Recenzja: Podwieczność – Brodi Ashton

Podwiecznosc_okladka

Zeszłej wiosny Nikki Beckett zniknęła w podziemiu zwanym Podwiecznością. Teraz wróciła do swojego dawnego życia, do rodziny i chłopaka. Ma tylko sześć miesięcy na to, by pożegnać się, nim Podwieczność upomni się o nią – tym razem już na zawsze. Nikki pragnie spędzić te cenne miesiące, zapominając o podziemiu, a jednocześnie próbuje ponownie zbliżyć się do swojego chłopaka, Jacka, którego kocha najbardziej na świecie. Istnieje tylko jeden problem: Cole, który śledzi Nikki z Podwieczności aż na Powierzchnię. Cole chce przejąć tron w podziemiach i jest przekonany, że to Nikki jest kluczem do jego sukcesu. I zrobi wszystko, aby ją ściągnąć do podziemi, jako swoją królową.

Chociaż autorzy powieści młodzieżowych od dłuższego czasu zainteresowani są mitologią, to nie wszystkie kombinacje zostały jeszcze przewałkowane. Temat ten jest niezwykle rozległy, tyczy się wielu kultur i grup społecznych, toteż jest w czym wybierać. Brodi Ashton zdecydowała się nawiązać do mitu o Persefonie, choć nie robi tego tak bezpośrednio jak wielu innych pisarzy. Podziemie jest tłem wydarzeń, przynajmniej w tej części trylogii, ale to bohaterowie i ich uczucia są ważne, nie mityczna kraina zmarłych. Z jednej strony to źle, głównie dlatego, że książek, których akcja rozgrywa się w murach liceum jest już dużo, jednakże da się dostrzec, że Podwieczność wykracza poza schematy i przekazuje nutę… oryginalności? Może nie jest to odkrywcza historia a i nie zaskakuje zwrotem akcji, lecz ma w sobie coś nowego, co jeszcze bardziej przyciąga do niej czytelnika.

Opowieść Nikki ma prawo momentami nużyć. Jest to spowodowane statyczną akcją, gdzie więcej dzieje się w sferze uczuciowej dwójki głównych bohaterów, bo do interesujących wydarzeń dochodzi dopiero pod koniec. Miło jest jednak zagłębić się w krainę walki o prawdziwą miłość. Moją uwagę zwrócił wątek pogoni za nieśmiertelność – towarzyszy to ludzkości od samego początku istnienia cywilizacji, tak jak walka o władzę i dostatnie życie. Spójrzmy prawdzie w oczy – jaki jest sens życia wiecznego, jeśli wszyscy bliscy odchodzą? Ten problem pojawiał się także w wielu romansach paranormalnych dotyczących wampirów i jeden tytuł każdy zna, ale wiele osób nim gardzi (w tym ja, ale tylko częściowo), toteż nie będę go przytaczać.

Do gustu przypadł mi sposób poprowadzenia narracji, mianowicie Nikki opowiadała swoją historię dwutorowo – tę aktualną i tę sprzed Karmienia. Wprowadziło to pewną niejednolitość i było niezwykle trafnym urozmaiceniem powieści, ponieważ pozwalało lepiej zrozumieć Nikki i jej chęć pozbycia się bólu. Warto dodać, że jest ona niezwykle dojrzałą i interesującą postacią – nie cechuje jej przebojowość, ale da się odczuć pewność siebie i swoistą determinację w jej czynach – niepodważalnie dziewczyna wie, czego chce.
Muszę jednak zwrócić uwagę na drobną wadę wydania – pomimo pięknej okładki, pojawia się wiele literówek, które rozpraszają i po prostu irytują. Takie sytuacje się zdarzają, ale nadmierna ich ilość niestety prowadzi do niechęci i do powieści i do wydawnictwa. Mam także obiekcje co do zakończenia – pozostawia wiele do życzenia, w sumie autorka mogła rozegrać wszystko zupełnie inaczej, jednakże może zreflektuje się w następnej części.

Podsumowując, Podwieczność to naprawdę bardzo dobry romans paranormalny, który może i nie odchodzi od utartych schematów, ale zaskakuje, wciąga i niewątpliwie da się do bohaterów pałać sympatią. Z pewną dozą niecierpliwości czekam na część kolejną, ponieważ Nikki jako bohaterka radzi sobie całkiem dobrze i jestem ciekawa jej perypetii. Jeśli szukacie dobrej lektury na zimowy wieczór – nie wahajcie się, Podwieczność to coś w sam raz. Stawiam 5 ukontentowana poziomem technicznym powieści, któremu nie da się nic zarzucić, a także samą historią.

****Sihhinne by Ziemniaczarnia dla PB

  • Odkąd wygrałam książkę jakoś nie mogę się do niej zabrać. Wciąż leży na półce i czeka…

  • Nala

    czytałam i zgadzam się z recenzją, bardzo fajna historia, bardzo naszpikowana emocjami (czyli coś co lubię), ciekawie przedstawiony wątek mitologiczny, więc również polecam. Nie pamiętam tych literówek, ale też czytałam książkę jakiś czas temu, więc mogłam po prostu o tych defektach zapomnieć a również zwracam na nie uwagę ;]

  • Sama

    Zgadzam się z recenzją. Książkę czytało się bardzo przyjemnie, przepadam za nawiązaniami do mitologii, szczególnie greckiej. Mam tylko nadzieję że druga część ukaże się u nas w polskiej wersji, bo na razie ani widu ani słychu.