Book Girl: Panna Idealna

Jeśli chodzi o książkowych ulubieńców damskich, to mam ich zdecydowanie mniej niż postaci męskich. Być może dlatego, że lubię bohaterki, które są silne, wytrwałe, szczere i pewne siebie. Zaś w większości książek młodzieżowych pojawiają się dwa typy bohaterek: pierwszy to dziewczyna delikatna, niedoświadczona, niewinna i nieśmiała, która nie za bardzo potrafi odnaleźć się w sytuacji; drugi to dziewczyna, która jest może i pewna siebie oraz silna, jednak aż zbyt idealna by istnieć. Ja szukam złotego środka – chcę bohaterki, która nie będzie idealna, tylko prawdziwa. Cieszę się, że kilka takich się znalazło! Oto mój ranking:

1. Maggie – „Atramentowe serce” Cornelii Funke

Jest to pierwsza dziewczyna, która w mojej literackiej przygodzie pokazała „jaja”. To postać odważna, inteligentna, sprytna i bardzo bystra. Uwiodła mnie swoimi wyborami, których dokonywała bardzo rozważnie i rozsądnie, jednak kierując się często emocjami. Jak dla mnie jest bohaterką idealną, która nigdy nie opuści mojego serca.

2. Neva – „Neva” Sary Grant

Jedna z moich pierwszych wypraw w krainę dystopii i od razu natchnęłam się na piękną, niebezpieczną, zbuntowaną bohaterkę, którą pokochałam. Neva ma w sobie wszystko to, czego oczekuję od postaci dystopijnych – upór, niewyparzony język oraz uczucia, które są dla niej ważne, ale nie przeszkadzają w dążeniu do obranego wcześniej celu. Świetna.

3. Gemma Doyle – „Mroczny sekret” Libby Bray

Przyznam otwarcie – nie trawiłam bohaterki w pierwszej części serii. Była dla mnie zbyt delikatna, zachowywała się jak panienka, a nie jak zbuntowana dama. Jednak w kolejnych tomach, po które sięgnęłam w pewnym odstępie czasu, Gemma dorośleje i to nie tylko fizycznie, ale też emocjonalnie. Staje się prawdziwą kobietą, która wie, do czego dąży. Jest lojalna, pełna życia, inteligentna oraz rozważna. Najlepiej postać ta zaprezentowana została w finale serii, gdzie kończy się nasza przygoda z Gemmą – staje się ona dorosłą, cudowną damą, która budzi męskie zainteresowanie.

4. Surreal – „Trylogia Czarnych Kamieni” Anne Bishop

Jedna z postaci, która przewija się przez całe dziewięć części. Od pierwszej strony, na której pojawiło się jej imię, jestem jej wierną fanką. Pokochałam ją za odwagę i niezłomność oraz za zabójcze poczucie humoru (dosłownie). Kto nie polubiłby zabójczyni-najemniczki, która z zimną krwią potrafi zamordować człowieka (jednak tylko tych, którzy sobie na to zasłużyli) i równocześnie potrafi być delikatną, piękną Surreal?

5. Elżbieta (Lizzy) Bennet – „Duma i uprzedzenie” Jane Austen

Kto nie czytał książki, pewnie oglądał film, więc każdy zna niewyparzony język i śmiałość panny Bennet. Jest postacią łamiącą konwenanse XIX wieku. Lizzy to inteligentna, oczytana i bardzo bystra bohaterka, czego dowodzą jej bardzo trafne i dość nie na miejscu jak na damę, odpowiedzi. Urzekło mnie w niej to, że stawiała się na równi z mężczyznami, czego wiele kobiet tamtego okresu nie potrafiło zrobić. Pięknie skrojona i uwodząca postać.

Jak widzicie, moje ulubione damskie postaci mają coś z dystopii, romansu, historii oraz magii. Czy Wy macie bohaterki, które znalazły miejsce w Waszym sercu? Albo macie bohaterki, których nie lubicie całym sobą? Czekam na odpowiedzi!

bookgeek-info

  • dorota

    Widzę, że uwielbiamy podobny typ bohaterek. Na mojej liście na pewno znalazłaby się Elizabeth Bennet (nie cierpię tłumaczenia imion, wydaje się to takie na siłę i cieszę się, że mam wydanie z Elizabeth, nie Elżbietą), świetnie wykreowana postać, inteligentna, bystra, pewna swoich decyzji, wyróżniająca się na tle reszty bohaterów. Reszty książek, które wymieniłaś nie czytałam, więc nie skomentuję wyborów i dodam swoje :) Johanna Mason z Igrzysk Śmierci, silna kobieca postać, która nie dała się złamać i się nie poddała. Helen Grace z „Ene, due, śmierć”, bo nie określają jej tylko przymiotniki takie jak zdeterminowana, silna, pewna siebie, jest też w pewien sposób słaba, i to czyni ją autentyczną. Isabelle Lightwood z Darów Anioła. Amy Dunne z „Zaginionej dziewczyny”.

    • dorota

      Jeżeli uznamy komiksy za książki, dodałabym do swojej listy jeszcze Natashę Romanoff i Kate Bishop :) No i może jeszcze Americę Chavez.

      • zooma96

        Podpisuję się pod Natashą, a od siebie dodam jeszcze kogoś z mangi, czyli Hanji z Shingeki no Kyojin (okej, wiem, że w mandze nie znamy płci, ale w anime zrobiono z Hanji kobietę).

      • Widzę fanka Marvela! Ja niestety stoję po drugiej stronie barykady i uwielbiam DC Comics :P Jeśli chodzi o komiksy to ja dałabym Harley Quinn, jej szaleństwo i dziecinne zachowanie zawsze budziły we mnie sympatię. Oczywiście Selena Kyle, czyli Kobieta Kot, której romans z Batmanem skradł mi serce. No i oczywiście Zatanna, czyli iluzjonistka, która mówi słowa od tyłu i tak powstaje zaklęcie! :D

        • zooma96

          Harley Quinn jest genialną postacią, ale chyba trochę niedocenianą. Wydaje mi się, że dużo fanów widzi w niej ciekawą wariatkę, ale niewiele wiedzą o jej przeszłości i relacjami z innymi. DC odwaliło świetną robotę dodając taką postać, która nie jest czarno-biała.

          • Właśnie wiem, że jest genialna. Ja uwielbiam jej wszystkie odsłony, od szalenie zakochanej po ciskającą młotem ze złości :D Do tego wszystkie jej historie – od siostry po przyjaźń z Kobietą Kot czy innymi bohaterami, jest dla mnie tak ciekawe, że jest to moja ulubiona postać z komiksów. Po prostu uwielbiam ją! Dlatego czekam teraz na Suicide Squad!!! *_*

        • dorota

          Ja jakoś nie mogę przekonać się do DC. Nie polubiłam Supermana, ani filmów, ani Smallville. Arrow mnie irytowało i szybko zrezygnowałam. Obejrzałam serial Constantine, ale nie byłam fanką. Za komiksy się nie zabrałam i na razie nie planuję, jestem do tyłu też z komiksami Marvela. Ostatnio jakoś nie mam na nie ochoty.

          • A obejrzałaś Gotham? :D Ja ani Arrow nie lubię, ani Flasha, Constantina nawet nawet, ale Gotham uwielbiam :D Do tego wszystkie animowane filmy DC, nie są takimi dla dzieci, jak Marvela, ale krew się leję, pojawiają się psychiczne rozterki bohaterów i tak dalej i tak dalej. Ja uwielbiam zarówno komiksy jak i filmy. Co do postaci Supermana – sama go nie darzę zbytnią sympatią, bo to jest postać, która jest chyba najmniej kontrowersyjna w DC, jednak reszta postaci? Uh! Wszyscy idealnie skonstruowani :D
            Jeśli moge ci polecić komiks, z którym ja w sumie zaczęłam swoją wielką przygodę z DC i Batmanem to jest to „Hush”, który jest świetne narysowany ale też napisany :D

            • dorota

              Myślałam o zaczęciu Gotham, ale i tak oglądam za dużo seriali, więc na razie zrezygnowałam. Może kiedyś indziej :) Kusi mnie obejrzenie Suicide Squad, ale premiera jest dopiero w przyszłym roku. Polecić zawsze można, okładka wygląda świetnie, więc może kiedyś przeczytam :)

            • thecanary

              Jeśli chodzi o krew itd w Marvelu to można się z tym zgodzić, sama nawet tak uważam, ale czy oglądałaś Daredevila? :) On jest Marvela, a krew się tam leje co niemiara. Na pewno nie zaliczyłabym go do bajek dla dzieci :)

        • Szyszkaa

          Ja kocham Marvela <3 Do DC miałam kilka podejść, lecz jednak to nie dla mnie. Nikt nie może się równać z Thorem, czy Ameryką o Romanoff już nie mówiąc <3 Dorzuciłabym do listy moich bohaterek także Lady Sif, która może jest trochę za perfekcyjna, ale z drugiej strony pochodzi z Asgardu, więc może ;p Dodałabym także Sky z ekipy Coulsona, bo jest wielowymiarowa i, jako postać, rozbudowana na wielu płaszczyznach. Z książek nie może zabraknąć oczywiście cudownej Izzy, wojowniczej Celaeny ze Szklanego Tronu, a także Hermiony, którą pokochałam za to jak się zmienia, jako dorasta i dojrzewa. Pokochałam ją za to jak daje Malfoy'owi z liścia, jak pokazuje Harremu jak korzystać ze zmieniacza czasu, jak płacze po odejściu Rona. Pokochałam ją za to, że wiedziała co jest dla niej najważniejsze i co może za to poświęcić. Trochę nie podoba mi się, że w wielu książkach żeńska bohaterka potrafi być taka schematyczna i oczywista. Jak to ktoś kiedyś powiedział: "Kobietę trzeba kochać, a nie próbować zrozumieć, bo kobiety nie da się zrozumieć". Święta racja. A tymczasem w wielu książkach postać kobieca jest spłaszczona do standardów i rozbudowana na najwyżej dwóch aspektach życiowych. Niewielu też autorów umie przedstawiać prawdziwie uczucia swoich bohaterek, a to trochę smutne :( No ale nic, nie można mieć wszystkiego i i trzeba się zadowolić cudownymi Jacami, Willami, Finnickami i innymi takimi występującymi tylko w książkach ideałami :P

          • Hm. Kiedyś pokłóciłam się z kumpelą o to, które uniwersum jest lepsze: Marvel czy Dc i doszłyśmy do wniosku, że Marvel ma świetnych bohaterów a Dc złoczyńców. Ale jak zagłębiłam się w komiksy i zobaczyłam inną stronę Dc to definitywnie wygrywa. Marvel robi świetne filmy, jednak jeśli chodzi o komiksy to Dc wygrywa :D Przynajmniej moim zdaniem.
            Do tego zgadzam się, że główne bohaterki okazują się być schematyczne, tak jak napisałam teraz rządzą dwa typy bohaterek, jednak różnica jest taka, że albo się je zaprezentuje świetnie albo gorzej. Co do Hermiony się nie wypowiem, bo(teraz mnie znienawidzicie) wielką fanką HP… Jeśli chodzi o Celeane, to komentowałam poniżej, albo powyżej, że jest to bohaterka dość nie w moim stylu, ponieważ bije z niej wielka arogancja xd

            • dorota

              Nie znam dużo postaci z DC, ale pierwsza osoba, która przychodzi mi do głowy, gdy myślę o komiksowych złoczyńcach to właśnie Joker, a skoro jestem zwolenniczką Marvela, o czymś to świadczy :)

          • dorota

            Lubiłam Hermionę w Harrym Potterze, była mądra i bystra, i były to cechy, które bardzo mi imponowały i nadal miło wspominam Hermionę. Jeżeli jednak miałabym wskazać moją ulubioną metamorfozę w Potterze, wybrałabym Draco Malfoya, nie Hermionę. Lady Sif też bardzo lubię i żałuję, że nie pojawia się częściej w serialu – Agents of S.H.I.E.L.D. Skye (nie Sky) też jest świetna, ale znam ją tylko z serialu :) Jeżeli chodzi o ekipę Coulsona, wymieniłabym jeszcze Jemmę Simmons.

            • beatas125

              Ja też lubiłam Hermione, choć właśnie Draco był moim faworytem w HP. ale ja już tak mam, że czasem lubię dziwne, pokręcone postacie.

              • dorota

                Moją ulubioną postacią w Potterze też właśnie jest Malfoy, chociaż w przeciwieństwie do ciebie nie uważam, że był dziwną, czy pokręconą postacią. Określiłabym go jako skomplikowaną postać :) Aż naszło mnie na ponowne czytanie Harry’ego.

                • beatas125

                  Znaczy, to co napisałam odnośnie tych postaci wypowiadam się raczej z ich kreacji filmowej, bo Hp czytałam póki co tylko 3 tomy, w końcu muszę się wziąć za tę serie;p

    • Johanne też uwielbiam z Igrzysk, ale jednak Katniess to moja bratnia dusza. Isabelle… hm. nigdy nie wiedziałam co myśleć na jej temat, być może dlatego, że czytałam tylko trzy część DA, ale jednak zawsze miałam do niej mieszane uczucia. „Zaginioną dziewczynę” tylko oglądałam, niestety nie czytałam, więc nie mogę się wypowiedzieć. Ale zainteresowałaś mnie Helen, z „Ene, due, śmierć”, bo myślałam nad tą książką bardzo intensywnie… Powiesz mi coś więcej o tej powieści? :D

      • dorota

        Ja bardzo lubię Katniss, jednak zdarzało się, że irytowała mnie podczas czytania. Muszę przyznać, że jeżeli chodzi o dystopie, zazwyczaj główna kobieca bohaterka działa mi trochę na nerwy i nie trafia do mnie w 100%. Co do „Ene, due, śmierć”, książka bardzo mnie wciągnęła i nie mogłam oderwać się podczas czytania, ciekawiła, wzbudzała niepokój i nawet szokowała, czyli to co dobry kryminał / thriller powinien robić. Na plus przemawiają też dobrze wykreowani bohaterowie, nie przesadzeni i autentyczni. Polecam, warto przeczytać :)

        • Zachęciłaś mnie, więc chętnie jakoś sięgnę po dobry kryminał :D
          Ja główne bohaterki w dystopiach bardzo lubię, bo najczęściej są one oryginalne i przechodzą jakąś wewnętrzną metamorfozę. Ale często są też bardzo słabe np. w Mrocznych umysłach czy w Czerwonej królowej. Jednak zdarzają się perełki :D

      • ShadowHunters_HG

        Czytałam tylko cztery części DA i nadal nie wiem co sądzić o Izzy, niby jest po „dobrej stronie mocy”, ale nigdy nie lubiłam jej tak bardzo, jak inne postaci drugoplanowe, np. Prim z Igrzysk albo Vee z Szeptem. Nie wiem dlaczego.

    • beatas125

      Amy Dunne na pocz. bardzo lubiłam, ale później była dla mnie zbyt przerażająca, zbyt pokręcona… mimo, że jestem w stanie zrozumieć motywy kierujące jej działaniem, ale tylko do pewnego stopnia, niektórych nie można usprawiedliwić.

      • dorota

        To, że twierdzę, że jest jedną z moich ulubionych postaci, wcale nie znaczy, że usprawiedliwiam jej działania, bo te również mnie przerażały. Pałam sympatią do bohaterek, które potrafią obudzić we mnie jakieś silniejsze emocje, nawet jeżeli to strach i niedowierzanie, i wyryć w pamięci. Dlatego uwielbiam m.in. świetnie napisanych złoczyńców, którzy nie są tylko źli.

  • zooma96

    Nie czytałam żadnej z wymienionych przez Ciebie książek, ale chyba najbliższymi mi bohaterkami byłyby Elizabeth oraz Surreal. Obie trochę odstają od społeczeństwa, ale ta ich oryginalność nie jest przerysowana. Bardzo ciężko jest mi polubić kobiety w książkach. Nie wiem, co jest z nimi nie tak. Po prostu nie potrafię się do nich przekonać. W pamięci zapadły mi dwie bohaterki. Mama K z „Trylogii Nocnego Anioła” była postacią drugoplanową, ale jest niezwykle ciekawa. Jej relacja z głównym bohaterem była skomplikowana, ale też ciekawa. Leesha, jedna z głównych bohaterek „Cyklu Demonicznego”, również pokazała „jaja”, choć idealna nie była – też popełniała w swoim życiu błędy. Rozwijała się na przestrzeni kolejnych tomów, przeszła duży progres. Lubię bohaterów, którzy zmieniają się (niekoniecznie na lepsze), ponieważ wtedy mam wrażenie, że są oni realni.

    • Też lubię bohaterów, którzy się zmieniają. Własnie dlatego podałam Gemmę, bo to była postać, która z nieśmiałej dziewczyny, stała się pewną siebie damą. Pewnie dlatego ją tak bardzo pokochałam.
      Mamy ten sam problem, ja też nie czytałam książek, które podałaś. Ale powiem ci, że mnie zaciekawiłaś. Mój brat uwielbia Petera V. Bretta, ale mnie nigdy do Malowanego człowieka nie ciągnęło, być może niesłusznie.
      Co do postaci drugoplanowych, często są lepsze niż główni bohaterowie..

      • Clarisse

        Ojoj, lepiej niech cię do Malowanego człowieka pociąnie. Świetny pomysł na fabułę, dobrze skonstruowana akcja, nietuzinkowy świat i genialnie skonstruowani bohaterowie. Naprawdę, są cudowni. Najlepsze jest to, że żaden nie jest jednoznaczny i nikogo z tej książki nie da się bezgranicznie kochać, ani namiętnie nienawidzić, można jedynie coraz bardziej zagłębiać się w przyczyny ich postępowania, dlaczego stali się takimi, nie innymi ludźmi. Uwielbiam w książkach Bretta niemalże wszystko. Gorąco polecam.

      • zooma96

        Również polecam cały Cykl Demoniczny. Powiedz bratu, że ma bardzo dobry gust w moim mniemaniu ;) W serii Petera V. Bretta świetne jest to, że potrafi on z drugoplanowych postaci uczynić pierwszoplanowe, a przy tym nie zapomina o pozostałych bohaterach. Właściwie każdy tom skupia się na innych postaciach, które już występowały wcześniej, ale nie miały tak dużego wpływu na fabułę. I nagle rolę się odwracają. Wykreowanie świata to już w ogóle inna bajka. Wbrew pozorom jest bardzo poukładany i różnorodny, a wprowadzenie różnych rodzajów demonów urozmaiciło fabułę. Poza tym ja jestem niepoprawną fanką Bretta, która ma za dużo autografów i po prostu uwielbia tego człowieka, więc mogę być nieco nieobiektywna. :) Ale się staram.

        Problem z pierwszoplanowymi postaciami miałam podczas czytania Cyklu Anielskiego Mai Lidii Kossakowskiej. Nie byłam w stanie ich przetrawić, za to zakochałam się w drugoplanowych bohaterach. Gdyby nie główny wątek, książka byłaby fantastyczna.

        • Kurka to chyba ukradnę mu pierwszy tom… Ale tyle książek jeszcze do przeczytania i do tego te letnie promocje! ._. Jednak mam nadzieję, że znajdę miejsce dla Bretta :D
          Ja pokochałam drugoplanowe postaci w większości książek, które mi sie nie podobały np. Cień i kość czy Mroczne umysły. Zawsze znalazłam tam postać która rekompensowała mi brak dobrej głównej bohaterki :P

          • zooma96

            Ja też ostatnio poluję na promocjach i chyba tylko cudem powstrzymuję się, aby nie zamówić więcej niż 3 książki. Jak to pięknie wygląda, gdy zamiast 60 złotych płacisz niecałe 40 złotych… Eh, a portfel płacze.

            Bierz się za Bretta, nie pożałujesz. Jeśli przypadnie ci do gustu to przeczytaj wymienioną przeze mnie Trylogię Nocnego Anioła Brenta Weeksa i inne jego książki.

            Wszystko zależy od książki, bo czasami drugoplanowe postaci są tak źle skonstruowane, że nic tylko płakać. Ale to na szczęście idzie w parze z tragicznym światem i fabułą, więc cała powieść jest beznadziejna. Także jeśli książka jest chociaż dobra, to drugoplanowi bohaterowi też nie będą straszyć.

            • Ostatnio upolowałam na promocji książki za 5 i 10 złoty „Czarownice” Pattersona :D Ale tak mój portfel to istna masakra, a jeszcze ostatnio wypłatę miałam więc nie za bardzo ma co mnie powstrzymywać przed kupowaniem… :C

              • zooma96

                To ja wczoraj kupiłam „Wyprawę Skrytobójcy” Robin Hobb oraz „Okaleczone Oko” Brenta Weeksa. Tym samym pozbyłam się prawie 70 złotych, ale za to skompletowałam dwie serie. Zamówiłam jeszcze całą „Trylogię Ciągu” Williama Gibsona – czekam teraz aż przyjdzie. Więcej na razie nie kupię, bo jeszcze Dni Fantastyki we Wrocku mnie czekają, a pewnie i tam będę szalała po stoiskach.

    • dorota

      Wydaje mi się, że trudno ci, tak samo jak mi, polubić kobiety w książkach (zwłaszcza główne bohaterki), bo są przedstawiane w trochę stereotypowy sposób.

      • ShadowHunters_HG

        Zgadzam się z tobą. Teraz bohaterki są tak stereotypowe że aż głowa boli :/ Albo coś a la Katniss(choć kocham Igrzyska) lub Selina( nie wiem jak się to pisze) albo coś a la Bella że Zmierzchu lub Mia z Zostań jeśli kochasz :/ Ja uwielbiam Alaskę z powieści Johna Greena oraz wyżej wspomniana Katniss z Igrzysk Śmierci. Nie kocham, ale lubię i to bardzo Kirę z „Częściowców” Dana Wellsa. Pozdrawiam serdecznie :)

  • beatas125

    Znam tylko Gemme, i po 1 tomie nie za bardzo mi się podobała…Poczytam następne, to zobaczę, czy moje nastawienie się zmieni;p
    Mnie bardzo podobała się Tessa Gray z Diabelskich Maszyn i wiadomo Celaene ze Szklanego tronu,z tym, że ona jest bardzo surrealistyczną postacią, niestety;p

    • dorota

      Teraz widzę, że zapomniałam wymienić Tessę w swoim komentarzu, bardzo ją lubiłam :) Przeczytałam tylko pierwszą część „Szklanego tronu” i Celaene z początku nie za bardzo do mnie przemawiała, później to się zmieniło, ale i tak nie stała się jedną z moich ulubionych kobiecych postaci.

    • Oj, nie dogadałybyście się z moją kumpelą, ona Tessy nienawidzi! Jest to postać, która tak ją irytowała, że prawie książkę za okno wyrzuciła, tylko Will ją ratował.
      Ta Celaene! Mam Szklany tron u siebie, pożyczyłam od koleżanki, przeczytałam 50 stron i nie mogę dalej przebrnąć. Wydaję się ona arogancką, pewną siebie i zbyt idealną postacią do takiej książki, gdzie powinna być kobieta wyniszczona, słaba i już niepewna własnej siły. No ale może potem sie rozkręci… No zobaczymy :D

      • beatas125

        No właśnie uwielbiam tą arogancje Celaeny, faceci ,jako gł. bohaterowie mogą być aroganccy i większości się podoba, za to jak gł. bohaterka jest arogancka, to niestety większość jej nie lubi, no,ale u mnie się to nie sprawdziło;p

        Co do Tessy, też nie mogę zrozumieć co może kogoś w niej denerwować, ona byłą wspaniała, nie jakaś tam dama w opałach;p

        A do ciekawych, ulubionych postaci dodałabym jeszcze Kestrel z The winner’s curse, jej inteligencja byłą zdumiewająca, jej kunszt strategiczny można by porównać z umiejętnościami Celaeny.

        • Haha, no chyba należę do tego grona, które takich bohaterek nie lubi… Chociaż wiesz, wszystko się może zmienić, a do tego polubiłabym jej aronację, gdyby znajdowała się w innej sytuacji, a jeśli ona jest w takiej a nie innej na początku powieści, to jej psychika powinna być w strzępach! Jeśli chodzi o aroganckie bohaterki to uwielbiam Sabę z Kronik Czerwonej Pustyni. Ona pokazała na co ja stać! Ale nie mam jej w rankingu, chociaż powinna się tam znaleźć…
          Ja osobiście, też polubiłam Tessę, Jem’a nienawidzę, ale Tessa i Will to dwie postaci do których pałałam sympatią.
          Ooo podoba mi się opis The winners curse! Powiesz mi coś więcej, bo nigdy o tej serii nie słyszałam :D

          • beatas125

            Sabe tez lubię,ale nie do tego stopnia jak Celaene co ja pocznę;p

            Co do The winner’s curse- wejdź sobie na blog o nazwie – eM poleca tam jest ciekawa recenzja tej książki, mam nadzieje, że jakieś wydawnictwo zainteresuję się tą trylogią;p

        • dorota

          Akurat arogancja Celaeny mi się podobała, jednak podczas czytania miałam wrażenie, że autorka przesadziła z kreacją bohaterki i wyszła z tego trochę niespójna postać. Zgadzam się z tobą, że faceci w książkach są odbierani przez czytelników całkiem inaczej niż kobiety, no i czasami posiadają cechy, które sprawiłyby, że kobieca bohaterka od razu zostałaby skreślona. To samo tyczy się filmów i seriali, takie czasy :(

          • beatas125

            Tak to prawda, że postać jest pełna sprzeczności, ale to bohaterka książki fantasy,wiec mi to nie przeszkadza, w rl nie dałoby się myślę wykreować tego typu postaci;p Ale dlatego ona jest taka unikatowa;p
            No i właśnie jak już wspomniałam, jak bohaterka jest jakaś zanadto odważna, pięknq i z tego powodu pewna siebie, to już taki narcyz niby… to jest źle, a facet super przystojniak to ciacho i od razu wszystkim się podoba, wszyscy rozanieleni xD… Ale ja już mam w sumie po dziurki w nosie bohaterek, które ciągle są ofiarami, muszą wiecznie liczyć na mężczyzn, teraz przyszła pora no kobiety z charakterem i dające sobie świetnie rade nawet bez pomocy mężczyzn, ale nie to, ze jakoś mają ich nienawidzić, tylko żeby ciągle nie liczyły, że ktoś ich wybawi od kłopotu…

            Choć mam jedną taka bohaterke ulubioną co jest w sumie ofiarą, ale jej dobroć jest na tyle zaskakująca, ze nie potrafiłam jej znielubić jest to Meg Corbyn -Z pisane szkarłatem-Anne Bishop, ta osoba wybija się swą dobrocią…;p

            • Haha prawdą jest, że jak facet jest pewny siebie, arogancki i piękny to, to ulubiony bohater większości lasek xd
              Ostatnio najbardziej popularne są rude panny w opałach… Jednak chyba własnie jedyną postacią którą lubię taką w opałach, jest Meg, nie wiem czy ze względu na szacunek do Bishop, czy naprawdę ją lubię bo uzupełnia się z Simonem Wilczą Strażą ;)

              • beatas125

                Tak? O jakich rudych pannach mówisz, oprócz Meg, która jest wyjątkowa;p?

                • Haha w prawie każdej książce młodzieżowej od wydawnictwa Amber są takie… Bez obrazy dla wydawnictwa, po prostu to się stało modne: drobna ruda piegowata i niezdarna. Pamiętam, że kiedyś jak kupowałam hurtowo książki od Amber, bo miałam fazę na wampiry, to nie było książki gdzie nie było takiej bohaterki, może nie głównej ale jednej z bliskich pobocznych. Chyba w Wampirach z Morganville, była taka dziewczyna.
                  Co do wkurzających głównych bohaterek, pamiętam, że bohaterka Blasku Adornetto mnie irytowała. Ale nie pamiętam nawet jak wyglądała.
                  Teraz zabrałam się za Córkę zjadaczki grzechów i co? Główna bohaterka ruda!

                • dorota

                  Główna bohaterka Darów Anioła też jest ruda, niezdarna, a do tego wyjątkowa.

  • Znam jedynie Maggie z „Atramentowego Serca”, ale w przeciwieństwie do Ciebie nie zgarnęła mojego serca :) Nie była irytującą postacią, po prostu się do niej nie przywiązałam. W Atramentowej Trylogii pani Funke zakochałam się przede wszystkim w postaciach męskich – Mo, Smolipaluch :)

    • Oh nic mi nie mów o postaciach męskich z AS! Również ich pokochałam, w szczególności Mo i właśnie Smolipalucha! Historia Funke to moje dzieciństwo i zawsze zazdrościłam Maggie jej talentu, a do tego w ostatniej części serii przygniotła mnie swoją odwagą :) Myślałam też nad Elinor, bo mam z nią wiele wspólnego jeśli chodzi o książki – też tak o nie dbam, huehue.

  • Clarisse

    Dodałabym jeszcze Annabeth Chase z Percy’ego Jacksona (albo może nawet bardziej – starszą wersję z Olimpijskich Herosów).

    • Ta Annabeth.. Ja znam ja tylko z filmów niestety, bo jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do książek. Ale moja kumpela, o której wcześniej mówiłam, że nienawidzi Tessy, również nie lubiła Annabeth, ale może to jest jej problem – nie lubi dziewczyn w książkach! xd

      • dorota

        Ja bardzo lubiłam Tessę, ale Annabeth była dla mnie kompletnie neutralną bohaterką.

  • Clarisse

    Dodałabym jeszcze Annabeth Chase z Percy’ego Jacksona (albo może nawet bardziej – starszą wersję z Olimpijskich Herosów).

  • SilentAqua

    Nie czytałam żadnej z tych książek, chociaż zamierzam zabrać się za powieść Jane Austen. Moją ulubioną postacią żeńską jest Cat Crawfield z „Nocnej Łowczyni”. A my dziewczyny zawsze krytycznie oceniamy inne przedstawicielki płci pięknej. Taka prawda, że jeżeli facet będzie o dokładnie takich samych cechach to co najmniej 90% dziewczyn i kobiet będzie go uwielbiać. Niestety mizoginizm nie tyczy się tylko facetów.

    • Haha no niestety tak jest :D Do tego jeszcze dochodzi zazdrość, zawiść i inne powody by jakiejś kobiety nie polubić.
      Cat nie znam niestety, ale o książce słyszałam i myślałam zawsze, że jest podobna do serii Richelle Mead o Sukkubie.. Dlatego pewnie nigdy nie sięgnęłam. A dlaczego jest to twoja ulubiona postać? :D

      • beatas125

        Pisze w tym odnośniku bo w tamtym nie mogę;/
        Co do tych rudych bohaterek, to jeśli chodzi o wydawnictwo Amber to mam już dość czytania ich nawałnicy serii z ya, co to połowa, jest na jedno kopyto, poczytam parę tych ich książek z serii okruchy życia i człowiek ma dość. Szkoda, że nic już fantasy za bardzo nie wydają, a w sumie to dobrze, bo najpewniej by nie pokończyli i okładkę zepsuli i rozdzielili na kilka pod tomów żeby więcej kasy było.
        A jak ta Córka zjadaczki grzechów, bo mam tę książkę w najbliższych planach do przeczytania, warto kupić? Nie mam nic do ruchy bohaterek xD

        • Dopiero zaczęłam, ale zapowiada się dobrze na razie. Ogólnie to świat jest z lekka pokręcony i średniowieczny, ale w sumie mi się podoba. Główną bohaterkę polubiłam, bo przechodzi zmianę o której mówi ona sama, a do tego bardzo przeżywa to co robi innym ludziom. Ale szczerze.. to taka powieść co się przeczyta i zapomni. Przynajmniej na razie się taka wydaje.
          Co do Ambera to właśnie tak z tym wydawnictwem jest… Dzięki Bogu skończyli Laini Taylor, ale oczywiście musieli rozdzielić na dwie odrębne serie. Do tego ich serie J. Lynn czy innych takich, ta z szarymi okładkami tak mnie irytuje, że nie wiem! Ale mają kilka niezłych książek. Trzeba tylko pobuszować na wyprzedażach to i po przystępnej cenie się dostanie! :D

          • beatas125

            Hmm, nie no nic ambitnego tej pozycji nie spodziewałam, ale czasy „średniowieczne” mi pasują, mimo że będą pewnie z elementami fantasy;p
            Fakt, że u Ambera są często promocje tych książek i można kupić je w b. korzystnej cenie, ale wkurza mnie też dobór okładek w tym wydawnictwie, pominę to, że są np. czarno- białe jak wspomniałaś, bardziej irytuje mnie to, że np. gł. bohater to jakiśgościu z masą kolczyków na twarzy , b. krótkimi włosami, cały wytatuowany, a kogo oni dają na okładce? Jakiegoś gościa, w typie elegancika ofc. bez tatuażu czy tych kolczyków…

            • No nie jest zła. Jak skończę to Ci napiszę co myślę.
              Mnie też trochę okładki wkurzają bo jest seria Simone Elkeles – „Idealna chemia” „Prawo przyciągania” i pierwsza okładka – piękna! Ale druga? W ogóle nie pasuje do pierwszej! W ogóle projekt okładki miał być inny na początku a potem nagle go zmienili. Książka i tak jest świetna, jednak gdyby miała taką ładną okładkę to byłaby jeszcze lepsza. Bo chcąc nie chcąc, ocenia się książki po okładce. Ale jak mówię, niektóre ich książki uwielbiam, bez względu na okładkę :D

  • beatas125

    Z góry dzięki;p
    Ogólnie mam wrażenie, że wydawnictwo Amber coś się nie stara, jak może psuje te okładki, np. w takiej Zbuntowanej, wersji filmowej, co to można by pomyśleć, że no ciężko już coś zepsuć, to przecież im się udało. Oczywiście musieli dać jakieś spore kółeczko i napisać w nim- „Teraz wielki przebój filmowy”… doprawdy…

    • Albo wiesz, może właśnie starają się je popsuć, to ich hobby czy coś.

      • beatas125

        A jeśli mają takie cudne hobby, to muszę przyznać, że świetnie im to wychodzi niestety nie ku uciesze czytelników.

        • dorota

          No trzeba przyznać, że Amber ma talent do wybierania i tworzenia okropnych okładek. Czasami okładki filmowe bardziej podobają mi się niż oryginalne i takie wylałabym mieć na półce, ale napisy informujące o dacie premiery czy jakieś dodatkowe figury-reklamy, naprawdę odrzucają.

          • beatas125

            Dokładnie, nawet lepsze okładki filmowe psują xd

            • dorota

              Rozumiem, że muszą zarobić, ale takie reklamy można byłoby po prostu umieścić na końcu książki albo wewnątrz okładki, czy na skrzydełkach. Okładka wyglądałaby estetycznie, a czytelnik cały czas miałby do czynienia z reklamami.

  • Tumturumtum

    U mnie numer 1 to zdecydowanie Celaena! Ja po prostu ją kocham, nic i nikt tego nie zmieni. Oprócz tego Minoo, Linnea oraz Vanessa z „Kręgu”. Każda z nich była różna, każda z nich była prawdziwa. Minoo bała się być kimś wyrazistym, zwracać na siebie uwagę, mimo iż skrycie o tym marzyła. Obawiała się tego, że wyjdzie na jaw, iż w rzeczywistości nie jest tak inteligentna za jaką się ją uważa – to sprawiło, że stała mi się tak bliska. Mamy wiele cech wspólnych ;) Linnea oczywiście skradła moje serce przez swój styl nie tylko bycia, ale i ubioru. Zawsze z niecierpliwością wyczekiwałam na pojawienie się jej imienia w książce. Vanessa zaś zdawała się na pierwszy rzut oka nieszanującą się dziewczyną, która niezdolna jest do prawdziwej, a nie czysto fizycznej miłości, ale widać było jej opiekuńczość wobec młodszego rodzeństwa oraz Linnei. Oprócz tego Anna z „Baśniarza” – czy ktoś umie kochać mimo wszystko, tak jak ona to robiła? Dla ukochanego mogła zrobić wszystko, wybaczyć niewybaczalne, mimo iż innym może wydawać się to niemożliwym. Póki co tyle sobie przypominam. Z podanych przez ciebie książek czytałam tylko „Nevę”, ale raczej zginęła ona w tłumie innych dystopii i prawie jej już nie pamiętam…

    • Ooo! „Krąg” to jedna z pozycji, które rozważam przeczytanie. A jeśli mówisz, że są świetne bohaterki to jeszcze bardziej chciałabym ją mieć u siebie :D A co do fabuły, też utrzymuje poziom?
      U mnie z kolei, Anna z „Baśniarza”, nie wyróżniała się niczym takim. Polubiłam ogół książki, całość, a z bohaterów pokochałam główną postać męską. Za to Anna… Była jaka była. Polubiłam ją, ale do ulubionych nie zaliczam.
      A do Celaeny wciąż się nie przekonałam.

      • Tumturumtum

        „Krąg” jak najbardziej polecam! Mam za sobą 2 tomy serii i strasznie mi się ona podoba! Książka opisuje historie aż 6 bohaterek i bardzo podobało mi się to, że mogłam bliżej poznać osoby o tak różnych charakterach, a jednak będące wspólnotą… Fabuła też jest interesująca, wciąga!
        Anna w sumie może pod innymi aspektami nie wyróżnia się tak bardzo z tłumu, ale zawsze patrzyłam z podziwem na to jak mocno potrafiła kochać…
        Mam nadzieję, że przekonasz się do Celaeny. Ja ją wprost uwielbiam, a uwierz mi, zdarzają się momenty gdy traci wiarę w siebie, użala się nad sobą i aż ból mi sprawiało czytanie o tym. Czekałam tylko aż jej wiara powróci, aż znów stanie się bezczelną, waleczną zabójczynią! Ciężko patrzeć jest na upadek tak, zdawałoby się, silnej osoby… A i w życiu realnym spotyka się ludzi, którzy aż emanują siłą i zdaje się, że nic ich złamać nie umie, ale zazwyczaj po prostu są dobrzy w ukrywaniu swoich blizn. Mam nadzieję, że czytać będziesz dalej i może dostrzeżesz to co ja dostrzegłam w mojej ukochanej zabójczyni :)

        • Na pewno będę czytać dalej, bo jestem ciekawa skąd tyle dobrych opinii o jej postaci :D
          Też zawsze patrzyłam z podziwem na Annę za jej miłość. Była wręcz chora. A ja uwielbiam książki psychologiczne, szczególnie jeśli bohaterowie robią rzeczy, które są w pewnym sensie nielogiczne dla przeciętnego człowieka. Niedługo będzie moja recenzja „Byliśmy łgarzami”, a to właśnie typ książki, gdzie psychika bohatera jest okropnie zszargana.
          A jeśli mówisz, że „Krąg” jest niezły to muszę sięgnąć i zrobię to w najbliższej przyszłości pewnie :D

          • Tumturumtum

            Ooo, „Byliśmy łgarzami” wzbudziło moją ciekawość, więc z niecierpliwością czekam na opinię o niej. Zastanawiałam się czy rzeczywiście będzie można spojrzeć głębiej w psychikę bohaterów i czy okaże się ona być książką dla mnie. Mam nadzieję, bo ostatnio brakuje mi takich książek :)
            A „Krąg” polecam. Jak dla mnie świetna książka! :D

    • dorota

      A mi właśnie to, co ty tak polubiłaś w Annie, odrzuciło mnie od niej. Dla mnie była przeciętną postacią. „Krąg” właśnie teraz czytam i w sumie mi się podoba, a Minoo jest jedną z moich ulubionych postaci w tej książce :) Vanessę też bardzo lubię, ale Linnea na razie nie przypadła mi do gustu.

      • Tumturumtum

        To mnie zafascynowało. Ciekawa jestem czy ta właśnie miłość mimo wszystko jest cechą autorki książki, bądź jej pragnieniem, bo zarówno w „Baśniarzu” jak i w „Dopóki śpiewa słowik” występowały postaci, które były zdolne kochać mimo czynów jakie druga osoba popełniła, co według innych może wydawać się chore.
        Jeżeli idzie o „Krąg” i Linneę to pierwsze co przykuło moją uwagę w jej postaci to jej styl emo. Po prostu mam słabość do gotów, emo, metalowców itp i gdy tylko taka postać się pojawia nie mogę jej nie lubić! Potem, gdy bliżej ją poznałam, to stwierdziłam, że i z charakteru mi się podoba, choć teraz ledwo mogę sobie przypomnieć wiele na ten temat, bo książkę czytałam jakieś dwa lata temu… Pamiętam, że sama szyła sobie ubrania i jej zazdrościłam tej umiejętności :P Ale Minoo zdecydowanie jest mi najbliższa, choć praktycznie z każdą bohaterką umiem odnaleźć cechy wspólne :)

        • dorota

          „Dopóki śpiewa słowik” nie przeczytałam, ale mam w planach. Na razie czeka stosik z wypożyczonymi książkami z biblioteki, więc czytam tylko je :) Przed chwilą skończyłam „Krąg” i muszę przyznać, że jednak polubiłam Linneę, też właśnie podoba mi się, że szyje sobie ubrania i w sumie nie przejmuję się tym, co inni o niej myślą. Za to za Anną-Karin nie przepadam. Rozumiem, że znęcali się nad nią w szkole, z czym sobie nie radziła i chciała to zmienić w sposób, który wydawał się jej dobry, ale nie mogłam się do niej przekonać. Podobnie jak tobie Minoo wydaje mi się najbliższa, i sądzę, że jestem trochę do niej podobna. W szkole zawsze dostawałam dobre oceny, ale musiałam na nie zapracować, i zawsze się bałam, i ciągle boję – zwłaszcza teraz przed studiami, że jednak okaże się, że wcale nie jestem taka mądra jak się wydaje.

          • Tumturumtum

            Ja za Anną-Karin też nie przepadam. Niby umiem zrozumieć jej motywację, ale to czego prawie dokonała jest niedopuszczalne! (powiedziała osoba zakochana w Ablu, który SPOILER! zamordował kilka osób KONIEC!) Ja sama ostatnio nie mam świetnych ocen, raczej dobre, jednak moi znajomi uważają mnie za mądrą, bo dużo czytam… Czasami się zastanawiam, kiedy uświadomią sobie, że przyjaźnią się z wyobrażeniem o mnie, a nie ze mną samą…

  • ShadowHunters_HG

    Z wyżej wymienionych czytałam tylko atramentowe serce jak byłam młodsza, ale pamiętam że i książkę i dziewczynkę bardzo polubiłam :) Moimi ulubionymi gł. bohaterkami są: Katniss (Igrzyska Śmierci), Alaska (Szukając Alaski) i w sumie napisałabym Clary (DA), ale jakoś jej mega nie polubiłam, to znaczy lubię ją, ale czasami irytuje i jest trochę gapciowata. Serię DA lubię, ale Clary tak sobie. Mam nadzieję że wkrótce przeczytam coś Austen, bo do Bishop tak średnio mnie ciągnie.