„W śnieżną noc” od Greena, Johnson, Myracle – recenzja

19 listopad

„Trzy gwiazdy literatury młodzieżowej, z kultowym pisarzem, Johnem Greenem na czele, napisały na czas Gwiazdki trzy połączone ze sobą opowiadania.

Punktem wyjścia jest burza śnieżna, która w Wigilię kompletnie zasypuje miasteczko Gracetown. Na tle lśniących białych zasp pięknie prezentują się prezenty przewiązane wstążeczkami i kolorowe światełka połyskujące w nocy wśród wirujących płatków śniegu.

Śnieżyca zamienia małe górskie miasteczko w prawdziwie romantyczne ustronie. A przynajmniej tak się wydaje… Bo przecież przedzieranie się z unieruchomionego pociągu przez mroźne pustkowia zazwyczaj nie kończy się upojnym pocałunkiem z czarującym nieznajomym. I nikt nie oczekuje, że dzięki wyprawie przez metrowe zaspy do Waffle House uda się odkryć uczucie do wieloletniej przyjaciółki. Albo że powrót prawdziwej miłości rozpocznie się od nieprzyzwoicie wczesnej porannej zmiany w Starbucksie. Jednak w śnieżną noc, kiedy działa magia Świąt, zdarzyć może się wszystko…”

W śnieżną noc to zbiór trzech, ściśle ze sobą powiązanych opowiadań świątecznych autorstwa trójki amerykańskich powieściopisarzy – Maureen Johnson, Johna Greena i Lauren Myracle. Choć każde opowiadanie napisał inny twórca, wszystkie łączy miejsce akcji, bohaterowie oraz aura Gwiazdki. Nie ukrywam, że sięgnęłam po ten zbiór właśnie ze względu na świąteczny klimat – chciałam poczuć tę niepowtarzalną atmosferę, której doświadczałam jako dziecko. Czy się udało?

Podróż wigilijna to pierwsze opowiadanie w zbiorze, a jego autorką jest Maureen Johnson. Nie ukrywam, że na początku było mi ciężko wgryźć się w tę opowieść – może dlatego, że irytowała mnie główna bohaterka, Jubilatka. Później jednak coś „zaskoczyło” i opowieść o niezwykłym spotkaniu podczas śnieżycy na przedmieściach Gracetown niesamowicie mnie wciągnęła, a finał bardzo ucieszył. Muszę także przyznać, że to najbardziej „świąteczna” historia w tej książce.

Bożonarodzeniowy cud pomponowy Johna Greena to drugie, najkrótsze opowiadanie i, moim zdaniem, jednocześnie najsłabsze (przez co uważam, że promowanie tego zbioru jego nazwiskiem było błędem). To dynamiczna, ale i szalenie przewidywalna historia, a typowa dla Greena kreacja bohaterów na ogarniętych chucią bezmyślnych nastolatków tym bardziej nie dodaje opowieści charakteru. I nawet klimat świąteczny nie jest tu tak czytelny, jak w przypadku pierwszego opowiadania, a język trójki głównych bohaterów pozostawia wiele do życzenia.

Święta patronka świnek od Lauren Myracle to najmniej świąteczne opowiadanie, ale niewątpliwie najbardziej pouczające i wciągające. Główna bohaterka to dziewczyna chłopca, którego poznajemy w Podróży wigilijnej. Patronka skupia się na kwestiach dojrzewania i podejmowania słusznych, choć nie zawsze łatwych decyzji. W ostatnim opowiadaniu wszystkie trzy historie zazębiają się ze sobą, co wyraźnie pokazuje, że były wspólnie przemyślane. Dzięki temu razem tworzą spójną całość.

W śnieżną noc to w sumie udany projekt. Choć opowiadania różnią się troszkę od siebie poziomem i charakterem, to jednak wspólnie stanowią przyjemną, świąteczną opowieść o nastoletnich miłościach, wigilijnych cudach i zimowych przygodach w iście amerykańskim stylu. Dlatego na pewno będzie to doskonała lektura dla nastoletnich odbiorców, a także dla tych, którzy po prostu lubią świąteczne, niezobowiązujące lektury. Książka dostaje ode mnie ocenę 4/6.

Tirindeth by tirindeth.blogspot.com

  • muffin

    Ja właśnie czytam, jest świetna!

  • Marvel

    Naprawdę świetnie się ją czyta, jest idealna na świąteczne wieczory. Napisana bardzo przystępnym językiem oraz zabawna. Okładka książki również piękna i wydajemi się, że najładniejsza ze wszystkich okładek książek Johna Greena

  • aliveee13

    Na ogół nie przepadam za książkami, które nie ciągną wątku jednego bohatera, tylko kilku na raz, ale w „W śnieżną noc” jest tak napisana, że nie można się od niej oderwać. Każda z trzech opowieści przedstawia inną historię, innych bohaterów i inne sytuacje, które są jednak ze sobą powiązane. To prawdziwa przyjemność poznawać kolejne losy postaci. Najlepsza jest jednak końcówka, kiedy główni bohaterowie wszystkich opowiadań spotykają się w jednym miejscu.

  • Karolaq

    Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę, tym bardziej, widząc te wszystkie komentarze :)

  • Nutella11

    Promowanie książki nazwiskiem Greena faktycznie było trochę głupie, ponieważ nie tylko on napisał tę książkę. John Green ma ciekawe młodzieżówki i jego styl jest naprawdę dobry, bo czyta się szybko i łatwo, ale wydaje mi się, że to bez sensu, bo ludzie skupią się tylko na nim. Okładki tych książek średnio mi się podobają, zdecydowanie wolę oryginalne.
    Super recenzja, dzięki za pomoc w podjęciu wyboru. Na pewno kupię ;)

  • Majka866

    Osobiście uwielbiam książki Greena. „Szukając Alaski”, „Papierowe miasta”, „Gwiazd naszych wina” mają w sobie to „coś”. Kiedy dowiedziałam się, że wychodzi książka w której pojawi się jego opowiadanie byłam wniebowzięta! I nie zawiodłam się :) Wszystkie opowiadania były niesamowite ale Johna Greena najbardziej przypadło mi do gustu, ponieważ lubię w jaki sposób pisze. Polecam wszystkim którzy jeszcze nie czytali!!!

  • Everdeen_Queen

    Chwyciłam się za tę książkę ze względu na Green’a, ale jego opowiadanie było według mnie najgorsze. Zawiodłam się trochę na nim. Natomiast najbardziej podobało mi się pierwsze opowiadanie. Polecam wszystkim przeczytanie tej książki.. zimą, bo na prawdę wprowadza ten świąteczny nastrój.