Book Girl: Jesteśmy geekami pierwszej klasy

Kto z nas nie ma fioła na punkcie jakiejś serii książek, filmów, komiksów czy gier? Każdy ma swojego konika, coś, co jest jego „ucieczką od rzeczywistości”. U mnie jest to świat Anne Bishop i Samanthy Shannon, oraz kilka innych dystopii, jednak teraz muszę dodać do tego świat przedstawiony w powieści Fangirl. Bo zagarnęła moje serce.

– Dobrzy bohaterzy noszą się na biało – zauważył. – Próbowałeś kiedyś wywabić krew z białej peleryny?

Pamiętacie, jak psioczyłam na Eleonorę i Parka tej samej autorki? Opowiadałam o schematyczności fabuły, która mnie dobijała z każdą przewróconą stroną. Fangirl też nie jest za bardzo oryginalna, ale ma w sobie ten urok, który dopadnie każdego, kto chociaż zerknie na okładkę (jest prześliczna!). Do tego jej tematyka! To tak, jakbyśmy czytali o swoich własnych dolegliwościach spowodowanych książkomanią, to jest książka o NAS. Nas, czyli geekach, blogerach, czytelnikach, tych, którzy pokochali nierzeczywistych bohaterów i muszą żyć w świecie, w którym ich nie ma, czyli w realnym życiu. Kto z nas chociaż raz nie chciał zasmakować przygód swojego ulubieńca?

Uśmiechy bywają mylące – pomyślała. – Właśnie dlatego ja się nie uśmiecham.

fangirl

W Fangirl to bohaterowie tworzą cały klimat opowieści. Wszyscy są oryginalni, do tego, cóż tu dużo mówić i kwieciście opisywać, po prostu pięknie skonstruowani. Wyróżniają się spośród tłumu. Główna bohaterka – Cath, stała się moją siostrą bliźniaczką (ha! Cath jest moja, Wren!), a reszta drugoplanowych postaci, moimi przyjaciółmi, z którymi tak trudno było mi się rozstać po ostatniej stronie. Do tego oczywiście Levi, główna postać męska, której będę szukać w rzeczywistym świecie. No i Reagan, która była tak charakterystyczna i dzika, że chyba sama zacznę pisac o niej fanfiki. Jeszcze dochodzi do tego ojciec bliźniaczek – zakręcony i przemiły facet. Był jedną z lepiej skonstruowanych postaci w książce.

Ktoś zadał sobie trud, by wyryć na drzwiach cały tekst Stairway to Heaven – naprawdę się namęczył. Ech, ci filolodzy angielscy.

Styl i język autorki jest po prostu płynny. Przechodzi od bohatera do bohatera, od opisu do opisu, od dialogu do dialogu, tak łatwo i tak dynamicznie, że książkę skończyć można w jeden wieczór, a nie należy ona do krótkich. Do tego dialogi i myśli głównej bohaterki? Przezabawne. Do tej pory próbuję zrozumieć, dlaczego nie znalazłam tego w Eleonorze i Parku.

-Dałabym ci teraz gwiazdkę z nieba.
[…]
-Dobra, ale czy byś ją dla mnie zabiła?

Reasumując: Zastanawiałam się, czy jest możliwe, by nie lubić jednej powieści, a polubić drugą tego samego autora. W Eleonorze i Parku trudno było mi się utożsamić i wejść w świat bohaterów, natomiast z Fangirl nie miałam takiego problemu. Tu wszystko jest na swoim miejscu – wątek miłosny, rodzinny i dorastania. Pokochałam tę powieść, bohaterów i jej realistyczność. Wszystko było wręcz namacalne, a ja już po pierwszym zdaniu zaczęłam śmiać się i czuć to samo, co bohaterzy. Tak naprawdę nieważne, jakie książki lubicie a jakie nie, po prostu przeczytajcie Fangirl, bo na pewno znajdziecie tam coś dla siebie :D

Boże, ten jego podbródek. Chciała się pobrać z tym podbródkiem.

bookgeek-info

  • Karaoli

    Niestety, „Fangirl” jeszcze nie czytałam i bardzo tego żałuję, ponieważ wszędzie natykam się na recenzje, że jest to naprawdę ciekawa książka. Bardzo chcę przeczytać książkę, która będzie prawie o mnie, choć ja nie piszę fanfików. :) Czas wreszcie na nią zapolować. :D

    • Tutaj nie chodzi o samo pisanie fanfików, ale o całą społeczność czytelniczą :D Kto z nas nie miał tak, że w jakiś piątkowy wieczór zawijał się w kocyk jak naleśnik brał książkę do ręki i po prostu odpływał? O tym właśnie jest Fangirl :D Ja szczerze zachęcam a jeśli podobała ci się „Eleonora i Park” to już w ogóle będziesz zachwycona!

      • Karaoli

        „Eleonory i Parka” stety/niestety też jeszcze nie czytałam. :/ Trzeba nadrobić zaległości. :)

        • Mi osobiście się E&P nie podobało, a Fangirl jestem zachwycona… Więc raczej radzę sięgać po Fangirl, bo na E&P można się sparzyć i potem mieć niechęć do autorki ;)

          • alcia47

            Mi właśnie E&P podobało się bardziej niż Fangirl szczerze nie wiem czemu… Znaczy nie chodzi mi o to , że ta druga mi się nie podobała co to to nie! Ale jakoś bardziej przywiązałam się do E&P. Kwestia gustu

      • ShadowHunters_HG

        Och! Po twoim komentarzu prawie wyleciałam na miotle( Potterhead :*) po Fangirl :) Pozdrawiam

  • zooma96

    No to chyba się rozpiszę, bo jak słyszę słowo FANGIRL, to budzi się we mnie natrętny roznosiciel prawdy bożej, tfu, to znaczy fandomowej, który podchodzi do każdego i mówi: „Hey, gurl, do you wanna talk about (tu wstaw dowolną książkę/serial/film/artystę/zespół/mangę/anime/dziedzinę nauki)”.

    Gdybym na szaroburej okładce zobaczyła napisane odręcznie koślawym pismem FANGIRL, to bym brała, nawet jeśli w środku kartki byłyby puste. Jestem strasznie ciekawa, czy w książce zostały wytłumaczone takie pojęcia jak: OTP, asdfghjkl;’ (okej, tego nie da się wyjaśnić, to trzeba poczuć), angst i inne takie. I czy główna bohaterka też by wiedziała doskonale, czym jest „36k wip destiel hs au on ao3″… A jeszcze pisze fanfiction – to się ceni, choć podejrzewam, że w głowie, jak każda fangirl, ma nieco nie po kolei. Pewnie ma jeszcze tumblr, nie? Bo bez tego to nie fangirl! Wcale nie siedzi się po nocach kilka godzin i nie szuka się wszystkich, ale to wszystkich zdjęć ukochanego aktora albo gifsetów z serialu/filmu/anime. Wcale się nie ściąga setek fanfików, żeby potem wyć nad nimi i rzucać poduszkami po pokoju, bo „ON GO ZOSTAWIŁ” albo „TO JUŻ 2/3 FIKU, A ONI SIĘ JESZCZE NIE POCAŁOWALI, JUST DO IT”. Brakowało mi takich książek na polskim rynku, których bohaterki będą mnie choć trochę przypominały (czy to dobrze, czy to źle, to się jeszcze okaże). Gdybym miała przed sobą genialny fik i „Fangirl”, to chyba bym mimo wszystko wybrała fangirl… Bo ile można czytać o jednych i tych samych bohaterach?! Oj, dużo, dużo, tak po prawdzie.

    I te cytaty… One są takie prawdziwe ;_; A przez takie myśli potem powstają tumblry, które wstawiają posty tylko rąk Toma Hiddlestona. Co fandom robi z ludźmi…

    • O jezu! Pierwsze co mi przychodzi na myśl to: let’s hug! Bo doskonale wiem o czym mówisz ♥
      Jeśli chodzi o Fangirl to niestety nie ma tak wytłumaczonych tego typu skrótów, nawet OTP, które jest na okładce nie jest wytłumaczone później w książce, jednak wydaje mi się, że każda Fangirl wie o co chodzi ;) Haha co do fanfików, to proszę cię, kto ich nie czyta?! A czasem wkurzają bardziej niż książka -.-
      Co do tego, że Cath ma nie po kolei w głowie – owszem. Ogólnie ma wielki lęk przed ludźmi, mogę ci nawet zarzucić dłuższy cytat: „W każdej nowej sytuacji wychodzi na jaw, że nikt człowiekowi nie wyjaśnia akurat tych najbardziej podchwytliwych zasad( a z reguły dotyczą one czegoś, czego nie da się wyguglać). Na przykład: Gdzie jest początek kolejki? Co można zjeść? Gdzie należy stać, a gdzie siedzieć? Dokąd należy pójść po skończeniu posiłku i dlaczego wszyscy tak na ciebie patrzą?”
      Ja osobiście Cath pokochałam, bo kto z nas tak nie ma, że czasem żyje sobie w świecie swoich książek i wychodzi do ludzi i to jest taki szok kulturowy!
      I do tego: Ręce Toma Hiddlestona………………… On jest mój.

      • zooma96

        Trochę kiepsko, że nie ma takich skrótów jak OTP albo AU wytłumaczonych, bo ci, którzy z tumblrowym fandomem nie mieli do czynienia, mogą czuć się nieco zagubieni. Jeśli znajoma cię pyta, czym jest FANDOM, to już wiesz, że długa droga tłumaczenia zawiłości fangrilingu przed tobą… W moim przypadku wkurzają dużo bardziej niż książka/serial/film/anime, bo jeśli autor jest doświadczoną fangirl, to wie, gdzie zrobić cliffhangery, jak wykreować postaci i trafić right in the feels czytającego. Nie zapomnę jak wyłam na jednym fikiem – cała zaryczana, smarki wszędzie, chusteczek mi brakuje, a tu dzwonek do drzwi. Listonosz był trochę przerażonym moim stanem, gdy mnie zobaczył. A przecież mu nie wykrzyczę w twarz, że „ON UMARŁ, A PRZECIEŻ BYŁ TAKI MŁODY, DLACZEGO MI TO ROBISZ TY !@#$%@ AUTORZE!!!”. Ryczę równo na fanfictions.

        Ten cytat – to są takie małe rzeczy, a czasami naprawdę sprawiają wielki kłopot. Szczególnie z tym „Dlaczego wszyscy się na mnie patrzą”. A potem myśl: „jestem gdzieś brudna, makijaż mi się rozmazał?”. Szok kulturowy jest zawsze, gdy się siedzi za długo na kompie i szuka pierdół fandomowych. A kysz! Światło! Tłumy ludzi, nie ma z kim gadać o fandomie… Życie ci się wali ;)

        Rozumiem, że zaczynamy wojny fandomowe. Przepraszam bardzo, ale zaraz przyjadę na tumblra i się policzymy, bo Hiddles jest moim mężem. Tyle że o tym jeszcze nie wie…

        • No niestety z tymi tłumaczeniami to mam za złe. Pamiętam wciąż jak czytałam mnóstwo fików o Star Wars… Tam to dopiero była akcja, jeszcze lepsza niż u Lucasa! :D
          Ej ale za to jaki jest fun, kiedy nagle znajdujesz kogoś kto cię rozumie! o_o Pierwsze co to zaczynasz panikować, bo znalazła się ktoś, kto też uważa, że Han Solo i Chewe to dwie najlepsze postaci w SW a do tego, że Jar Jar był świetny i nie powinni go usuwać z filmów(wybacz te porównania do SW ale to jedne z tych, które wszyscy rozumieją ;))
          Dobra dobra, aż tak mi na Tomie nie zależy, ale Jensen Ackles jest mój ! ♥

          • zooma96

            Oh te fiki… Najbardziej wyryczałam się na fanfiction Supernatural (a bierz se Acklesa, tylko mi Toma zostaw w spokoju!) pt. „Twist and Shout” – zniszczył mnie ten tekst, teraz jak słyszę Elvisa Presleya albo The Beatles to spływa mi po policzku samotna łza. A potem poleciały fanficiton z anime i jak już widziałam opis, to profilaktycznie chowałam do kieszeni chusteczki. Już raz się przeleciałam na tagach. Comedy. Nie wiem, gdzie tam była komedia, skoro ja wyłam do księżyca już w połowie, a najgorsze jeszcze się nie zdarzyło. Fanfictions są bardzo zdradliwe, bo myślisz „No, może ujdzie, może nie będzie najgorsze”, a potem o 3 w nocy kończysz ostatnią paczkę chusteczek w domu i zaczynasz smarkać do rękawa (true story). Oh, ja ze Star Wars nie miałam wiele wspólnego, ale rozumiem ból fangirl, nawet jeśli nie jesteśmy w tym samym fandomie :) Aha, no i powinnam z tobą znowu zacząć fandomowe wojny, bo ty lubisz Star Wars, a ja Star Trek. Wyciągaj swój miecz świetlny, ale biada ci, bo mój fazer i tak cię zniszczy!

            • A ja właśnie chciałam zarządzić pokój galaktyczny, ale niestety, nie odpuszczę fanowi Star Treka! Mój miecz świetlny ma o wiele lepsze zastosowanie niż twój pistolet na promienie!
              I znam ból ostatniej chusteczki i rękawa.. Ale nie czytałam za dużo fanfików SPN, jakoś nigdy sama nie szukałam, tylko to co mi w ręce wpadło przypadkiem. Ale poszukam tego fika i napiszę Ci, czy też mnie tak tknął.
              Hahahaha(evil laught) Ackles jest mój! Nie martw się, wyślę ci zaproszenie na ślub, jak pozbędę się tej jego żonki…

            • O nie. Właśnie spojrzałam, że ty jesteś przecież Destiel… Mamy w takim razie kolejną wojnę!

              • zooma96

                Może już zajmijmy jakąś wyspę, żeby nie było strat w ludziach, co? Bo widzę, że to się nigdy nie skończy ;) Eh, chyba kupię tę „Fangirl”, bo kuuuusisz! Będą pustki w portfelu, ale co to jest, gdy serce się raduje na kolejną porcję fandomu?

                • Tak zróbmy, nawet jest jedna taka wyspa do kupienia, dość mała, ale wydaję mi się, że się pomieścimy :D
                  Ogólnie ja polecam księgarnie swiatksiazki.pl mają duże promocje, możesz odebrać osobiście, więc nie płacisz za przesyłkę, a do tego możesz założyć sobie kartę stałego klienta :D Ja w niej od jakiegoś czasu kupuję i jestem bardziej zadowolona niż z matrasa czy empiku albo nawet arosa. No i tam masz na Fangirl -30% :D

                • zooma96

                  No i jeszcze jedna rzecz – dlaczego, ale dlaczego jednego z bohaterów autorka nazwała Levi… I znowu fandom!
                  A ja mam gdzie kupować książki ;) Korzystam głównie ze strony bonito.pl, bo 34% zniżki to nie byle jaka promocja.

                • No to jak masz gdzie kupować to dobrze, każdy geek ma swoje sposoby ;)
                  Levi.. ah ten Levi! ♥

    • ShadowHunters_HG

      Hahaha :) Jakbym siebie słyszała. Dokładnie mam to samo zadanie co ty na temat tej książki :) Ciepło pozdrawia :*

  • Tumturumtum

    „Eleanorę i Parka” uwielbiam, ta książka też mnie bardzo ciekawi, teraz jeszcze bardziej. Jednak po komentarzu Zoomy nie wiem czy sobie z nią poradzę, bo nie znam żadnego z tych skrótów i nigdy w życiu fanfiction nie czytałam… O co z tym wszystkim chodzi? :o

    • Haha ojej, nie martw się, nic takiego się w powieści nie pojawia :) Wydaję mi się, że nawet specjalnie, żeby powieść była dostępna dla każdego, nie pojawiają się żadne tego typu wyrażenia.
      Do tego powiedzieć mogę, że Fangirl jest o czytelnikach i o tym jak to jest kochać pewną serię książek nad życie, a nie o samych fanfikach.
      Kolejna rzecz to taka, że książka różni się od E&P, jest trochę poważniejsza z powodu starszej bohaterki, chociaż wciąż ma w sobie dużo elementów humorystycznych. Ale jak widzisz, ja E&P nie polubiłam a w Fangirl się zakochałam :)
      Aha i do tego narrator nie jest tak wkurzający jak w E&P, tak naprawdę to nie widać go prawie wcale, niby narracja trzecioosobowa a jednak czuję się jakby była pierwszoosobowa :)
      Więc ja polecam serdecznie, moim zdaniem książka dla każdego i NIE pojawiają się żadne wyrażenia których normalny czytelnik nie zrozumie :D

      • Tumturumtum

        To dobrze, jest więc dla mnie nadzieja :D To, że książka jest poważniejsza mogę uznać za zaletę, bo, mimo iż „Eleanorę i Parka” uwielbiam to jednak była to historia trochę… naiwna? Nie wiem jak to określić, ale myślę, że jednak dla czytelników młodszych, choć w mój nastrój wpasowała się idealnie i mnie urzekła swoją słodyczą :) No cóż, pozostaje mi tylko zaopatrzyć się w egzemplarz „Fangirl” i może jednak wcześniej trochę poczytam o tych wszystkich skrótach, tak dla pewności :P

        • zooma96

          Tumturumtum, my tak z Mało Oryginalną tak paplamy bez sensu, bo trafił swój na swego ;) Rowell nie mogła pisać językiem typu „36k wip destiel hs au on ao3″ (to trochę przykre, ale ja to wszystko rozumiem), bo by tylko fangirls, które siedzą godzinami na tumblrze i fanfictions, rozumiałyby, o co w tym wszystkim chodzi. Szału pojęciowego na pewno tam nie ma. Lepiej za bardzo się nie zagłębiać w czarne strony internetu, jakimi są fandomy, bo to wciąga i już nie wychodzisz. ;) A potem natrafiasz na bardzo, bardzo czarną moc internetu i czasami żałujesz, że tam wlazłaś. Ale z książkami jest bezpieczniej niż z serialami :)

          • Masz rację! Książka się kiedyś skończy a serial nie(mam na myśli ciągłe nowe sezony SPN) o.o Do tego jak masz serial to masz aktorów i wszyscy tak samo postrzegają dane postaci a jak masz książkę to każdy może mieć inne wyobrażenie na temat wyglądu czy charakteru postaci, a w serialach nie ma nic do gadania. Więc fanfiki poserialowe są lepsze zdecydowanie…

            • zooma96

              SPN już dawno przestałam oglądać, bo ileż można! Fanfiki są złym sposobem na radzenie sobie z depresją poserialową, bo one ją tylko pogłebiają… Także Tumturumtum, z jednej strony polecam pogrzebać w fanfiction, ale z drugiej lepiej się trzymać od tego z daleka, bo to jednak niszczy, jeśli ma się zadatki na fangirl ;)

              • Tumturumtum

                Ja jednak obawiam się wpadnięcia w taki nałóg, że będę płakać gdy mi internet padnie, więc staram się unikać tego typu rzeczy :P Oczywiście też czasami dostaję obsesji na punkcie jakiejś książki/filmu/serialu, lecz zazwyczaj kończy się to na tym, że sama w głowie układam sobie dalsze scenariusze, bądź zaczynam czytać o danym aktorze/autorze/reżyserze, ale fakty :P Skoro mowa o Tomie Hiddlestonie, to ostatnio na przykład urzekł mnie film „Tylko kochankowie przeżyją”. Przez tydzień nie wychodziłam z domu, słuchając soundtracku do filmu, oglądając kadry z filmu, bo to takie piękne i romantyczne było i jak ludzie mogą krytykować to boskie arcydzieło, co jest z nimi nie tak, czy to naprawdę ja jestem taka dziwna i czemu rodzina patrzy się na mnie jak na idiotkę, bo to tylko fikcja, skoro to wizja tak piękna, że nie chcę wracać do świata rzeczywistego i dajcie mi wszyscy spokój, wy szarzy ludzie, którzy nie rozumieją piękna, ja nie wyjdę z domu, bo jeszcze zderzę się z rzeczywistością, w której nie czeka na mnie taki Adam, który komponuje piękną muzykę, dajcie mi wszyscy spokój! … Taaak… Ale po jakimś czasie zaczynam tęsknić za moimi ulubionymi zespołami i powoli wracam do smutnej, szarej rzeczywistości. Obawiam się więc, że gdybym wgłębiła się bardziej w ten fanowski świat, byłabym stracona dla rzeczywistości.

                • A kto z nas by nie był? ;)
                  Ale co do „Tylko kochankowie przeżyją”, jako, że byłam w liceum w klasie humanistyczno-akademicko-filmowej(co za bajkowa nazwa, nie?), to oglądaliśmy ten film na lekcji i powiem Ci, że ze względu na reżysera, który jest bardzo doceniany przez krytyków, jednak mnie film urzekł nie dzięki jakiemuś świetnemu reżyserowi, ale właśnie dzięki aktorom i muzyce, więc wiem co czujesz ♥
                  A szara rzeczywistość niech się wypcha :O

                • Tumturumtum

                  Rzeczywiście fajna nazwa. Potrafię sobie wyobrazić taką wymianę zdań:
                  „- No, więc idę na mat-fiz. A ty na jaki idziesz profil?
                  – Ach, no wiesz, klasa humanistyczno-akademicko-filmowa, nic specjalnego…”

                  Ja tego reżysera wcześniej nie kojarzyłam, chciałam jedynie obejrzeć jego jeden film z Johnnym Deppem (moja pierwsza aktorska fascynacja), ale przypadkiem koleżanka mi poleciła „Tylko kochankowie przeżyją”. I jakże się cieszę, że obejrzałam ten film sama, w zaciszu mojego pokoju, nocą, z księżycem w pełni za oknem. Klimat niesamowity. Polecam go teraz wszystkim wokół, ale gdy tylko dowiadują się, że to o wampirach, to jednak rezygnują… Widocznie spodziewają się kolejnego „Zmierzchu” :/ (Nie żebym sama kiedyś nie miała na jego punkcie obsesji, ale jednak głupio, że przez pryzmat tej jednej serii niezbyt przychylnie patrzy się na filmy i książki o tej tematyce. I na nic zdadzą się zapewnienia, że wątek romantyczny w „Imperium wampirów” jest bardzo subtelny, oni nie przeczytają tego, bo to pewnie kolejny „Zmierzch”!) Cieszę się więc, że istnieją inni ludzie, którzy dostrzegają cudowność tego filmu i nie boją się po niego sięgnąć :)
                  Tak więc precz, Rzeczywistości, którą mi wpajacie! Ja i tak wierzyć będę, że to nie grawitacja, a UFO sprawia, że spadamy, że tak naprawdę nie mamy mózgów, a istoty, których pojąć nasze zmysły nie mogą i gdy na nie patrzymy widzimy różową galaretę, że wiatrem rządzi mściwy bóg śmierci o czarnych oczach pozbawionych białek, a tak w ogóle to wszyscy oprócz mnie są androidami, a ja jestem ostatnim człowiekiem na Ziemi.

                • Haha uwielbiam ostatnie zdania bo zgadzają się z moją rzeczywistością. Halo! Ty ostatnim człowiekiem na ziemi a reszta to androidy? Mi sie wydaje, że wszyscy to tak naprawdę klony swoich prawdziwych „ja” a ja jako jedyna mam mózg i swoją prawdziwą osobowość. A do tego wiem, że istnieje mnóstwo alternatywnych rzeczywistości które tworzą się za każdym razem gdy musimy wybrać pomiędzy jedną rzeczą a drugą!
                  Co do „Tylko kochankowie…” to własnie wiem, że jak ktoś słyszy Wampiry, to nagle dostaje palpitacji i nogami i rękami wzbrania się przed obejrzeniem jakiekolwiek filmu o tej tematyce, a jednak warto. Wspomniałaś Imperium wampirów, a własnie ostatnio je dostałam, więc niedługo wrzucę recenzję ;)

                • Tumturumtum

                  Mnie „Imperium wampirów” urzekło. Jak dla mnie jedna z najlepszych dotychczas przeczytanych przeze mnie książek o wampirach. Naprawdę wściekłam się, że kontynuacji nie będzie, bo naprawdę mnie ciekawiii… Kiedyś będę musiała spróbować przeczytać to po angielsku!

                  Oczywiście, że alternatywne rzeczywistości istnieją. Podróże w czasie są niezaprzeczalnie możliwe (ja wciąż czekam na mojego Doktora, z którym zwiedzę czas i przestrzeń), a tak poza tym to wydaje mi się, że te podłe androidy polują na mojego niewidzialnego jednorożca, by zrobić z niego niewidzialną potrawkę… Muszę skołować skądś odpowiednią broń, by im na to nie pozwolić, ale od kogo skoro wszyscy są przeciw mnie? :/ Ehh…

                  A skoro już tu jestem to przed momentem skończyłam „Impuls”! Jeżeli idzie o wątek romantyczny to mogłam przewidzieć praktycznie każdy ruch bohaterów i to była największa wada książki, ale tak to wciągająca, szybko się ją czytało i zakończenie każe oczekiwać w napięciu na kolejny tom, po który na pewno sięgnę :P Poza tym duży plus dla autorki za znajomość książek Sapkowskiego! Jakoś jutro odeślę ci książkę wraz z „Badaczem potworów”. Jeszcze raz dziękuję :)

                • O cieszę się, że Impuls cię aż tak nie zawiódł i że jednak po niego sięgnęłaś, wbrew negatywnym komentarzom ;)
                  I zachęciłaś mnie do przeczytania „Impurium..” wskoczyło o kilka oczek do góry w liście czytelniczej ;D
                  Na niewidzialnego jednorożca? Mi się wydaję, że cały czas gonią mojego leprechauna z garnuszkiem złota! No i jeszcze gdzieś tam Marcel się pojawia i Genio ;)

                • Tumturumtum

                  No, jednak nie żałuję, że przeczytałam „Impuls”. Czasami jest dobrze wrócić do tych bezpiecznych, przewidywalnych wątków romantycznych, a jeśli książka zawiera inne ciekawe elementy, to świetnie :P Ale czasami naprawdę mnie wkurzała… „No nie, jeżeli ona zaraz rzuci się na niego i zacznie uderzać go pięściami w klatkę piersiową, a on unieruchomi jej nadgarstki, zwariuję. ‚…zaczęła uderzać pięściami o jego pierś, a on unieruchomił jej nadgarstki…’ No jasne ._.” Ale ogółem to miło się czytało i zachęciło do kolejnych tomów :)
                  A „Imperium…” ma zaletę taką, że wątek romantyczny, którego się obawiałam, jest tam tak subtelny, że od razu się go wyczuwa bez potrzeby rozpisywania się o nim na całe strony. W sumie niewiele już z tej książki pamiętam, bo czytałam ją jakieś dwa lata temu, ale to zapadło mi w pamięć. (No i jeszcze jeden taki moment, w którym aż mnie na wymioty wzięło, bo taki lekko straszno-obrzydliwy był i w sumie jeszcze kilka innych… Hm.. Chyba jednak trochę pamiętam :p) W każdym razie – polecam!
                  A co do Marcela… Rękę dałabym sobie uciąć, że siedzi właśnie na dachu mojego bloku i grając na gitarze wymachuje nogami w powietrzu! Chyba też mignął mi wokal Marceliny, ale może to tylko mój ukochany bóg śmierci naśladował jej brzmienie przy pomocy wiatru i liści?

  • xuzia

    Książka E&P bardzo mi się spodobała. Była po prostu przeurocza :). Właśnie teraz jestem w trakcie czytania „Fangirl” i na razie bardzo mi się podoba :D. Coś czuję, że ta książka trafi do grona moich ulubionych ;)

    • Do grona moich ulubionych na pewno trafiła :D Napisz mi potem opinię!

      • xuzia

        Właśnie skończyłam czytać i książka jest przecudowna :) Lekka i wręcz idealna na letnie dni :D. Bardzo ale to bardzo spodobało mi się zakończenie. Taka jakby niedopowiedziana historia, która aż się prosi, żeby napisać o niej fanfiction ;). Wydaje mi się też, że autorka wykreowała naprawdę ganialne postacie: Cath, Wren, ich tata, Reagan, Nick i Levi <3 są tacy prawdziwi i realni, że mam wrażenie, że magłabym ich spotakć naprawdę :). Bez dwóch zdań książka trafia do grona moich ulubionych i nie mogę się doczekać następnych (przetłumaczonych) książek Rainbow Rowell :D

        • Yey ~~ Cieszę się, że Ci się podobała tak jak mi i że też znalazłaś w niej przyjaciół :)

  • Bar_Salvatore

    Jako, że od premiery „Fangirl” nie minęło zbyt dużo czasu to czuję się usprawiedliwiona, że nie mam jej jeszcze ( z naciskiem na jeszcze). Wydaje mi się, że Rainbow stworzyła wręcz małe arcydzieło, bo skoro uwielbiam, gdy bohaterka książki lubi czytać, choćby odrobinę, to powieść o prawdziwej FANGIRL to coś dla mnie ;) Bo przecież każdy ma jakąś swoją „malutką” obsesję, prawda? :D
    PS. Widzę, że Panie z dyskusji na górze rościły sobie jakieś prawa do mojego Toma.. nieładnie :P

    • Właśnie trochę to jest takie małe arcydzieło, przynajmniej dla mnie :D
      Halo, ja powiedziałam, że Toma już nie chce teraz Ackles jest mój :D Musisz sobie niestety zarezerwować innego ;)

    • zooma96

      Mój Tom, nie oddam… Chyba że wymienimy się na kilku fictional characters z chińskich bajek :)

  • Po zapoznaniu się kiedyś z opisem „Fangirl”, z miejsca odrzuciłam tę książkę jako Moją potencjalną ofia…, tzn. lekturę. Charakterystyka bohaterek jako zupełnych przeciwieństw była dla Mnie nie tyle szablonowa, co po prostu nudna, chociaż ogólnie pomysł był ciekawy. Jedyną rzeczą, która wzbudziła Moje zainteresowanie, była wzmianka o Levim i o tym jego swoistym nierozumieniu przestrzeni osobistej. To mogło być interesujące. ^^
    Oczywiście czytałam wcześniej „Eleonorę i Parka” i książka ta przypadła Mi do gustu, jednak mimo to, Moja książkowa intuicja krzyczała głośno, że „Fangirl” nie jest dla Mnie. Patrząc na cytaty, dziękowałam przeczuciu, że uratowało Mnie przed większą ilością takich tekstów, bo umierałabym w męczarniach wraz z Moim dobrym mniemaniem o R. Rowell. Na szczęście wiem z autopsji, że dany autor nie zawsze wychodzi zwycięsko z każdej nowej powieści czy nawet kontynuacji serii. Dlatego raczej nie nastawiam się na każdorazowy sukces literacki ze strony pisarza, gdy tworzy nowy świat, czyli wydaje kolejne dzieło.

    • Hm. W sumie jestem zdziwiona, bo mnie również nie aż tak podobał się opis, by biec do sklepu i kupować Fangirl, jednak coś mi podsunęło ten pomysł, gdy przeglądałam księgarnię, pewnie ciekawość, czy RR potrafi pisać powieści dla trochę starszej młodzieży ;) I tak naprawdę był to strzał w milion!
      Powieść być może odznacza się szablonem(a ja takowych nie znoszę), ale humor jaki posiada oraz sam fakt, że główna bohaterka to jedna z Nas czytelników, do tego jej urok, nadaje powieści taką świetną aurę i klimat, że aż chce się czytać.
      Zastanawia mnie jednak, jak można odrzucić książkę autorki, której poprzednia powieść nam się podobała. Czy nie żyjemy by ryzykować? ;) Ja na razie nie zawiodłam się na swoich autorach, których polubiłam, a nawet na tych których znienawidziłam, a potem polubiłam.
      Ale w sumie rozumiem – przeczucie, to przeczucie – ja też często się na nim opieram i nie żałuję :D

      • Wiem, takie sprawdzenie, czy dany autor naprawdę pisze tylko „gnioty” (albo coś, co do nas zupełnie nie trafia), czy może stać go na coś lepszego. :) Wierzę Twojej pozytywnej opinii o „Fangirl” – o świetnie skonstruowanych bohaterach, którzy są pewnie nawet lepsi niż ci z „EiP” oraz lekkim i płynnym stylu pisania, ale wyczuwam w tym typową powieść dla młodzieży. Przyjaźń, rodzina, dorastanie – to raczej nie to, w czym gustuję, wręcz przeciwnie.
        „F” nie wydaje Mi się zbytnio szablonowa z opisu, bo chyba nie spotkałam się jeszcze z taką tematyką, ale kojarzy Mi się ona niebezpiecznie z nurtem New Adult… Nigdy też nie czytałam niczego poświęconemu innemu książkoholikowi i stąd też Moja obawa, jak autorka to wszytko zaprezentuje, bo ogólnie bliżej Mi do samych książek niż do osób, które się w nich lubują.
        Och, to faktycznie dziwna sprawa, skoro polubiło się jedno dzieło pisarza, a do drugiego nie chce się przekonać. Aczkolwiek już parę razy „przejechałam się” na ulubionych autorach. xD „Szeptem” było fenomenalne, ale kontynuacja… cóż, trochę się zawiodłam. Z kolei „Black Ice” tej samej autorki, mimo dobrego pomysłu, rozczarowało Mnie. Seria „Rebeliant” też była nieziemska, ale „Malfetto” sprawiało wrażenie nieprzemyślanego i takiego, gdzie potencjał nie został dobrze wykorzystany. Nawet, jak czytałam fanfiki, to odrzuciłam jedno, przeczytałam drugie (arcydzieło), a okazywało się, że autor ten sam, ale między jednym opowiadaniem a drugim ziała naprawdę spora przepaść. Z tymi pisarzami właśnie różnie bywa i nigdy nic nie wiadomo. ;3 Ale nie miałam jeszcze takiego przypadku, w którym nie lubiłam twórczości jakiegoś autora, a później Mi się to odmieniło. :P Zastanawiam się, czy kiedyś Mnie to spotka. xD
        No właśnie, gdy odzywa się intuicja, to raczej warto się jej posłuchać, bo zwykle coś jest na rzeczy. ^^ A ryzykowanie z książkami to takie „ryzyko zawodowe” Czytelnika (masło maślane). :P

        • Ja właśnie ostatnio mam ten problem cały czas – jednej książki nie polubię, a nagle kolejną powieść uwielbiam o.o Miałam tak z Colleen Hoover i teraz z RR… A do tego wydaję mi się, że z Gayle Forman będę miała to samo, bo właśnie zaczełam „Ten jeden dzień” i jest nieziemskie!
          Jednak co do Black Ice i Szeptem, masz rację, znielubiłam przez to autorkę, nawet bardzo.
          Ja, osobiście, lubię ryzykować zawodowo ;) Już nie raz naprawdę coś okropnego z tego wyszło, jednak czasem wychodzi coś świetnego, ale niestety rzadko.
          Jak widzisz ja zakochałam się w Fangirl, ale przeczucie to przeczucie, ja akurat co do F miałam dobre przeczucia, więc nie dziwię się, że ksiażka mi się podobała. Może przeczytaj fragment i zobacz czy ci podpasuje? :D

          • Kurczę, Ja w sumie też już tak miałam, ale zupełnie o tym zapomniałam, bo wszystkie takie serie już przeczytałam i ostatecznie pozostawiły po sobie dobre wrażenie, które przyćmiło pamięć o tych pierwszych częściach, których z początku nie doceniłam i nie dawałam im większych szans na poprawę (np. „Deklaracja” G. Malley, „W otchłani” B. Revis czy „Enklawa” A. Aguirre). Ale z drugiej strony to tylko serie, a nie zupełnie inne powieści, tak jak w Twoim przypadku. Jesteś chyba bardziej otwarta na książki, Ja raczej się dystansuję. :)
            Ja właśnie też i wątpię, żeby mogła stworzyć coś, co znowu Mnie oczaruje. Jej nowa powieść też chyba tego zdania nie zmieni…
            Ja niekoniecznie lubię ryzykować, ale spontanicznie daję szansę niektórym książkom, chociaż właśnie więcej w tym porażek niż sukcesów, a to działa dosyć zniechęcająco. Ale co zrobić? xD
            W sumie fajnie, że jednak znalazłaś coś dla siebie w twórczości R.R. ^^ O, fragment to dobry pomysł, dzięki za myśl. ;3

            • Jeszcze bardziej zachęcająco działa kiedy dana książka jest przeceniona, a na przykład nie miałaś jej na początku w planach, wtedy do gry wchodzą szybkie spontaniczne zakupy ;)

  • kiara

    Ta książka zapowiada się bardzo ciekawię . Nigdy jeszcze nie spotkałam się z taką fabułą . Mam nadzieję , że książka pozytywnie mnie zaskoczy , po tych wszystkich opiniach które czytałam myślę , że na pewno się nie zawiodę :D .

    • Ja , osobiście, gwarantuje, że cię zaskoczy i że się nie zawiedziesz :D Od razu jak sięgniesz i przeczytasz, liczę na opinię! :D

      • kiara

        Po takiej gwarancji to pozostaje mi tylko czekać aż dostanę tą książkę w swoje ręce :D . I po cichu liczyć na więcej podobnych książek :D Już teraz wiem, że moja opinia na temat tej książki będzie w nadmiarze pozytywna :)

  • Little_Dreamer

    Nie mogę się doczekać aż wreszcie zabiorę się za „Fangirl”. Znając „Eleonorę & Park” wiem, że autorka ma lekkie i przyjemne pismo. Zastanawiam się jednak czy nie zabrać się wpierw za wersję angielską, bo języki obce idą mi słabo, a ta pozycja jest podobno idealna dla początkujących…

    • Hm.. Niestety nie podpowiem w kwestii angielskiej, moją pierwszą powieścią po angielsku był Percy Jackson. Ale mogę potwierdzić za to, że język autorki naprawdę jest lekki i przyjemny, jednym słowem młodzieżowy ;)
      Daj potem znać, jak Ci poszło z czytaniem i którą wersję w końcu przeczytałaś! ♥

    • lucy13

      Język angielski w „Fangirl” jest banalny :) Przeczytałam całego e-booka na luzie, chociaż angielskiego na poważnie uczę się dopiero od rozpoczęcia nauki w liceum (czyli rok). Fakt, że i tak nauczyłam się tego języka lepiej niż w szkole dzięki Internetowi i muzyce… Niekiedy jakieś zdania sprawiały mi trudność, ale naprawdę było ich bardzo mało. Poza tym nawet bez znajomości wielu słówek ogarniałam cały sens zdania :)
      Polecam zapoznać się z książką w oryginale, bo z pewnością przez tłumaczenie traci wiele z humoru, którego nie dało się dosłownie przełożyć na polski.

      • Jeśli tak mówisz to może sięgnę jakoś w najbliższym czasie :) A dobrze znam ból tłumaczeń… chociażby z filmów czy seriali, gdzie to naprawdę mocno widać.

      • Potwierdzam! Język w „Fangirl” banalny. To jedna z pierwszych książek, które przeczytałam po angielsku. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z tłumaczeniem, ale w oryginale była bardzo zabawna :)

  • Karolaq

    Dla mnie Eleonora & Park bardzo się podobała, zwłaszcza bohaterowie, ale końcówką autorka naprawdę zepsuła ten klimat. Fangirl jeszcze na mnie czeka, choć fabuła jakoś do mnie nie przemawia, to przeczytam ją ze względu na autorkę, ale i na bardzo dobre opinie o tej książce ;D

    • To chyba zgadzamy się co do E&P, bo też polubiłam bohaterów a końcówka mnie zniszczyła, ale też E&P byli oblani lukrem i zbyt cukierkowi, jednak Fangirl to inna bajka. Powieść jest doroślejsza i moim zdaniem pod wieloma względami o wiele lepsza :)
      Jak przeczytasz czekam na opinię!

  • ShadowHunters_HG

    Ja jestem profesjonalną FanGirl! Na 100% przeczytam książkę, ponieważ żadnej powieści Rainbow Rowell nie czytałam. Jeśli jesteśmy już przy tej autorce to bardzo jestem ciekawa świątecznych opowiadań. Uwielbiam cykl Book Girl i pozdrawiam :)

    • Jeśli jesteś profesjonalną Fangirl to na pewno spodoba ci się Cath i jej perypetie :D

      • ShadowHunters_HG

        Haha :) Na pewno :) W najbliższym czasie mam zamiar zabrać się za to cudo. Cieplutko (a raczej dla ochłody zimniutko) Pozdrawiam :*

  • Karaoli

    Wczoraj skończyłam czytać „Fangirl” i jestem bardzo zadowolona. Trafiła do książek „prawie ulubionych”. :) Bardzo polubiłam Cath. Czułam, że byśmy się dogadały. Ja też nie chodziłabym na imprezy i miała zapasy pod łóżkiem, aby nie chodzić do stołówki. ;P Levi trafił na listę ulubionych męskich bohaterów, a Regan też bardzo lubię, mimo, że jesteśmy zupełnie inne. :) Tylko zakończenie niestety pozostawiło pewien niedosyt… Chciałabym, aby u nas też wydali serię o Simonie Snow. :D

    • Ha! Też bym chciała serię o Simonie, chociaż nie jestem wielką fanką HP, ale dla samego poznania Simona chętnie bym po nie sięgnęła :D
      Zakończenie niestety też budzi mój niedosyt, ale od razu po jego przeczytaniu nabrałam ochoty napisać fanfik o Cath i Levim więc może właśnie o to chodziło ;)

      • Karaoli

        Jestem też zawiedziona, że nie podano jak kończy się Simon Snow. :P Chętnie bym przeczytała jakiś dobry fanfik o Cath i Levim. :D Sama niestety bym go nie napisała. Kiedyś próbowałam, ale po dwóch rozdziałach traciłam chęć pisania. :/

      • ShadowHunters_HG

        Zaczynaj pisać :)

  • LENA22

    Zastanawiam się czy będzie ekranizacja, jeśli była z chęcią przeczytałabym książkę tuż przed ekranizacją, jeśli nie, mogłabym się za nią zabrać w ferie, co radzicie? Pozdrawiam serdecznie:)