Recenzja: Grim. Pieczęć ognia – Gena Schwartz

grim-1-pieczec-ognia-b-iext21597143„Pieczęć ognia” jest pierwszym tomem cyklu tworzonego przez Genę Schawrtz, którą od zawsze fascynowała fantastyka. Jej debiutancka powieść otrzymała nagrodę dla najlepszego niemieckojęzycznego debiutu fantasy i nic w tym dziwnego, bowiem jest to naprawdę kawał dobrej lektury. Jest to z pewnością coś, z czym jeszcze się nie spotkaliście, tak więc zapraszam do zapoznania się z historią Gargulców.

Tytułowy Grim jest Gargulcem, ale nie byle jakim. Należy do Cienioskrzydłych, jest strażnikiem, których dba o to, aby Innoświat pozostał w ukryciu przed ludźmi. Jednak, gdy pewnego dnia jest świadkiem tego, jak jego przyjaciółka Moira spotyka się z młodym chłopakiem, Jakubem, przed którym nie ukrywa swojej tożsamości. Wplątuje to Grima w cały ciąg wydarzeń, który całkowicie zmieni jego życie. W tym samym czasie na ulicach Paryża morderstwo goni morderstwo i nikt nie jest w stanie odnaleźć sprawcy. Czy sprawa spoufalenia się Moiry z człowiekiem oraz fala zabójstw są ze sobą w jakiś sposób połączone? Wraz z młodszą siostrą Jakuba Grim będzie musiał rozwikłać intrygę, inaczej zagładzie ulegnie nie tylko Innoświat, ale również świat ludzi.

Autorka urzekła mnie przede wszystkim ogromnym zaangażowaniem włożonym w pracę nad tą książką. Takie rzeczy są zawsze widoczne i łatwo wyczuć, czy autor wkładał serce w pisanie swojej powieści. W tym przypadku nie mam co do tego wątpliwości. Od podstaw stworzyła historię Innoświata, rasy żyjące w Ghrogonii, zasady tam panujące, tajemnicze artefakty i powiązanie ze światem ludzi. Dzięki temu dałam się całkowicie porwać tej powieści, bowiem dzięki tak dokładnym i szczegółowym opisom z łatwością mogłam się przenieść do książkowego świata. Po raz kolejny pojawiło się to uczucie, jakbym podczas czytania oglądała dobry film, a moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach.

Choć kreacja bohaterów jest nieco gorsza, to i tak byłam w stanie ich polubić. Mia ma w sobie pazur, który wychodzi na jaw w najmniej oczekiwanych momentach. Dużo przeżyła, a jednak nadal jest silna i trzyma się swoich zasad. Grim na pierwszy rzut oka jest jak kamień (cóż się dziwić, skoro to Gargulec!) – zimny i nietykalny, ale to tylko skorupa. Posiada bogate wnętrze i dopiero poznanie jego całej historii pozwala nam zrozumieć jego zachowanie. Książka jest bogata w wydarzenia i wypowiedzi, które potrafią poruszyć czytelnika do głębi. Nie chodzi tutaj tylko o przyjaźń i oddanie, ale również o honor i odwagę. Pojawia się także motyw akceptacji, zaufania, a główni bohaterowie toczą swoją walkę i nawet przez myśl nie przejdzie im chwila, w której mieliby się poddać. Znajomość Grima i Mii, choć początkowo bardzo sztywna, staje się z czasem bardzo ważnym i znaczącym elementem tej powieści i ma znacznie poważniejszy wydźwięk niż wielu osobom mogłoby się wydawać.

Autorka zadbała o to, aby czytelnik przez całe 630 stron nie zanudził się na śmierć. Tak właściwie… tutaj nie ma takiej opcji, bo na każdej stronie cię coś dzieje. Tempo akcji to taka sinusoida, chwile pełne napięcia przeplatają się z chwilami wytchnienia, ale fabuła tworzy logiczny i chronologiczny ciąg zdarzeń – nie da się ukryć, że niezwykle wciągający. Przyznaję, że nie przeczytałam tej książki jednym tchem, bowiem tak wielka objętość to wyzwanie, aby połknąć ją na raz, ale bardzo cieszyła mnie ta chwila, gdy ponownie sięgałam po „Pieczęć ognia” i mogłam znów przenieść się do tamtego świata. Pani Schwartz znakomicie udało się przelać wizję fantastycznego uniwersum na papier i uważam, że doskonale wykorzystała potencjał tej historii.

„Pieczęć ognia” zdecydowanie wnosi coś nowego do literatury fantasy i chyba od dawna nie czytałam książki, która w żadnym stopniu nie przypominałaby mi innej historii. Z istotami nadprzyrodzonymi takimi jak Gargulce jeszcze się nie spotkałam, i mimo tego, że podobne intrygi czy motywy pojawiały się w wielu książkach to jednak tutaj jest w tym pewna odmiana, której niestety nie mogę opisać słowami, ale zaufajcie mi – ta książka ma w sobie czar, a wy zostaniecie pod jego urokiem na długo. Niby pospolita tematyka, a jednak jest w niej coś innowacyjnego i niepowtarzalnego, co ciężko zrozumieć bez znajomości tego utworu. Jest to znakomita historia, obok której nie można przejść obojętnie. Wystawiam ocenę 5+/6 i z pewnością sięgnę po kolejny tom!

Sheti by sheti-shetani dla BG

  • Shyra

    W pełni zgadzam się z recenzją! Jest to wspaniała książka i, jak pewnie niektórzy, ja także niecierpliwie czekam na kolejny tom (bo z tym po niemiecku kiepsko mi idzie, zacięłam się na trzecim rozdziale, ale to z powodu moich marnych umiejętności językowych). Jeszcze tylko niecałe dwa tygodnie. :D