. Każda sytuacja z czegoś wynika i nic nie dzieje się bez przyczyny. Oczywiście nieodłącznym elementem tego typu powieści jest romans, którego i tutaj nie zabrakło. Trochę z tego powodu ubolewam, chociaż okazuje się, że on też był tutaj istotny – ale o tym przekonujemy się dopiero na ostatnich stronach. Nie jest on jednak przesłodzony, został utrzymany w dobrym tonie. Miłość połączyła dwójkę ludzi, którzy przejrzeli na oczy i zobaczyli, jakie naprawdę jest życie w Klejnocie, jeżeli nie należy się do wyższych sfer. A zaufajcie mi, nie jest to nic przyjemnego, nie tylko dla surogatek.

Klejnot to naprawdę intrygująca powieść, która miło mnie zaskoczyła. Zakończenie było doskonałe i po przeczytaniu ostatniej strony, jedyne, co byłam w stanie powiedzieć, to: „Wow, to było coś”. I mimo że można by się zacząć doszukiwać podobieństw do innych dystopii, to wierzcie mi, że Amy Ewing stworzyła coś niepowtarzalnego, kontrowersyjnego i na swój sposób brutalnego. Wejście do świata powieści nie jest niczym trudnym, więc jestem przekonana, że każdy, kto sobie na to pozwoli i zagłębi się w Klejnocie, doskonale poczuje to, co powinien podczas czytania tej lektury. Finał okazał się być równie mocnym zaskoczeniem, co sama książka. Jestem pod wrażeniem i wystawiam ocenę 5+/6.

Sheti by bookeaterreality dla BG

 

  • beatas125

    Hmm, jaka pozytywna recenzja, ja się już obawiam, że nie polubię gł. bohaterki, bo jedna z użytkowniczek na tej stronie napisała, ze gł. bohaterka jest zbyt łatwowierna…i że wątek miłosny jest zbyt przewidywalny i za szybko wplatany w fabułę.
    Mówisz, że bohaterka, to buntowniczka, lecz rozsądna, hmm jestem ciekawa, jak ja ją odbiorę. Jak ma za mało ikry, to już raczej jest na straconej pozycji… choć, kto wie, może ma to coś, co pozwoli mi z przyjemnością czytać tą serię;p
    Dziękuje, za recenzję wkrótce przeczytam, choć obawiam się, że to będzie słabizna,na goodreads ma noty poniżej 4 i to spoooro głosów, więc czegoś z polotem, tutaj raczej nie widzę, no ale każdy ma inny gust;p

    • Owszem, w pewnym stopniu jest łatwowierna, ale myślę, że wynika to z tego, że przez lata była przygotowywana do swej roli i zupełnie inaczej przedstawiali jej świat, w którym będzie miała żyć.
      Co do wątku miłosnego – osobiście uważam, że pojawia się dosyć późno, ale własnie przez to autorka trochę musiała przyspieszyć z rozwinięciem go.

      • beatas125

        No tak, sądzę, że jeśli dobrze się w czuję w sytuacje bohaterki, to na pewno ją bardziej zrozumiem, i kto wie, może nawet polubię. Hmm, mówisz późno się pojawia ten wątek, to może być na plus;p

  • Jedno jest pewne, to nie jest romans w dobrym tobie biorąc pod uwagę profesję bookboyfrienda.

    • Pisząc „dobry ton” nie miałam na myśli tego, jaką funkcję oboje spełniają, bo wtedy w ogóle by to nie było w dobrym tonie. Chodziło mi o to, że nie ma przesytu fabuły.

  • ShadowHunters_HG

    Wow! Ciągle słyszę coś złego na temat tej kaiążki… A tu nagle, BAM! Osoba zachwalająca „Klejnot”. Mimo wielu negatywnych i jednej pozytywnej opinii, sięgnę po tę książkę. Ma fantastyczną fabułę, ona jest taka, taka… Intrygująca! Muszę ją mieć!

  • Tumturumtum

    To ja miałam zupełnie odmienne odczucia na temat książki. Maksymalnie wystawiłabym jej 3, bo wątek romantyczny jak dla mnie banalny i postępujący o wiele za szybko, a główna bohaterka w ogóle nie przypadła mi do gustu. Jedyną rzeczą, która mnie tak naprawdę ciekawiła był los przyjaciółki głównej bohaterki (Raven?). Jednak książkę czytałam jakiś rok temu i nie pamiętam już dokładnie co się tam działo (a to też o czymś świadczy). Ale raczej jej nie polecam.

  • Bar_Salvatore

    W końcu mogę coś napisać niż opinia o recenzji :) bo niedawno skończyłam Klejnot.
    I dałabym mu 4/6. Zaskoczyło mnie to, jak spodobała mi się bohaterka, mimo że właśnie brakowało jej odrobinkę ikry (coś czuję że w kolejnym tomie się to objawi :P), ale chociaż raz nie musiałam ubolewać nad bohaterką która popełnia niepotrzebne błędy, zwraca na siebie zbędną uwagę zamiast czekać na dogodną okazję, co w pewien sposób robiła Violet. Ciekawe postaci -w większości – także te drugoplanowe to ważna zaleta „Klejnotu”, podobnie 70% fabuły – emocjonującej, świeżej dla mnie, bo tego typu książek zwykle nie czytam.
    Ale, jak to często bywa, romans zepsuł wszystko. poczynając od BARDZO szybkiego tempa i zdawałoby się braku ważniejszych interakcji.. Rozumiem, warunki nietypowe, ale bez przesady. Uważam, że jak na takie potoczenie się relacji to niezbyt dobrze się znają, działają pod wpływem chwili.. I od pierwszej chwili nie znosiłam wybranka V. Nadal kibicuję księciu – najbardziej zaskakującej postaci ;) Przeczytam kolejne dwa tomy, bo nie rozczarowałam się „Klejnotem” -spodziewałam się czegoś bardzo, bardzo słabego a tak przynajmniej po części mi się spodobało. Trzeba przyznać, że łatwo ‚wsiąknąć’ w atmosferę i świat przedstawiony :)