Recenzja: Nethergrim. Otchłanny – Matthew Jobin

IMG1431611658390_24095Do sięgnięcia po książkę Matthew Jobina skłoniła mnie okładka. To ona pierwsza rzuciła mi się w oczy i nawet czytając opis, nie zastanawiałam się zbyt intensywnie nad tym, co czytam. Przed oczami wciąż miałam tę magiczną okładkę, która zwiastuje przygodę – niebezpieczną i mroczną, ale wciąż przygodę! I to na dodatek w klimacie, który jest bliski memu sercu… Nie mogłam sobie odpuścić. Jednak żebyście tylko nie myśleli, że całkowicie zlekceważyłam opis fabuły! Okładka go przyćmiła, ale mimo wszystko on również miał swój udział w tym, że sięgnęłam po tę powieść.

Edmund, Katherine i Tom żyją w wiosce Moorvale. Co roku organizowany jest w niej jarmark poświęcony trójce legendarnych bohaterów, którzy w czasie wielkiej wojny pokonali Nethergrima, zwanego też Otchłannym. Odważnemu rycerzowi Tristanowi i sławetnego magowi Vithricowi towarzyszył jeden z mieszkańców Moorvale, ojciec Katherine. Tylko on jeden wie, co naprawdę wydarzyło się tamtego pamiętnego dnia. I tylko on jeden jest w stanie wyjaśnić mieszkańcom, dlaczego wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują na to, że Nethergrim powrócił. Z gospodarstw znikają zwierzęta, po nich zaczynają ginąć dzieci. A wśród zaginionych jest młodszy brat Edmunda, który mimo tego, że ma z bratem na pieńku, jest gotów zrobić wszystko, aby go uratować. A przyjaciele nie mają zamiaru zostawić go samego!

Matthew Jobin posiada niezwykłą umiejętność. Ma tak lekkie pióro i taki polot w przelewaniu swojej wizji na papier, że tę powieść pochłania się jednym tchem. Czyta się ją z taką łatwością, takim zaangażowaniem i tak wielką przyjemnością, że nie mamy nawet czasu skupiać się na tym, co w tej książce jest nie tak. Nethergrim to 400 stron doskonałej zabawy i rozrywki, ale zaufajcie mi, że te 400 stron to jest nic! Dawno już nie spotkałam książki, którą przeczytałabym w tak krótkim czasie. Zajęło mi to może ze dwie godziny? I nie dlatego, że przelatywałam wzrokiem kolejne strony, bo było nudno. Po prostu autor ma tak lekki styl, że inaczej się nie da. A wciągająca fabuła też odgrywa w tym swoją rolę.

Nie uraczycie tutaj jednak długich, obszernych opisów miejsc akcji, ale gwarantuję Wam, że są one wystarczające, podobnie jak kreacja bohaterów. Być może pan Jobin postawił na tworzenie odpowiedniej atmosfery, co zdecydowanie mu się udało! To właśnie dzięki wspaniałej otoczce, jaką autor wytworzył, jesteśmy w stanie całkowicie przenieść się do świata Nethergrima i nie potrzebujemy do tego tolkienowskich opisów. To, co otrzymujemy, jest odpowiednie. Bohaterowie, mimo młodego wieku, są odważni, rozsądni i sympatyczni. Co prawda nie byłam w stanie się z nimi zżyć i wejść w skórę któregokolwiek z nich, ale nie było mi to nawet potrzebne. Ważniejsze jest to, że wraz z nimi przeżyłam ciekawą przygodę!

Akcja powieści rozwija się szybko, a dzięki temu w dosyć krótkim czasie adaptujemy się do nowej sytuacji i z ogromną łatwością dajemy się pochłonąć fabule. Autor miał zdecydowanie ciekawy pomysł, chociaż może nie wyjątkowy. Jednak doskonale potrafi on operować słowami i wzbudzić w czytelniku ciekawość. Znowu odniosę się do okładki – to niesamowite, jak doskonale została dopasowana do treści tej książki. Dokładnie taki widok miałam przed oczami, gdy czytałam jeden z rozdziałów. Dokładnie taki sam klimat towarzyszył mi przez te 400 stron. Lekko mglisty, lekko mroczny, ale skrywający w sobie tajemnicę, którą chciałam rozwiązać.

Nethergrim. Otchłanny to intrygujące otwarcie nowej serii dla młodzieży, która niesie ze sobą spory potencjał. Pan Jobin w bardzo umiejętny sposób wprowadza nas do świata swojej powieści, który potrafi nas bardzo szybko pochłonąć. Po części stajemy się biernym obserwatorem, po części dodatkowym bohaterem – wszystko zależy od naszego podejścia. Lekki i przystępny styl autora, wyraźni bohaterowie, odpowiednie tempo akcji i wciągająca fabuła – właśnie to sprawia, że Nethergrim okazuje się być bardzo przyjemną powieścią i myślę, że ta seria doskonale przyjmie się w naszym kraju i zyska grono fanów. Zdecydowanie warto dać tej pozycji szansę. Wystawiam 5/6.

Sheti by bookeaterreality dla BG

  • Karaoli

    O tej książce słyszałam już dosyć dawno. Całkiem lubię czytać dłuższe opisy, dzięki nim umiem sobie wszystko lepiej wyobrazić, więc ich brak może mi trochę dokuczać. Jednak mimo to sięgnę po tę książkę, kiedy tylko znajdzie się w bibliotece.

    • zooma96

      Opisy są, ale nie ciągną się one przez całą książkę. Tak naprawdę nie są potrzebne przydługie akapity, bo łatwo można sobie wyobrazić scenerię i bez nich.W „Nethergrimie” po prostu nie masz przedstawienia np. wyglądu zamku na kilku stronach, tak jak to ma miejsce np. w „Tae Ekkejr” Eleonory Ratkiewicz. Opisy są świetne, nie dłużą się, ale mimo wszystko spędza się nad nimi sporo czasu.

  • ShadowHunters_HG

    Słyszałam o tej książce dawno temu, ale nigdy po nią nie sięgnęłam. Po tej recenzji się to nie zmieni, aczkolwiek jest ona fajnie napisana, a to jest na plus. Pozdrawiam :*

  • zooma96

    „Nethergrim” pozytywnie mnie zaskoczyło – świat, postaci i fabuła może nie były nie wiadomo jak oryginalne, ale bardzo ciekawie przedstawione. Warsztat autora oraz umiejętność budowania napięcia są tutaj niebagatelną zaletą. W pełni zgadzam się z autorką recenzji :)

  • Karolaq

    ‚Netheigrim’ już czeka na swoją kolej na mojej półce. Mnie do przeczytania tej książki zachęcił tylko dopisek ‚dla fanów Zwiadowców’. Miałam przeczucie, że to będzie dobra książka, a po przeczytaniu tej recenzji mam taką pewność ;)