Jeśli lubisz to spróbuj #10

PROBLEM: Właśnie skończyłeś czytać porywającą książkę i chcesz zabrać się za coś równie emocjonującego, ale nie wiesz na co się zdecydować. A może poszukujesz nowego świata, dzięki któremu będziesz mógł oderwać się od dnia codziennego  i przenieść się w otoczenie, które znasz i lubisz.

ROZWIĄZANIE: Nie bój się czytać, ponieważ BookGeek postara się rozwiać twoje niezdecydowanie związane z wyborem nowej lektury. Przedstawiamy ci naszą cotygodniową akcję “Jeśli lubisz to spróbuj!” Co tydzień będziemy wybierać kilka popularnych książek (które być może czytałeś), a następnie zarekomendujemy ci pozycję, po którą warto sięgnąć. Zatem do dzieła!

 
ps10

Kolejny odcinek “Jeśli lubisz to spróbuj” już za 7 dni. Jeśli jednak nie możesz doczekać się następnej rekomendacji, możesz zamieścić swoje pytanie w komentarzu.

  • Annie

    „Gwiazd naszych wina” oraz „Eleonorę & Parka” planuję przeczytać w tym roku (tę pierwszą mam na półce, tę drugą planuję kupić). To akurat takie książki, które po prostu WYPADA znać, jeśli się interesuje literaturą młodzieżową, a ja sama czuję się strasznie do tyłu przez to, że jeszcze ich nie znam.

    „Gone” – mam pecha do tej książki :P Od paru lat próbuję przeczytać pierwszy tom – każdorazowo podoba mi się początek, ale ZAWSZE akurat kiedy jestem w trakcie zdarzy się coś przez co muszę na dłuższy czas odłożyć lekturę, a kiedy do niej wracam, jestem strasznie wybita z rytmu i nie mogę się już z powrotem wczuć bez czytania od nowa…

    „Monument 14” został mi polecony pod innym postem na tym portalu i naprawdę mnie zaintrygował, także z pewnością przeczytam tę powieść – a wówczas może w końcu skończę też „Gone” i porównam sobie obie te serie ;)

    „Nevermore” od dawna chciałam przeczytać, i to mimo iż raczej minęła mi już ochota na paranormale, ale książka, chociaż teoretycznie jest dostępna w mojej lokalnej bibliotece, ZA KAŻDYM RAZEM kiedy tam idę jest akurat wypożyczona (a niestety w tej bibliotece nie ma możliwości „rezerwacji” książek)… Zaczynam się zastanawiać, czy po prostu sobie tej powieści nie kupić, zamiast czekać jeszcze nie wiadomo ile – wprawdzie trochę szkoda mi kasy (mam jeszcze mnóstwo innych książek do kupienia, które w przeciwieństwie do „Nevermore” nie są dostępne w bibliotece), jednak jeśli książka rzeczywiście jest tak dobra jak twierdzi wielu czytelników, to może warto w nią zainwestować ;)

    „Proroctwo sióstr” – O! Zupełnie już zapomniałam o tej książce! Miałam ją w planach wieki temu, ale do tej pory jeszcze nawet jej nie kupiłam, a w między czasie jakoś o niej ucichło – od dawna nie widziałam żadnej recenzji ani polecanki jej zawierającej… Trochę się boję, że skoro słuch o niej niemal całkiem zaginął (czyli chyba nie zapisała się zbyt trwale w pamięci czytelników), to może jednak nie była warta uwagi… Czy ktoś, kto czytał, mógłby się podzielić swoją opinią? Bo nie wiem, czy to zaginiona perełka, którą warto by na nowo odkryć, czy przeciętna książka o której łatwo się zapomina…

    • Bar_Salvatore

      Czytałam wszystkie tomy Proroctwa sióstr i staram się o nim zapomnieć.. Wiązałam z tą trylogią ogromne nadzieje, i chociaż pomysł autorki był intrygujący, to główna bohaterka-narratorka jest niesamowicie wkurzająca, niesympatyczna.. po prostu ‚be’ :D Większość pozostałych bohaterów słabo zarysowana i nudna. To jedna z tych książek w których umiera nie ta osoba co trzeba. Nie radzę kupować, ale jeśli masz możliwość pożyczenia od kogoś to się przekonaj ;)

      • Annie

        Ech, właśnie tego się obawiałam :/ Dziękuję, że podzieliłaś się swoją opinią, dzięki tobie pewnie nie wyrzucę pieniędzy w błoto ;) Jeśli kiedyś się na nią natknę w bibliotece to może przeczytam, jeśli nie będę miała akurat nic innego, ciekawszego do czytania, ale raczej nie będę jej specjalnie poszukiwać.

  • Olka1005

    Z podanych propozycji nie czytałam nic. „GNW” i „Elonora & Park” od dawna są w moich planach. Z podanych książek zainteresowały mnie: „Gone” i „Monument 14”, po które na pewno sięgnę. Ciekawą książką wydaje się być „Proroctwo sióstr” i myślę, że uda mi się ją przeczytać dość bliskiej przyszłości. Co do „Nevermore”, nie jestem pewna czy ono mnie interesuje i czy po nie sięgnę.

  • zooma96

    Czytałam oczywiście Greena, który wywarł na mnie duże wrażenie. Na książkę „Eleonora i Park” czekam z nutką niepewności, bo tak naprawdę nie jestem pewna, czy dostanę ją od wydawnictwa, czy może będę musiała wybulić z własnej kieszeni. „Nevermore” czytałam dawno, dawno temu, ale nadal pamiętam, że strasznie zawiodłam się na tej powieści. Miały być fajerwerki, a dostałam wypalone sztuczne ognie. Jedynie miejsca, gdzie naprawdę było czuć Poe, dawały radę, a u mnie na chwilę rozpalała się nadzieja, żeby natychmiast zniknąć, gdy tylko główni bohaterowie powieści dochodzili do głosu. Dlatego „Proroctwo sióstr” raczej nie zagości na mojej półce.

  • Tumturumtum

    „Gwiazd naszych wina” i „Eleanor & Park” czytałam i obie książki należą do moich ulubionych. Obie pięknie wydane, opowiadające o miłości w sposób, który w ogóle mnie nie nudził i nie wydał się mdły. Na Greenie pobiłam rekord w ilości wybuchnięć płaczem (9 razy, czasami jednocześnie się śmiałam, co było cudowne! Green naprawdę ma fantastyczne poczucie humoru, które idealnie łączy z tragedią), co nie zdarzyło się przy drugiej książce, na której chyba w ogóle nie płakałam, ale i tak wzbudziła we mnie wiele emocji. Czytałam także „Nevermore”, które kiedyś bardzo mi się podobało. Tam po raz pierwszy spotkałam się z postacią Edgara Allana Poe za co jestem bardzo wdzięczna, bowiem strasznie polubiłam jego twórczość, choć nie poznałam jej wiele więcej niż było jej w książce, a tajemniczy zgon wciąż czasami spędza mi sen z powiek i sprawia, że zastanawiam się nad jego losem. Uwielbiam gotyckie klimaty dlatego postać głównego męskiego bohatera bardzo przypadła mi do gustu – jakiż żal mną wstrząsnął, gdy dowiedziałam się, że z natury jest blondynem! Prawdziwie czarne włosy to moje marzenie – sama chciałabym takie mieć, albo znać kogoś kto je ma i mieć możliwość przeczesywania ich palcami… Jednak główna bohaterka strasznie mnie irytowała, nie rozumiem co w niej widział główny bohater, którego imienia nie pamiętam, ale zapewne był to Victor, Vincent albo coś innego na V. Skoro „Proroctwo sióstr” jest podobne, to może je przeczytam, choć nigdy mnie do tej książki bardzo nie ciągnęło. W planach mam jeszcze „Monument 14”.

    • zooma96

      To widzę, że moje wybuchnięcie płaczem tylko w jednym momencie w „GWN”, to słabizna. :/ Zalewam się łzami tylko czytając fanfictions, a przy książkach… Tylko uroniłam łezki przy takich książkach jak: „GNW”, „Papierowe miasta” (ale to ze śmiechu, wyłam jak nienormalna), „Jakub Wędrowycz” (jak wyżej), „Ruiny Gorlanu”, „Halt w niebezpieczeństwie” i „Królewski Zwiadowca” (bo byłam tak zestresowana tą książką), „Baśniarz”, „Tae ekkejr!” i „Zbieracz burz. Tom 2” (ostatnia strona mnie zniszczyła). W porównaniu z ilością przeczytanych książek to strasznie mało. :D

      • Tumturumtum

        Ja też bardzo często nie płaczę, ale czasem się zdarza. Przy ostatnim tomie trylogii „Legenda” płakałam przez 40 minut (to rekord jeżeli chodzi o czas trwania płaczu), przy „Wiedźminie” często miałam w oczach łzy wściekłości i poczucia niesprawiedliwości. „Love, Rosie” też wywołało kilka łez, ale tak to nie przypominam sobie wiele więcej. Na pewno się zdarzało, ale były to raczej łzy, które nie opuściły moich oczu. Zaś czytając „Baśniarza” byłam tak zszokowana (mimo iż przewidywałam częściowo zakończenie, po prostu nie chciałam go wcześniej przyjąć do wiadomości i dawałam się mamić fałszywym wskazówkom autorki), że miałam oczy suche jak nigdy. Po prostu wpatrywałam się tępo w ścianę po skończeniu książki. Potem przez tydzień nie sięgnęłam po żadną inną lekturę i czy to w autobusie, na lekcji, jedząc obiad, czy kładąc się spać, wciąż myślałam o tej książce. Jest ona chyba jedną z najlepszych książek jakie w życiu przeczytałam i jedną z tych, przy których żałuję, że mam je już za sobą, bowiem nie będę mogła przeżywać tych emocji ponownie po raz pierwszy. Tak teraz mi się przypomniało, że muszę przeczytać w końcu „Dopóki śpiewa słowik”, która to stoi od miesięcy na mojej półce i straszy tym, że nie dorówna świetnością „Baśniarzowi”…

        • zooma96

          Yup, „Baśniarz” to było coś. A tak się cykałam tej powieści. Łaziłam do biblioteki, widziałam kątem oka „Baśniarza”, ale jakoś tak zawsze brałam coś innego. W końcu odważyłam się go zgarnąć i całe szczęście, że to zrobiłam. Fantastycznie mi się go czytało, choć przy końcówce ryczałam i tak bardzo chciałam cofnąć czas, wyrwać ostatnie kartki, COKOLWIEK, aby wszystko skończyło się cacy. „Dopiero śpiewa słowik” również nie przeczytałam, choć przymierzałam się – nawet wypożyczyłam, ale coś między nami wtedy nie zaiskrzyło. :)

          • Tumturumtum

            Ja słyszałam kilka krytycznych opinii o „Dopóki śpiewa słowik” i dlatego tak bardzo boję się książki. Będę oczekiwała zbyt wiele i przeżyję zawód, moje przekonanie o geniuszu autorki trochę osłabnie… Ale strach trzeba pokonywać, a w tym wypadku nie będę musiała pozwalać pająkom łazić po moich rękach albo rozmawiać ze sprzedawczynią w sklepie, więc nie będzie tak źle… Może jak skończę „Rok 1984”, to w końcu się zań wezmę :P

          • Annie

            Tak chwalicie „Baśniarza”, że aż mi głupio, że od paru lat stoi u mnie nietknięty na półce :( Chyba najwyższy czas w końcu zabrać się za tę książkę ;)

            • zooma96

              Pewnie, że głupio! Jednak według mnie „Baśniarz” nie jest książką dla wszystkich, chociaż mi bardzo się podobała. W pewnych momentach jest brutalna, ale w sposób… psychiczny, mentalny? Nie wiem, jak to określić. W każdym razie przeczytaj, przekonasz się, czy „Baśniarz” jest dla ciebie odpowiedni. :)

              • Tumturumtum

                Moja koleżanka, której lekturę poleciłam i pożyczyłam, bardzo nie lubi, gdy są w książkach sceny erotyczne – nawet niezbyt dogłębnie opisane. Od razu ją to odrzuca, a w „Baśniarzu”, żeby nie spoilerować, pojawia się coś takiego i obawiałam się, że porzuci czytanie z tego powodu. Jednak to do czego się to odnosiło w zestawieniu z ogólną treścią książki sprawiło, że nie mogła jej po prostu porzucić i nawet jej to tak bardzo nie przeszkadzało. Mało oryginalny początek wzbudził we mnie obawy, że książka w rzeczywistości nie jest niczym wyjątkowym, ale wciąż w pamięci miałam prolog, który wskazywał na coś innego, dlatego czytałam dalej i szybko moje obawy zostały rozwiane. Pożyczyłam książkę także mojej mamie i ona też jest pod jej wrażeniem. Nie jest to jednak powieść na kilka godzin, która tak wciąga, że nim się obejrzysz już masz ją za sobą. To jest książka, która powoduje, że musisz ją na chwilę odłożyć, wyjrzeć przez okno i przetrawić to co właśnie przeczytałaś. Wywołuje niepokój i zachwyt. Klimat jest tajemniczy i cudowny. Nie znam osoby, której ta książka się nie spodobała, ale możliwe, że tak jest, że niektórzy po prostu nie umieli przetrawić wydarzeń, które miały w niej miejsce. Jednak ja w ogóle nie żałuję tego, że ją przeczytałam i polecam ją każdemu.

  • Długo przymierzałam się do GONE ale polecam, poleciała książka za książką, świetne postaci i fabuła też wciąga, na tle tyle beznadziejnych serii które wychodzą

  • Caro Loette

    Gwiazd naszych wina to jedna z najlepszych książek, jakie czytałam, a Eleonora & Park to moje must read. Po fragmencie i pozytywnych słodkich opiniach nie ma innego wyjścia – trzeba przeczytać! Bardzo ciekawi mnie seria Monument, o której się tyle dobrego nasłuchałam, ale boję się rozczarowania tak jak to było w przypadku Angelfall.

  • Bar_Salvatore

    GNW nadal nie przeczytana.. ale Eleonor & Park jest świetne! Nawet myślę że przebija wszystkie książki Greena razem wzięte (bez urazy, John :P) bo choć jak one nie jest typowym powieścidłem z dosłownym happy endem, to ma w sobie coś takiego..
    GONE i Monument dla mnie są sobie równe.. pomysł niezły, ale nie do przeczytania kolejny raz (z GONE próbowałam i skończyło się prawdziwym bólem głowy, serio!). I obu jest durna Astrid.. I w obu jest nastoletnia – praktycznie wręcz dziecięca :) – ciąża.
    Proroctwo to beznadzieja (Alice.. :C) ale Nevermore jest wspa-nia-łe! Kontrastowe zestawienie amerykańskiej szkoły (z czeerleaderkami, balami, wymykaniem się z domu i kłótniami z rodzicami) wraz z mrocznym światem, przerażającymi stworzeniami, gotyckim klimatem; to wszystko smakowicie przetykane Edgarem Allanem Poem, którego od tamtej pory pokochałam. Cudowni bohaterowie, przyjemny, nietypowy romans.. i te straszne cliffhangery.. Czekam bardzo, bardzo niecierpliwie na ostatni tom.

  • Karolaq

    Przeczytałam Gwiazd Naszych Wina (oczywiście przecudowne) i mam zamiar sięgnąć po Eleanor & Park :)
    Gone to jedna z moich ulubionych serii (choć miejscami naprawdę przerażająca), a Monument jest już na mojej półce, ale jak na razie nie mam kiedy przeczytać :( Ostatnich nie znam, ale Proroctwo Sióstr wydaje się ciekawe i tajemnicze, jednak nic więcej nie powiem, bo po prostu tego nie kojarzę ;)

  • Otaku

    Czytałam „Gwiazd naszych wina”, a w najbliższym czasie zamierzam „Eleonora i Park”. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. :)
    Natomiast dzisiaj skończyłam ostatnią cześć „Monumentu”. Może „Gone” jest równie świetne?

  • Nutella11

    Czytałam „GNW” i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobały, a „E&P” mam od pewnego czasu upatrzone, więc chyba muszę kupić tę książkę.
    Po „Gone” miałam sięgnąć, ale wiele osób odradziło mi tę serię i koniec końców nie przeczytałam. Za to o „Monument 14” słyszałam wiele dobrych opinii.
    „Nevermore” i „Proroctwa sióstr” nie czytałam, a o tym drugim nawet nie słyszałam, więc chyba muszę poczytać recenzję na ich temat ;)

  • agusia97

    Czytałam „Gwiazd naszych wina” i bardzo podobała mi się ta książka, a teraz właśnie zaczęłam czytać „Eleonora i Park” i jak na razie uważam, że książka jest naprawdę rewelacyjna. Tak, więc w przypadku pierwszego porównania muszę się zgodzić ;) Jeśli chodzi natomiast o serię „Nevermore” to muszę stwierdzić, że zdecydowanie nie jest ona w moim typie, denerwowali mnie główni bohaterowie, zachowywali się tak irracjonalnie, że momentami nie mogłam wytrzymać, aby nie odłożyć książki z powrotem na półkę, więc teraz przynajmniej wiem, żeby raczej nie sięgać po „Proroctwo sióstr”. Ale wydaję mi się, że jest to indywidualna sprawa i w dużej mierze zależy od gustu :)

  • ola2998

    Jeśli chodzi o „Gwiazd naszych wina” to muszę przyznać, że w moim odczuciu książką była tylko ok, jakoś mną nie wstrząsnęła, według mnie „Papierowe miasta” sa o niebo lepsze. „Eleonora & Park” gości już u mnie na półce i nie mogę się odczekać, kiedy zacznę ja czytać, bo słuchając rożnych opinii jestem przygotowana na coś rewelacyjnego.
    Jeśli chodzi o „Gone” to trzy razy podchodziłam do tej pozycji i dotrwałam jedynie do 100 strony za trzecim podejściem… jakoś nie mogę zmusić się dalej, ale może warto? Za to „Monument 14” to mój must have :)
    W „Proroctwie sióstr” niby jest ten mroczny klimat, ale jakoś nie szczególnie sie on nie wybija, odznacza. Czyta się naprawdę przyjemnie, choć główna bohaterka ma w sobie coś odpychającego. Cała trylogia jest warta uwagi, choć porównanie jej do „Nevermore” według mnie jest niekorzystne dla „Proroctwa”, bo wypada o wiele słabiej na tle drugiej książki.

  • jasmine shanti

    Ok, wszystkie książki po lewej przeczytane, większość po prawej do przeczytania ;) Pisząc „większość” mam na myśli „Eleonorę i Park’a” oraz opcjonalnie „Monument 14”. „GnW” to jedna z najbardziej wzruszających książek, jakie dane mi było czytać, natomiast „Nevermore” ma tak nieziemski klimat, że aż prosi się o zagłębienie się w niego.

  • Little_Dreamer

    Zarówno „Gwiazd naszych wina” jak i „Eleonora & Park” to dwie świetne książki, ale mimo wszystko uważam, że pierwsza pozycja jest zdecydowanie lepsza i wywarła na mnie dużo większe wrażenie. Nie zmienia to jednak faktu, że i „Eleonora i Park” była przyjemną powieścią.

  • ciririse

    Z powyższych książek czytałam tylko Gwiazd naszych wina ,która jest jak dla mnie cudowna więc chętnie zabiorę się też za Eleonore i Parka