Book Girl: Unpopular Opinions book tag

Już nie raz spotkałam się z twierdzeniem, że „nie mam gustu” do książek. Głównie dlatego, że większość serii, które są bardzo popularne nie zyskują mojej przychylności, a te które są mniej lubiane uwielbiam. Ale patrząc globalnie na mój dorobek czytelniczy, to w sumie nie jest tak źle. Ale właśnie o to chodzi w „unpopular book tag”, o te serie czy powieści, które wszyscy lubią a ty nie lubisz i na odwrót, a więc zaczynamy!

1. Popularny autor, do którego nie możesz się przekonać.

Odpowiedź jest oczywista, bo jest to John Green. Nie pytajcie dlaczego, po prostu tak jest. Uwielbiam filmy na podstawie jego książek, szczególnie „Papierowe miasta”, jednak nie potrafię przeczytać żadnej jego książki. Nie chodzi tutaj o mój upór, że nie przeczytam nic jego pióra, tylko po prostu jego styl pisania do mnie nie przemawia. Ale filmy są cudowne!

2. Trójkąt miłosny, który nie skończył się tak, jakbyś chciał.

Kolejna odpowiedź, która dla mnie jest oczywista. Największą irytację wzbudziła we mnie autorka „Krwawego szlaku”, który skończył się nie tak jak powinien, czyli z nieodpowiednim mężczyzną. Naprawdę, przy końcówce serii błagałam autorkę, by jeszcze raz przemyślała swoje zdanie i szybko je zmieniła, jednak od początku wiadomo było, jak cały trójkąt się rozwinie i dlaczego wybierze tego, a nie innego. Niestety, takie rzeczy się zdarzają. Jednak i tak jest to jedna z moich ulubionych serii i pocieszające jest to, że obiekt moich westchnień wciąż jest wolny ;)

3. Popularna seria książek, która nie przypadła ci do gustu.

Jest ich kilka, jednak chyba jedną z najbardziej kontrowersyjnych jest „Hopeless” autorstwa Colleen Hoover. Wszyscy, którzy lubią powieści NA, zachwalają tę serię, jednak ja osobiście, byłam tak bardzo nią znużona i załamana sztucznością całości, że powieści nawet nie skończyłam. Seria miała dobre podstawy, jednak gdy weszło się w szczegóły, to cały plan na fabułę upadał. Do tej pory zastanawiam się jak autorka mogła napisać coś beznadziejnego jak „Hopeless” i tak cudownego jak „Maybe someday”.

4. Popularna seria książek, którą nie jesteś zainteresowany.

Tych też mogę trochę wymienić. Jednak ponownie w tym tagu musi znaleźć się ta największa skaza, czyli „Szklany tron”. Proszę, nie zabijcie mnie! Po prostu nie potrafię przeczytać i w ogóle sięgnąć po tę serię. Próbowałam na prawo i na lewo, nawet w bok, ale wciąż nic z naszej znajomości z Sarah J. Mass nie wyszło. Uwielbiam fantastykę, uwielbiam silne bohaterki, ale „Szklany tron” to moja zmora, po którą nie zamierzam sięgać.

5. Istnieje powiedzenie: „Książka jest zawsze lepsza od filmu”, ale jaki film lub serial powstały na podstawie książki podobał ci się bardziej niż powieść?

Uwielbiam to pytanie. Jest adekwatne do kilku powieści, których ekranizację ostatnio widziałam, ale w związku z tym, że kilka dni temu byłam w kinie na „Próbach ognia”, odniosę się do niej. Po pierwsze, nie doczytałam do końca „Prób ognia”, głównie dlatego, że od początku książki wszystko mi się dłużyło, nie potrafiłam ponownie wejść w świat wykreowany przez autora, który nic nie tłumaczył, tylko zadawał coraz więcej pytań. Po drugie, ekranizacja ma lepszą konstrukcję fabuły, jest bardziej dynamiczna, bardziej uporządkowana i już powoli zdradza sekrety serii, czego książka nie robi. Wystarczyła zmiana kilku wątków i otrzymałam o wiele lepszą kontynuację wersji filmowej  niż papierowej.

Oczywiście podpunktów tagu jest więcej, jednak wybrałam tylko te najciekawsze. A jak sprawa wygląda u Was? Macie jakieś popularne serie, których nie lubicie? Albo których inni nienawidzą a Wy uwielbiacie? Czekam na Wasze typy i jak zawsze na dyskusje!

bookgeek-info

  • Clarisse

    Wybacz, ale za ten Szklany Tron najchętniej bym cię zlinczowała… Jeśli chodzi o ostatnie pytanie to tutaj moja odpowiedź jest oczywista – If I stay. Trójkąt miłosny, który nie skończył się tak jak chciałam… hm, myślę, że jedyną taką serią jest Klątwa tygrysa, i choć zdecydowanie nie jest to jedna z lepszych serii jakie czytałam, to jednak przez te 4 części kibicowałam temu drugiemu. Natomiast kiedy przeczytałam punkt 4 przyszła mi do głowy pewna seria, i to nie jest tak do końca odpowiedź na to pytanie, ale bardzo długo nie mogłam się przekonać do Harry’ego Pottera. Każdy z filmów oglądałam po kilkanaście razy (tak od początku do końca) i uznałam, że nie ma już sensu czytać książek. I to był jeden z największych błędów czytelniczego życia, ponieważ mimo swojego wieku zakochałam się w świecie stworzonym przez Rowling i gdy już skończyłam serię długo ubolewałam nad tym, że nie doznałam tego olśnienia gdy byłam jeszcze młodsza.

    • Przepraszam, przepraszam, przepraszam za Szklany tron! :c
      Ale mamy chociaż takie samo zdanie o If I stay, była moją pierwszą odpowiedzią na ostatnie pytanie, ale po obejrzeniu Prób ognia od razu ją zmieniłam. Ale jeśli zraziłaś się do Gayle Forman to i tak polecam ci przeczytanie Ten jeden dzień, cudna książka ♥
      Klątwy tygrysa nigdy nie skończyłam, to kolejna seria, którą zaczęłam a nigdy nie dobrnęłam do końca.
      Ojej HP? Ja wciąż się nie mogę do niego przekonać, ale to nie znaczy, że nie próbowałam bo miałam próby jednak nic z nich nie wyszło. Dlatego moja przyjaciółka, wielka fanka, mówi, że nie mam gustu, to są serio jej słowa, ona kocha HP i pewnie nadejdzie ten dzień gdy zamknie mnie w pokoju i nie wypuści dopóki nie przeczytam całej serii… ;)

      • Clarisse

        Klątwę tygrysa skończyłam tylko dlatego, że jeszcze do niedawna uważałam, że muszę kończyć wszystkie zaczęte serie. Ostatnio mnie olśniło, że jednak wcale nie muszę.
        Podejrzewam, że czytanie HP zaczynałaś, jak pewnie większość ludzi, od Kamienia filozoficznego. Więc, jeśli ci nie podszedł, a oglądałaś filmy, czyli mniej więcej łapiesz o co chodzi, to myślę, że można ci zaproponować pewne alternatywne rozwiązania:
        A) spróbuj z Komnatą tajemnic. Wielu ludziom się nie podoba i uważają ją za najgorszą część, ale jest równie spora grupa osób, które mają zdanie wprost przeciwne i ubóstwiają tę część
        B) zmuś swoją przyjaciółkę, żeby zdecydowała się, którą z tych siedmiu wspaniałości lubi najbardziej – i sięgnij właśnie po nią.

        • Dobry pomysł z HP :D Nie wiem czy ona na to pójdzie, uważa mnie za ignoranta HP i całej serii xd Ale postaram się jakoś ją tam podejść :D
          Dobre olśnienie w sprawie książek nie jest złe :D

      • zooma96

        Oh, Klątwa Tygrysa to mój osobisty dramat. Aż wypisałam sobie wszelkie absurdy i braki logiki. Autentycznie, jedna z niewielu pozycji, które uważam za ewidentne zło wcielone. Ale i tak lepsze od Gry o Ferrin… Palenie książek nagle ma jakieś pozytywy.
        Mało oryginalna, muszę się zgodzić z twoją przyjaciółką. Ja również wielką fanką HP nie jestem, ale, kuuuurczę, sentyment pozostał ogromny. Aż zaczęłam zbierać angielskie wydania.

        • Ja siedziałam nad Klątwą Tygrysa z ołówkiem w ręce i tylko podkreślałam i wypisywałam wszystkie dialogi czy opisy, które były abstrakcyjne wręcz. Dotarłam do 1/4 książki i ją rzuciłam. Na szczęście nie sięgnęłam po Grę o Ferrin, bo już słyszałam niepochlebne opinie xd
          Haha no widzisz, teraz ty też zaczniesz mnie nazywać ignorantem i zaczniesz mówić, że nie mam gustu xd

          • zooma96

            Klątwę Tygrysa i Grę o Ferrin czytam tylko wtedy, gdy mam ochotę się ogłupić. Ale nie kupuję tych książek, nie dam autorkom zarobić, o nie. Jak wydać pieniądze, to na porządne powieści.
            Kurczę, no chyba zacznę bardziej przyglądać się twojemu gustowi po tym wyznaniu. ;)

            • Haha. To prawda, jak wydać to na porządne książki ;) Chyba, że przecena za 5 złoty, wtedy można się pokusić. Tak kupiłam „Wierną” ostatnio na przecenie, nie kupiłabym za 40 złoty, ale za 5… ;)

              • zooma96

                A to też zależy. Często chodzę do Dedalusa i tam znajduję jakieś książki w promocji. Ale nawet jak widzę tytuł za piątaka, to często go nie kupuję, bo a) wiem, że przeczytam ją raz i nie wywrze na mnie większego wrażenia, więc wolę skoczyć do biblioteki, b) nie będę w stanie skompletować serii z racji braku nakładu czy kontynuacji. Już wolę uzbierać te 30-40 zł. Chociaż ostatnio znalazłam takie cacko za 14 zł, że bez zastanowienia zgarnęłam z półki. :)

                • Ooo musisz się pochwalić jakie ! :D
                  Ja najczęściej szukam promocji na takie książki, co wiem, że są lekkie i wiem, że mogę być niezłe, ale mogą też być dobre, też kupiłam za 5 zł „52 powody dla których nienawidzę mojego ojca” :D Książka do wyluzowania się i pośmiania.
                  Ale kiedyś też trafiłam na świetną serię na wyprzedaży „Płonący stos” pierwszą i drugą część i zakochałam się w tej serii a na początku nie chciałam po nią sięgać :D

              • beatas125

                Gdzie kupiłaś tą Wierną;p bo tylko tej cz. mi do serii Niezgodnej brakuje, choć miałam zamiar czekać na wersje filmową bo mam dwa tomy z tej wersji;p

                • Uh. W Auchan w Swadzimu, obok Poznania, ale była ostatnia i nie wiem czy nie wietrzyli magazynów .. xd A w ogóle, to jeśli macie Instagram to zaobserwujcie Epik box, bo ja dodaję zdjęcia i informuję o wszystkich promocjach książkowych jak się na jakieś natknę :D Była też za 10 zł IV część opowiadań Szklanego tronu!

  • zooma96

    Gdy tylko zobaczyłam tytuł, to aż mną zatrzęsło – kocham takie tematy! Wtedy wychodzi mój charakterek, bo od razu ostrzę sobie pazurki do dyskusji. W realu zazwyczaj źle się kończą, w internecie również… Ale odmówić sobie nie mogę :3

    1. Mnie podoba się styl Johna Greena – gdyby patrzeć tylko na książki młodzieżowe. Przy „GNW” wzruszyłam się, przy „PM” śmiałam do rozpuku, natomiast „Szukając Alaski” nie było fantastyczną powieścią. Mimo wszystko jego książki są całkiem w porządku. Może spróbuj z anglojęzyczną wersją? Może to tłumaczenie ci nie podeszło, a nie styl Greena….
    4. Ha! No ktoś również ma uraz do Maas. A próbowałaś czytać, czy po prostu widzisz książkę i od razu odruch wymiotny? Pierwszą część czytałam, nowelki też, po namowach Kerach (bodajże) sięgnę po drugi tom, ale z kijem, czosnkiem i krzyżem. W razie coś. Najgorszą zmorą tej serii jest dla mnie główna bohaterka, której nie znoszę i nijak nie jestem w stanie jej pominąć. Miałam już raz taką sytuację, że główny bohater nie przypadł mi do gustu, ale to była inna sytuacja. Bo w „Siewcy Wiatru” było kilka wątków na raz, więc mogłam przeboleć nieszczęsnego Daimona Freya i zająć się innymi, ciekawszymi według mnie bohaterami. W przypadku „Szklanego Tronu” nie mam gdzie uciec.

    O reszcie się nie wypowiem, bo trójkąty miłosne omijam z daleka, „Hopeless” ledwo co kojarzę, a filmów prawie nie oglądam. :) Ale miło było poznać twoją opinię na dane tematy.

    • zooma96

      Eh, czas na edytowanie się skończył, wymazało mi odpowiedź -.-
      3. W moim przypadku chyba to był Percy Jackson. Próbowałam, naprawdę, ale styl autora mi nie podszedł, więc nie zamierzałam się katować.
      4. To chyba był „Eragon”. Ja go po prostu nie tknęłam, ominęłam szerokim łukiem. Nawet nie potrafię powiedzieć, czemu tak się stało. Nigdy mnie do tej serii nie ciągnęło, choć uwielbiam fantastykę.

    • ShadowHunters_HG

      @ZOOMA96 Za twoją opinię na temat „Szukając Alaski” to ją chyba cię zaraz Avada Kedavra potraktuję XD Oczywiście tak dla żartu, ponieważ każdy ma swe zdanie :) Mi osobiście SA bardzo się podobało :)

      • zooma96

        Dla mnie była po prostu zbyt przewidywalna – zdecydowanie bardziej podeszły mi „Papierowe Miasta”. No nie każdy autor może pisać wszystko cudownie… No chyba że to Tolkien ;)

        • ShadowHunters_HG

          Hah! Ja jakoś nigdy nie mogłam się do Tolkiena przekonać, lecz niedługo spróbuje przeczytać hobbita. Byłam w kinie na 3 cz. Wiem, wstyd!

    • Jest! W końcu ktoś ma uraz do Mass! Pjonaa! Ogólnie ja próbowałam, ale nie dotarłam nawet do połowy pierwszej części, główna bohaterka jest dla mnie za sztuczna i po prostu nie potrafię jakoś się w nią wczuć, a co za tym idzie przekonać do niej. Więc to głównie mnie w ST odrzuca..
      Jeśli zaś chodzi o Green’a, może masz rację z anglojęzyczną wersją. Jeśli filmy są dobre, to dlatego książki mają być gorsze? Anglojęzyczna wersjo nadchodzę!
      Percy’ego muszę w końcu przeczytać, bo zalega na półce. A Eragorn nie moja seria, ale nie była zła, trochę miałam na jej punkcie manię jak miałam 12 lat :D

      • ShadowHunters_HG

        Ja tez niezbyt polubiłam styl pisania Sarah, był dla mnie taki. No nie wiem, ciężki? Ojejeej!!!!!! Tylko nie Eragon, no po prostu nie mogłąm przez to przejść!

      • zooma96

        No cóż, jak styl Maas był niezły, tak główna bohaterka doprowadzała mnie do palpitacji serca. Wrrr… To przez nią ledwo przebrnęłam przez 1 część. Myślałam, że nowelki będą lepsze, ale myliłam się.

        • ShadowHunters_HG

          O nie! Bardzo nie lubię bohaterek powodujących uszczerbków na zdrowiu! Jednak dobrze ze nie dokończyłam ST. Uffff!!!!!!

          • Ja jak już pisałam Wam wyżej, ST zostawiłam bo naprawdę główna bohaterka jest jakaś … nie wiem, specyficzna. Powinna mi się podobać bo to silna, niezależna i zabójcza bohaterka, takie jakie lubię, ale niestety tak nie jest. Jest aż nazbyt pewna siebie i po swoich przeżyciach jej psychika powinna być w strzępach a niestety tak nie jest. Znowu jest to samo: wiem jaki był pomysł ale zrealizowanie nie jest dobre.

            • ShadowHunters_HG

              No właśnie, to jest najgorsze!

            • beatas125

              Co do psychiki gł. bohaterki ST to to jest dobrze wyjaśnione, ale później, w pocz. tomach są tylko przebłyski;p

  • Kocham ten tag! :D
    Nie przedłużając,
    1. I agree – skąd ten szum na Greena? W ogóle nie pojmuję jego fenomenu, tylu jest autorów genialnych, o których mało kto wspomina, a on, moim zdaniem przeciętny, robi wielkie halo…
    2. Tego bohatera polubiłam jak mało kogo! I kompletnie nie rozumiem jak autorka mogła to zrobić. Zniszczyła mi serię wyborem Saby. A mogło być tak pięknie :(
    3. Co do Hopeless, Maybe Someday – ciężko mi określić swoje stanowisko. :D po przeczytaniu tej pierwszej byłam nią zachwycona, natomiast z perspektywy czasu, po tylu NA przeczytanych, jest taka… przeciętna, dobra, ale przeciętna. A Maybe Someday to samo :P
    4. Nie czytałam jeszcze, ale zamierzam sprawdzić. :) U mnie są to raczej Dary Anioła (w tym autorka zalicza sie do pkt1.)
    5. Byłam na Próbach Ognia, ale książki jeszcze nie czytałam :D Powiem tak, największą motywacją, żeby pójść do kina na kolejną część, jest to, że chcę zobaczyć, mam nadzieję, że do tego dojdzie, jak Teresa umiera. Aż mną trzęsło jak ją widziałam i to jej całe „to dla naszego dobra”. W 4 litery niech sobie to wsadzi. Przynajmniej byłam z trójką znajomych o podobnym zdaniu, w tym 1 osoba razem ze mną ją wyklinała :D

    • Haha ja uwielbiam twoją odpowiedź :D
      Cieszę się, że też nie widzisz niczego w Green’ie, kolejna osoba yeye ~~ Ale filmy na niezłe. No i ma szczęście bo jest ekranizowany i za to taki popularny pewnie.
      I no właśnie, Saba powinna skończyć z nim a nie z tym tam tym tym .. Uh. Jednak no niestety czasem tak bywa. Albo inaczej: najczęściej, że kończy nie z tym co powinna.
      Moje zdanie o Hopeless i Maybe Someday znasz ;)
      O Dary Anioła? Nieźle. Ja akurat przeczytałam, ale przed wielką burzą na ich punkcie, więc miałam szczęście ;)
      Haha ja tylko takie, jak ona mówi „dla naszego dobra”: co za s****. I tyle w temacie, teraz życzę jej śmierci i nawet zrobiłam jej laleczkę vodoo ;p

  • ShadowHunters_HG

    Jeśli chodzi o mnie to tak:
    1. Wciąż mam wątpliwości co do Rebecci Donovan i jej twórczości, Greena czytałam większość książek i go uwielbiam za humor i wartości niosące jego powieści.
    2. Zdecydowanie Rywalki!SPOILER!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jak mogła wybrać tego wymoczka Maxona!
    3. Szczerze mam kilka typów, ale nie są to aż tak złe książki aby je umieścić pod tą kategorią :)
    4. Chyba „Szklany tron”. Czytałam fragment i nie polubiłam ciężkiego stylu pisania tej kobiety.
    5. Osobiście nie czytałam takiej książki ani nie ogłądałam, ale książka (w sumie cała seria książek) PLL i serial PLL jest na równym poziomie :)
    Książka którą nienawidzę a inni kochają to zdecydowanie Gwiazd naszych wina, nie bardzo mi się podobała, ale jeśli to nawet przemyślę to była OK ;) Miłego poniedziałku i buziaki dla Mało Oryginalnej :*****

    • Clarisse

      W Rywalkach ten cały wątek miłosny był beznadziejny. Maxon to taka totalna księciuniowata ciapa, ale z drugiej strony mamy tego pseudobohatera Aspena, który miał tak przerośnięte ego i uważał, że może uratować cały świat… Porażka na całej linii. Ah, dodam jeszcze, że śmiać mi się chciało zawsze przy opisach obu chłoptasiów, gdyż zawsze wyobrażałam sobie jako blondyna Aspena, nie Maxona. Czy ktoś miał podobnie?

      • ShadowHunters_HG

        Pjona! Też mam takie zdanie o bohaterach. Jeśli chodzi o opisy to, Maxona wyobrażałam sobie jako ciapowatego blondyna a Aspena jako czarnowłosego przystojniaka :) Ale charakter faktycznie miał do bani :/ Mimo to, jestem Team Aspen :) Kto Team Aspen? :)

        • zooma96

          Rywalki były dość przeciętną książką. Miałam nadzieję na jakąś oryginalną fabułę z ciekawymi postaciami, a dostałam mało interesujące show z dość schematycznymi bohaterami. Tyle tylko że królewskie intrygi jako tako mnie zaciekawiły, a styl autorki był nie najgorszy.

          • Mi się podobał motyw buntowników, co na początku byli tak delikatnie zasugerowani a potem poszła z kopyta i jeszcze(SPOILER!) America im pomagała, co dla mnie było jedną z cech dzięki którym polubiłam jej postać i sięgnęłam po kolejne. No i podobały mi się sukienki, to muszę przyznać :O

            • Clarisse

              Z tymi buntownikami to ja miałam dokładnie odwrotnie, przez cały czas zastanawiałam się o co w tym wszystkim chodzi, aż do końcówki Jedynej, która moim zdaniem była tak beznadziejna, że tego się nie da opisać. Jakby autorka miała na początku Rywalek jakiś większy plan, pisała, pisała doszła do tej Jedynej i stwierdziła „No dobra, kończymy przedstawienie” i [SPOILER] wrzuciła buntowników do pałacu beż żadnego planu, tak po prostu, żeby zabili króla + kogoś dobrego, żeby było (teoretycznie) smutno.
              A sukienki były cudowne ♥ Gdyby zrobili z tego jakiś porządny film, to bym obejrzała, tylko dla tych kreacji :D

              • ShadowHunters_HG

                Ja też bym chciała zobaczyć te suknie! Ciekawie by to wyglądało ;)

              • Hm. Może masz rację. A może po prostu jakoś wczułam się w Americe i przestałam zwracać uwagę na różne szczegóły dotyczące buntowników? Teraz jak patrzę z perspektywy to masz rację, że to było niezaplanowane.
                Ale w sumie Kiera Cass bardzo dużo wątków potraktowała po macoszemu i zrobiła je bardzo schematycznie, bo czyż zakończenie SPOILER!!! czyli wyjście z trójkąta, Maxon z nią, Aspen z inną, nie jest typowo zaciągnięte z Igrzysk Śmierci? Tak samo tam Collins potraktowała sprawę, tylko stoooo razy lepiej.

                • ShadowHunters_HG

                  Collins zrobiła to o wieeeelee lepiej. W sumie po tytule 3 cz. mogliśmy się spodziewać SPOILER!!!!!!!!!!!!!!!!! ślubu Americi i Maxona. O wiele ciekawiej by było gdyby America wróciła do Aspena KONIEC SPOILERA!!!!!!!!!!

              • beatas125

                Tak, to samo czułam, autorka coś wprowadziła, np. taki motyw buntowników, potem nie wiedziała, co z tym zrobić, jak to rozstrzygnąć i pomyślała sobie dobra jakoś to tak utnę i bach- ta dam koniec… no kurde wtf. To po cholerę to zaczynała, jak nie potrafiła skończyć, a nie był to jakiś wybitny motyw, ciężki do prawidłowego rozwinięcia czy też zwieńczenia wątku…

            • ShadowHunters_HG

              @MAŁO ORYGINALNA Haha :) Opisy sukienek najlepsze ;)

        • beatas125

          Ja też byłam za Aspenem, ale potem też był beznadziejny jak reszta bohaterów tej serii, ha xd Tylko motyw rebeliantów mi się spodobał, zaciekawił mnie, i co został spartaczony…

      • No więc oboje są okropni. Maxon to ci(a)pa, która nie wiem jak mogłaby rządzić królestwem. Jeszcze jego dialogi z Americą? Boże.. zlituj się. Aspen od razu wpadł mi w szablon – przystojny, przyjaciel/bohater, który uratuje cię z każdej opresji i do tego będzie cały czas powtarzał, że zna cię najlepiej i jak możesz wybrać kogoś innego. Czy muszę wspominać o tym, że znacie się od dzieciństwa? Oboje to takie wymoczki.

        • Clarisse

          Aspen przypominał mi do bólu jakiś inny męski charakter z YA. Dokładnie, kropka w kropkę to samo, ale choć próbowałam, nie mogę sobie przypomnieć z jakiej to mogłoby być książki :(

          • Kurde. Nie mam pojęcia o kogo może chodzić, ale bardziej przypomina ci z zachowania czy związania z fabułą?

    • Też nie mogę się przekonać do R. Donovan i nawet jeśli przeczytałam jej Co jeśli.. i nawet poleciłam bo była niezła to i tak nie potrafię sięgnąć po serię z której jest bardziej znana.
      Rywalki lubię, wątek miłosny mi nie przeszkadzał, w sumie nie zwracałam na niego większego uwagi, bo oba charaktery męskie mi się nie podobały.

  • MaggieCatThief

    1. O JG powiem tak. Jego książki są przeciętne. To znaczy GNW jest okay, ale reszta… jego styl jest taki dziwny, nie przemawia do mnie. W książce Will Grayson Will Grayson styl jego i tego drugiego autora był tak podobny, że mimo specjalnej zmiany w czcione nie zorientowałam się, że ta różnica to nie taki przypadek czy efekt, lecz podział na dwójkę innych Williamów, dopóki się nie spotkali. To raczej nie świadczy zbyt dobrze o książce i autorach. I zgadzam się z tobą co do „Więźnia Labirytnu”. Nuuuda. Skakałam po rozdziałach, drugiej nie byłam nawet w stanie zacząć. Ostatnio pojawiły się pierwsze rozdziały jego nowej pozycji i też nie miałam siły kontynuować, mimo niezłego pomysłu (wcale nie jak SAO, a raczej GGO). James Dashner – jestem na nie.

    2. Dzięki inteligencji autorki Delirium ten romans mógł się źle skończyć, ale cóż, nigdy się o tym nie dowiem. Ogólnie w większości sytuacji jestem zadowolona z zakończeń wszelkich trójkątów i nie mogę sobie teraz przypomnieć jakiegoś przykładu, gdzie wybór bohaterki mnie rozczarował.

    3. O tak. Hopeless było okropne, za to MS – miód, orzeszki i maliny <3 I jak wcześniej wspominałam – Więzień Labiryntu.

    4. Uuuu, ile by tu można było wymieniać. Zwłaszcza te nowsze serie. Kiedyś miałam tak, że wchodziłam na dział młodzieżowy w Empiku i co druga książka – czytałam. Czytałam.
    A teraz powychodziła masa słabych serii, które mnie nudzą i niestety już nie ma tego efektu.
    Przeczytałam pierwszą część Szklanego Tronu, drugą próbowałam, ale nie dałam rady jakoś. Może kiedyś wrócę do tej serii…
    A jako przykład mogę dać np. Oddechy, sztuczne i nudne. I mogę to jeszcze Tolkiena dodać. Chcę przeczytać, bardzo, ale jakoś… nie mogę.

    5. Przede wszystkim seriale. Pretty Little Liars, Pamiętniki Wampirów. (i Sherlock xD)
    I chyba pierwsza część Niezgodnej podobała mi się bardziej od książki.

    (przepraszam za brak cudzysłowów przy tytułach ;) )

    • ShadowHunters_HG

      Jaką maszz ładną nazwę :))))

    • Aj tam cudzysłów ;)
      O cieszę się, że ktoś ma podobne zdanie względem Dashnera, musisz obejrzeć film, bo ma o wiele lepiej poukładaną fabułę :D
      No niestety jeśli chodzi o serie i Empik, to też tak miałam kiedyś, że wchodziłam i brałam każdą do ręki i tylko błagalnie patrzyłam na moją mamę by mi je kupiła. A teraz to niestety.. nie ma w czym wybierać. Cały czas zmieniam teraz gatunki, które czytam, raz horror, raz książka historyczna, raz coś tam, byleby nie znajdować wszędzie schematów. No nawet pierwsza z brzegu książka, która jest wielce popularna – Czerwona Królowa.
      Seriali wolę nie tykać na podstawie książek, PLL jest okropne nie potrafię przez nie przebrnąć, PW to samo, nie dotarłam do końca 1 sezonu, ale bardzo podobało mi się The Lying Game, niestety nie kontynuowane :( Ale też na podstawie serii Shepard, tylko z kompletnie zmienioną fabułą :D

      • MaggieCatThief

        Zamierzam wybrać się w ten weekend, mam nadzieję, że się nie zawiodę. Pierwsza część nie wzbudziła u mnie ogromnych emocji, ot film akcji. No ale podobno 2 część lepsza, więc…
        Na Czerwoną Królową to się nawet skusiłam, no i cóż. Schemat, ale całkiem miło przedstawiony. Szkoda tylko, że dalsze losy bohaterów są wręcz oczywiste. Lecz jeśli znajdę jakąś fajną promocję w internecie, to pewnie nawet kolejną część kupię.
        Cóż, książki PLL pożyczałam od koleżanki, jako taka poczytajka, najpierw było super, potem odkryto tożsamość pierwszego A….i koniec wyczekiwania na kolejną część. Dotarłam do 13 tomu chyba, potem już się poddałam. A serial jest naprawdę dobry, zwłaszcza dwa pierwsze sezony, potem trzeba faktycznie lubić przygody dziewczyn, by kontynuować oraz znieść brak logiki i głupotę kolejnych 4 sezonów. A PW to akurat dla młodszej siostry oglądałam, naprawdę miłe oderwanie od rzeczywistości :P TLG nie miałam okazji obejrzeć, bo porzucili właśnie, ale czytałam pierwszą część, bo była po taniości z jakąś gazetą. No cóż, drugiej już nie zakupiłam.

        Tak, schematyczność zaczyna mnie dobijać. Nie mam co czytać w dziale dla młodzieży, a na powieści dla dorosłych jestem jeszcze odrobinę za młoda.

        Dzięki, @Shadowhunters_HG <3 Twoja też jest super :D

        • ShadowHunters_HG

          @MAGGIECATTHIEF Miłego poniedziałku i wtorku ;*

        • Wiesz, czasem trafią się perełki w tym dziale dla młodzieży, ale ostatnio tylko czasami, szczególnie jeśli lubi się dystopie.
          Ja przeczytałam pierwszą część PLL i podziękowałam, zaczęłam serial – połowa pierwszego sezonu i podziękowałam. A jeśli chodzi o TLG to serial to zupełnie co innego, ogólnie ja książki też nie zdzierżyłam, przeczytałam tylko jakąś 1/3 książki? A serial pochłonęłam. |
          Napisz mi potem opinię o filmie, bo chciałabym wiedzieć czy tylko ja go tak odbieram czy jest jeszcze kilka innych osób ;)
          A do tego, jeśli potrzebujesz jakiejś dobrej książki młodzieżowej a nie wiesz po co sięgnąć to służę pomocą :D

          • MaggieCatThief

            Wiem wiem, chociażby wcześniej wychwalane Maybe Someday to stanowczo perełka, zwłaszcza po takim Hopeless. Chociaż ostatnio cały czas się zawodzę. Kochając Pana Danielsa było okay, ale niewarte kupna, Między życiem a życiem nie mogłem przeboleć tak zmarnowanego pomysłu, a ogromnie polecana Fangirl – wcale nie okazała się taka wspaniała. Już od dłuższego czasu na przeczytanie czeka Czas Żniw oraz Powiedz wilkom, że jestem w domu – nastawiam się tutaj na bardzo dobrą lekturę, ale cóż, brak czasu. Wolę poświęcić wolną chwilkę pomiędzy nauką na nauką na 100% zadowolenie czytając Harrisa, niż na taką niewiadomą. A ostatnio mam jakieś zniechęcenie do sławnych tytułów. Cały czas się zastanawiam nad Oddam Ci słońce – faktycznie nie ma negatywnych recenzji, ale… czy znowu się nie zawiodę?

            Kocham dystopie, ale ostatnio tyle ich powychodziło, że nie mam pojęcia, co jest warte uwagi a co nie. Zwłaszcza, że nigdzie nie słychać w fandomach, by ktoś się nad czymś rozpływał. Więc jak coś, to dawaj mi inny sposób kontaktu, bo komentarze to jednak nie do końca miejsce na takie rozmowy i chętnie skorzystam z twojej pomocy :D
            Podzieliłabym się od razu opinią o filmie, na który idę już w sobotę. ^^

            Hmm, to w takim razie dopiszę go do listy seriali, za które chce się zabrać w najbliższe ferie. Dłuugiej listy. cx

            • zooma96

              Ja zakochałam się w „Powiedz…”, chociaż nie mogę ci jej polecić ze stuprocentową pewnością, że ci się spodoba. Bo książka jest dość specyficzna jak na młodzieżówkę. I temat, i bohaterowie, i sytuacje różnią się od tych w innych, popularniejszych powieściach. Ja ten tytuł pochłonęłam i na pewno do niego wrócę, ale też jestem w stanie uwierzyć, że może nie przypaść do gustu. Gdzieś na BookGeek jest moje MBR „Powiedz…”. Może ono cię przekona :)

              • MaggieCatThief

                Dokładnie takiej lektury szukam, dzięki takim opiniom właśnie kupiłam tę książkę. Po prostu czeka na mnie, stojąc sobie spokojnie na półeczce. ;)

                Pragnę, wręcz potrzebuję specyficznych młodzieżówek w tej powodzi schematów.

                No cóż, jeśli tak polecasz, to przeczytam ją jak najszybciej i podzielę się opinią ^^

                • zooma96

                  No koniecznie napisz, jak ci się podobała! Najlepiej tutaj albo złap mnie pod jakimś nowszym postem ;)

                  Ja z młodzieżówkami ostatnio nie za bardzo się lubimy, więc niewiele pomogę w sprawie książek. Ale niedawno skończyłam czytać „Dzień, który zmienił wszystko”. Nie była to idealna pozycja (a może ja już jestem zbyt czepialska), jednak przeczytałam ją w dwa dni – tak mnie wciągnęła. I wzruszyła też… Za mną jest jeszcze „Każdego dnia” Levithana. Sama idea była niezła, gorzej z wykonaniem, tzn. narracja, dialogi itp. Podejrzewam, że może być to wina tłumacza, bo „Will Grayson, Will Grayson” czytało mi się bardzo dobrze, ale też nie mogę tego stuprocentowo potwierdzić, bo mimo wszystko Levithan był współautorem, nie autorem. A, główny bohater, codziennie wciela się w inną osobę, a więc mamy niesamowity przekrój różnych postaw i charakterów. Levithan znany jest z tego, że skupia się na poważniejszych problemach niż szlaban na komputer. A wchodzi w psychikę danego człowieka, więc i czytelnik to robi, a pierwszoosobowa narracja jeszcze w tym pomaga. Mamy np. osoby czujące się źle w swoim ciele, problem depresji, braku akceptacji z różnych powodów (i nie chodzi tu o wygląd, ale również np. o parszywy charakter) itp. Tyle tylko że sposób w jaki autor to przedstawił zupełnie mi nie podszedł. Być może inaczej by to się czytało w oryginale, tego jeszcze nie wiem.

            • Niestety Kochając Pana Danielsa nie czytałam, tak samo jak między Życiem a życiem. Jednak mogę przyjąć na siebie całą winę za Fangirl, bo ja też należę do fanów i ja też ją polecałam.. Jeśli zaś chodzi o Czas żniw to ja uwielbiam i kocham całym sercem, czytałam chyba z 4 razy i tak samo drugą część. Ale to musisz sama spróbować, bo wiem, że niektórzy nie są tak zachwyceni. Tak samo jeśli chodzi o Oddam ci słońce, czytałaś może Niebo jest wszędzie tej samej autorki? Jeśli tak to mogę ci powiedzieć, że Oddam… jest o wiele lepsze.
              Możesz napisać do mnie na meila: look.for.unique@gmail.com albo zaprosić do znajomych na fejsie, bo sama wolę na czacie gadać niż przez meile, poszukaj Zuzanna Burkowska :)

              • MaggieCatThief

                Nie miałam okazji zapoznać się z ,,Dniem, który zmienił wszystko”, ale opis brzmi naprawdę dobrze, a oceny są całkiem wysokie, więc kto wie, kto wie.

                O ,,Każdego dnia” nie słyszałam raczej zbyt wielu pochlebstw, a z samym Levithanem mam złe doświadczenia, więc raczej się na tę książkę nie skuszę.

                Cóż, ,,Kochając Pana Danielsa” to nie jest nic niezwykłego, ale jeśli znajdziesz gdzieś w bibliotece to spróbuj. Pierwsza połowa książki jest nudnawa, potem w drugiej dzieją się rzeczy, przez które mi, osobie płaczącej na każdej głupocie, popłynęło kilka łez,a następnie znów bez szału.
                ,,Między życiem a życiem” podobnie – ja żałuję kupna. Świetny pomysł, ale jak dla mnie totalnie nie wykorzystany. Nie byłam w stanie się wczuć w bohaterkę, nie poczułam żadnych emocji w związku z nią. A jedyną prawdziwą refleksją było tylko ‚Co ja bym zrobiła na jej miejscu?’. A zakończenie… typowy happy end na siłę. Ja mam takie zdanie, ale oceny są wysokie. Cóż, tę pozycję trzeba ocenić samemu jak widać, więc tak jak KPD – wypożycz przy najbliższej okazji ;)

                Nie nie, „Fangirl” nie była zła, po prostu po takiej ilości pochwał spodziewałam się czegoś jeszcze odrobinę lepszego. Nie mogę powiedzieć, żebym tak jak w powyższych przypadkach żałowała kupna tej książki, świetnie się bawiłam, czytając ją.

                ,,Czas żniw” i drugą część kupiłam na raz, m.in. dzięki twojej recenzji, bo o ile dobrze pamiętam była taka. Ja przeczytam tę książkę, zwłaszcza, że wszyscy polecają, ale wiesz jak to bywa, jakoś nie mam weny, aby zabrać się akurat ze tę pozycję.

                ,,Niebo jest wszędzie” nie czytałam, bo pomimo dobrych recenzji, nie lubię ogólnie wątków ‚jestem z byłym chłopakiem mojej zmarłej siostry’ i z reguły nie tykam takich książek.
                Właśnie nie wiem, co z tym ,,Oddam…”, bo darmowy fragment z ,,Fangirl” nie podbił mojego serca. A prawdą jest jednak, że nie spotkałam się z negatywną recenzją.

                Okay, choć trochę głupio się czuję, bo ja jeszcze dziecko, no nastolatka, a Ty już studiujesz. xD

                • Tak napisałam recenzję drugiej części na Bookgirl aa pierwszej jest na moim blogu :) Obie pokochałam, ale mówię, musisz sama sięgnąć spróbować, zobaczyć czy w ogóle świat autorki cię nie przeraża swoim rozbudowaniem.
                  Oddam, darmowym fragmentem też mnie nie przekonało do siebie, ten fragment nie oddaje książki w żądnym wypadku. Tak naprawdę to on na początku zniszczył moje zdanie o tej powieści, dopiero ona sama je naprawiła :D
                  Phi, wiek to tylko liczby a o książkach zawsze chętnie porozmawiam! :D

  • 1. Uwielbiam Greena, jego styl pisania i bohaterów przez niego kreowanych. I jestem jedną z tych osób, które nie uważają GWN za jego najlepszą książkę. A sama dałabym do tego podpunktu Colleen Hoover. Co prawda czytałam tylko trzy jej książki (Hopeless, Maybe Someday i Nieprzekraczalna granica), ale i tak uważam, że to o te trzy za dużo.
    2. Zgadzam się co do Krwawego szlaku, a od siebie dorzuciłabym Harryego Pottera. Generalnie jestem potterheadem, ale Ron i Hermiona?! Nie, nie i jeszcze raz nie!
    3. Rywalki Kiery Cass. Wszyscy tą serię uwielbiają, a ja nie mogę wytrzymać z Americą. Evelyn (tytułowa Następczyni) o wiele bardziej mi się podoba i dzięki niej będę kontynuować sagę.
    4. Co do Szklanego Tronu to powiem tak: ja osobiście o wiele bardziej wolę te nowelki niż sam Szklany Tron. Zachęcam do spróbowania, szczególnie, że teraz są wydane jako jedna książka. A moją „pechową” serią jest GONE, która teoretycznie idealnie wpasowuje się w mój gust, ale praktycznie…
    5. Władca Pierścieni. Kocham te filmy! <3

    • ShadowHunters_HG

      Ja też nie wielbię GNW, Rona i Hermiony nigdy sobie nie wyobrazałam razem. Co do rywalek w 100 procentach się zgadzam!!!!!!

    • Jeśli chodzi Hoover to zmieniłam zdanie na jej temat po Maybe Someday, bo w końcu dobrze ją napisała z dobrą fabułą, a nie jak Hopeless(ble!)
      Ja niestety HP fanką nie jestem, może w związku z tym, że oglądałam tylko filmy a do książki nie mogę się przekonać :O
      Oo co do Evelyn, dużo osób jej nie lubi a ty chyba wyrywasz się ze schematu, ja niestety nie czytałam Następczyni, jest jeszcze przede mną :D Ale rozumiem twój punkt widzenia.
      Gone przeczytałam tylko pierwszą część, po resztę jakoś nie miałam ochoty sięgać, ale nie uważam, żeby książka była zła.
      Władca Pierścieni jest świetnie zekranizowany, jednak książki również są świetnie napisane :D

      • Karaoli

        Moim zdaniem „Władca Pierścieni” zarówno film i książki są cudowne i na równym poziomie. :D Uwielbiam i to, i , ale na przykład książkę „Hobbita” przeczytałam po raz pierwszy w wieku dziewięciu lat i od tego czasu zrobiłam to około siedmiu razy. :D Dlatego nie mogę ścierpnąć, co zrobili z filmem. Jest to moim zdaniem klump nad klumpami… Tylko muzykę tam mają fajną.: ) Nie mogę uwierzyć, że „Władcę Pierścieni” i „Hobbita” reżyserował ten sam facet…

        • zooma96

          O tak, to co zrobili z Hobbitem to jakaś żenada. Nie dość, że dodali mnóstwo niepotrzebnych scen, rozłożyli to na 3 części, to jeszcze blue boxy mnie odrzucały. W LOTRze postawili na świetną charakteryzację, w Hobbice na efekty 3D, co nie wyszło na dobre filmowi. Zgadzam się, co do trylogii – zarówno książki, jak i filmy są świetne :)

          • Karaoli

            W „Hobbicie” ten wątek miłosny i pojawienie się Legolasa to jakieś nieporozumienie. Wydaje mi się, że za bardzo tam nawiązywali do „Władcy Pierścieni”… Przy końcówce trzeciej części, kiedy Legolas idzie szukać Aragorna to myślałam sobie „Ej, do „Władcy Pierścienia” zostało jeszcze 60 lat. Po co chcesz się z nim już spotykać?” Do tego wszystkie filmy „Hobbita” bardzo mi się dłużyły.

            • zooma96

              Kiedy „Władcę Pierścieni” mogę cały dzień oglądać – rodzice to samo – tak Hobbita obejrzę, ale z bólem. Trzeciej części do tej pory nie widziałam. A plakat Hobbita wisi na ścianie tylko dlatego, że jest na nim Legolas. Za dzieciaka to normalnie rzuciłabym się za elfem w ogień :D

      • Czytałam Maybe Someday i jestem jedyną osobą, której ta książka nie wzruszyła. Ot, taka sobie historia o miłości. Bez polotu. Dałabym jej 3/10.
        Współczuję, że zaczęłaś od filmów HP, bo choć są bardzo dobre, to nie mogą się równąć z książkami. Warto dać tej serii szansę, bo jest (dosłownie) magiczna ;)

        • beatas125

          Ja właśnie kończę Maybe someday, na poczatku byłam zachwycona, ale jakoś w 2/3 bohaterowie, praktycznie wszyscy zaczęli mnie irytować, gł. bohater strasznie nieodpowiedzialny,z wala wszystko na gł. bohaterkę, jak to, on, jako osoba w związku z inną osobą, powinna się najbardziej pilnować…

        • O! Dawno nie spotkałam się z taką recenzją MS :D Rozumiem, że nie urzekła cię fabuła, ale dziwię się czemu bohaterowie tego nie nadrobili :D
          I masz rację, też żałuję zaczęcia od filmów, ale mam pierwszą część u siebie na półce i sięgnę po nią kiedyś! W końcu nadejdzie ten czas! :D

  • Bookoholic25

    1.Hmm…Chyba Coleen Hoover. Jakoś nie mogę się przekonać do tej autorki.
    2.Chyba nie mam takiego trójkącika <3, który nie skończył się tak jak powinien.
    3."Król kruków" Maggie Stiefvater( to tytuł pierwszego tomu, bo nawet nie wiem jak nazywa się seria) niezbyt przypadł mi do gustu. Nie był najgorszy, ale spodziewałam się troszkę więcej.
    4.Nie jestem zainteresowana serią "Lux". Kompletnie nie trawię tej serii. Recenzje i (przede wszystkim) okładki nie zachęciły mnie do lektury.
    5."Niezgodna " jaki książka i jako film była równie dobra.
    Miłego poniedziałku wszystkim! (o ile poniedziałek może być miły)
    Szczególnie dla SHADOWHUNTER_HG ;*

    • ShadowHunters_HG

      heheheh! Wysłałam ci na maila moją balladę. Tak, nudzę się w domu. Czyściłam auto i nagle poszłam do garażu i patrze: Cholera, deszcz! Jeszcze słuchałam muzyki i postawiłam sobie komputer na dachu samochodu i mój mały magiczny komputerek był zmoknięty :( Prócz tego nie zamknęłam okna w pokoju i napadało mi na podusię ;( Więc mam nadzieję że poniedziałek będzie lepszy :)

    • O. Przekonać się do Colleen chyba nie da jeśli nie masz ochoty sięgać po jej serię. A to jeszcze nie gwarantuje, że spodoba ci się jej styl pisania i bohaterowie, bo ona się właśnie tym wyróżnia na rynku. Ja ją uwielbiam za Maybe Someday, ale Hopeless nie cierpię.
      Króla kruków nie czytałam, ale czytałam Wyścig śmierci tej autorki, ogólnie jest źle, ale wciąż nie rozumiem jej wielkiego sukcesu, bo moim zdaniem jej powieści są typowe i z lekka schematyczne, jednak pomysły ma dobre, to mogę przyznać.
      Też nie jest zainteresowana Lux’em, ale wynika to bardziej z opisu niż z okładek. Po prostu nie mój typ powieści, ale recenzje czytam same pochlebne.
      Niezgodna – książka mnie nie urzekła, ale filmy są świetnie zrobione :)
      Też miłego poniedziałku ♥

  • Tumturumtum

    1. Myślę, że u mnie jest to Gayle Forman. Widziałam film na podstawie jej książki i w ogóle mi nie przypadła do gustu ta historia, mimo iż zazwyczaj przepadam za tego typu tematami… A Johna Greena lubię. Mam już wszystkie jego książki za sobą (jedną w dwóch językach) i muszę przyznać, że pierwsze dwie jego książki, które czytałam jakieś dwa lata temu podobały mi się o wiele bardziej niż te, które czytałam ostatnio. A mówię tu o „Gwiazd naszych wina” i „Papierowych miastach”. W tej pierwszej śmiałam się przez łzy, w drugiej też cały czas uśmiech gościł na mojej twarzy, a np. czytając takie „19 razy Katherine” to tak jakby miałam świadomość, że dana sytuacja jest zabawna, ale rzadko się zdarzało bym zaśmiała się na głos… Nie wiem, czy ten autor po prostu już mi się przejadł, czy te dwie książki były lepsze od pozostałych… Ale ogółem go lubię :P
    2. Jeżeli chodzi o trójkąty miłosne, to nie umiem sobie przypomnieć takiego, który nie poszedł po mojej myśli, ale ogółem za nimi nie przepadam…
    3. „O krok za daleko”. Fuj, ble ohyda. Szczerze nienawidzę tej książki i empika za to, że wprowadził mnie w błąd umieszczając tę książkę na półce z młodzieżówkami. Jeszcze tyle pozytywnych opinii się o tym słyszało! Kompletnie tego nie rozumiem…
    4. Tutaj dałabym serię „Lux”. Był taki moment, gdy pomyślałam: A może by to jednak przeczytać? Lecz ostatecznie stwierdziłam, że tego nie zrobię. Wydaje mi się, że nie ma nic ciekawego do zaoferowania ta seria… A nad twoją niechęcią do „Szklanego tronu” ubolewam… Mnie od razu książka porwała, tak samo jak moją koleżankę, która dotychczas nie przepadała za fantastyką. Wielu uważa, że kolejne tomy są lepsze, ale dla mnie cała seria jest świetna. Mam nadzieję, że kiedyś zmienisz zdanie ;)
    5. Może „Ruchomy zamek Hauru”? Co prawda książkę przeczytałam dopiero po jakoś pięćsetnym obejrzeniu ekranizacji i podobała mi się ona, ale jednak (może przez sentyment) wolę wersję anime :)

    • ShadowHunters_HG

      Mam to samo zdanie co do LUX, chciałam to przeczytać, ale mówię: Nie, jednak nie!!!

    • Gayle Forman, uwielbiam film If i stay, ale nienawidzę książki, jednak jej nową powieść Ten jeden dzień, pokochałam całym sercem i już zabieram się za drugą część. John, ah ten John, może w końcu sie do niego przekonam, ale za to jego filmy uwielbiam.
      Ja Abbi Glines akurat polubiłam, ale prawdą jest, że nie powinna się znajdować na półce z młodzieżówkami, ale wiadomo, obsługa empiku nigdy nie była aż tak kompetentna(z całym szacunkiem oczywiście)
      Lux tez nie mam ochoty sięgać i anwet pozytywne opinie mnie nie zachęcają. No niestety mam do niego wielką niechęć „Szklany tron” to moja zmora i może w końcu nadejdzie ten dzień, gdy wezmę ją w swoje ramiona i nagle staniemy się najlepszymi przyjaciółmi, w sumie mam nadzieję, że kiedyś odkryję za co kochają ją wszyscy.
      Ruchomy zamek… jest świetnym anime ale nie czytałam książki :)
      PS Zapomniałam kompletnie o książce, którą mi wysłałaś! Przepraszam! Ale nie martw się, odeślę Ci ją jutro, bo już kończę :)

      • Karaoli

        Skąd miałaś „Ruchomy zamek Hauru”? Oglądałam anime kilka razy i bardzo mi zależy, by przeczytać tę książkę, ale nie mogę jej nigdzie znaleźć…

        • MaggieCatThief

          Anime? Jakie? Polecacie? Jest książka? Jakieś szczegóły?

          Aaach… Miyazaki. To wszystko tłumaczy.

          • zooma96

            Jest książka „Ruchomy Zamek Hauru”, ale wydana dawno przez Amber (chciałam zauważyć, że my tu tak psioczymy na to wydawnictwo, a ono miało naprawdę dobre początki). Podobno mocno się różni od filmu Miyazakiego, ale jest równie dobra.

      • Tumturumtum

        W takim razie może spróbuję sięgnąć po „Ten jeden dzień” skoro tak chwalisz ;) A co do „Badacza…” to nie ma sprawy :) Mam nadzieję, że przypadł ci do gustu!
        „Ruchomy zamek…” z tego co pamiętam pożyczyłam od jakiejś koleżanki… Niestety nie mam własnego egzemplarza ;( Rzeczywiście jest dużo różnic między książką, a filmem, ale obie wersje mi się podobały. Jednak ta, którą znam od dość wczesnego dzieciństwa troszkę bardziej… ;)

        • zooma96

          O, czyżby to „Badacz potworów” zmienił na chwilę właścicielkę? A może to jeszcze inny „Badacz…”?

          • Tumturumtum

            Owszem, o tego Badacza chodzi :D

            • zooma96

              No to w takim razie @mało oryginalna – jak ci się podobał? :) Ja się zakochałam, podejrzewam, że @tumturumtum też. ;)

              • Niestety jeszcze go nie dokończyłam, a nie lubię wypowiadać się o powieści, bez przeczytania zakończenia :D Ale jednak jestem oczarowana, jednak niczego innego nie mogłam się spodziewać po Ricku Yanceyu, którego uwielbiam za Piątą falę :D Więc dzisiaj wieczorem skończę i napiszę ci od razu opinię :)
                Wybaczcie za takie opóźnienie, kolejne!, ale musiałam przeczytać powieść do recenzji a mam ograniczony termin :( :O

                • zooma96

                  Spoko, spoko – skąd ja znam pisanie recenzji o 23:30. Dzień się jeszcze nie skończył, w pół godziny wszystko się da, nawet świat uratować.

                  No to kończ szybko, bo jestem bardzo ciekawa twojej opinii :) Ja na 3 tom czekam już tyle czasu, a wciąż jaram się tą serią jak pochodnia.

  • ShadowHunters_HG

    Zauważyliście że pod postami z tego cyklu jest zawsze dużo dyskusji? Nie że wszyscy się wykłócają, broń Boże! Tylko tak ładnie wszyscy rozmawiamy, dzielimy się poglądami, bardzo mi się to podoba ;) Pozdrawiam moją ukochaną Mało Oryginalną, bez której tych dyskusji by tu nie było ;) Buziaki <3333

    • Clarisse

      W sumie to nie zauważyłam, ale… coś w tym jest ;)

    • Haha ja zauważyłam, bo zawsze odpowiadam Wam na komentarze :D
      Ale właśnie o to chodzi w tego typu postach – żebyśmy rozmawiali i wymieniali się poglądami, nie powiem, że tego nie lubię, bo uwielbiam czytać Wasze opinie i Wasze typy, a do tego ten Tag jest świetny do dyskusji! :)

  • Ania

    1. Zgadzam się co do Johna Greena. Jak dla mnie jego książki są strasznie bez emocji. Czytam je bo czytam, ale nie wzbudzają one we mnie ani wzruszenia, ani radości. Na przykład GNW, która ogólnie powinna skłaniać do uronienia łezki kogoś takiego jak ja (płaczę na o wiele mniej smutnych historiach), tutaj nic. Nie potrafię przekonać się do tego autora.
    2. Jeśli chodzi o miłosne trójkąty to w moim przypadku sprawa wygląda prosto, zgadzam się z autorami i myślę, że w odwrotnych sytuacjach byłoby podobnie. Nie wiem dlaczego tak jest. chyba po prostu w każdym umiem zauważyć jakieś pozytywy :) Na przykład w podawanej wyżej serii Rywalek obaj bohaterowie są dla mnie równie nie idealni, więc wybór jest w zasadzie bez różnicy. Jeśli zaś chodzi o HP to w 100% zgadzam się z autorką. Gdyby połączyła Harry’ego z Hermioną to byłoby to zbyt oczywiste i nie byłoby takiego efektu, a ponad to zniszczyłaby piękną przyjaźń.
    3. W tym przypadku jestem za Hopeless całym sercem, uwielbiam tę książkę. A co do mojej nieulubionej serii to teraz tak ciężko by stwierdzić. Pewnie gdybyśmy poszukali czegoś w dziale fantastyki to by się coś znalazło :)
    4. Raczej też nie sięgnę po szklany tron, a tak…
    5. To mogę podać serial „The 100”. Jak dla mnie jest 100 razy lepszy od książek ;). A co do Prób ognia to chyba nie widzę takiej różnicy. To, ze książka jest dość sporo różna od filmu to jednak, ale nie wiem czy na tyle lepsza. Choć trzeba przyznać, ze akcja faktycznie jest bardziej dynamiczna. Ale to chyba zaleta filmów.

    • O. Nie słyszałam chyba jeszcze takiej opinii o Green’ie, żeby pisał bez emocji. Ale może masz rację, może dlatego on tak do mnie przemawia ;)
      To masz łatwo z trójkątami, jeśli w każdym widzisz pozytywy, ja zawsze wybieram sobie jednego i najczęściej to jest on, jednak są serie gdy to nie powinno sie tak skończyć, np Krwawy szlak :D
      Jeśli Hopeless, to czytałaś Maybe someday? :)
      A to widzisz dla mnie The 100 jest świetną powieścią a okropnym serialem. W książkę po prostu wpadłam i nie mogłam wyjść i cieszę się, że BL wydaje kontynuację! :D A do serialu nie mogę sie przekonać ..

      • Ania

        Może jeszcze nie natrafiłam po prostu na taki trójkąt, który nie będzie mi podchodzić, ale tak to masz rację. Może nie przywiązuję tak do tego wagi. :)
        Nie czytałam, ale chyba powinnam. Widzę właśnie, ze wszystkim bardzo się podoba. Na początku października zamawiam książki, więc może wrzucę dodatkowo. ;)
        Nie wiem co do tej Setki. Nie miałam tu na myśl, ze książka jest jakoś fatalna(jest super), ale najpierw widziałam serial i strasznie dużo się tam działo, a później ta książka jak jeden odcinek… Mimo to także się cieszę, ze konturują serię, bo dla mnie Setka to Setka (=♥) :)

  • Karaoli

    To teraz czas na moje odpowiedzi:
    1. Cieszę się, że John Green nie jest wreszcie zachwalany. Osobiście nie mogę się przekonać, by sięgnąć po jakąś jego książkę. Kuzynka mi mówiła, że przy GNW się wynudziła, jak przy żadnej innej książce. Niestety będę musiała przeczytać tą książkę na konkurs… U mnie takim autorem również będzie Green i pewnie jeszcze jacyś autorzy NA, ale na razie żadnego sobie nie przypominam.
    2. Ten z „Pozaświatowców”. Miałam ochotę udusić autora za tego, kogo uśmiercił i za to kogo wybrał Jason… To jest chyba jedyny taki trójkąt miłosny… :) A co do Rona i Hermiony, to ja nie wiem o co wam chodzi. ;p Mi tam pasuje, a uważam, że to jest i tak lepiej, niż połączenie ich z kimś innym. :p
    3. Mam kilka takich:
    – „Dary Anioła” przeczytałam pierwsze trzy części i byłam zachwycona, ale część czwarta, piąta i szósta wszystko popsuły i teraz źle wspominam tą serię.
    – „Zostań, jeśli kochasz” i „Wróć, jeśli pamiętasz” tu ogólne wrażenie również zepsuła druga część. Nie bardzo rozumiałam zachowania bohaterów i ich problemów.
    – „Dotyk Julii” nie wiem, czy można do tego zaliczyć serię, z której przeczytałam na razie tylko połowę pierwszej części, ale załóżmy, że tak. ;p Wszyscy tak to zachwalali, że kiedy się za to zabierałam, myślałam, że będzie to na prawdę dobra dystopia. Niestety zawiodłam się, jest to romans z dalekim tłem z dystopią. Nie wiem, czy kontynuować serię, mimo, że koleżanka powiedziała mi kilka niesamowitych spoilerów.
    Na razie tyle, nie mogę sobie przypomnieć innych takich serii.
    4. „Rywalki”, „Igrzyska śmierci”, „Lux”, „Diabelskie maszyny”, „Szklany tron” i jeszcze dużo, dużo więcej. Te mi przyszły na myśl, jako pierwsze.
    5. U mnie to będzie „Koralina”. Może to dlatego, że film obejrzałam ze dwa, trzy razy, zanim dowiedziałam się o książce. Znalazłam ją w bibliotece, przeczytałam i… szczerze mówiąc ta książka była nudna. Przez to również zraziłam się do Neila Gaimala, ponieważ wszyscy go chwalili, a mi jego książka nie przypadła do gustu.

    • Musisz mi zdradzić jaki to konkurs z Johnem Green’em ;) A jeśli na opowiadanie to bój się, bo będziesz musiała mi je wysłać !
      niestety Pozaświatowców nie czytałam i nie mogę się wypowiedzieć na temat tego romansu. A możesz mi powiedzieć coś o serii? Czy polecasz itd? :D
      Jeśli chodzi o Dary Anioła to również zniechęciłam się po trzeciej książce, uważam, że trzeba było zakończyć serię w tym momencie i koniec.
      Zostań jeśli kochasz – uwielbiam film, ale nie książkę. Ale za to przeczytałam ostatnio Ten jeden dzień G. Forman i jestem zachwycona! Więc nawet jeśli się zniechęciłaś do jednej z jej serii to polecam sięgnąć po inną.
      Dotyk Julii uwielbiam, ale słyszałam dużo głosów z odmienną opinią. Ogólnie nie wiem jak mogłabym cię zachęcić, ja pokochałam wątek buntowników, całej rebelii, w ogóle całego świata i pokochałam główną bohaterkę, która w końcu miała uszczerbki psychiczne i było to widać w każdym momencie serii. A do tego ten romans tam? Proszę cię, pierwsza część to nic! Pierwsza część przypomina schematyczną nudną powieść, przynajmniej na początku, potem zaczyna się rozwijać. A tak naprawdę dopiero się zaczyna dziać w drugiej części a w trzeciej to już w ogóle.
      Koraliny nie czytałam, ale oglądałam film i bardzo mi sie podobał :)

      • ShadowHunters_HG

        @MAŁOORYGINALNA Film Koralina jest obłędny!!! Mam nadzieję wkrótce zabrać się za książke. Niestety gdy oglądałam film nie miałam pojęcia że to ekranizacja :(

        • Karaoli

          Ja też tego nie wiedziałam dopiero, kiedy zobaczyłam tą książkę w bibliotece zrozumiałam, że film jest na podstawie książki.
          @MAŁOORYGINALNA Nie, ten konkurs nie jest na opowiadanie. :) To Maraton Czytelniczy, w którym co miesiąc czytasz inną książkę, a potem masz test z treści. Te testy trochę wszystko psują, ale co zrobić…
          „Pozaświatowcy” to książka Brandona Mulla, autora „Baśnioboru”. Może o nim słyszałaś, ponieważ kilka lat temu było o tej serii dosyć głośno. Ale wracając do tematu to w „Pozaświatowcach” główny bohater Jason, pewnego dnia trafia do innego świata Lyrianu, w dość niesamowity sposób. Dowiaduje się, że tą krainą rządzi cesarz – czarodziej Maldor, który, krótko mówiąc jest zły. No i teraz Jason musi pokonać Maldora itp. itd. Ale należy zaznaczyć, że to wszystko tam jest dosyć pomieszane i nie tak banalne, jak się wydaje z opisu. Mi osobiście ta trylogia się bardzo podobała. :)
          Zgadzam się z Tobą, ta oryginalna trylogia Darów jest o wiele lepsza od tych dalszych części. Miałam ochotę ciągle walić Clary walić patelnią w ten jej rudy łeb. I te ciągłe opisy tego, jak się całują i jaki ten Jace jest wspaniały…
          Kiedy tylko znajdę go w bibliotece to wezmę, skoro tak polecasz. ;)
          Skoro tak, to może pożyczę też od koleżanki dalsze części. Niestety teraz jestem w momencie, kiedy Julia i Adam ciągle się całują, przytulają itp.

          • O Maraton Czytelniczy, też świetny motyw. A organizuje ci to szkoła? Czy ktoś inny?
            Słyszałam o Baśnioborze, ale nie czytałam żadnej powieści z tej serii, chętnie sięgnę :D
            Ale jesli chodzi o Clare to Diabelne maszyny były niezłą serią, ciekawa jestem kolejnych części w świecie Nocnych Łowców ale raczej nie sięgnę, bo nieźle się zraziłam.
            Niee, to dla mnie też było zbyt przesłodzone i nawet dziwne, potem akcja sie rozwija :)
            I naprawdę polecam Ten jeden dzień, ja jestem zachwycona :D

            • Karaoli

              Organizuje to jakaś szkoła w Gdańsku, a moje bierze w tym udział. Mam jeszcze pytanie, te książki na zdjęciu tej jakby miniaturki postu to jest „Trylogia Czasu”? Wiesz, „Czerwień Rubinu” itp? Bo bardzo mi to przypominają, a ja uwielbiam „Trylogię Czasu”. <3 :D

              • Tak to od Trylogii Czasu, jednak nie ja robiłam zdjęcie a Kerach :D

    • ShadowHunters_HG

      Oj, oj, oj. Mam to samo zdanie co do duologii Gayle Forman. 1 cz. była okej, ale bez szału. Taka miła lektura weekend. Ale 2 cz. to już porażka! Adam strasznie mnie wkurzał, a książka dłużyła mi się miesiącami (no bez przesady) i nie mogłam przez nią przebrnąć.

      • Karaoli

        Mi się te książki czytało dosyć szybko, ale nie bardzo rozumiem, dlaczego (SPOILER) Adam i Mija zerwali ze sobą kontakt…

        • ShadowHunters_HG

          Ja też nie. Czemu? Autorka mogłaby zakończyć na 1 książce. Ta druga była chyba pisana tylko dla kasy. O boże, to było straszne [SPOILER] jak on jej szukał, ciągle się mijali i tak się ciupciali nad sobą! [KONIEC SPOILERA] 1 cz. okej, ale 2 już nie mogłam znieść

  • beatas125

    Ee tam każdy może mieć własne zdanie;p
    1 Co do Johna Greena, to Gwiazd naszych wina też mi się średnio podobało, ale to raczej chodziło o to, że średnio lubię książki z jakimiś łzawymi scenami z akcją osadzoną we współczesności, jestem raczej fanką fantasy, choć lubię też książki jakieś na faktach, czy obyczajówki,ale wtedy nie z new adult. Za jakiś czas zamierzam przeczytać Papierowe miasta,wiec może zmienię nieco zdanie do autora, choć nie mam raczej do niego zastrzeżeń, bo to nie jego wina, aczkolwiek z tego typu książek zdecydowanie wolałam, np. Tak blisko…, lub, Morze spokoju.
    A przypomniało mi się, co do Greena to czytałam Szukając Alaski i ta pozycja była o niebo lepsza niż GNW, tą mogę polecić.

    2 Co do serii Krwawego szlaku, to jestem na 3 cim tomie i sądzę, że skończy się tak jak chciałam. Domyślam się o jakie zakończenie Ci chodziło;p

    3 Hopeless- lubię tą serie, choć no znowu ta książka nie należy do moich ulubionych gatunków. Aczkolwiek muszę przyznać, że ta książka mimo wszystko dla mnie jest bardzo naciągana, znaczy historia w niej opisana. Niemniej był to ciekawy umilacz czasu;p Maybe someday mam właśnie z biblioteki i zastanawiam się czy od razu to ruszyć…bo fabuła wydaję się standardowa na tego typu serie… ale oczywiście dam szansę tej książce, wszak autorka piszę takim stylem, że raz dwa czyta się jej dzieła.

    4 Szklany tron to wiadomo- nie zgadzam się, bo jest to moja najulubieńsza seria, znowu wertuje 4ty tom, czytając 3ci po polsku… nie mogę się od tej książki odczepić, fajnie by było gdybyś zobaczyła ten 3ci tom on jest najlepsze, może zmienisz zdanie, choć raczej nie bo Ty nie lubisz chyba gł. bohaterki to już w ogóle ciężko żebyś lubiła serie, jak to w gruncie rzeczy główna bohaterka stanowi najważniejszy element tej serii.

    5 Co do Próby ognia to czytałam serie, całkiem przyzwoita. Jeśli chodzi o film to na 2 cz. trochę poczekam, bo kino w mieście przenoszą, i nie ma multikina, a inne nie nada się na tego typu filmu do obejrzenia…

    Co do moich rozczarowań, to do tej pory nie wiem, co ludzie tak wspaniałego widzą w serii Scarlet-Marissy Meyer, co prawda czytałam tylko 1 tom, ale jakoś wielkiego wrażenia na mnie nie robił, ot co standardowa pozycja. Może to dlatego, że jakoś nie przepadam za cyborgami w roli gł. W literaturze, zresztą inne postacie też jakoś mnie nie zachwyciły, nie znalazłam nikogo, kogo mogłabym jakoś szczególnie polubić. Bo jeszcze jak się znajdzie jakieś ciekawe postacie poboczne w serii, w której nie lubi się gł. Bohaterów to tragedii nie ma, tak np. miałam w Mrocznych umysłach, głowni bohaterowie kompletnie do mnie nie trafili.
    Kolejna taka seria to Rywalki na pocz. Bardzo mi się podobały, choć ha znowu nikogo tu szczególnie nie lubiłam, no dobra na pocz. Lubiłam Aspena, a potem już był nijaki. A Maxon i America byli tak do bólu zwyczajni, że naprawdę nie było tego czegoś… A jeszcze jak później, gdy autorka zaczęła ciekawy wątek rebeliantów, którego nie potrafiła odbudować, jeszcze bardziej się wkurzyłam. Nadal czytam tą serię z czystej ciekawości, i z faktu, że jednak lubię w książkach motywy rodu szlacheckiego, szlachty itd. 4 ty tom nie był aż taki zły, ze względu na to, ze dziedziczka, może i wydać się dla niektórych czytelników irytująca, ale przynajmniej ma charakterek w przeciwieństwie do jej nijakich rodziców.
    A troche wkurzało mnie to jej gadanie-jestem, jak ona tam miała na imię, dziedziczka i najważniejszą osobą, przypomniało mi to cytaty Celaeny/Aelin ze Szklanego tronu- Jestem Celaena S. i nie będę się bała, czy jak to szło ;p jednak wole to w tej wersji;p

    Widzę, że jest mnóstwo komentów, będę musiała je przeczytać, trochę mi to zajmie…;p

    • Akurat Szukając Alaski nie czytałam, bo niby podobna do Papierowych Miast itd itp. Ale jesli mówisz, że dobra, to dodam ją do listy książek :D
      Jeśli czytasz Krwawy szlak, to ja chcę opinię. Co myślisz, jak ci się podoba?
      Właśnie, nie dość, że się szybko czyta, to w Maybe someday śmiałam się i płakałam razem z bohaterami, jeśli puścisz sobie jeszcze soundtrack stworzony do tej powieści to już w ogóle poczujesz ją całą sobą :)
      Szklany tron, w końcu mam nadzieje, się przekonam, może nie był odpowiedni czas bym po nią sięgnęła, może muszę odczekać dłuższą chwilę i przetrawić to wszystko jeszcze raz. W końcu naprawdę, chcę odkryć to co wy w niej widzicie.
      O. Mogę się wypowiedzieć do obu serii, które okazały się dla ciebie rozczarowaniem! Po pierwsze Scarlet, nie wiem czy to tobie mówiłam, że warto przeczytać drugą część, no cóż, dokończyłam ją i nie jest warta przeczytania. Zapowiadała się lepiej niż Cinder, ale niestety, była tak samo zła. Dla mnie Mayer pisze sucho, jakby nie wiem, nie wchodzisz w historię, w bohaterów i nie potrafisz wczuć się w ich sytuację. Do tego jeszcze dochodzą nudni, dla mnie, dziecinni bohaterowie. No niestety, nie przeszło.
      Dalej, Rywalki, pewnie czytałaś już moje komentarze na ich temat, więc mniej więcej orientuejsz się jak ja patrzę na daną sprawę. Americę polubiłam, bohaterów męskich w ogóle, oboje byli dla mnie bez wyrazu i powtarzalni, nie mówiąc o tym, że byli ciotami. Buntowników polubiłam, ale może dlatego, że lubiłam Americę, i nie zwróciłam uwagi na szczegóły.
      Uważam, że obie serie są bardziej dla młodszych czytelników – 13,14,15 lat. Moja sąsiadka która ma 14 lat pokochała obie serie ;)

      • beatas125

        Co do Krwawego Szlaku to zaczęłam czytać 3ci tom, ale trochę mi zajmie bo musze sie pierw uporać z książkami z biblioteki żeby ludzie szybciej mogli je przeczytać
        Póki co ten Krwawy Szlak mi się podobał, ale z tym DeMalo to był niezły zonk, choć nie dziwie się postępowania gł. bohaterki też się trochę czuła oszukana przez tego Jack’a (aczkolwiek z męskich postaci właśnie wole jego), choć on w sumie jej niczego nie oferował, nie obiecywał.

        O, to musze poszukać ten soundtrack to Maybe Someday;p

        Tak, pamiętam, ze mi wspominałaś o tej seri Scarlet, że każdy tom ma innych gł. bohaterów. No właśnie nie wiem, ale jakoś nijak poruszyła mnie ta historia z 1 tomu ze Scarlet niczym się nie wyróżniała;/ ale okładki te ang. ma takie świetne i widziałam, że ludzie tak to lubią, ale co zrobić jak fabuła mi się nie podoba. Pewnie doczytałabym do końca gdyby u nas były wszystkie tomy po polsku, a tak mam inne ciekawsze książki do czytania po angielsku…
        Dla mnie ta America i tak była strasznie płytka bohaterka, choć jestem pewna (normalnie tak jak w tym przeklętym Greyu ,gdzie autorka chciała stworzyć jakże inteligentną młodą, prawie niezależną wykształconą kobietę, a wyszła jej jakaś drewniana, nieco pusta bohaterka). A serio ten Maxon na tronie, kurde z takim charakterem, a raczej jego brakiem, jak on rządził na tym tronie, że też oni go nie zdetronizowali?!
        Tak, z pewnością ta seria jest typowo dla młodszych czytelników, kurde choć lubię książki, jak już wspomniałam tego typu motywami, szykowne sukienki, szlachta, pojedynki itd. (no dlatego też dodatkowo Szkalny tron mi się spodobał).

        • Zonk z DeMalo? Haha rozbroiłaś mnie :D Chociaż w sumie też miałam takie: the fuck? Ale jednak ja zawsze mu kibicowałam od samego początku powieści. Nie mówię, że Jack jest zły, bo jest cudowną postacią, która jest świetnie przedstawiona i uwielbiam jego charakter. Jednak DeMalo miał coś w sobie co mnie po prostu oczarowało :D
          Też się dziwię jak taka ciepła klucha mogła rządzić królestwem.. Jeszcze powinien cytować jakieś wiersze(chyba, że to robił a ja nie pamiętam.) No niestety ja nie lubię ciepłych kluseczek i nigdy go nie lubiłam.
          Ja też lubię tego typu powieści, gdzie są huczne bale, suknie i czuć ten dworski klimat, ale znam lepsze niż Rywalki i ty na pewno też ;) Jednak była to miła lektura, łatwo można było się wciągnąć :D

          • beatas125

            No tak, lecz nie lubię takich fanatyków i manipulatorów w typie DeMalo;p No właśnie wiem, że wiele os. lubi DeMalo,ale nie ja… Już wole Jacka bo widzę, że on się zmieni, a DeMalo jeśli się zmieni to po śmierci dopiero xD
            No właśnie Maxon, poza fajnym imieniem, nie ma jakiś ciekawych cechy, które by mi się spodobały, bądź, które pasowałyby do króla.
            Tak, a i tak to miła lektura, bynajmniej się przy niej nie nudziłam…

  • Karolaq

    Szklany tron to naprawdę cudeńko, jedna z moich ukochanych książek i możesz tylko żałować, że jeszcze jej nie przeczytałaś ;)
    Popularna seria książek, która nie przypadła mi do gustu to Dary Anioła. Przeczytałam tylko pierwszą część, ale nie zamierzam sięgać po kolejne. Nie umiem jednak powiedzieć, co mnie w tej książce tak odstrasza. Może bohaterzy? Może fabuła? Nie mam pojęcia, ale naprawdę nie cierpię tej książki.

    • Haha może być tak, że odstrasza cię to, że ta seria jest taka popularna i staje się coraz bardziej popularna z każdym dniem ;) Ale tak naprawdę gust to gust, albo się lubi albo nie, a znam dużo osób, które nie lubią Darów Anioła, więc w sumie rozumiem.
      Szklany tron, ten Szklany tron, obiecuję, że w końcu się do niego przekonam ale nie wiem jeszcze kiedy ;)