Recenzja: Dziecię ognia – Harry Connolly

dziecie ogniaHammer Bay to na pozór spokojnie miasteczko z sympatycznymi mieszkańcami, którzy są dla siebie pomocni i mili. Ale wiecie jak to jest z pozorami… potrafią mylić, a czasami nawet bardzo. Okazuje się bowiem, że w tym prowincjonalnym miasteczku zagościło źródło potężnej, ale i złowrogiej magii. Jakby tego było mało, drapieżca, który go strzeże, potrzebuje ofiar. Podobno to młoda krew jest najlepsza, poświęca więc on niewinne dzieci, a każda osoba z miasteczka o niczym nie pamięta – jakby ich pamięć została wymazana. Jednakże Ray Lilly, który nie zawsze był wzorem do naśladowania, bowiem spokojnie można go było uznać za kryminalistę, stara się powstrzymać to, co dzieje się w Hammer Bay. Żeby jeszcze miał jakieś wsparcie… a tu nawet jego własna szefowa go nienawidzi!

Dziecię ognia to debiut literacki pana Connolly. Książka pojawiła się za granicą w 2009 roku, a my dzięki wydawnictwu Fabryka Słów mamy w końcu okazję się z nią zapoznać. Jest to pozycja, która ma w sobie coś oryginalnego, mimo że na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym specjalnym. Mamy tutaj do czynienia ze zwyczajnym miasteczkiem, które jest tłem wielu opowieści, i to w nim dochodzi do tajemniczych, mrocznych i złowrogich wydarzeń, które zaburzają jego naturalny rytm i stan rzeczy. Sytuacja, z którą zapoznaje się Ray, trwa już od dwóch lat, a jemu przychodzi poskładać kawałki tej układanki i wykończyć zło, które za tym stoi. Jak mówiłam – brzmi nieco oklepanie, jednak czyta się naprawdę nieźle.

Sam Ray Lilly jest postacią dosyć mocna zarysowaną ze względu na to, że to właśnie on odgrywa rolę głównego bohatera. Jest pewny siebie i ma odważny charakter, jednak nie pozostaje obojętny na krzywdę innych ludzi. W wielu momentach jego ironiczne wypowiedzi wywołują lekki i sarkastyczny uśmieszek na twarzy czytelnika. Bardzo łatwo można obdarzyć go sympatią i wraz z nim brać udział w pościgach, walkach i uczestniczyć w rozwikłaniu tajemnicy Hammer Bay. Na uwagę zasługuje również jego szefowa – Annalise. To ten typ bohaterek, które lubię – zadziorna, arogancka, wręcz wyrywająca się do walki istota. Nie jest może obecna przez całą powieść, ale cały czas siedziała mi w głowie i cieszę się, że autor postanowił wykreować tę bohaterkę. Pojawia się też wielu innych bohaterów, ale nie są już tak mocno nakreśleni jak wyżej wymieniona dwójka.

Książka charakteryzuje się szybkim tempem akcji, co jest tutaj bardzo dobrym zabiegiem. Podsyca to naszą ciekawość i sprawia, że Dziecię ognia czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Fabuła jest wciągająca, a zaskakujące zwroty akcji i chwile napięcia sprawiają, że ta powieść zyskuje w oczach czytelnika. Pojawia się tutaj motyw magii runicznej, który został zrealizowany w całkiem dobry sposób. Nie czułam potrzeby zagłębiania się w jego historię, ponieważ to, co przedstawił sam autor, w zupełności mi wystarczyło. Jak na pierwszą książkę pana Connolly, to jest ona napisana w miarę prostym i przystępnym językiem, ale z pewnością nie znajdziemy tutaj prymitywnych i dennych wypowiedzi, czy pustych i jałowych opisów.

Książka ma jednak pewne drobne mankamenty – przede wszystkim chwilami można się nieco pogubić w biegu wydarzeń. Zdarzyło mi się to kilka razy, nie wiem czy to z powodu stylu autora, czy może przez chwilowe rozluźnienie moich myśli. Faktem jest, że książkę czyta się szybko, ale należy być całkowicie skupionym na lekturze, bo myślenie o niebieskich migdałach sprawi, że jeszcze bardziej można się zagubić. Inną rzeczą jest taki lekki niedosyt, z którym dosyć często się spotykam – po prostu czuję, że czegoś tej powieści brakuje, ale ciężko mi skonkretyzować czego. Jednak w przypadku debiutów zdarza się to często, więc można przymknąć na to oko.

„Dziecię ognia” to dobra powieść, która z pewnością zyska swoich zwolenników. Ray Lilly jest ciekawą osobą, a jego losy śledzi się z przyjemnością, a chwilami z zapartym tchem. Osoby przepadające za szybką akcją, która związana jest ze scenami walki, napaści czy pościgów powinny znaleźć tutaj coś dla siebie. Sensacja spotyka się z elementami magii, a czytelnik w łatwy sposób przenosi się do książkowego świata i staje się uczestnikiem owych wydarzeń – czy też jako bierny obserwator, czy też zżyty z samym głównym bohaterem. Z chęcią zapoznam się z kolejnymi częściami przygód Ray’a Lilly i wystawiam ocenę 5/6.

 

Sheti by sheti-shetani dla PB