Recenzja: Badacz potworów – Rick Yancey

badacze potworow„Monstrumologia, rzecz.
1: Dziedzina badań poświęcona formom życia wrogim wobec gatunku ludzkiego, a nieuznanym przez naukę za istoty zajmujące określone miejsce w klasyfikacji gatunków. W szczególności dotyczy to istot występujących w mitach i folklorze;
2: Tropienie i polowanie na takie istoty.”

No to jak? Mamy chętnych za zostanie monstrumologiem?

Doktor PellinoreWarthrope zajmuje się badaniem potworów już od jakiegoś czasu. Powołanie to odziedziczył po ojcu i mimo że po świecie chodzi całe mnóstwo różnych dziwnych istot, to on skupia się głównie na antropofagach. Antropofagi to istoty żywiące się ludzkim mięsem, z czego wynika bardzo oczywista rzecz – podążanie śladem tych stworów i polowanie na nie jest zajęciem bardzo niebezpiecznym. Jednak jeżeli antropofagi nie zostaną wyplenione, to ludziom grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Gdy te potwory zaczną się rozmnażać i polować, wszyscy mogą paść ich ofiarom. A powstrzymanie ich będzie coraz trudniejsze…

Trzeba przyznać, że Rick Yancey miał naprawdę oryginalny pomysł na fabułę, w której połączył grozę z przygodą. Całą historię poznajemy z punktu widzenia młodego asystenta doktora – Willa Henry’ego. Chłopak ma zaledwie 12 lat, ale jego lojalność i oddanie względem badacza potworów są widoczne już na pierwszy rzut oka, a wraz z dalszym rozwojem wydarzeń doświadczamy tego jeszcze mocniej. Jak na tak młodego człowieka, Will jest postacią inteligentną i pracowitą. W ogóle nie sprawia wrażenia zagubionego dziecka, które nie wie, co ze sobą zrobić. Potrafi zadbać zarówno o doktora, jak i o siebie samego. Nawet w obliczu brutalnych i niezbyt przyjemnych dla oczu wydarzeń Will trzyma się swojego zadania i sprawia wrażenie zadowolonego. Dzięki temu, że to on opowiada całą historię, znakomicie możemy poznać i zrozumieć jego myśli oraz osobowość.

Autor dojrzałym językiem opisuje tło powieści. Czytelnik przenosi się do laboratorium doktora, gdzie można zobaczyć wszelkie elementy związane z badaniami, by następnie trafić na cmentarz, do kryjówki antropofagów i każdego innego miejsca, gdzie akurat przyszło bohaterom się znaleźć. Szczegółowe opisy umożliwiają nam znakomitą i całkowitą wizualizację każdej sceny. Osobiście uwielbiam, gdy autor zwraca uwagę na dopracowanie historii pod każdym względem i nie zapomina o dokładnym oddaniu każdego elementu, ale myślę, że każdy czytelnik tak ma. Również bohaterowie są mocno nakreśleni – nie tylko sam narrator, ale również pozostali. Doktor Warthrope to ten typ naukowca, który zapomina o spaniu i jedzeniu, gdy tylko znajdzie się w swojej bajce (czyli w laboratorium – w sumie… jestem w stanie go zrozumieć). Pasjonat, dla którego monstrumologia stała się rzeczą najważniejszą – całkowicie oddany swojej pracy.

Muszę jeszcze poruszyć temat samego tempa akcji i rozwoju wydarzeń. Nie jest to ten typ literatury, gdzie akcja pędzi jak oszalała, ale to zupełnie nie wpływa na jakość powieści. Dzięki umiarkowanemu tempu akcji czytelnik może powoli wchodzić do świata Willa, poznawać jego otoczenie i śledzić na spokojnie wydarzenia. Nie oznacza to jednak, że brakuje tutaj scen pełnych napięcia, emocji czy strachu. Autor momentami nie szczędzi nawet szczegółowych opisów potworów, rozlewu krwi czy leżących na drodze zwłok. Uważam, że takie tempo jest adekwatne do tej historii i dzięki niemu tworzy się również ten niesamowity, mroczny klimat. Atmosfera owiana tajemnicą, przygody mające miejsce pod osłoną nocy, laboratorium ukryte w piwnicy i potwory zagrażające ludzkiemu życiu – brzmi kusząco? Oczywiście, że tak.

„Badacz potworów” to świetna powieść dla młodzieży, która być może znajdzie swoich zwolenników również w innym przedziale wiekowym. To znakomita przygoda i rozrywka, którą przeżywamy wraz z Willem i doktorem. Ogromny potencjał i znakomity pomysł spotykają się ze świetnym wykonaniem. Widoczne jest zaangażowanie autora w tę powieść, a co najważniejsze – dopracowanie i zadbanie o najmniejsze szczegóły. Książkę czyta się lekko i przyjemnie, nie patrząc na upływ czasu. Dajcie się porwać tej mrocznej atmosferze i zapolujcie na antropofagi! Wystawiam 5/6.

 

Sheti by sheti-shetani dla PB