Recenzja: Krzyk Icemarku – Stuart Hill

krzyk„Kroniki Icemarku” obejmują cztery części, a „Krzyk Icemarku” to pierwsza z nich i zarazem debiut literacki Stuarta Hilla z 2005 roku. W naszym kraju jego premiera miała miejsce niedawno, ale jestem przekonana, że ta historia poruszy wiele serce i znajdzie całe grono fanów, którzy będą z niecierpliwością wyczekiwać kolejnych części. I wiecie co jest najlepsze? One wszystkie są już napisane, więc pozostaje tylko czekać, aż polskie wydawnictwo się spręży i odda polskie wersje w nasze ręce. Jednak zacznijmy od początku…

Thirrin jest córką króla Icemarku, Redroughta Silnorękiego Lindenshield, Niedźwiedzia Północy, potężnego wojownika i sprawiedliwego władcy, który po godzinach uwielbia ciepłe bambosze i koty. Jest dla Thirrin wzorem do naśladowania i kochającym ojcem, który dba o dobro i odpowiednie wyszkolenie córki. Widocznie wiedział, że dziewczyna nie obejdzie się w swoim życiu bez zdolności walki, dowodzenia i wiedzy, bowiem jest jedyną następczynią tronu. Icemark nie jest ogromnym krajemi nie ma sojuszników, natomiast zaczyna mu zagrażać armia Polipontu licząca pół miliona żołnierzy. Dowodzi nimi Scypion Bellorum, znany ze swojej zawiści i chęci władzy, który nie cofnie się przed niczym, aby pokonać i podbić królestwo Icemarku oraz leżące wokół niego ziemie.

Wizja Stuarta Hilla to typowy świat fantasy, gdzie ludziom przyszło mieszkać z fantastycznymi istotami takimi jak wielkoludzie, wampiry, czarownice czy śnieżne lamparty. Są to jednak istoty, w które nie wszyscy wierzą, znają je tylko z legend i podchodzą sceptycznie to czegoś tak odległego. Zwłaszcza Ci ludzie, którym nigdy nie przyszło stanąć z nimi twarzą w twarz. Jednakże Thirrin wie, że ich istnienie nie jest fikcją. Trzeba przyznać, że każdy z tych ludów został opisany ciekawie i wyczerpująco, a śnieżne lamparty okazały się czymś nowym i oryginalnym. Nie można odmówić autorowi talentu pisarskiego, bowiem lekkość, którą posługuje się on w przekazywaniu nam swojej wizji, jest doskonale widoczna. Polot pisarki to jedno, ale dokładne przemyślenie i dopracowanie jego pomysłu to drugie. Jak na debiut literacki wyszło to znakomicie!

Przerażający może wydawać się bardzo młody wiek głównej bohaterki. Thirrin to zaledwie czternastoletnia dziewczynka, jednak doskonale zdająca sobie sprawę z powagi sytuacji, w której się znalazła. Jako nowa królowa Icemarku wie, że musi pokonać armię polipontyjską, ale nie uda jej się tego dokonać samej. Dlatego dokonuje rzeczy niemożliwej, która nie udała się dotąd nikomu – zawiera sojusz ze wszystkimi mitycznymi stworami, wykazując się odwagą i dyplomacją. Z drugiej jednak strony widoczna w niej jest mała dziewczynka, która chciałaby być gdzieś indziej niż na wojnie. Musiała dorosnąć zbyt szybko, ale broni swojego ludu i nie poddaje się. Jej wiara w zwycięstwo jest wręcz zaraźliwa. Nie tylko ona jest intrygującą bohaterką – wszyscy jej towarzysze to osoby o wielkiej odwadze i honorze, oddane młodej królowej i tworzące gamę różnobarwnych postaci, które doskonale komponują się z tłem powieści.

„Krzyk Icemarku” to historia pełna emocji i pasji, w której obecne są nie tylko elementy takie jak odwaga, rozsądek czy sprawiedliwość, ale również miłość, oddanie, przyjaźń i honor. Nawet śmierć została przedstawiona przez autora jako coś wyniosłego i honorowego. Przepięknie opisał świat, w którym przyszło żyć bohaterom, a wielka wojna, która jest jednym z istotniejszych motywów tej powieści, nie została zawarta w jednym rozdziale, ale trwa od początku do końca powieści. Droga, jaką musi przebyć Thirrin w celu zawierania sojuszy jest równie intrygująca co bitwy, które następnie toczy, aby ocalić swój kraj. Książka ta niesamowicie wciąga i czyta się ją z lekkością oraz wielką przyjemnością.

„Krzyk Icemarku” to godna uwagi książka, która łączy w sobie cudowną historię z ważnymi w życiu wartościami. Młoda bohaterka jest dojrzała, a jej postawa godna podziwu. Przepiękne opisy świata, w którym toczy się akcja oraz znakomici bohaterowie sprawiają, że jest to powieść poruszająca serce i wyobraźnię czytelnika. Jestem przekonana, że powstałby z niej znakomity film i być może tak się stanie, bowiem prawa do ekranizacji już zostały sprzedane. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że twórcy filmu będą w stanie oddać piękno tego świata i powagę całej historii. Wystawiam ocenę 5+/6 i czekam na kolejne części!

PS. Jaka szkoda, że w tej książce nie ma mapki!

 

Sheti by sheti-shetani dla PB