• Gaba23

    O, już drugie MBR tworzone przez czytelników. Ja muszę się jeszcze zdecydować na jakąś książkę.
    Książka z krótkiego opisu wydaje się ciekawa, ale czytanie po angielsku zajmuje mi więcej czasu, więc poczekam aż zostanie wydana w Polsce.

    • Annie

      Och, rozumiem aż za dobrze… Sama również wolę czytać po polsku, jeśli jest taka możliwość, bo także potrzebuję nieco więcej czasu na czytanie po angielsku. Czasem jednak jestem tak bardzo ciekawa danej pozycji, że nie mam ochoty czekać (tym bardziej, jeśli o polskim wydaniu nic nie wiadomo) – ale wówczas najczęściej odkładam lekturę np. na wakacje czy na ferie, żeby mieć pewność, że nic mnie nie będzie rozpraszać ;) Ale w sumie z każdą przeczytaną po angielsku książką idzie mi coraz łatwiej, więc mam nadzieję, że z czasem na tyle dojdę do wprawy, że nie będzie mi już robiło większej różnicy, w jakim języku czytam ;)

  • Tumturumtum

    Czytałam „Posępną litość” i „Córkę dymu i kości”, obie mi się podobały. O „Cruel Beauty” dotychczas nie słyszałam, ale wydaje się być ciekawą książką. Dobrze, że ma jakiś morał, wydaje mi się, że bez tego mogłaby być zwyczajną młodzieżówką, która nie zagości zbyt długo w mojej pamięci. Nie czuję się jednak na tyle obyta z językiem angielskim, by przeczytać powieść w oryginale, ale jeśli tylko ją przetłumaczą… Plusem jest jeszcze osoba, która książkę poleca. Sarah J. Maas rządzi! :D

    • Annie

      Cóż, ja mam lekturę książek Sarah J. Maas jeszcze przed sobą, ale fakt że rekomenduje ona książkę która tak mi się spodobała, jest jednym z wielu argumentów, które przekonały mnie do tego, żeby przy najbliższej okazji sięgnąć po „Szklany Tron” (kupuję tę książkę w tym miesiącu, więc pewnie przeczytam ją jeszcze przed wakacjami ;)) W dodatku nastraja mnie to bardzo optymistycznie w stosunku do nowej powieści Sarah J. Maas, „A Court of Thornes and Roses” – skoro autorka, która chwaliła „Cruel Beauty” sama bierze się za retelling „Pięknej i bestii” to ufam, że będzie z tego coś dobrego :D

  • Energia

    Szkoda, że w Polsce nie zobaczymy. Wiem, wyrosłam z bajek, ale czasami miło sobie wrócić do nich, szczególnie gdy są bardziej dla młodzieży, wtedy nie jest ani dziecinne ani straszy.

    • Annie

      Ja mam cichą nadzieję, że może jakieś wydawnictwo zainteresuje się powieściami Rosamund Hodge… „Cruel Beauty” jest jej debiutem i wyszło dopiero w zeszłym roku, wiele powieści wychodzi u nas z paroletnim opóźnieniem, także myślę, że jest nadzieja ;) Sama chętnie postawiłabym sobie polskie wydanie na półce, mimo iż mam już anglojęzycznego e-booka :)

      • Energia

        Ale to jednatomowa powieść… Raczej są marne szanse bo u nas to ciągle muszą być trylogie, które z kolei muszą być bestsellerami w USA (i nie ważne czy to się nadaje do czytania bądź nie). Szkoda, że taka jest obsesja na tym punkcie.

        • Annie

          Czy ja wiem… jednotomówki też u nas wychodzą, może rzadziej niż trylogie/serie, ale jednak :) Ja mam nadzieję na to, że z każdą kolejną powieścią twórczość Rosamund Hodge będzie stopniowo zyskiwać na popularności, a wtedy może ktoś się u nas tą pisarką zainteresuje ;) Poczekamy, zobaczymy.

  • Karolaq

    Szkoda, że książki nie ma w Polsce. Czytałam Córkę Dymu i Kości, więc chętni i tę bym przeczytała. Może kiedyś uda się po angielsku…

    • Annie

      Również żałuję, że żaden polski wydawca się jeszcze tą książką nie zainteresował :( Kto wie, może w przyszłości… Ale jakby kiedyś naszła by cię ochota, żeby przeczytać „Cruel Beauty” po angielsku, to można ją nawet w miarę tanio zdobyć – obecnie e-book na Amazonie kosztuje tylko 2$ (choć nie wiem, na jak długo obowiązuje taka cena, ja kupowałam za bodajże 6 albo 7$), a wydanie w miękkiej oprawie 36zł na Bookdepository :)

      • beatas125

        a jak z bookdepository z przesyłką, bo zastanawiałam się tam nad kupnem Queen of shadows w przed sprzedaży, wiesz może jak to u nich tam wygląda ? Bo u mnie ebooki to ostateczność, jeśli książka nie jest wydana w formie papierowej.

        • Kerach

          Za każdym razem jak tam zamawiałam, to wysyłają książki w kopercie bąbelkowej, a książki są już u mnie tydzień po zamówieniu.

          PS. Wysyłka na BD (do Polski) jest darmowa :)

          • beatas125

            o wielkie dzięki, widziałam, że pisało, iż wysyłka darmowa,ale coś mi się w to wierzyć nie chciało;p ale skoro faktycznie tak jest to sobie zamówię

  • Raquel

    Czytałam „Córkę Dymu i kości” i bardzo spodobała mi się historia Akivy i Karou. Słyszałam o „Cruel Beauty” i jestem zawiedziona, że nie została wydana w Polsce. Jako mała dziewczynka uwielbiałam „Piękną i Bestię” :) Chyba bardziej przyłożę się do języka angielskiego, żeby za jakiś czas móc ją przeczytać :)

    • Annie

      Również od dziecka uwielbiam „Piękną i bestię”, to właśnie z miłości do tej baśni sięgnęłam po tę powieść :) Jak już poczujesz się na tyle pewnie, żeby zacząć czytać po angielsku (do czego bardzo zachęcam, bo to jeden z najlepszych sposobów na naukę – łączący przyjemność czytania z poznawaniem nowych słówek i nabieraniem większego „wyczucia” językowego), to naprawdę bardzo polecam „Cruel Beauty” ;)

  • beatas125

    Może być ciekawe, w końcu poleca to Sarah Mass;p, może to coś podobnego do A court of thorns and roses, choć pewne nie ma tam Fae;p. Posępną litość bardzo lubię,co do Córki dymu i ognia, to nie bardzo przypadła mi do gustu ta książka, jednak chyba nie lubię motywów chimer…jednak to zbyt dziwaczne dla mnie.
    Wracając do Cruel beauty, istnieje zawsze szans, że i u nas jakieś wydawnictwo zdecyduje się zakupić prawa do tej książki.

    • Annie

      Cóż, zarówno „Cruel Beauty” jak i „A Court Of Thornes and Roses” są retellingami „Pięknej i bestii”, więc coś musi być na rzeczy ;) Fae rzeczywiście nie ma w powieści Rosamund Hodge, ale są demony oraz bóstwa. Co do „Córki Dymu i kości” – porównałam te dwie książki głównie dlatego, że ich atmosfera wydała mi się bardzo podobna, nie przypominam sobie żadnych chimer w „Cruel Beauty” (choć czytałam tę książkę w zeszłym roku, więc nie wykluczam możliwości, że o czymś zapomniałam :P), także jeśli ten konkretny wątek odrzucił cię w książce Laini Taylor, to nie musisz się obawiać „Cruel Beauty” ;)

      • beatas125

        Tak;p, poza tym od jakiegoś czasu książki w typie reteling są w modzie i w sumie fajnie;p Chciałabym żeby ktoś zrobił tego typu recenzję z The winner’s curse, bo jestem ciekawa opinii;p albo The kiss of deception.
        I cieszę się, że w Cruel beauty tak jak mówisz nie będzie chimer;p

  • też czytałam po angielsku i trochę sie zawiodłam, denerwowało mnie po raz tysieczny powtarzanie ze ona nienawidzi siotry ale ja kocha i ze ojciec wolał siostre, dlaczego jej siostra nie jest na jej miejscu i takie tam … Ciekawy relacja z Ignifex przerodziła się później w dość tandetne love. Ogólnie ciekawa pozycja ale niedopracowana…

    • Annie

      Hmm… mnie akurat bardzo podobała się sama postać siostry (zaskoczyła mnie, bo okazała się dużo bardziej niejednoznaczną postacią, niż się z początku wydawała) oraz przedstawienie dość trudnej relacji głównej bohaterki z jej rodziną. Te sprzeczne emocje – gdzie z jednej strony Nyx kocha swoją siostrę i chciałaby wywołać w ojcu dumę, a z drugiej buntuje się przeciw swojemu losowi i ukierunkowuje całe swoje rozczarowanie i frustrację właśnie w kierunku ojca (dość słusznie, jeśli przyjrzeć się okolicznościom) i siostry (mniej słusznie, ale i tak zrozumiale) – jak dla mnie dodawało to realizmu jej postaci, sprawiało to, że Nyx nie była potulną owieczką gotową bez wahania poświęcić się dla dobra ogółu, tylko dziewczyną świadomą oczekiwań innych, ale jednak nie pozbawioną nutki egoizmu (ja akurat nie przepadam za super-altruistycznymi bohaterkami, więc mi się to spodobało). Podsumowując ten dość chaotyczny wywód, osobiście uważam sposób przedstawienia relacji Nyx z jej rodziną za plus powieści – ale rozumiem, że część czytelników może odczuć to inaczej ;)
      A co do wątku romantycznego – cóż, ja podeszłam do „Cruel Beauty” ze sporą dozą nieufności, bo choć przyciągało mnie że to retelling „Pięknej i bestii” (moja ulubiona baśń!), to opis zwiastował właśnie tandetne paranormal romance… Ale na szczęście powieść pozytywnie mnie zaskoczyła :) Zarówno postać Ignifexa jak i sam romans okazały się dużo ciekawsze niż myślałam, a w dodatku cały czas miałam przeświadczenie, że nie jest to tylko „romans dla romansu” – bo moim zdaniem służył temu, żeby bohaterka wreszcie zaczęła kwestionować znane sobie prawdy i zaczęła żyć według własnych reguł, a nie tych narzucanych jej przez otoczenie. Rozwój romansu korespondował z rozwojem bohaterki, wszystko łączyło się w spójną całość, a przez to też bardzo mi się podobało. No i w sumie cały wątek był dość zabawny, a przynajmniej ja byłam naprawdę rozbawiona, czytając część wspólnych scen Nyx i Ignifexa :D Ale ponownie – rozumiem, że nie wszystkim musiało się to podobać.

      • nie żałuję że nie została u nas wydana, nie jest to jakas niezbędna pozycja dla fanek gatunku

  • zooma96

    Dotychczas zetknęłam się chyba tylko z dwoma retellingami – z „Paskudą” Kozak oraz z „Sagą Księżycową” Meyer. Obie książki bardzo mi się podobały, choć w ogóle nie były do siebie podobne. „Paskuda” była króciutka i zabawna, za to „Saga Księżycowa” miała bardziej rozbudowany wątek miłosny i akcja rozgrywała się w przyszłości. Jednak nie widzę siebie z „Cruel Beauty”, może po części dlatego że „Piękna i bestia” nie była ukochaną bajką. Nie jestem też fanką „Córki dymu i kości” – miały być taaaaakie fajerwerki, a nie było. :/ Główna bohaterka irytowała mnie swoim zachowaniem, wątek miłosny przesłaniał w pewnych momentach główną akcję, a tego zapowiadanego klimatu Pragi nie poczułam. Książki Sarah J. Maas czytałam (tzn. „Szklany Tron” i dwie nowelki), ale one również nie przypadły mi w całości do gustu. A więc, mimo udanych przygód z retellingami, raczej nie sięgnę po „Cruel Beauty”.

    • Annie

      Na mój pozytywny odbiór „Cruel Beauty” duży wpływ miał fakt, że wprost uwielbiam „Piękną i bestię”, także rozumiem, że dla osób które nie mają aż tak emocjonalnego stosunku do tej baśni powieść Hodge nie będzie tak atrakcyjna jak była dla mnie. Cóż, nie ma książki, która podobała by się wszystkim, a szkoda też poświęcać czas na coś, co nas nie zainteresowało :)
      „Córką dymu i kości” sama również byłam nieco rozczarowana (pomysł i atmosfera były świetne, ale również nie spodobało mi się, że później wszystko to zostało przesłonięte przez romans – strasznie sztampowy zresztą), „Cruel Beauty” podobało mi się dużo bardziej, a porównałam te książki głównie dlatego, iż mają podobną atmosferę (przesyconą magią i nutką tajemnicy), występują w nich demony oraz pojawia się wątek miłości, która właściwie nie powinna mieć miejsca (choć w „Cruel Beauty” moim zdaniem jest on ciekawszy). To tak w ramach wyjaśnienia, bo porównanie poprzez samo podanie tytułu innej książki w sumie wiele nie mówi :)
      „Saga Księżycowa” – akurat w zeszłym miesiącu przeczytałam pierwsze dwa tomy, i również bardzo mi się spodobało :) Świat był moim zdaniem ciekawszy niż w przeciętnej młodzieżówce, główne postaci strasznie polubiłam, nawiązania do oryginalnych baśni były dość… kreatywne, fabuła może momentami przewidywalna, ale jednak wciągająca, wątki romantyczne szybko stały się jednymi z moich ulubionych (choć ten z drugiego tomu jednak rozwijał się trochę za szybko…), słowem – super :D Straszna szkoda, że seria nie będzie kontynuowana w Polsce :( Wprawdzie kupiłam już sobie e-booka „Cress” w oryginale, ale podejrzewam, że momentami może się to ciężko czytać, jeśli w danej scenie będzie sporo technicznych określeń (czyli np. przy opisach napraw dokonywanych przez Cinder) – specjalistycznego słownictwa raczej nie znam, więc pewnie będę musiała często sprawdzać znaczenie w słowniku :/

      • zooma96

        Ja w dzieciństwie z „Piękną i bestią” nie miałam styczności, raczej siedziałam nad bajkami Disneya, gdzie księżniczek brakowało. Dlatego wydaje mi się, że nie poczuję wielkiego sentymentu do „Cruel Beauty”, a co za tym idzie, nie będę specjalnie zachwycona.
        Co do „Sagi Księżycowej”, to również jestem zawiedziona, że trzecia część nie wyjdzie w Polsce. A nienawidzę przestawiać się z polskiego na angielski – tłumacz zawsze ingeruje w tekst, a poza tym są jeszcze nazwy własne. I przez 50 stron próbuję dojść, co jest czym. Mam ze 2-3 książki po angielsku, bo w Polsce nie zostały wydane, lecz nadal się za nie nie zabrałam. :( Jedna z nich to science fiction, więc pozostaje mi tylko popłakać nad tym e-bookiem.

  • aishiteru

    Fajny pomysł z tą MBR! Nie słyszałam wcześniej o tej pozycji. Nie przeczytałam też „Córki dymu i kości” ani „Posępnej litości”. Tę pierwszą mam na półce. Może najpierw ją przeczytam, a jeśli mi się spodoba, pomyślę o nabyciu „Cruel beauty”. Uwielbiam „Piękną i bestię” (obejrzałam pierwszy raz w wieku… 21 lat), więc chyba nie przeżyłabym, gdyby ktoś mi tę piękną opowieść zamienił w jakąś miałką papkę.

  • Sherlock_gina

    Zaletą MBR jest na pewno to, że można podjąć szybką decyzję. „Cruel Beauty” jest książką z klimatem, baśniową wizją i oczywiście wątkiem miłosnym (mi to nie przeszkadza :D). Bardzo trafny wybór ;).

  • jasmine shanti

    Nie miałam pojęcia o istnieniu tej książki, ale baśń, magia i tajemnice skutecznie mnie do niej zachęciły. Jeśli jest choć odrobinę podobna do „Córki dymu i kości”, to mogę kupować w ciemno :) Po prostu kocham tę książkę. A „Posępna litość” również była wciągająca. Dlatego myślę, że „Cruel beauty” spodobałoby mi się i to bardzo. Byłoby więc naprawdę super, gdyby któreś z polskich wydawnictw postanowiło ją u nas wydać.

  • Hejj jestem ciekawa :D Sama lubię na nowo opowiedziane baśnie z dodatkami, jak na przykład Sagę księżycową. Zaciekawiłaś mnie i chętnie poszukam anglojęzycznej wersji żeby przeczytać, a potem może wrzucę recenzje w Bookgirl i zobaczymy czy mamy te same poglądy :D
    Tylko powiedz mi jeszcze.. Czy wątek romantyczny nie jest oklepany?

    • Annie

      Cieszę się, że udało mi się zaciekawić cię tą powieścią – moim zdaniem jeśli ktoś lubi baśnie i ich retellingi, to zdecydowanie warto przeczytać „Cruel Beauty” ;)
      Wątek romantyczny – hmm… to zależy co rozumiesz przez „oklepany” :P Teoretycznie mamy tutaj coś na kształt trójkąta romantycznego oraz schemat „od nienawiści do miłości”, ale mnie osobiście to nie raziło z dwóch powodów:
      1) relacje między bohaterami są nieźle napisane – po pierwsze z humorem, a po drugie nie jest tak, że bohaterka momentalnie zapomina o swojej uprzedniej nienawiści i zajmuje się tylko wzdychaniem do ukochanego – na dobrą sprawę romans przez cały czas jest podszyty pewną wrogością, a przez to nie wydawał mi się przesłodzony. No i wspominałam już o humorze? :P Niektóre teksty głównego męskiego bohatera wywołują bardzo szeroki uśmiech na twarzy :D
      2) To już kwestia mojej osobistej interpretacji (możliwe że inni czytelnicy tak tego nie odczytają), ale na dobrą sprawę cały wątek miłosny wydał mi się pewną… metaforą. W trakcie lektury odniosłam wrażenie, że to nie same relacje między bohaterami są tu najważniejsze, a raczej służą tylko wyeksponowaniu pewnej zmiany jaka zachodzi w bohaterce i jej podejściu do świata (nie chcę za bardzo wchodzić w szczegóły, żeby nie spoilerować) – no ale istnieje ryzyko, że trochę to nad interpretuję ;)

      • Dobra przekonałaś mnie :D
        Jeśli można się pośmiać i wątek romantyczny jest niezły a do tego jest tam gdzieś ukryta metafora to chętnie sięgnę :D